ďťż
 
[Gliwice] Japońska fabryka high-tech stanie w Gliwicach





MarcoPolo - Czw Lip 07, 2005 3:40 pm
http://biznes.onet.pl/0,1126842,wiadomosci.html

Japońska fabryka high-tech stanie w Gliwicach
(PAP, pb/07.07.2005, godz. 15:49)

Kosztem ponad 50 mln zł firma Kotani z japońskiej grupy Sumitomo wybuduje w gliwickiej części Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSE) zakład produkcji odkuwek na potrzeby przemysłu motoryzacyjnego. Pracę znajdzie co najmniej 41 osób.

W czwartek rozstrzygnięto przetarg, w którym inwestor kupił niespełna 3,5-hektarową działkę w Gliwicach i otrzymał pozwolenie na działalność w strefie. Wyniki przetargu zarząd KSSE formalnie zatwierdzi w przyszłym tygodniu.

"Będzie to zakład z grupy zaliczanej do high-tech, bardzo zautomatyzowany i zrobotyzowany. Urządzenia będą sprowadzone z Niemiec, a technologia z Japonii" - powiedział PAP wiceprezes KSSE Ryszard Hapeta.

Odkuwki wykonywane będą ze specjalnej, uszlachetnionej stali. Stosuje się je m.in. w samochodowych łożyskach, przekładniach i przegubach. Poza Polską będą trafiać do klientów m.in. w Czechach, Niemczech i Szwecji. Docelowe nakłady inwestycyjne mają być osiągnięte w 2009 roku.

Zakład Kotani to nie pierwsza japońska inwestycja w gliwickiej podstrefie KSSE - od kwietnia firma NGK Ceramics Polska, część japońskiego koncernu NGK Insulators, produkuje w Gliwicach ceramiczne filtry do katalizatorów silników wysokoprężnych. W tyskiej części KSSE kilka lat temu zainwestował japoński koncern Isuzu, wytwarzający silniki wysokoprężne. Inna japońska inwestycja w KSSE to produkująca łożyska fabryka firmy Toyo.

Nowy inwestor, firma Kotani, należy do Sumitomo Corporation Group - jednej z wiodących korporacji japońskich, działającej na rynkach handlowych, inwestycyjnych, finansowych i logistycznych. Sumitomo ma także 5-proc. udział w gliwickiej fabryce NGK Ceramics.

Od początku tego roku, wraz z firmą Kotani, na inwestycję w KSSE zdecydowało się już jedenastu inwestorów, którzy zainwestują w strefie ok. 500 mln zł, tworząc ponad 1,9 tys. nowych miejsc pracy.

"Już teraz, a mamy dopiero lipiec, wartość pozyskanych w tym roku inwestycji jest porównywalna z wynikiem całego ubiegłego roku. W końcu 2005 r. wartość pozyskanych nowych inwestycji powinna przekroczyć 1 mld zł" - ocenił wiceprezes.

W wielkości inwestycji tegorocznym liderem jest włoski koncern Ferroli, który za ponad 120 mln zł wybuduje w Sosnowcu fabrykę grzejników i kotłów centralnego ogrzewania, dając pracę 210 osobom.

Istniejąca od 1996 roku KSSE to największa z polskich stref tego typu pod względem wartości inwestycji, które wyniosły tu ponad 7 mld zł. W strefie powstanie 21 tys. nowych miejsc pracy. Obecnie jest ich 18 tys. Licząca ok. 1,2 tys. hektarów strefa jest zapełniona w ponad połowie.




GoldBoy - Czw Lip 07, 2005 4:39 pm
Jak zobaczyłem temat to myślałem, że w Gliwicach będą procesory produkować, a tutaj jakieś odkuwki


"Będzie to zakład z grupy zaliczanej do high-tech, bardzo zautomatyzowany i zrobotyzowany. Urządzenia będą sprowadzone z Niemiec, a technologia z Japonii

No właśnie ciekawe czy kiedyś z Polski będą sprowadzać technologie

W każdym razie cieszy nowa inwestycja



SPUTNIK - Czw Lip 07, 2005 4:57 pm
Mamy wystarczające zaplecze naukowo - infrastrukturalne by stać sie europejska krzemową doliną tylko niech to ktoś w końcu zauważy... ( inwestorzy z Azjii mile widziani)



miglanc - Czw Lip 07, 2005 5:51 pm
Nie nazwalbym tego high tech. A specjalistow to Polska szkoli swietnych. Dzieki nim rozwijaj sie obce koncenry. I nie liczylbym ze w Polsce powstanie Dolina Krzemowa dzieki obcemu kapitalowi. Obcy kapital raczej najlepszych specjalistow sobie sciagnie do siebie. Taniej wyjdzie.




darius - Czw Lip 07, 2005 6:00 pm
Zgadzam się z przedmówcą, jeśli chcemy mieć swoją "Dolinę Krzemową", to musimy sami ją stworzyć, a nie liczyc na pomoc z zagranicy, mamy wystarczająco duzo zdolnych ludzi w Polsce...tylko troszkę kapitału brak,ale sa róznego rodzaju fundusze venture capital, które chętnie angażuja swoje środki w inwestycje związane z high-tech



GoldBoy - Czw Lip 07, 2005 6:11 pm
Ja nie za bardzo wierze w Polską naukę. Za mało pieniędzy w nią idzie, za dużo ludzi siedzi na uczelniach i nic nie robi albo robi coś co jest nie potrzebne. Badania najlepiej wspiera prywatny kapitał, tak jest jest w USA. Trzeba zmiany pokoleniowej na naszych uczelniach by coś ruszyło.
Jednak z tego co słyszę nie musimy się wstydzić za naszych wykształconych rodaków za granicą. Przynjamniej tyle....



salutuj - Czw Lip 07, 2005 8:31 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Tequila - Czw Lip 07, 2005 8:35 pm
Bo jako państwo wchodzące w skład UE to producent jest zwolniony z wysokich ceł ochronnych jakie nakładane są na produkty z Azji.
Vide: Toyota, w Czechach, Isuzu, NGK, Toyota (silniki, skrzynie biegów) w Polsce.



maciek - Czw Lip 07, 2005 8:51 pm
@Salutuj, skończysz studia i zmienisz zdanie. Po co się uczyć w wąskiej dziedzinie? Po to, żebyś szukał pracy przez następne 10 lat? Na tym właśnie polega przewaga polskich inżynierów, że są szkoleni ogólnie. Nie mają żadnych problemów ze specjalizacją. Dodam jeszcze, że poziom tego tzw. nauczania "ogólnego" jest naprawdę dużo lepszy niż na zachodzie.

Jak byłem w Twoim wieku podzielałem Twoje poglądy. Dziś tak już nie myślę.



salutuj - Czw Lip 07, 2005 10:07 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



maciek - Pią Lip 08, 2005 5:31 am
studia nie są po to, żeby tworzyć specjalistów...Studia są po to, żeby dać ci dobrą podstawę do bycia specjalistą...Inną kwestią jest dostęp do nowinek, jak i wiedza o tych nowinkach przez kadrę naukową...



miglanc - Pią Lip 08, 2005 7:58 am
Wlasnie polscy informatycy sa wysoko cenieni, dzieki temu iz maja duze podstawy matematyczne. Wiedza ogolna jest wazna bo pozwla rozwinac wyobraznie. Wiedze specjalsityczna natomiast zdobywa sie w trakcie specjalizacji i praktyki zawodowej. Tak dzialaja najlepsze uczelnie nie tylko w Polsce ale wszedzie.

I po drugie prywatny biznes w minimalnym stopniu funduje badania naukowe. Biznes funduje tylko to co da natychmiastowy zysk. Gro funduszy na nauke w USA pochodzi z srodkow publicznych, bo tylko srodki publiczne finansuja drogie badania podstawowe. A to badania podstawowe wlasnie w wiekszosci generuja rozwoj.

I po trzecie tacy producenci jak Toyota czy Isuzu szukaja u nas taniej sily roboczej i niskich podatkow. Oni nie generuja wiele sensownych miejsc pracy. W Europie wschodniej bowiem lokuja trylko niewielka czesc produkcji - ta ktora jest pracochlonna. Przemysl krajow 1 swiata polega obecnie na rozwijaniu aparatury i automatyzacji, a nie na sile roboczej. Ale mimo to ten przemysl generuje wiele miejsc pracy dla wykwalifikowanych robotnikow.

Takie inwestycje jak fabryka Opla w Gliwicach to sa nwestycje juz dawno przestarzale - inwestycje dla krajow 2 swiata. Owszem w tych fabrykach sa roboty, sa nawet ludzie ktorzy serwisuja te roboty. Jednak te roboty i elektronika powstaje w Niemczech. Takze wiekszosc podzespolow z ktorych sa skladane samochody powstaje w Niemczech. W Polsce lokuja sie tylko takie ochlapy jak ta mala przestarzala japonska fabryczka, ktora nie wiedziec czemu zostala nazwana high - tech.



darius - Pią Lip 08, 2005 8:15 am

A specjalistow to Polska szkoli swietnych.
Ja się z tym nie zgadzam. Polskie uczelnie tworzą 'ogólnistów jeśli można takim słowem ich określić.
Np. w informatyce jesteśmy uczeni po trochu wszystkiego w niczym do perfekcji. U nas jest kierunek: informatyka ze specjalizacjami np: bazy danych. Podczas gdy na zachodzie to można powiedzieć bazy danych są kierunkiem a specjalizacje są robione w danej dziedzinie informatyki.




maciek - Pią Lip 08, 2005 8:57 am
@darius, a jakie sukcesy Wrocławia masz na myśli?



darius - Pią Lip 08, 2005 9:11 am
Sukces w Zespołowych Mistrzostwach ÂŚwiata w Programowaniu w Szanghaju. Uczestniczyło 78 ekip wyłonionych spoÂśród 4109, które na całym Âświecie przystĹĄpiły do rywalizacji. Zwyciężyła drużyna Uniwersytetu Iiaotong z Szanghaju, zespół Uniwersytetu Wrocławskiego zdobył srebrny medal (jeden z czterech – zajĹĄł 5 miejsce)

więcej informacji o ostatnich sukcesach naszych inforamtyków w poniższym artrykule:

sukcesy informatyków



SPUTNIK - Pią Lip 08, 2005 12:14 pm
Oprócz tego biotechnologów ( w związku z boomem na zachodzie bardzo poszukiwani ) i lekarzy. Ja bym się nie obraził na jakieś centrum biotechnologiczne w Kato. tylko wpaść na coś jest łatwo, gorzej to sprzedać. Polskie patenty za grosze odkupowane są przez zachodnie koncerny i raczej nie widzę szansy na otworzenie czegokolwiek bez udziału zagranicznego kapitału. Badania i uzyskanie atestów w dziedzinach biol/med trwają zazwyczaj kilkanaście lat i pochłaniają olbrzymie pieniądze. Narazie jedyne udane przedsiemwzięcie to polska syntetyczna insulina wynaleziona i produkowana pod warszawą.



salutuj - Pią Lip 08, 2005 3:15 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



salutuj - Pią Lip 08, 2005 3:24 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



darius - Pią Lip 08, 2005 6:11 pm
Odniosę się do obu komentarzy.
Mówiąc o sukcesach UW mówimy o algorytmikach/programistach. Informatyka jest pojęciem dużo szerszym wchodzącą w obszar elektroniki, sieci komputerowych, baz danych, komputerów kwantowych.

To że nasi wygrywają konkursy nei jest rezultatem tego, ze w Stanach uczą się czytać instrukcji obsługi (co jest półprawdą, bo tam się matmy również uczą) tylko jest rezultatem tego że w Stanach ludzie nie idą masowo na studia i dużo niższe jest zainteresowanie naukami ścisłymi. W Europie jest podobnie większosć osób to socjologowie, psychologowie. U nas robi się powoli podobnie - wystarczy zobaczyć ile osób jest na miejsce na różnych kierunkach. Jednak różnice które jeszcze są wynikają z tego, ze informatyka pozwala znaleźć pracę. (Stąd są liczni ludzie u mnie na informatyce, którzy nie będą żadnymi "specjalistami" nawet po "specjalizacji i praktyce zawodowej").

Poza tym u nas często ludzie nie umieją czytać instrukcji obsługi, helpów, dokumentacji, czego wynikiem jest brak konstruktywnego myślenia i jedynie kopiowanie i przetwarzanie cudzych pomysłów. Owszem, istnieje pojęcie ponownego wykorzystania np. kodu. Ale to nie jest cecha specjalisty-fachowca, przyszłego wynalazcy czegokolwiek.

Wreszcie matematyka czy fizyka na informatyce wcale nie była na jakimś pionierskim poziomie nauczania - na innych technicznych jest podobnie - wynika to z nadmiaru przedmiotów związanych z informatyką.
Matura nowa pokazała jak "wysoki poziom" matematyki jest w szkołach. Uczelnie nie robią matur bynajmniej, ale tez dałoby się pokazać jakim mitem Polska leczy kompleksy w innych dziedzinach.

Dobrym rozwiązaniem byłby system który pozwalałby wybierać specjalizację na początku i móc samemu decydować o przedmiotach, które chce się studiować, zakładając, że do studiowania jednego jest wymagane skończenie wcześniej np dwóch innych.



salutuj - Sob Lip 09, 2005 8:38 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



miglanc - Sob Lip 09, 2005 9:01 pm
No to daliscie mi jakis obraz na informatyke w Polsce. Swoja droga slyszalem ze infa na Pol Sl jest jedna z lepszych w Poslce. Jesli tak to wyglada to strach pomyslec jak jest gdzie indziej.

Swoja droga to podobnie jest na psychologii. Jest to kierunek cholernie modny, i wiekszosc ludzi idzie na te studia zielonego pojecia nie majac czym jest psychologia. Jest to modne, sa jako takie perspektywy zawodowe. Poza tym panuje powszechne przekonanie ze to latwe sutia(behehehe). Wielu sobie mysli "chce pomagac ludziom, ale nie chce mi sie uczyc, wiec ide na psychologie". Nieszczesciem tych studiow jest to ze mozna sie na nie dostac nie zdajac biologii na wstepnym. Potem dostaje sie calal masa studentow ktorzy nie potrafia zdac najprostszego kolokwia z ficjologii czlowieka, a jak wiadza jakis wykres(a jest ich na psychologii mnostwo) to gadaja "ja jestem humanista wiec sie tego nie ucze" Potem taki jakos przepycha sie przez studia na trojkach i dostaje magistra mimo iz jego wiedza jest zerowa, a umiejetnosc scislego myslenia zadna. Do tego trzeba dodac zenujaco niski poziom nauczania - ma wrazenie ze my na zajeciach ledwie lizemy tematy. Ale jest to razace zanizenie poziomu nauczania jest tu konieczne, bo przecietny student psychologii nie jest w stanie zrozumiec naukowego tekstu z psychologii - bo to zbyt "scisle" i za duzo matematyki.

Na szczescie jest tu kilku wykladowcow ktorzy daja tym
"humanistom" niezly wycisk. Ot tydzien temu zdawalem egzamin z fizjologii - banalnie prosty. Nic nie uczylem sie na ten egzamin a i tak dostalem 4, bo pan docent zanizyl razaco punktacje. Ja mam wyrzuty sumienia ze olalem przedmiot i nie umiem tego co powinienem. 2/3 roku zas ma problem bo oblala ten prosciotki egzamin



darius - Sob Lip 09, 2005 9:07 pm
Jak patrze jaki ze mnie (psycholog,ekonomista,inżynier) to aż się boje iść do lekarza...
i to zdanie chyba najlepiej obrazuje podejscie połowy studentów do studiowania...byle dostać papierek. Wg mnie ta obecna "masowość" studiów nie jest korzystna...



born_ejty_siks - Sob Lip 09, 2005 10:32 pm
hmm jesli chodzi o nowa mature to chyba moge sie wypowiedziec
w porownaniu ze stara byla o wiele trudniejsza ... rzeczywiscie zeby jej nie zdac trzeba bylobyc matematycznym cieciem (w V LO nie zdala tylko jedna osoba i to z profilu biologicznego) ale zdobycie maxymalnej ilosci punktow bylo znacznie trudniejsze ... wiem po sobie i siostrze ... w gimnazjum rozwiazalem 2 zadania z jej przykladawej matury, a na swojej niejednokrotnie mialem problemy... ostatecznie zdobylem 72 i 56, choc byly osoby majace bardo wysokie wyniki jak np moja kumpela z konopy co zdobyla 100 i 82 %... (dla porownania ja sie uczylem 4 dni ona rok )
no i tutaj nasuwa sie pytanie ... czy bardzo inteligenta regularnie (przez caly rok !) uczaca sie dziewczyna powinna zdobywac 80 %??? jako przyklad moge tutaj rowniez podac mojego szkolnego geniusza... od dwoch lat chodzi na fizyke na US i zdobyl 98 i 72 %... czy aby to jest latwa matura ??



maciek - Nie Lip 10, 2005 8:25 am
Nie będę się odnosić do nowych matur bo nie jestem w temacie i mnie to za bardzo nie interesuje.

Odniosę się jedynie do postu salutuj. To prawda na polibudzie na informie wszysto co jest związane z sieciami komputerowymi jest na słabym poziomie. Czuje się niedofinansowanie, brak chęci prowadzących do przekazywania wiedzy, a nawet brak wiedzy.

Co do reszty płaczących i uważających, że informatyka nie ma nic wspólnego z matematyką i jeden z drugim co to tak świetnie programuje a nie potrafi dodać dwóch liczb do siebie i, że to wielka nieprawiedliwość, że się nie dostaje na informę to sorry Panowie chrzanicie aż boli. Skoro nie potrafi zdać prostego egzaminu to znaczy, że faktycznie a) nie potrafi logicznie myśleć, b) nie dla niego są studia inżynierskie. Taki ktoś może sobie iść na słabszą informatykę na UŚ.

Ja tam nie wiem, gdy ja szedłem na studia to nie były to wcale studia modne i przede wszystkim starano się dbać o poziom. Teraz faktycznie dba się o forsę za studenta jaką uczelnia dostaje a potem o poziom.

Cóż na to poradzę, jedynie to, że rynek zawsze weryfikuje takich osobników bardzo szybko!



absinth - Nie Lip 10, 2005 9:40 am
matura nie powinna byc latwa
powinna byc trudna i powinna juz ona byc pierwszym etapem selekcji
przeciez nie kazdy musi isc na studia a prawda wyglada tak ze teraz wszyscy ida tym samym rozwiazalo by sie problem obecnej masowki na studiach a tym samym zanizania poziomu nauczania tylko najlepsi powinni isc na studia moim zdaniem



GoldBoy - Nie Lip 10, 2005 11:12 am

Nie zgadzam się z Toba. Polscy informatycy są obecnie w światowej czołówce, patrz sukcesy Uniwersytetu Wrocławskiego, Warszawskiego ....

Ja bym nie powiązywał wygrywania juniorskich zawodów z rzeczywistą pozycją dziedziny w danym kraju. Przecież to tylko zadanka, których rozwiązanie nic nie wniesie. Owszem dobrze, że chłopaki są ambitni i potrafią coś zrobić, ale prawidziwą wartość ma działaność naukowa: liczba artykułów cenionych czasopismach, nagrody nobla, patenty będące milowym krokiem w rozwoju danej dziedziny. Jakoś nie kojarzy mi się za wiele polskich autorów czytanych na całym świecie książek. Mam nadzieję, że Ci którzy teraz wygrywają zawody po pierwsze nie wyjadą na stałe do USA, a po drugie sprawdzą się w rozwiązywaniu rzeczywistych problemów. A i tak na marginesie to te zawodu mają średnią popularnośćwśród studentów

Co do Polskich studnetów to z tego co słyszę z ich wiedzą nie jest tak źle i radzą sobie za granicą. Fakt, że u nas jest dużo nikomu nie przydającej się w pracy matmy, ale jak dla mnie uczelnia nie ma być kursem przygotowania zawodowego. Poza ogólną wiedzą najcenniejszą umiejętnością wyniesioną ze studiów jest nauka uczenia się. Zdobywanie wiedzy, która jest konieczna do podjęcia pracy powinno odbywać się w ramach specjalizacji. Z tym, że w takiej dziedzinie jak informatyka ścisłe specjalizowanie nie jest konieczne z dwóch powodów:
- Pracodawca i tak najpewniej będzie musiał doszkolić pracownika do własnych potrzeb.
- Informatyka jest szybko zmieniającą sie nauką i wiedza bardzo szybko staję się niepotrzebna.

Jeszcze jedna uwaga uniwersytety kształcą raczej algorytmików rozwiązujących problemy matematyczno-informatyczne, natomiast politechniki inżynierów którzy budują rzeczywiste systemy. Tak z grubsza biorąc. Wiążę się to z trochę innym profilem kształcenia.


matura nie powinna byc latwa
powinna byc trudna i powinna juz ona byc pierwszym etapem selekcji
przeciez nie kazdy musi isc na studia a prawda wyglada tak ze teraz wszyscy ida tym samym rozwiazalo by sie problem obecnej masowki na studiach a tym samym zanizania poziomu nauczania tylko najlepsi powinni isc na studia moim zdaniem


Mam wrażenie, że za jakiś czas ktoś w rządzie powie: "w naszym kraju tylko 7% ludzi ma doktorat, a w zachodniej Europie 15%. Trzeba to zmienić!"



Tequila - Nie Lip 10, 2005 11:31 am
Apropos tych przelomowych patentów - artykuł z dziennika Metro :
Nauka jest coraz głupsza

Michał Stangret 08-07-2005, ostatnia aktualizacja 08-07-2005 00:28

Naukowcy znów coś odkryli - słyszymy niemal codziennie. Tyle że te "odkrycia" to najczęściej kompletne bzdury! - Nauka cofa się o lata wstecz - udowadniają tym razem eksperci z Pentagonu

Jakie jest ostatnie odkrycie amerykańskich naukowców? Że z roku na rok na całym świecie rośnie liczba dowcipów zaczynających się od słów: "Amerykańscy naukowcy odkryli, że...". Ten kawał bije ostatnio rekordy popularności w Stanach Zjednoczonych.

Zjawiskiem zajął się Jonathan Huebner, fizyk pracujący dla Pentagonu. Zespół naukowców pracujący pod jego kierunkiem udowadnia, że postęp ludzkości znalazł się w kryzysie.

- Dzisiejsi naukowcy zalewają nas mnóstwem odkryć. Króluje opinia, że rozwój nauki i techniki jest dynamiczny jak nigdy dotąd. Ale to nieprawda, bo większość odkryć ma znikome znaczenie dla postępu ludzkości. Ta znalazła się kryzysie - przekonuje Huebner.

Aby pokazać skalę problemu, zebrał odkrycia swoich amerykańskich i brytyjskich kolegów opublikowane w ciągu ostatniego półrocza w najważniejszych magazynach naukowych. Oto część listy liczącej 1467 pozycji: "Mężczyźni i kobiety z asymetrycznymi uszami częściej reagują na zaczepki", "Codzienne picie pepsi źle wpływa na potencję", "98 proc. problemów z komputerem można rozwiązać, wykonując restart systemu", "Oglądanie wesołych filmów ma istotny wpływ na dobre samopoczucie i wzmacnia system odpornościowy organizmu", "Kobiety mogą nie dosypiać i szkodzi im to mniej niż mężczyznom", "Kolczyki w nietypowych miejscach, np. w nosie, mogą być przejawem niebezpiecznych zachowań", "Dzięki rtęci z plomb wszelkie bakterie uodparniają się szybko na antybiotyki", "Chłopcy znacznie częściej niż dziewczynki grają w gry komputerowe"...

- Na próżno dziś szukać naukowców na miarę Alberta Einsteina czy Isaaca Newtona, których idee stałyby się siłą napędową postępu ludzkości na najbliższe dziesięciolecia - tłumaczy Huebner.

Winy za to nie ponoszą jednak odkrywcy. Po prostu nauka znalazła się już na takim poziomie rozwoju, że trudno o dalszy postęp. Co gorsza, wkrótce ma nas czekać prawdziwy kryzys ludzkiej wynalazczości: - Jeśli chodzi o liczbę przełomowych odkryć, za niespełna 20 lat wrócimy do poziomu ze średniowiecza - twierdzi Huebner.

Fizyk policzył, że rekordową liczbę takich odkryć przyniósł rok 1873. Od tej pory liczba ta spada i dziś znajduje się na poziomie z roku 1600.

Z teorii Huebnera możemy wysnuć jednak jeden optymistyczny wniosek: skoro tak ciężko dziś o "przełomowe" odkrycia, to bardzo prawdopodobne, iż także jego teoria nie okaże się "przełomowa



darius - Nie Lip 10, 2005 12:14 pm

Co do reszty płaczących i uważających, że informatyka nie ma nic wspólnego z matematyką i jeden z drugim co to tak świetnie programuje a nie potrafi dodać dwóch liczb do siebie i, że to wielka nieprawiedliwość, że się nie dostaje na informę to sorry Panowie chrzanicie aż boli. Skoro nie potrafi zdać prostego egzaminu to znaczy, że faktycznie a) nie potrafi logicznie myśleć, b) nie dla niego są studia inżynierskie. Taki ktoś może sobie iść na słabszą informatykę na UŚ.
Cóż na to poradzę, jedynie to, że rynek zawsze weryfikuje takich osobników bardzo szybko!


Jesli to jest uwaga do mnie, to ja wcale nie twierdzę,że matematyka nie ma nic wspólnego z informatyka, jest wręcz przeciwnie. No wiesz, nie wiem jak u Ciebie w LO było z matematyka, ale u mnie program maty zakończył się w LO na obliczaniu całek, liczeniu powierzchni przy pomocy całek itp., więc nie obrażaj tu mnie, ani moich kolegów, bo mało które LO, nie wspominając juz o technikach itp. ma w programie całki i nie każdy sobie z tym radzi! a wyobraźni im nie brakowało, bo byli wyróżniającymi się uczniami jeśli chodzi o geometrie przestrzenną.A że się nie dostali na informatyke..no cóż na PWr parę lat temu (nie wiem jak jest teraz) jednym z kryterium przyjęcia były oceny na świadectwie i maturze z maty i fizyki..a nie było z informatyki i dlatego przepadli, bo u mnie w klasie z fizyki i maty były dwie piątki...i dlatego kryteria przyjęć na studia uważam za chore i oderwane od rzeczywistości. Zresztą nie dotyczy to tylko informatyki. Uważam,że wielu zdolnych przepada w trakcie rekrutacji, gdyż egz. wstępne w dużej mierze nie odzwierciedlają specyfiki wybranego przedmiotu.



darius - Nie Lip 10, 2005 12:39 pm

Ja bym nie powiązywał wygrywania juniorskich zawodów z rzeczywistą pozycją dziedziny w danym kraju. Przecież to tylko zadanka, których rozwiązanie nic nie wniesie. Owszem dobrze, że chłopaki są ambitni i potrafią coś zrobić, ale prawidziwą wartość ma działaność naukowa: liczba artykułów cenionych czasopismach, nagrody nobla, patenty będące milowym krokiem w rozwoju danej dziedziny. Jakoś nie kojarzy mi się za wiele polskich autorów czytanych na całym świecie książek. Mam nadzieję, że Ci którzy teraz wygrywają zawody po pierwsze nie wyjadą na stałe do USA, a po drugie sprawdzą się w rozwiązywaniu rzeczywistych problemów. A i tak na marginesie to te zawodu mają średnią popularnośćwśród studentów

No i o tym cały czas pisze. Osiągamy w informatyce sukcesy, ale te sukcesy nie przekładają się na cos więcej, gdyż większość studentów informatyki, to sa zdolni fizycy i matematycy, którzy poszli na infe z wymianianych przeze mnie powodów, a nie z pasji, bo żeby cos stworzyc, to trzeba się tym pasjonować!

Co do Polskich studnetów to z tego co słyszę z ich wiedzą nie jest tak źle i radzą sobie za granicą. Fakt, że u nas jest dużo nikomu nie przydającej się w pracy matmy, ale jak dla mnie uczelnia nie ma być kursem przygotowania zawodowego. Poza ogólną wiedzą najcenniejszą umiejętnością wyniesioną ze studiów jest nauka uczenia się. Zdobywanie wiedzy, która jest konieczna do podjęcia pracy powinno odbywać się w ramach specjalizacji. Z tym, że w takiej dziedzinie jak informatyka ścisłe specjalizowanie nie jest konieczne z dwóch powodów:
- Pracodawca i tak najpewniej będzie musiał doszkolić pracownika do własnych potrzeb.
- Informatyka jest szybko zmieniającą sie nauką i wiedza bardzo szybko staję się niepotrzebna.



GoldBoy - Nie Lip 10, 2005 1:35 pm

No wiesz, nie wiem jak u Ciebie w LO było z matematyka, ale u mnie program maty zakończył się w LO na obliczaniu całek, liczeniu powierzchni przy pomocy całek itp., więc nie obrażaj tu mnie, ani moich kolegów, bo mało które LO, nie wspominając juz o technikach itp. ma w programie całki i nie każdy sobie z tym radzi! a wyobraźni im nie brakowało, bo byli wyróżniającymi się uczniami jeśli chodzi o geometrie przestrzenną.A że się nie dostali na informatyke..no cóż na PWr parę lat temu (nie wiem jak jest teraz) jednym z kryterium przyjęcia były oceny na świadectwie i maturze z maty i fizyki..a nie było z informatyki i dlatego przepadli, bo u mnie w klasie z fizyki i maty były dwie piątki...i dlatego kryteria przyjęć na studia uważam za chore i oderwane od rzeczywistości. Zresztą nie dotyczy to tylko informatyki. Uważam,że wielu zdolnych przepada w trakcie rekrutacji, gdyż egz. wstępne w dużej mierze nie odzwierciedlają specyfiki wybranego przedmiotu.

Na Politechnice Śląskiej na informatykę były zadania z matematyki i fizyki na poziomie podstawowym, więc każdy miał równe szanse (Później zamiast fizy została wprowadzona rozszerzona matma, więc szanse dostali ludzie po mat-fizie). Egzam taki był o tyle sprawiedliwy, że ci którzy nie umieli rozwiązywać zadań z matmy nie mieliby szans na studiach. Natomiast wprowdzenie egzaminu z infy ... Niby spoko, ale większość ludzi w średniej na infie grała w gry, więc skończyłoby to się masowymi kursami przedegzaminacyjnymi na polibudzie
Natomiat dobór na podstawie starej matury czy ocen ze świadectwa na oblegane kierunki to jakieś nieporozumienie.

Dobry informatyk i tak znajdzie pracę nie musi mięc dyplomu z tego kierunku.


Ja bym nie powiązywał wygrywania juniorskich zawodów z rzeczywistą pozycją dziedziny w danym kraju.[...]

No i o tym cały czas pisze. [...]



tremolo - Pią Gru 18, 2009 1:19 pm
Informatycy są w czołówce, ale reszta gospodarki ich nie rozumie. Duzo firm, woli zapłacić firmom niemieckim (gdzie i tak pracuja Polacy), żeby dostać produkt o wiele droższy. W zasadzie zapotzebowanie jest na konkretnych informatyków z dokładnym odzwierciedleniem tego co chce pracodawca inni nie są potrzebni.

Co zrobi informatyk z krwi i kości na egzaminie, który potrzebuje teraz; komputera, a nie ma go.

Inna sprawa to nauczanie informatyki w szkolnictwie niższym. Sam znam temat doskonale bo mam takie uprawnienia; do nauczania przedmiotów informatycznych w szkołach. Wiekszosć studentów mojego kierunku z założenia ma szeroką wiedzę: ale pobieżną, i gdzieś tam po drodze były przedmioty informatyczne, i taki zupełnie zgubiony apsztyfikant trafił nie daj Boże do szkoły. Na informatyce siedział i się budził; albo uczył się fizyki, metrologii, materiałoznawstw, odlewnictw, sztuki ludowej, elektrotechniki... Poszedł z założenia na studia zazwyczaj, bo się nie dostał na Informatykę, medycyne, a nie chciał iśc na przykład na górnictwo, geologie, fizykę, chemie itp. A tu "buch" mu dali uprawnienia pedagogiczne. I taki zguibiony człowiek ma niby czegoś nauczyć. Informatykę ciężko przekazywać. Uczniowie są tyłem do wykładowcy, brak kontaktu wzrokowego, grzebią po stronach internetowych. najwięcej NDST teraz jest za WF i Elementy Informatyki.

Ogólnie polscy informatycy kończą w szkołach, jako nauczyciele. A w firmach; robiąć całą robotę za zespoły ludzi niewykwalifikowanych i niekumatych ludzi. Informatycy nie współgraja z dezelowaną polska strukturą prawa pracy, ZUSów.

Jak się już gdziekolwiek dostaniesz przez to kończysz na 1/4 etatu zarobisz koło 3-4kPLN ale nic Ci do emerytury nie zostanie.



rasgar - Pią Gru 18, 2009 2:09 pm
wow... wykopaliska archeologiczne



salutuj - Pią Gru 18, 2009 3:17 pm

Informatycy są w czołówce, ale reszta gospodarki ich nie rozumie. Duzo firm, woli zapłacić firmom niemieckim (gdzie i tak pracuja Polacy), żeby dostać produkt o wiele droższy. W zasadzie zapotzebowanie jest na konkretnych informatyków z dokładnym odzwierciedleniem tego co chce pracodawca inni nie są potrzebni.

Co zrobi informatyk z krwi i kości na egzaminie, który potrzebuje teraz; komputera, a nie ma go.

Inna sprawa to nauczanie informatyki w szkolnictwie niższym. Sam znam temat doskonale bo mam takie uprawnienia; do nauczania przedmiotów informatycznych w szkołach. Wiekszosć studentów mojego kierunku z założenia ma szeroką wiedzę: ale pobieżną, i gdzieś tam po drodze były przedmioty informatyczne, i taki zupełnie zgubiony apsztyfikant trafił nie daj Boże do szkoły. Na informatyce siedział i się budził; albo uczył się fizyki, metrologii, materiałoznawstw, odlewnictw, sztuki ludowej, elektrotechniki... Poszedł z założenia na studia zazwyczaj, bo się nie dostał na Informatykę, medycyne, a nie chciał iśc na przykład na górnictwo, geologie, fizykę, chemie itp. A tu "buch" mu dali uprawnienia pedagogiczne. I taki zguibiony człowiek ma niby czegoś nauczyć. Informatykę ciężko przekazywać. Uczniowie są tyłem do wykładowcy, brak kontaktu wzrokowego, grzebią po stronach internetowych. najwięcej NDST teraz jest za WF i Elementy Informatyki.

Ogólnie polscy informatycy kończą w szkołach, jako nauczyciele. A w firmach; robiąć całą robotę za zespoły ludzi niewykwalifikowanych i niekumatych ludzi. Informatycy nie współgraja z dezelowaną polska strukturą prawa pracy, ZUSów.

Jak się już gdziekolwiek dostaniesz przez to kończysz na 1/4 etatu zarobisz koło 3-4kPLN ale nic Ci do emerytury nie zostanie.

?
Informatycy pracują w szkołach?
Nie znam nikogo takiego spośród ponad setki informatyków jakich znam.



Cuma - Pią Gru 18, 2009 3:48 pm
Z doświadczenia wiem że w szkołach ucza informatyki.... samouki. U mnie w technikum nauczyciel informatyki potrafił zrobić strone internetową ale zawsze te strony były tragiczne. Jakieś poryte migające kolorki, brak podstawowych kolorów w szacie graficznej bo cała strona zawalona 10-cioma róznymi kolorami nijak niedobranymi. Tymczasem nauczyciel zawodowy, też informatyczny samouk robił stronki znacznie szybciej i o niebo lepiej, jednak tamten był v-ce dyrektorem więc wiadomo komu przypadł zaszczyt zrobienia strony dla szkoły... :|



miglanc - Pią Gru 18, 2009 6:43 pm
A u mnie w szkole informatyk podrywal dziewczyny i go wyrzucili, a strone szkoly zrobila sprzataczka.



SPUTNIK - Pią Gru 18, 2009 7:05 pm
Napisz jeszcze że polonistka piła bimber a będzie brzmiało jak scenariusz do filmu z nurtu kina moralnego niepokoju, typu "Powrót Trzech Kolorów: Czarny"



miglanc - Pią Gru 18, 2009 7:45 pm
Polonistka tez nauczala informatyki.