ďťż
 
[Gliwice] Radiostacja





Wit - Czw Sty 29, 2009 9:34 pm
Radiostacja za milion złotych wyjdzie z mroku
Jacek Madeja2009-01-29, ostatnia aktualizacja 2009-01-29 21:42



Gliwice przygotowują się do obchodów 70. rocznicy słynnej prowokacji, która była pretekstem do niemieckiej agresji na Polskę. Miasto liczy, że uroczystości będą wielkim ogólnopolskim wydarzeniem, ale najpierw muszą uporać się z rewitalizacją terenu wokół wieży

Wysoki na prawie 111 metrów modrzewiowy maszt to unikatowy zabytek techniki na europejską skalę. Na dodatek dzieje radiostacji wiążą się z wydarzeniem, które przeszło do annałów światowej historii. To właśnie tutaj 31 sierpnia Niemcy przeprowadzili słynną prowokację. Przebrani za cywilów żołnierze zaatakowali gliwicką stację nadawczą, a jako dowód polskiego zaangażowania porzucili pod budynkiem ciało zamordowanego wcześniej powstańca śląskiego. To dało im oficjalny powód do wypowiedzenia wojny.

- To niezbyt chlubne wydarzenie, ale ma międzynarodową rangę i dzięki temu miasto trafiło do podręczników historii. Prowadzimy rozmowy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, żeby sierpniowe obchody były częścią ogólnopolskiego kalendarza uroczystości związanych z rocznicą wybuchu drugiej wojny światowej. Jeśli się uda, to będzie duże wydarzenie - mówi Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu.

Jednak póki co miasto ma problem. Wokół wieży rosną chaszcze, a mieszkańcy urządzili dzikie ogródki działkowe. W takim otoczeniu trudno podjąć międzynarodowe delegacje.

Miasto przymierzało się do stworzenia w tym miejscu nowoczesnego muzeum już sześć lat temu. Wtedy wygrał projekt, który przewidywał, że wszystkie trzy budynki radiostacji scali przeszklony korytarz połączony z kopułą, która pomieści salę konferencyjną. Z góry cały kompleks miał przypominać stację kosmiczną. Okazało się, że zamiast planowanych 3,5 mln zł koszty urosły do gigantycznych 16,5 mln zł. Gliwice zrezygnowały z tych planów.

Obecne są znacznie skromniejsze. Do sierpnia miasto chce zrewitalizować 3 ha terenu przylegające do radiostacji. Wokół masztu powstanie park z dwoma basenami, w których będzie się odbijała zabytkowa konstrukcja. - Do tej pory ten teren w ogóle nie istniał dla miasta. Chcemy mu przywrócić pierwotny układ zagospodarowania i sprawić, że będzie to miejsce chętnie odwiedzane przez mieszkańców. Prawdziwą atrakcją będzie wieczorem, gdy maszt i park będzie rozświetlony kilkunastoma tysiącami białych diod - mówi Ewa Przybył z pracowni architektonicznej Venit.

Już samo oświetlenie ma kosztować 950 tys. zł, a całość prac - około 5-6 mln zł. - Czasu pozostało niewiele, więc trzeba będzie się spieszyć z pracami, tak żeby zdążyć do sierpniowych uroczystości - zaznacza Jarzębowski.






Wit - Pią Sty 30, 2009 6:29 pm
Jeszcze odnośnie Radiostacji

http://www.um.gliwice.pl/pub/msi/MSI_4_2009.pdf

i skany by wixiu

Zagospodarowanie terenu


Widok od wieży w stronę budynków i ul. Tarnogórskiej:


Widok znad budynków w stronę wieży:


Nocna wizja placu:




Prince - Sob Sty 31, 2009 12:57 am
Mi ten pomysł ogromnie się podoba i jest pod wrażeniem tego co chcą zrobić z Gliwicach.
Wreszcie wyeksponuje się tą śląską wieże Eiffla:)
poza tym powstanie bardzo reprezentacyjna i piękna przestrzeń miejska:)



kaspric - Sob Sty 31, 2009 1:56 pm
Mam nadzieję, że na trawnikach będzie się można rozlożyć z kocem i poopalać, jak w cywilizowanym kraju




m966 - Sob Sty 31, 2009 11:37 pm
^^ Na istniejących skwerkach takich zakazów nie ma, więc dlaczego pod radiostacją miałyby być?



kaspric - Nie Lut 01, 2009 4:03 pm
Nie znam dobrze prawa w tym zakresie, ale generalnie w Pl często własnie tego pilnuje straż miejska



Wit - Śro Lut 18, 2009 10:45 pm
Ludzie z radiostacji czekają na przeprowadzkę
Jacek Madeja2009-02-12, ostatnia aktualizacja 2009-02-12 23:18



- Na wieżę idą miliony, a o nas miasto zapomniało - skarżą się mieszkańcy domów przy gliwickiej radiostacji, którzy już od kilku lat "siedzą na walizkach".

Kompleks słynnej radiostacji, poza zabytkową drewnianą wieżą i budynkiem nadawczym, to także dwa piętrowe domy. Po II wojnie światowej zamieszkali tu pracownicy radiostacji i pobliskich zakładach produkcyjnych. W 2001 roku teren, wcześniej własność telekomunikacji, przejęło miasto. Dziś w dwóch domach mieszka ponad 20 osób. - Przejęcie przez miasto było początkiem naszej gehenny. Od tego czasu żyjemy na walizkach, a przeprowadzki nie widać - mówią mieszkańcy.

Leszek Karzełek przy ul. Tarnogórskiej mieszka z rodziną od ponad 30 lat. Pracował jako kierownik w zakładach, które na terenie radiostacji wytwarzały części i urządzenia radiowe. Dostał mieszkanie służbowe: duże przestronne pokoje, na podłodze parkiety. - Co z tego, skoro od kilku lat żyjemy w ciągłej niepewności? Ani ścian pomalować porządnie, ani żadnego remontu. Urzędnicy ciągle mówią, że będziemy się wyprowadzać, ale konkretów żadnych - denerwuje się Karzełek.

Helena i Ireneusz Owczarkowie mają najdłuższy staż wśród obecnych lokatorów, bo przy radiostacji żyją ponad 50 lat. - Wiadomo, że na starość człowiek chciałby mieć trochę spokoju - mówi pani Helena. - Chcemy się już przenieść, ale miasto chyba samo nie wie, co z nami zrobić. Od kilku lat nie robi żadnych remontów, a woda z cieknących rynien już wychodzi na ścianach - dodaje mąż.

Władze Gliwic z chwilą przejęcia kompleksu uprzedzały mieszkańców, że znajdą im nowe mieszkania. Otoczenie radiostacji ma się bowiem zamienić w muzeum z prawdziwego zdarzenia. Lokatorzy najpierw mieli przenieść się na ul Lipową. Potem padła propozycja przenosin do domów, które powstały w związku z wyburzeniami pod Drogową Trasę Średnicową.

- Skończyło się tylko na propozycjach, a bloku przy Lipowej nikt nawet nie zaczął budować. To chyba jasne, że chcemy wiedzieć, co z nami będzie. Niech nam powiedzą, jak długo będziemy mogli zajmować obecne mieszkania - mówi Anna Zremba, która przy Tarnogórskiej mieszka razem z mężem i matką.

Miasto przedstawiło niedawno plany zagospodarowania terenu wokół wieży. Jeszcze w tym roku na terenie radiostacji ma powstać park, który rozświetli kilkanaście tysięcy białych diod. Wszystko kosztem około 5-6 mln zł. - Plany zagospodarowania budynków radiostacji to na razie odległe plany. Przeprowadzka jest nieunikniona, ale na razie nie wiadomo kiedy. Mamy już nową lokalizację, gdzie stanie blok dla mieszkańców z Tarnogórskiej. To będą równorzędne mieszkania. Na zmianie nikt nie straci - zapewnia Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu.



Wit - Pią Kwi 03, 2009 5:41 pm


23.03.2009 11:55
Rewitalizacja Radiostacji rozpoczęta

Z uwagi na rozpoczęcie prac remontowych na terenie Radiostacji w najbliższym czasie zwiedzanie tego oddziału Muzeum w Gliwicach odbywać się będzie jedynie po wcześniejszym zgłoszeniu telefonicznym pod nr (032) 335 44 03 lub 693 131 292. Rezerwacje sobotnie należy zgłosić najpóźniej do piątku.

Prace remontowe na terenie obiektu nadzorować będzie Miejski Zarząd Usług Komunalnych w Gliwicach. Jak nas poinformowała rzeczniczka firmy - Iwona Kokowicz - plac wokół radiostacji zmieni się diametralnie. Wyłożony zostanie ciemnymi, granitowymi płytami. Na jego wschodniej stronie usytuowane zostaną dwie fontanny. Dodatkowo pojawi się mała architektura. Będą to m.in. kuliste drzewka w donicach.

Dziś rozstrzygnięty zostanie przetarg na rewitalizację terenu wokół radiostacji. Umowa ze zwycięzcą zostanie podpisana do dwóch tygodni. Cała inwestycja ma być zakończona w połowie sierpnia. Muzeum przeprasza zwiedzających za wszelkie utrudnienia.

http://www.gazetagliwice.pl/gazetagliwi ... czeta.html



Wit - Czw Kwi 23, 2009 7:50 pm


Radiostacja rozbłyśnie tysiącem lamp
dziś
Gliwicka Radiostacja, świadek wydarzeń poprzedzających wybuch II wojny światowej, zostanie należycie wyeksponowana w przededniu obchodów 70. rocznicy tego wydarzenia. Na teren okalający modrzewiowy, unikalny obiekt, weszła już firma budowlana, która ma wykonać kompleksową modernizację wokół masztu.

Radiostację oświetlą światła kilkunastu tysięcy diod, które nie zaszkodzą drewnianej konstrukcji, a jednym z elementów nowego wystroju będą dwie fontanny. Teren wokół obiektu zostanie uporządkowany: pojawią się nowe alejki, mnóstwo zieleni i ławki.

- Po zakończeniu prac maszt Radiostacji będzie bardziej dostępny dla zwiedzających. Już zdemontowaliśmy brzydki płot. Wokół masztu staną szklane szyby z hartowanego szkła. Docelowo cały teren będzie monitorowany - wylicza Iwona Kokowicz z Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych w Gliwicach.

Dla zwiedzających muzeum przy Radiostacji jest czynne, mimo że wokół roztacza się plac budowy. Ale obejrzenie samego masztu z bliska może być utrudnione. Andrzej Jarczewski, kustosz muzeum, radzi więc, by przed wybraniem się na wycieczkę, telefonicznie zapytać o możliwości jego obejrzenia. Zapowiada też, że po zakończeniu modernizacji rozpocznie się kampania promująca "gliwicką wieżę Eiffla". Poprzedzi ją plenerowe widowisko artystyczne upamiętniające 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W gliwickim Urzędzie Miejskim dowiedzieliśmy się, że trwają starania o włączenie uroczystości pod odnowioną Radiostacją do kalendarium ogólnopolskich obchodów.

Całość prac ma kosztować 7,3 mln złotych. Pieniądze pochodzą z miejskiego budżetu.

Joanna Heler - POLSKA Dziennik Zachodni

http://slask.naszemiasto.pl/wydarzenia/990285.html



kiwele - Czw Kwi 23, 2009 8:13 pm
Co prawda emocjonalnie te sprawy mnie dzisiaj niewiele wzruszaja, ale musze przyznac, ze czegos nie umiem mentalnie skoordynowac.
Otoz ciagle sa jeszcze zywe akcje, by wyrugowac ostatnie pamiatki po czasach komunistycznych, usunac pomniki, dokonczyc zmiane nazewnictwa ulic itp, a z drugiej strony wykazujemy jakby pietyzm, by pamietac o prowokacji gliwickiej, czy tez o czasach zaborow nad Przemszami.



SPUTNIK - Czw Kwi 23, 2009 8:59 pm
bo Polska to kraj gdzie ze szczególnym pietyzmem czci się pamieć wydarzeń, osób lub miejsc które maja związek z odwiecznym łojeniem w.w. w cztery litery.

pozwala to następnie bez namysłu i refleksji wskazywać przyczyny i następstwa przeszłych, teraźniejszych i przyszłych niepowodzeń.



kaspric - Czw Kwi 23, 2009 9:12 pm
Szczerze mówiąc nie zrozumiałem Waszych postów



Kris - Śro Cze 03, 2009 8:39 pm
Jak wieża Eiffla?

Tomasz Brzoza, 2009-06-02 19:23
Prace przy modernizacji gliwickiej radiostacji idą pełną parą. Pośpiech jest potrzebny - tak by zdążyć przed obchodami siedemdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej. Na ten cel przeznaczono ponad 7 milionów złotych. Do 30 sierpnia gliwicka radiostacja, a raczej teren wokół niej ma zmienić się nie do poznania. Przez lata zaniedbywana, porośnięta chaszczami jedyna taka wieża na świecie ma stać się teraz prawdziwą wizytówką miasta i to na skalę europejską.

Wszystko idzie zgodnie z planem. Choć do końca prac remontowych przy gliwickiej radiostacji zostało jeszcze sporo czasu, to jednak postępy widać gołym okiem. Okoliczni mieszkańcy mówią nareszcie. - Właściwie, to nie słyszałam, żeby poza Gliwicami coś takiego było. Jeżeli rzeczywiście tutaj będzie się coś działo, to będzie fajnie - stwierdza Maria Migdał, mieszkanka Gliwic. A o tym, że będzie się działo - zapewniają architekci. Mimo, że na razie teren wokół radiostacji przypomina jedynie plac budowy.

- Na początku mogliśmy poszaleć, później musieliśmy odchudzić kosztorysy, aczkolwiek wydaje mi się, że jest satysfakcjonujący, bo mimo, że musieliśmy obniżyć ze względu na koszty i tak udało nam się powalczyć o to na czym nam najbardziej zależało - przyznaje Ewa Przybył z firmy "Venit" świadczącej usługi architektoniczno-budowlane. To najważniejsze - to oświetlenie. Zarówno maszt jak i cały teren radiostacji rozjaśni bowiem sztuczne światło kilkunastu tysięcy białych diod. Sporo pieniędzy wydano też na to, by zaniedbany i porośnięty chaszczami teren zamienił się w prawdziwy zieleniec. - Ciekawe będą dwie fontanny horyzontalne sprzed wieży od strony południowej, idąc dalej w stronę południową będzie główna aleja, przy której będą donice z drzewami po jednej stronie, a po drugiej stronie będą pergole z roślinkami pnącymi - wyjaśnia Iwona Kokowicz z MZUK w Gliwicach.

Zabytkowa radiostacja ma teraz stać się prawdziwą wizytówką miasta. Władze liczą po cichu, że przyciągać będzie turystów nie tylko ze Śląska. - Będzie trochę wody, będą ławki, oczywiście cały teren będzie oświetlony, będą też alejki. Ma być to miejsce do wypoczynku i spacerów, gdzie będzie można przyjść, usiąść, posiedzieć i popatrzeć - podkreśla Marek Jarzębowski z UM w Gliwicach.

Bo przecież jest na co. - Kiedy mój wnuczek przyjechał z Wielunia i zrobił sobie zdjęcie, to większość myślała, że był Paryżu - mówi Migdał. I trudno się dziwić - ponad 100 metrowa gliwicka wieża w całości wykonana z drewna - to jedyna taka wieża na świecie. Co więcej niezwykle istotna dla polskiej historii. Dlatego Gliwice wieżą zamierzają się pochwalić podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej. Czyli jeszcze podczas wakacji remont powinien się zakończyć. I raczej nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że inwestycja ta - mogłaby się choć trochę opóźnić.

http://www.tvs.pl/informacje/11563/



Wit - Pon Lip 13, 2009 9:54 pm
parę fotek by oaktrees1969 (SSC)



















Wit - Pon Sie 10, 2009 8:56 pm
Radiostacja wygląda pięknie jak wieża Eiffla
Jacek Madeja 2009-08-10, ostatnia aktualizacja 2009-08-10 21:26:43.0



Gliwice wreszcie nie mają się czego wstydzić, bo historyczna wieża doczekała się godnej oprawy. Wieczorem radiostacja i powstający wokół park będą tonąć w pastelowych barwach. W całej krasie pierwszy raz zobaczymy ją 30 sierpnia podczas 70. rocznicy słynnej prowokacji, która była pretekstem do niemieckiej agresji na Polskę.

Do uroczystości miasto przygotowuje się od dawna. Dzięki unikatowej, wysokiej na prawie 111 metrów modrzewiowej wieży Gliwice zapisały się w annałach światowej historii. 70 lat temu niemieccy żołnierze przebrani za cywilów wdarli się do stacji nadawczej i nadali fragment komunikatu po polsku. Odgrywali rolę polskiej bojówki, a na dowód pod budynkiem porzucili ciało zamordowanego wcześniej powstańca śląskiego. Następnego dnia Hitler tłumaczył, że Niemcy odpowiadają tylko ogniem na polski atak.

- Po latach to wydarzenie obrosło legendą. Wciąż niewiele jest rzetelnych opracowań historycznych na ten temat, ale zainteresowanie prowokacją gliwicką jest bardzo duże. W sierpniu zwykle mamy najazd dziennikarzy i stacji telewizyjnych z różnych krajów - opowiada Andrzej Jarczewski, klucznik radiostacji i autor książki o słynnym epizodzie z 1939 roku.

Jednak w ostatnich latach Gliwice raczej nie miały się czym chwalić. Wręcz przeciwnie - teren wokół wieży był powodem do wstydu. Miasto już kilka lat temu przymierzało się do stworzenia w tym miejscu nowoczesnego muzeum. Kompleks z przeszklonymi korytarzami i kopułą miał przypominać stację kosmiczną. Okazało się jednak, że zamiast planowanych 3,5 mln zł koszty urosły do gigantycznych 16,5 mln zł. Gliwice zrezygnowały z ambitnych planów, a dzikie chaszcze i uprawy w ogródkach działkowych urządzonych obok wieży rosły w najlepsze. - Rzeczywiście, jeszcze do niedawna wokół było dość siermiężnie - przyznaje Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu. - Teraz zaczyna się to zmieniać. Taka perełka, jaką jest wieża nadawcza radiostacji, wymaga odpowiedniego wyeksponowania - dodaje.

W ciągu ostatnich miesięcy teren wokół masztu zmienił się nie do poznania. W miejsce ogródków działkowych wyrósł elegancki park z dwoma fontannami, w których odbija się zabytkowa konstrukcja. Remontu doczekał się też zabytkowy budynek stacji nadawczej. A po zmroku cała okolica wygląda jak z bajki. Wszystko dzięki kilkunastu tysiącom diod, które rozświetlają park i wieżę. Diody sterowane komputerowo świecą w różnych kolorach i można regulować ich natężenie. Całość prac pochłonęła 7,3 mln zł, z czego prawie milion złotych kosztowało samo oświetlenie.

W ostatnią niedzielę okoliczni mieszkańcy mogli podziwiać próbę generalną oświetlenia. Drewniana radiostacja rozbłysła z powodu wizyty rosyjskiej telewizji REN TV, która przygotowuje materiał o Polsce w związku z zapowiadaną wizytą premiera Putina w naszym kraju. - Kręcili radiostację, bo tu wszystko się zaczęło. Pytali o historię tego miejsca, wymianę mieszkańców Gliwic po 1945 roku, a także o sierpniowe uroczystości pod wieżą. Rosjanie mówili, że fakt tzw. prowokacji gliwickiej jest im znany, ale nie przypuszczali, że to miejsce zasługuje na pokazanie. Teraz już wiedzą, że tak - mówi Jarzębowski.

- Miejsce jest szczególne i taką też zyskało oprawę. Efekt jest przepiękny - dodaje Jarczewski.

Niedzielna próba to i tak dopiero przedsmak tego, co będą mogli podziwiać mieszkańcy i zaproszeni goście podczas sierpniowych uroczystości. Jak tłumaczą urzędnicy, oświetlenie nie działa jeszcze w pełni. W całej krasie zobaczymy je dopiero 30 sierpnia podczas Dnia Światła dla Pokoju. Na obchody przyjedzie m.in. przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek i włodarze z zaprzyjaźnionych z Gliwicami niemieckich miast. Głównym punktem programu uroczystości będzie "Missa Pro Pace" Wojciecha Kilara w wykonaniu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, Chóru Filharmonii Śląskiej oraz Chóru Polskiego Radia z Krakowa.

- Z zewnątrz wszystko wygląda, jakby już było gotowe, ale to pozory. Wciąż jeszcze trwają kosmetyczne prace - mówi Tomasz Dudziński z Miejskiego Zarząd Usług Komunalnych. - Po uroczystościach park zostanie otwarty dla mieszkańców. Będzie można tu pospacerować albo położyć się na trawie. Jedyną barierą będzie ogrodzenie wokół samego masztu: szklane, żeby nie psuć efektu - dodaje.





Prince - Czw Sie 13, 2009 8:49 am
strasznie mnie cieszą te prace, jestem ogromnie ciekawy efektu końcowego



Kris - Pią Sie 21, 2009 7:51 am
Radiostacja Gliwicka w nowej oprawie

110-metrowa zabytkowa wieża Radiostacji w Gliwicach, zaliczana do najwyższych drewnianych budowli na świecie, zyskała nową oprawę. W sierpniu kończy się rewitalizacja obiektu prowadzona kosztem 7,5 mln zł. Sfingowane zajęcie Radiostacji przez Niemców podających się za Polaków stało się w 1939 r. pretekstem do agresji Niemiec na Polskę i bezpośrednio poprzedziło wybuch II wojny światowej.



Prawie 70 lat po tym wydarzeniu, 30 sierpnia, przy Radiostacji odbędzie się plenerowe widowisko, będące częścią ogólnopolskich obchodów 70. rocznicy wybuchu wojny. W scenerii gliwickiej Radiostacji zabrzmi "Missa pro Pace" - "Msza dla pokoju" Wojciecha Kilara, w wykonaniu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia.

Harmonogram trwającej od kwietnia rewitalizacji ułożono tak, aby zakończyć pracę przed rocznicą wybuchu wojny.

"To miejsce ma być prawdziwą wizytówką Gliwic - atrakcyjną, spokojną i bezpieczną, otwartą dla gliwiczan i odwiedzających miasto turystów" - zaznaczył rzecznik gliwickiego magistratu Marek Jarzębowski.

Zgodnie z zamysłem nowej oprawy wizualnej, Radiostacja ma być "miejscem światła". Taki charakter nadaje jej nowemu otoczeniu światło kilkunastu tysięcy białych diod, dwie fontanny ze stabilną taflą wody i przezroczyste ogrodzenie z hartowanego szkła. Nową oprawę świetlną zyskała też sama wieża, która będzie mienić się różnymi kolorami.

W ramach rewitalizacji kompleksu powstały ścieżki spacerowe i miejsca do wypoczynku, sprzyjające - w zamyśle autorów projektu - refleksji nad historią. Teren zazieleniono i ogrodzono. Będzie on monitorowany kamerami, strzeżony i zamykany na noc.

Równolegle do zagospodarowania obszaru wokół wieży, kosztem 1,7 mln zł wyremontowano budynek techniczny Radiostacji, gdzie mieści się Muzeum Historii Radia i Sztuki Mediów, będące oddziałem gliwickiego muzeum.

Kompleks obiektów radiostacji zbudowała w latach 1934-35 niemiecka firma Lorenz. Najcenniejszym obiektem jest wieża nadawcza, wykonana z drewna modrzewiowego, szczególnie odpornego na szkodniki i czynniki atmosferyczne. Belki łączone są śrubami mosiężnymi, bez użycia choćby jednego gwoździa z żelaza.

31 sierpnia 1939 do niemieckiej radiostacji w niemieckich wówczas Gliwicach wtargnęło kilku uzbrojonych esesmanów w cywilnych ubraniach. Napastnicy sterroryzowali niemiecką załogę i nadali po polsku komunikat: "Uwaga! Tu Gliwice. Rozgłośnia znajduje się w rękach polskich...".

W radiostacji zamordowano Franciszka Honioka, polskiego Ślązaka, uważanego obecnie za pierwszą ofiarę II wojny światowej. Miało to dowodzić "polskiej winy". Następnego dnia Hitler wygłosił przemówienie, w którym rozpoczęcie wojny uzasadnił prowokacjami granicznymi, dokonanymi rzekomo przez stronę polską. Prawda o prowokacji gliwickiej wyszła na jaw dopiero na procesie norymberskim.

Radiostację, już w 1964 r. wpisaną na listę zabytków, samorząd Gliwic kupił od Telekomunikacji Polskiej za ponad 700 tys. zł jesienią 2002 r. Obiekt ten niemal w całości zachował wystrój i wyposażenie sprzed II wojny światowej, m.in. przedwojenne urządzenia nadawcze.

Wcześniej przez wiele lat Radiostację można było oglądać zza ogrodzenia, z odległości kilkuset metrów. W swojej burzliwej historii wieża służyła nie tylko jako nadajnik, ale wykorzystywała ją też Służba Bezpieczeństwa jako zagłuszarkę. (PAP)



Kris - Pią Sie 28, 2009 10:26 am
Teraz światła na gliwicką wieżę


Wieżę w Gliwicach i jej otoczenie oświetla kilka tysięcy lamp (© Fot. MIKOŁAJ SUCHAN)

Dziennik Zachodni Marlena Polok-Kin

2009-08-28 05:00:24, aktualizacja: 2009-08-28 05:00:24

Radiostacja Gliwicka z górującym nad miastem masztem to niemy świadek wydarzeń sprzed 70 lat. I chociaż historycy spierają się o szczegóły, bez wątpienia jest symbolem najnowszej historii.

Był duszny wieczór, 31 sierpnia 1939 roku. Kilkanaście minut po godz. 20 w urokliwym, niemieckim wówczas mieście niedaleko polskiej granicy, w Gleiwitz - jak w tysiącu innych w Rzeszy - ludzie krzątali się, kończąc codzienne obowiązki. Przez otwarte okna gliwickich domów słychać było audycję radiową.

Wiele rodzin wciąż siedziało jeszcze przy stole, bo kończyły się właśnie wieczorne wiadomości wrocławskiego radia. Od miesięcy wsłuchiwali się w nie ze szczególnym niepokojem. Narastającego strachu nie łagodziła kojąca muzyka Mozarta, płynąca z odbiorników. Na godz. 20.15 zapowiedziano kolejną z cyklu audycji informacyjno-propagandowych, po polsku. Niespodziewanie w eterze coś zatrzeszczało. Z głośników rozległo się słabe, ale wyraźne: "Uwaga! Tu Gliwice. Rozgłośnia znajduje się w rękach polskich…". Dalsza część odezwy zgubiła się na zawsze . Następnego dnia hitlerowskie Niemcy napadły na Polskę. To musi być przede wszystkim miejsce zadumy nad historią Polski

"Babka zmarła..."
Mniej więcej tak mogły wyglądać wydarzenia owego sierpniowego wieczoru z perspektywy przeciętnego słuchacza. Jak jednak "prowokacja gliwicka"przebiegała naprawdę? Zdania są podzielone. Idąc za relacją Andrzeja Jarczewskiego, klucznika Radiostacji Gliwickiej, wyobraźmy sobie, że pół godziny wcześniej prawdopodobnie sześcioosobowa ekipa esesmana Alfreda Helmuta Naujoc-ksa, wyznaczonego do tego zadania przez szpicę III Rzeszy, z Hitlerem włącznie, była już gotowa do rozpoczęcia otoczonej tajemnicą akcji i stała u bram stojących w tym miejscu do dziś budynków. Hasło do rozpoczęcia prowokacji: "Grossmutter gestorben"("babka zmarła") poszło po telefonicznych kablach.

Uzbrojeni napastnicy po cywilu dostali się tylnymi drzwiami do budynku radiostacji przy ul. Tarnogórskiej. Wiedzieli już, że mają do wykonania w istocie prosty plan. Esesmani, jako rzekomi powstańcy śląscy mieli opanować radiostację - tylko na tyle, by podać światu ważną dla polityki Hitlera wiadomość o przejęciu gliwickiej radiostacji przez Polaków. Tam też, zgodnie ze scenariuszem, zamordowali (lub podrzucili ciało) Franciszka Honioka. Był on polskim Ślązakiem, uczestnikiem III powstania śląskiego. Poprzedniego dnia, w Łubiu (obecnie powiat tarnogórski), aresztowało go gestapo. Po co? Niemcom było potrzebne ciało, by zrealizować plan. Honiok miał być dowodem "polskiej winy". Rzekomo miał zostać zastrzelony podczas interwencji policji wezwanej przez słuchaczy po nadaniu w radiu polskiej odezwy.

Niemiecka fuszerka?
Dlaczego niemieckim prowokatorom udało się wyemitować jedynie dziewięć słów i to słabo słyszalnych? Wiele wskazuje, że "ceniony specjalista" Naujocks o mały włos w ogóle by nawalił. Wszystko dlatego, że gdy esesmani dostali się do pomieszczeń, w ich przekonaniu - studia radiowego - nie było tam mikrofonów! Jak opisuje Jarczewski w swej książce "Provokado", Naujocks i jego podkomendni trafili bowiem... nie do tej radiostacji, do której powinni! Nie na darmo w Gliwicach do dziś jest ulica Radiowa. To tam właśnie była druga, w istocie - dla zadania

postawionego przed Naujocksem - najprawdopodobniej - właściwa stacja! Tam było studio, dziennikarze i prawdopodobnie właśnie stamtąd miała popłynąć prowokatorska odezwa. Nowy, z 1935 roku, obiekt przy ul. Tarnogórskiej z okazałym masztem pełnił wyłącznie funkcje techniczne, nie było tam dziennikarzy. Naujocks musiał się ratować. Ostatecznie wykorzystano do tego celu mikrofon burzowy. To używane w sytuacjach awaryjnych urządzenie służyło do informowania słuchaczy o zakłóceniach. Naujocks mógł zameldować: "Pogrzeb się odbył".

To, co zrobili esesmani w Gliwicach, wystarczyło jednak Hitlerowi. Następnego dnia (1 września) wygłosił przemówienie, w którym agresję na nasz kraj uzasadnił dokonanymi rzekomo przez stronę polską prowokacjami. Ta gliwicka, z udziałem "śląskich powstańców", miała być prawdziwym wojennym akordem. Prawda wyszła na jaw dopiero na procesie norymberskim. Co ciekawe, sędziowie usłyszeli ją z ust samego Naujocksa.

- W gawędach, które w Radiostacji serwuję zwiedzającym, próbuję dociekać istoty rzeczy właściwej miejscu. O tym, co się tu stało, opowiadam krótko. Tak, jak na to fakty zasługują. Później jednak pojawiają się poważniejsze pytania. Nie "jak oni to zrobili", ale "po co"? - wyjaśnia Andrzej Jarczewski we wstępie do książki "Provokado".

Podziela ten pogląd dr Zygmunt Partyka, historyk i politolog, były dyrektor Archiwum Państwowego w Katowicach.
- Oczywiście, dla historyka zajmującego się tą kwestią szczegóły i przebieg wydarzenia są istotne, jednak najważniejsze - w moim przekonaniu - oceniając to wydarzenie i edukując młodzież - mówić o celu tamtych działań niemieckich. To jasne, że bez prowokacji gliwickiej II wojna światowa i tak by wybuchła. A jednak miała miejsce i była przykładem hitlerowskiego draństwa, manipulacji i działań zmierzających do izolacji naszego kraju, tak tragicznych w skutkach dla naszego narodu. Dla współczesnych radiostacja powinna być przede wszystkim miejscem zadumy nad historią taką, jaka ona była, bez retuszu. Miejscem, które musi boleć - mówi dr Partyka.

Modrzewiowy cud techniki
Choć radiostacja i jej górująca nad miastem wieża ma tak negatywne historycznie konotacje, to równocześnie jest doskonale zachowanym zabytkiem techniki. I miasto postanowiło to wykorzystać. Licząca 111 metrów modrzewiowa wieża może zachwycić - i to nie tylko inżyniera. (Nad nią góruje jeszcze żelazny maszt antenowy z iglicą piorunochronu). Jest bowiem uznawana za najwyższą obecnie tego typu drewnianą konstrukcję na świecie. Nie ma ani jednego gwoździa z żelaza. Belki okazałego obiektu łączone są ponad 16 tys. mosiężnych nitów. Na szczyt wiedzie 365 szczebli drabiny.
W 2002 r. miasto odkupiło obiekty od TP SA. Dziś mieści się tam Muzeum Historii Radia i Sztuki Mediów, oddział Muzeum w Gliwicach.

Radiostacja znalazła się na Szlaku Zabytków Techniki. Całymi latami przybywający tu turyści (najbardziej egzotyczni goście pochodzili z Zimbabwe i Kajmanów) nie mogli liczyć na zbyt wiele - teren wokół wieży nie prezentował się okazale. Mimo to, od momentu stworzenia tu oddziału muzeum, odwiedziło to miejsce grubo ponad 50 tys. osób.

Zadumać, pamiętać
U stóp słynnego masztu, w przededniu 70. rocznicy wybuchu światowego konfliktu, czyli 30 sierpnia, odbędzie się widowisko plenerowe "Dzień światła dla pokoju". Do feerii świateł dołączą muzyka Wojciecha Kilara i obraz. Koncertowi będzie przyświecało motto "Chcemy pamiętać o przeszłości - patrząc w przyszłość". Ma być przesłaniem pokoju i pojednania w miejscu hitlerowskiej prowokacji.
- Zainteresowanych uroczystością jest kilka niemieckich stacji telewizyjnych. Dzwonią, pytają nas o akredytacje, tymczasem zapraszamy wszystkich, którzy chcą niedzielnego wieczoru tam być - wyjaśnia Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu.

Podczas uroczystości odsłoni się w całej krasie nowa oprawa wizualna tego miejsca, z wykorzystaniem gry kilkunastu tysięcy świateł, kamienia i szkła. Lada chwila w otwartej (choć bacznie strzeżonej!) przestrzeni w sąsiedztwie wieży każdy będzie mógł przysiąść na ławce, popatrzeć w niebo, na imponujący maszt. Zadumać się nad historią i losami ludzi z takich jak ten, poranionych terenów pogranicza.

Wieża gliwickiej radiostacji to także spleciony z ich historią symbol sentymentalnej podróży do lat dzieciństwa (jak u słynnego gliwiczanina, niemieckiego pisarza Horsta Bienka, który opisuje wieżę zapamiętaną z młodości na kartach "Pierwszej polki").

Światło dla pokoju już w niedzielę

30 sierpnia o godz. 20 u stóp radiostacji gliwickiej odbędzie się plenerowy koncert "Dzień światła dla pokoju". Jest wpisany w kalendarz ogólnopolskich obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Kluczowym punktem będzie pierwsze plenerowe wykonanie utworu Wojciecha Kilara "Missa pro pace", czyli "Msza dla pokoju". Mistrz Kilar będzie obecny na niedzielnym koncercie. Zagra też Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach. Wystąpią połączone chóry katowickiej Filharmonii Śląskiej i chór radiowy Polskiego Radia Kraków. Soliści: Izabela Kłosińska (sopran), Anna Lubańska (mezzosopran), Rafał Bartmiński (tenor), Piotr Nowacki (bas). Dyrygować będzie Michał Klauza. Koncert poprowadzi i słowem opatrzy Jerzy Zelnik. Podczas imprezy na specjalnym ekranie diodowym będzie można obejrzeć fragmenty filmu Zbigniewa Chmielewskiego "Operacja Himmler".

Modrzewiowy cud techniki
Choć radiostacja i jej górująca nad miastem wieża ma tak negatywne historycznie konotacje, to równocześnie jest doskonale zachowanym zabytkiem techniki. I miasto postanowiło to wykorzystać. Licząca 111 metrów modrzewiowa wieża może zachwycić - i to nie tylko inżyniera. (Nad nią góruje jeszcze żelazny maszt antenowy z iglicą piorunochronu). Jest bowiem uznawana za najwyższą obecnie tego typu drewnianą konstrukcję na świecie. Nie ma ani jednego gwoździa z żelaza. Belki okazałego obiektu łączone są ponad 16 tys. mosiężnych nitów. Na szczyt wiedzie 365 szczebli drabiny.
W 2002 r. miasto odkupiło obiekty od TP SA. Dziś mieści się tam Muzeum Historii Radia i Sztuki Mediów, oddział Muzeum w Gliwicach.

Radiostacja znalazła się na Szlaku Zabytków Techniki. Całymi latami przybywający tu turyści (najbardziej egzotyczni goście pochodzili z Zimbabwe i Kajmanów) nie mogli liczyć na zbyt wiele - teren wokół wieży nie prezentował się okazale. Mimo to, od momentu stworzenia tu oddziału muzeum, odwiedziło to miejsce grubo ponad 50 tys. osób.

Zadumać, pamiętać
U stóp słynnego masztu, w przededniu 70. rocznicy wybuchu światowego konfliktu, czyli 30 sierpnia, odbędzie się widowisko plenerowe "Dzień światła dla pokoju". Do feerii świateł dołączą muzyka Wojciecha Kilara i obraz. Koncertowi będzie przyświecało motto "Chcemy pamiętać o przeszłości - patrząc w przyszłość". Ma być przesłaniem pokoju i pojednania w miejscu hitlerowskiej prowokacji.
- Zainteresowanych uroczystością jest kilka niemieckich stacji telewizyjnych. Dzwonią, pytają nas o akredytacje, tymczasem zapraszamy wszystkich, którzy chcą niedzielnego wieczoru tam być - wyjaśnia Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu.

Podczas uroczystości odsłoni się w całej krasie nowa oprawa wizualna tego miejsca, z wykorzystaniem gry kilkunastu tysięcy świateł, kamienia i szkła. Lada chwila w otwartej (choć bacznie strzeżonej!) przestrzeni w sąsiedztwie wieży każdy będzie mógł przysiąść na ławce, popatrzeć w niebo, na imponujący maszt. Zadumać się nad historią i losami ludzi z takich jak ten, poranionych terenów pogranicza.

Wieża gliwickiej radiostacji to także spleciony z ich historią symbol sentymentalnej podróży do lat dzieciństwa (jak u słynnego gliwiczanina, niemieckiego pisarza Horsta Bienka, który opisuje wieżę zapamiętaną z młodości na kartach "Pierwszej polki").

Światło dla pokoju już w niedzielę

30 sierpnia o godz. 20 u stóp radiostacji gliwickiej odbędzie się plenerowy koncert "Dzień światła dla pokoju". Jest wpisany w kalendarz ogólnopolskich obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Kluczowym punktem będzie pierwsze plenerowe wykonanie utworu Wojciecha Kilara "Missa pro pace", czyli "Msza dla pokoju". Mistrz Kilar będzie obecny na niedzielnym koncercie. Zagra też Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach. Wystąpią połączone chóry katowickiej Filharmonii Śląskiej i chór radiowy Polskiego Radia Kraków. Soliści: Izabela Kłosińska (sopran), Anna Lubańska (mezzosopran), Rafał Bartmiński (tenor), Piotr Nowacki (bas). Dyrygować będzie Michał Klauza. Koncert poprowadzi i słowem opatrzy Jerzy Zelnik. Podczas imprezy na specjalnym ekranie diodowym będzie można obejrzeć fragmenty filmu Zbigniewa Chmielewskiego "Operacja Himmler".
http://polskatimes.pl/dziennikzachodni/ ... ,z,no.html



kaspric - Nie Sie 30, 2009 10:29 pm
Naprawdę nieźle

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,6982177.html

Msza Wojciecha Kilara w rocznicę prowokacji
jm 2009-08-30, ostatnia aktualizacja 2009-08-31 08:40:52.0

Kilka tysięcy gliwiczan zebrało się w niedzielę pod wieżą radiostacji. 70. rocznicę hitlerowskiej prowokacji, która miała być pretekstem do napaści na Polskę, upamiętnił uroczysty koncert. Później mieszkańcy mieli okazję podziwiać nową iluminację masztu.

Widowisko "Dzień światła dla pokoju" zorganizowały gliwicki magistrat i Narodowe Centrum Kultury. Wśród zaproszonych gości był m. in. przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Zgromadzeni pod wieżą wysłuchali utworu "Missa Pro Pace" Wojciecha Kilara w wykonaniu Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, Chóru Filharmonii Śląskiej i Chóru Polskiego Radia w Katowicach.

Uroczystość była też okazją do podziwiania nowego oświetlenia wieży. Mieszkańcy po raz pierwszy zobaczyli w całej krasie kolorowe iluminacje radiostacji, którą rozświetla kilkanaście tysięcy diod.







Wit - Śro Paź 28, 2009 8:56 pm
Iluminacja radiostacji zgasła po opadach deszczu i śniegu
jm 2009-10-28, ostatnia aktualizacja 2009-10-28 18:09:21.0

Instalacji oświetleniowej wieży gliwickiej radiostacji najprawdopodobniej zaszkodziły ostatnie opady deszczu. Nie wiadomo jeszcze, jak długo potrwa naprawa.

Oświetlenie wieży, które kosztowało około miliona złotych, to duma miejscowego magistratu. Od wrześniowej premiery iluminacji (kilkanaście tysięcy diod, które mogą świecić różnymi barwami i sekwencjami) minęło zaledwie półtora miesiąca, gdy światła zgasły.

- Instalacja popsuła się 16 października, po silnych opadach deszczu i śniegu. Przypuszczamy, że to woda zaszkodziła całemu mechanizmowi. W najbliższym czasie przyjadą specjaliści, którzy ją montowali. Wtedy dopiero dowiemy się, czy naprawa potrwa kilka dni czy tygodni - mówi Iwona Kokowicz, rzeczniczka Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych. Dodaje, że cały mechanizm jest objęty 5-letnią gwarancją.

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,3501 ... czu_i.html