ďťż
 
[Jura] Mirów,Bobolice,Ogrodzieniec i inne





Mies - Wto Sie 29, 2006 12:40 pm
List, który do "Gazety Wyborczej" napisał prof. dr hab. Janusz Bielski. Pedagog i historyk sztuki z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku. Członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Naukowego Kultury Fizycznej w Warszawie.

"Lektura artykułów sławiących Jurę Krakowsko-Częstochowską, zamieszczanych w "Gazecie Wyborczej" (z 11 sierpnia 2006 i poprzednich numerach), zmobilizowała mnie do napisania tego listu. Podobne listy wysłałem do Senatu RP oraz do instytucji mającej się zajmować ochroną zabytków w Katowicach.

Na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO znajdują się 754 obiekty pochodzące ze 129 państw świata. Na tej liście wpisanych jest obecnie 11 lub 12 polskich obiektów historycznych i przyrodniczych. To niewiele. Liczymy na znaczne zwiększenie liczby wpisów, nie tylko dla prestiżu Polski, ale także dla dobra ochrony dziedzictwa, którego jesteśmy dysponentami, w imię minionych pokoleń, i dla pokoleń, które po nas przyjdą. Czy tak się stanie, to zależy w dużej mierze od obecnego pokolenia Polaków, od dbałości o nasze dobra kultury i przyrody, od rozumnego ich ochraniania, a nie dalszego dewastowania. A takie destruktywne zjawiska mają obecnie miejsce w naszym kraju. Proces dewastacji zabytków i obiektów przyrodniczych przez ludzi prymitywnych, przez pseudoturystów, przez ludzi zaliczanych do klasy wzbogaconej i pośrednio przez niekompetentnych urzędników, nawet bardzo wysokiego szczebla, jest zastraszający. Brak jest też większego zainteresowania Państwa i resortów powołanych do ochrony dziedzictwa narodowego. Przykłady można mnożyć. Oto niektóre:
1) malowanie napisów na murach zabytkowych budynków i na obiektach przyrody nieożywionej;
2) wycinanie będących pod ochroną starych drzew;
3) ogradzanie ogromnych własnych działek leżących na terenach parków krajobrazowych wysokim betonowym murem (jak to zrobiono w Jurajskim Parku Krajobrazowym w pobliżu miejscowości Skarżyce);
4) budowanie prywatnych budynków-rezydencji i hoteli w miejscach, w których nie powinny one nigdy powstać (w pobliżu zamku w Ogrodzieńcu);
5) wykupywanie przez ludzi bogatych za niewielkie pieniądze od miejscowej ludności terenów, na których od setek lat znajdują się ruiny średniowiecznych, XIV-wiecznych zamków lub innych zabytkowych obiektów i "restaurowanie" ich, czyli bezsensowne przerabianie dla własnych prywatnych potrzeb i dla zaspokojenia swojej próżności, jak to się robi obecnie w Bobolicach i prawdopodobnie będzie się robiło w Mirowie (też na terenie Jurajskiego Parku Krajobrazowego).

Są to działania karygodne. W wielu krajach grożą za to poważne konsekwencje zarówno tym, którzy tak postępują, jak i tym, którzy wydają na to pozwolenie. W przypadku takiego postępowania ze swoją przyrodą i zabytkami naszych władz centralnych i samorządowych Unia Europejska nie da żadnych pieniędzy i dać nie powinna. Nie można przecież głupoty wspomagać finansowo.

Dla poprawy tego stanu rzeczy wiele mogą zdziałać instytucje rządowe, szkoły, nauczyciele, prawdziwi turyści i środki masowego przekazu, szczególnie telewizja, ale aktywność tych instytucji w tym zakresie jest jednak niewielka.

Jest w Polsce piękny region - Jura Krakowsko-Częstochowska, uznana jako park krajobrazowy. Walorem tego regionu jest przyroda, wapienne skały (ostańce) i ruiny średniowiecznych zamów. Niektóre stanowią wysokiej klasy zabytki. W sumie tworzy to niepowtarzalny krajobraz, rzadko spotykany nawet w Europie. Jura leży blisko Śląska i Zagłębia i jest też miejscem turystycznych wędrówek i wypoczynku dla ludzi. Tam się młodzież uczy patriotyzmu i szacunku dla własnego kraju. Tak było w moim przypadku, bo pochodzę z Zagłębia, i tak jest teraz, bo od wielu lat chodzę tam na wędrówki z nauczycielami, ze swoimi studentami z Warszawy, Piotrkowa i z Pułtuska. Coraz częściej jestem zmuszony pokazywać im ludzką głupotę.

Szkoda, że nie utworzono tam w kilku miejscach "wyspowego" parku narodowego. Poza Ojcowem również okolice Ogrodzieńca, Podlesic, Mirowa i Bobolic oraz Olsztyna koło Częstochowy zasługują na ochronę. Wiele zabytków, także te na terenie Jury, trzeba zabezpieczyć przed dalszym niszczeniem i pozostawić w takim stanie, w jakim są, nie robić z nich atrapy i nie "poprawiać " krajobrazu. Możemy tu brać przykład z Anglików, jeśli chodzi o ochronę i zabezpieczanie dziedzictwa narodu. Jest też przecież dobra polska szkoła ochrony zabytków.

Kilka lat temu jakiś pan senator (celowo nie podaję nazwiska) wykupił od miejscowego rolnika działkę w Bobolicach ze stojącym na niej historycznym zamkiem. Kupił i postanowił odnowić zamek. Wybudował wieżę z bramą i herbem, nie bardzo wiadomo dla jakich celów. Przy okazji teren został zdewastowany. Kiedyś było to urocze miejsce dla turystów. Dziś raczej turysta omija tę prywatną posiadłość.

Kilkanaście tygodni temu w Internecie pojawiła się informacja, że ten sam człowiek zamierza wykupić od gminy w Mirowie leżący obok drugi zamek i zrobić z nim to samo, czyli zniszczyć krajobraz i zabytek (tereny te zakwalifikowane są jako nieużytki, więc są tanie!). Wszystko to zostanie z pewnością ogrodzone, być może powstaną tam pola golfowe, prywatny hotel, może nawet kasyno, ogrodzi się to wszystko trzymetrowym murem, jak w niedalekich Skarżycach. Turysta będzie to oglądał przez lornetkę. A może już nie będzie co oglądać, bo nie wszyscy ludzie mają taką samą wrażliwość i takie samo poczucie estetyki, jak nowy właściciel zamku.

Minister Roman Giertych chce uczyć młodzież patriotyzmu, metodą perswazji, przy pomocy pogadanek na lekcjach. Nic bardziej błędnego. Uczucia patriotyczne do własnego kraju rozwijają się wówczas, jeśli w tym kraju jest coś mojego, coś wspólnego dla wszystkich, co ludzi łączy i co kojarzy się z historią mojego narodu i państwa, jak "mój" Wawel, "moja" stolica Warszawa, "moje" jurajskie zamki, "moje" góry i jeziora, cmentarze i groby przodków, parki narodowe i krajobrazowe, kościoły, przydrożne kapliczki i zabytki świeckie oraz obiekty nowe, z których możemy być dumni, a także inne zwykłe miejsca, z których mnie nikt nie przegoni i nie zabroni mi tam wejść. (To, co teraz piszę, to nie jest socjalistyczny punkt widzenia sprawy). Przecież każdemu z nas bardziej zapadły w pamięci pierwsze wycieczki szkolne do Krakowa, do Warszawy, do ciekawych miejsc w najbliższej okolicy, niż czytanie o tym w książkach. Patriotyzmu człowiek uczy się przez przeżywanie, a nie tylko przez podawanie do wiadomości. Z pewnością uczucia patriotyczne doznają uszczerbku, jeśli ktoś na swoim ukochanym zabytku lub miejscu nagle zobaczy napis: "teren prywatny, wstęp wzbroniony".

Gdybyśmy przed wojną mieli takich bezdusznych (to delikatne określenie) urzędników, to nigdy nie mielibyśmy Tatrzańskiego i Pienińskiego Parku Narodowego oraz innych parków narodowych, bo to też były kiedyś tereny należące do górali i innych prywatnych właścicieli i państwo je wykupiło, a dzisiaj sprzedaje się je nowobogackim. Jeśli tak się stanie, jak wyżej opisałem, to na ogrodzeniu będzie można już tylko wywiesić później napis: "rezerwat". Dzisiaj to wypisują na tych ogrodzeniach zdesperowani turyści.

Trzeba powstrzymać ludzi z Mirowa, jeśli nie jest jeszcze za późno, przed sprzedażą terenów z zamkiem, bo będzie to wielka strata. Załatwić to trzeba tak, żeby miejscowi ludzie na tym nie stracili. Należy zabezpieczyć zamki przed dalszym niszczeniem, a nie odbudowywać ich, bo krajobraz w parku krajobrazowym na tym dozna uszczerbku."

źródło: www.gazeta.pl




Mies - Wto Sie 29, 2006 12:48 pm
Pan profesor nie napisał, więc jak napiszę. Chodzi oczywiście o senatora Jarosława Laseckiego z Częstochowy.



Mies - Wto Sie 29, 2006 12:54 pm


Mirów zdecydował: sprzedaje swój zamek

Tadeusz Piersiak 2006-04-03,

2 kwietnia odbyło się w Mirowie zapowiadane posiedzenie wspólnoty gruntowej. Większość jej członków opowiedziała się za sprzedaniem gruntów i ruin zamku Dariuszowi Laseckiemu.

Przed tygodniem pisaliśmy o tym, że rodzina Laseckich zamierza kupić od wspólnoty gruntowej w Mirowie 40 hektarów nieużytków. Należą one do obszaru parku krajobrazowego i obejmują wzgórze z ruinami średniowiecznej warowni.

Do Laseckich należy już podobny zamek w Bobolicach i otaczające go nieużytki. Zabytek został ogrodzony murem z wieżą bramną, imitującą jej prawdopodobny średniowieczny wygląd. Ma być udostępniony turystom do zwiedzania, ale dopiero wtedy, gdy zakończy się rekonstrukcja całości. Ponieważ brak jest ikonografii pokazującej pierwotny stan warowni, projekt zakłada zbudowanie czegoś w stylu tylko zbliżonym do tego, co mogło stać w Bobolicach.

Oferta zakupu złożona przez Dariusza Laseckiego, brata senatora Jarosława Laseckiego, w Mirowie podzieliła tamtejszą wspólnotę gruntową. Przeciąganie się prac w Bobolicach spowodowało, że część mieszkańców Mirowa i członków wspólnoty uznała, że kupno ich własności - jak tamtych ziem - ma cel wyłącznie spekulacyjny. Że Lasecki płaci za ziemię zbyt mało, że nie ma co do niej sprecyzowanych planów. Tymczasem kupiec lub jego pracownicy odwiedzali domy członków wspólnoty, agitując za sprzedażą.



Plotki krążące po Mirowie głosiły, że potencjalny nowy właściciel zamierza urządzić na tym terenie pole golfowe, oba zamki połączyć kolejką linową i wznieść hotel na 2 tys. miejsc. Prawdą okazał się wyłącznie hotel - dla setki gości.

W niedzielę odbyło się w Mirowie posiedzenie wspólnoty gruntowej. Część jej członków nie chciała się zgodzić, ale zdecydowała większość: ziemia i ruiny zostaną sprzedane Laseckiemu za ok. 700 tys. zł. Decyzja została podjęta, choć na zebraniu pojawili się dwaj inni nabywcy, oferujący znacznie większe pieniądze. Jeden z nich nawet 900 tys. zł.

- Zupełnie nie rozumiem, czemu tak się stało - powiedział "Gazecie" jeden z kupców (chce zachować anonimowość, na zebraniu reprezentowała go częstochowska kancelaria adwokacka). - Sądziłem, że jak w każdej transakcji, tak i tu najważniejsza stanie się cena. Ale to są prywatni właściciele, ze swoją własnością mogą robić, co chcą. Nadal jestem skłonny zapłacić więcej niż Laseccy. Mogę powiedzieć, że te ziemie warte są dwa razy tyle, ile dają oni.

źródło: http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,4 ... 58212.html



Wit - Wto Sie 29, 2006 1:28 pm
debilizm....a gdzie konserwator zabytków?




Mies - Wto Sie 29, 2006 1:47 pm
Konserwator walczył o Bobolice, ale przegrał.



Mies - Wto Sie 29, 2006 5:04 pm
Laseccy kupią zamek Mirów?

Tadeusz Piersiak 24-03-2006

Rodzina Laseckich, która odbudowuje średniowieczny zamek w Bobolicach, teraz chce kupić drugą słynną jurajską warownię - w Mirowie. Mieszkańcy wsi plotkują o wielkiej inwestycji z hotelem, polem golfowym i kolejką linową, łączącą twierdze. Ile w tym prawdy?

Pogłoski o tym, że senator Jarosław Lasecki i jego brat Dariusz zabiegają o kupno terenu od wspólnoty gruntowej w Mirowie, krążyły już od dawna. Teraz stały się bardziej konkretne. 2 kwietnia ma odbyć się spotkanie wspólnoty, a jednym z punktów obrad będzie decyzja o sprzedaży 40 hektarów z zamkowym wzgórzem. Potencjalni nabywcy za grunt, który faktycznie jest nieużytkiem, oferują 700 tys. zł. Ale zdania członków wspólnoty są podzielone.

- Może udałoby mi się pogodzić moje interesy z planami pana Laseckiego - mówi Aleksandra Stercz-Motyl, prowadząca w okolicy Mirowa stadninę. - Ale nie podoba mi się, że dobra narodowej kultury trafiają w prywatne ręce. W Bobolicach Lasecki ogrodził ruinę murem i turyści nie mają do niej dostępu.

Dodaje, że jeszcze pół roku temu większość członków wspólnoty twierdziła, że gruntów nie sprzeda. Ale - jak mówi Stercz-Motyl - "ludzie Laseckich" zaczęli chodzić po domach i namawiać ich. Czy przekonali?

- Znam Laseckiego od dziecka. Pracowałam u jego ojca i wiem, że chce dla nas dobrze - uważa Anna Myga, żona sołtysa. - Dał na ocieplenie kaplicy, remont remizy strażackiej. A jak ruszą inwestycje, będą miejsca pracy. Teraz zamek nic nam nie przynosił poza kłopotami. Daliśmy 10 tys. zł na zabezpieczenie ruin, a już wszystko rozkradli.

- Ja będę przeciwna sprzedaży - przyznaje Katarzyna Głąb, skarbniczka zarządu wspólnoty. - Nie wiem, ile jest prawdy w tym, co obiecuje Lasecki. Kupił Bobolice i zrobił jakieś inwestycje? Wierzę, że ludzie nie będą chcieli oddać mu ziemi.

Jak twierdzi, bracia Laseccy wysłali listy zachęcające do transakcji wszystkim członkom wspólnoty gruntowej. Również 15 nieżyjącym. - Ja wam nic nie powiem - bronił się przed rozmową przewodniczący wspólnoty Zbigniew Męcik. - Niech się wypowiedzą ludzie w głosowaniu. Chcę spać spokojnie, nie żeby mi ktoś zarzuty robił, że się opowiadałem po tej czy po innej stronie.

Im więcej mówi się w Mirowie o ofercie Laseckich, tym bardziej baśniowe plany im się przypisuje. Od mieszkańców usłyszeć można nie tylko, że senator chce odbudować zamek, ale też, że połączy go kolejką linową z Bobolicami, pomiędzy warowniami założy pole golfowe i postawi hotel na 2000 miejsc dla zagranicznych gości.

Aleksandra Perczak, szefowa częstochowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, jest zaskoczona. - Jeśli wspólnota sprzeda grunt, nie znaczy to, że pan Lasecki ma wobec zamku w Mirowie zamiary takie jak wobec Bobolic. Jeśli jednak będzie chciał przystąpić do jakiejś przebudowy, to sprawa powinna być rozpatrzona poza naszym województwem przez Główną Komisję Konserwatorską - mówi. - W Bobolicach mieliśmy początkowo mnóstwo kłopotów z inwestycją i musieliśmy dwukrotnie wstrzymywać prace przy ruinach. Ale dzisiaj wszystko wygląda pozytywnie: zabezpieczył ruiny murem i wzniósł bramę poza ich obszarem. Przygotował projekt nadbudowy zachowanej części zamku, a my wymogliśmy, że w kierownictwie budowy będzie konsultant ds. konserwatorskich. Na razie ruiny nie są udostępniane, ale istnieje zapis, że po zakończeniu inwestycji służyć będą celom turystycznym.

Michała Górę, zastępcę dyrektora Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego, najbardziej niepokoją pogłoski o polu golfowym. - Teren wspólnoty gruntowej leży w obrębie parku krajobrazowego - mówi. - Generalnie nie mamy nic przeciwko temu, żeby po uzgodnieniach robić na takim obszarze pole golfowe. Ale nie między Bobolicami i Mirowem, porośniętej endemicznymi odmianami traw. Utworzenie pola wymaga wymiany murawy.

Najbardziej zaskoczony pogłoskami okazuje się jednak... sam Dariusz Lasecki. - Ludzie wymyślają legendy - skomentował. Jak zapewnia, słyszał, że ktoś w okolicach Mirowa rozważał projekt budowy pola golfowego, ale nie on i na pewno nie na terenie między Mirowem i Bobolicami. Przyznał, że chce kupić grunty z zamkiem. - Prawdą jest, że jeśli kupię ziemię wspólnoty gruntowej, to mam zamiar odrestaurować zamek, a w przyszłości wybudować u jego stóp hotel. Ale będzie miał 100 miejsc, jak w Złotym Potoku. A prace przy zamku zajmą sporo czasu, bo rekonstrukcja zabytkowej budowli wymaga wyjątkowych starań.



Kris - Śro Maj 02, 2007 9:35 am
Tutaj ten temat jest najbliżej zbliżony
_______________________________________________________________



Ogrodzieniec: Coraz droższy poślizg
dziś


Góra Birów przyciąga wspinaczy. W długi weekend też ich nie brakowało. Zrekonstruowany tu gród byłby atrakcją nie tylko dla miłośników sportu.

O tym, że na pięknie położonej Górze Birów ma powstać drewniany gród, mówi się od dawna. To zapowiadana rekonstrukcja warowni, która istniała tu przed kilkuset laty. Planowana rekonstrukcja cieszy nie tylko mieszkańców. Władzom gminy udało się na nią pozyskać 85-procentowe dofinansowanie ze Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego i ze Skarbu Państwa.

Prace w ubiegłym roku były warte 600 tys. zł. Niestety, w ciągu kilku miesięcy odbyły się już trzy przetargi, ale nie wyłoniono wykonawcy. W tym roku wzrosła już m.in. cena materiałów budowlanych i inwestycja podrożała o ok. 150 tys.

- Na dwa pierwsze przetargi zgłaszała się tylko jedna firma, która proponowała cenę przekraczającą budżet, jaki mamy na tę inwestycję. Musieliśmy te oferty odrzucić - mówi Andrzej Mikulski, burmistrz Ogrodzieńca.

Pod koniec kwietnia odbył się trzeci przetarg. Tym razem stanęły do niego cztery firmy. Dwie spełniały kryteria i z nich komisja przetargowa miała wyłonić wykonawcę.

- Znaleźliśmy firmę, która miała dobre referencje i doświadczenie w konserwacji zabytków. Rekonstrukcja pradawnego grodu wymaga takiego doświadczenia. Niestety. Jedna z firm, której ofertę odrzuciliśmy, oprotestowała przetarg. Protest został odrzucony i uznany za bezzasadny, jednak przedłużające się procedury spowodowały, że wybranej przez nas firmie wygasły gwarancje wadium. Znowu trzeba było unieważnić przetarg - relacjonuje burmistrz.

Kolejny, czwarty już przetarg, zaplanowano na koniec maja. Tyle trwa bowiem procedura związana z jego ogłoszeniem. Jednak każdy miesiąc zwłoki oznacza w konsekwencji o miesiąc mniej dla potencjalnego wykonawcy.

Gród ma bowiem powstać do kwietnia przyszłego roku. Jeśli nie uda się na czas zrealizować inwestycji, prawdopodobnie gmina będzie musiała zwrócić dotację, którą na ten cel dostała.

To ma być Biskupin Jury

Konstrukcja grodu będzie stylizowana na drewnianą twierdzę średniowieczną, którą ma tworzyć budowle mieszkalne, strażnicze i obronne wieże drewniano-skalne.

Staną tu wieża strażnicza, wieża obserwacyjna i chata mieszkalna. Budowle otaczać będą wały ziemno-drewniane. Odkrycia archeologiczne udowodniły, że na szczycie góry istniał kiedyś historycznie starszy od zamku ogrodzienieckiego gród, a u jego podnóża był cmentarz kurhanowy. Gród został zniszczony po pożarze w I połowie XIV wieku.
Anna Dziedzic - Dziennik Zachodni

http://lubliniec.naszemiasto.pl/wydarzenia/725784.html



Kris - Pon Cze 18, 2007 8:42 pm
Mirów: Archeolodzy na zamku
dziś

Dariusz Osiński, Jarosław Lasecki, Waldemar Niewalda i Dariusz Lasecki (właściciel zamku) oglądają pierwsze znaleziska z zamku w Mirowie.

W sobotę rozpoczęły się prace archeologiczne na zamku w Mirowie. Wewnątrz ruin zamontowane zostały drabiny pozwalające badaczom na wejście na sam szczyt twierdzy. Byliśmy pierwszymi i na razie jedynymi przedstawicielami mediów, którzy się tam dostali. Prace prowadzone są pod kierunkiem
dr Sławomira Dryji z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Dariusza Osińskiego, doświadczonego archeologa z Uniwersytetu Łódzkiego.

W pierwszym etapie skupiliśmy się na odsłonięciu niewidocznych na powierzchni koron murów, żeby w pełni zrekonstruować linię murów obwodowych zamku. W przyszłym tygodniu przejdziemy do prawdziwej archeologicznej pracy, sondaży wewnątrz dziedzińca, prac przy bramie i przy fosie otaczającej zamek od południa i wschodu, a na końcu zajmiemy się pomieszczeniami wewnątrz. Chcemy określić też pierwotny poziom dziedzińca. Może uda się znaleźć to, co najstarsze w zamku, czyli wieżę strażniczą związaną jeszcze z królem Kazimierzem Wielkim – mówi Dariusz Osiński.

Zakres prac archeologicznych jest olbrzymi. Roboty związane z rekonstrukcją, głównie wnętrza zamku, będą bardzo pracochłonne i kosztowne. Najpierw trzeba będzie przejść jednak długą drogę formalno-prawną.

Senator Jarosław Lasecki współwłaściciel zamków w Bobolicach i Mirowie, pytany o to, kiedy zakończy się rekonstrukcja tego zamku i jak długo potrwa w Mirowie wyjaśnia: – Ten w Bobolicach zbudowany został w średniowieczu w półtora roku, ale wtedy nie było urzędników. Trzeba liczyć przynajmniej 10 lat.

Bracia Jarosław i Dariusz Laseccy spodziewają się odkopania w Mirowie wejścia do tunelu łączącego oba zamki.

Mirowski zabytek może być dla turystów jeszcze bardziej atrakcyjnym obiektem niż ten w Bobolicach, nie tylko ze względu na zachowanie bryły zewnętrznej, ale i bardzo skomplikowany (dla niechcianych gości) dostęp do wnętrza.

Zwiedzający będą się mogli zapoznać z jego historią. – Jesteśmy na etapie badań architektonicznych, które pozwolą określić jak zamek się rozwijał, bo nie powstał od razu w takiej formie jak widzimy. To chcemy udowodnić, a później pokazać na rysunkach i fotografiach. W górnej części zamku zalega gruz, który trzeba będzie usunąć – mówi dr Waldemar Niewalda z Politechniki Krakowskiej.
W sobotę dr Niewalda pokazywał braciom Laseckim, które elementy na ostatniej kondygnacji były dobudowywane.

– Pomieszczenia zamkowe będą użytkowe i udostępnione dla turystów. Niektóre partie ścian zamku, które uległy zawaleniu zostaną odtworzone z jurajskiego materiału – mówi Niewalda.
Krzysztof Suliga - Dziennik Zachodni
http://czestochowa.naszemiasto.pl/wydar ... 40555.html



Kris - Nie Cze 24, 2007 6:07 pm
Mirów odkrywa tajemnice

W jednym z najpiękniejszych zamków Szlaku Orlich Gniazd na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej rozpoczęły się wykopaliska archeologiczne. Badania sondażowe potwierdzają że jest czego szukać. Choćby legendarnych lochów sięgających daleko poza granice zamczyska sprzed 6 wieków.


Mirów - na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej rozpoczęły się wykopaliska archeologiczne

Mirów - jedna z warowni obronnych Kazimierza Wielkiego. Jego legendy od lat przyciągają tu mieszkańców okolicy.
Dla właściciela warowni - senatora Jarosław Laseckiego jest ona nie tylko jedną z najpiękniejszych ale i wciąż tajemniczych. I dlatego potrzebni są tu archeolodzy. Ich sondażowe badania zdają się potwierdzać niektóre z legend.

Już udało się odsłonić część bramy i murów które ją otaczały. Są też fragmenty ceramiki a nawet 17 wiecznych narzędzi. Ale archeolodzy nie mają wątpliwości że warownia wciąż czeka na odsłonięcie swojej tajemnicy.

Anna Migalska
http://ww6.tvp.pl/2862,20070624516146.strona



Kris - Nie Sie 26, 2007 6:34 pm

Senator na zamkach
Dorota Steinhagen
2007-08-21, ostatnia aktualizacja 2007-08-21 14:42

Ruiny zamku w Bobolicach
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
O jurajskich warowniach w Mirowie i Bobolicach słyszało wielu. Nie wszyscy wiedzą jednak, że obie są własnością prywatną - należą do najbogatszego polskiego senatora i jego rodziny

Jarosław Lasecki, rodem z Myszkowa, nie był jeszcze senatorem, gdy w 1999 roku wspólnie z bratem Dariuszem od chłopskiej rodziny kupił ruiny zamku w Bobolicach wraz z otaczającymi je nieużytkami. W swoim oświadczeniu majątkowym ruiny traktuje jako składnik gospodarstwa rolnego o łącznej powierzchni 230 hektarów i wartości 7,5 mln zł.

W ubiegłym roku rodzina senatora od wspólnoty gruntowej kupiła położone półtora kilometra od Bobolic ruiny zamku w Mirowie. - Ale ja nie jestem ich współwłaścicielem - podkreśla Lasecki.

Za to uczestniczy w restauracji obu warowni. Bobolice są rekonstruowane. A ponieważ w historycznych dokumentach nie zachowały się żadne informacje o tym, jak wyglądał bobolicki zamek, odtwarzany jest jego prawdopodobny wygląd. - Na przełom tego i przyszłego roku planujemy zakończenie pierwszego etapu prac polegającego na rekonstrukcji murów zamku górnego wraz ze stropami i przykrycie dachem - mówi Lasecki. - Jeśli pogoda pozwoli, równolegle będą kontynuowane prace na dziedzińcu zamku dolnego. W 2009 roku powinny być zakończone prace rekonstrukcyjne w pomieszczeniach zamku górnego. Oddanie obiektu do użytku turystów przewidywane jest na rok 2010, czyli 750 lat od prawdopodobnej daty powstania zamku w jego pierwotnej formie. Obecnie turyści mogą zwiedzać go tylko w soboty i niedziele w godz. od 10 do 18.

Mirowa bracia Laseccy nie chcą odbudowywać. - Ma być zachowana obecna sylwetka zamku, ale mury zostaną zabezpieczone - zapewnia senator. - Chcielibyśmy natomiast zrekonstruować pomieszczenia wewnątrz zamku i udostępnić je zwiedzającym.

Kilka dni temu w Mirowie pojawili się archeolodzy, by zbadać, jak przebiegał mur wokół zamku, gdzie była wieża, a gdzie wjazd na zamek, jak rozległy był dziedziniec i jaki rozkład miały pomieszczenia. Architekci i historycy z kolei mają się zająć odczytaniem układu przestrzennego zamku i opracować koncepcję rekonstrukcji wnętrz bez naruszania aktualnej sylwetki zamku.

Mir i Bobol

Przed wiekami zamki także należały do braci - Mira i Bobola. Tak przynajmniej mówi legenda. Mir rządził w Mirowie, Bobol - w Bobolicach. I nie najlepiej się to skończyło. Mir z jednej z wypraw wojennych przywiózł piękną brankę. Niespokojne czasy nie pozwoliły mu długo cieszyć się szczęściem - znów musiał wyruszyć na wojnę. Pod jego nieobecność młodszy brat uwiódł dziewczynę. Zaślepiony zazdrością i nienawiścią Mir zabił brata i ukochaną. Od tego czasu dziewczyna pokazuje się na murach. Mieszkańcy gminy Niegowa nazywają ją Białą Damą.
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,81807,4406383.html



Wit - Nie Sie 26, 2007 9:08 pm
i dobrze, że Mirów pozostanie trwałą ruiną



Kris - Nie Wrz 02, 2007 6:03 am
Rekonstrukcja pradawnego grodu

To ma być drugi Biskupin. W Ogrodzieńcu na Górze Birów powstaje rekonstrukcja Grodu Królewskiego z przełomu trzynastego i czternastego wieku. Drewniana twierdza będzie uzupełnieniem ogrodzienieckiego zamku i - jak zapewniają władze Ogrodzieńca- ogromną atrakcją dla turystów.


W Ogrodzieńcu na Górze Birów powstaje rekonstrukcja Grodu Królewskiego z przełomu trzynastego i czternastego wieku

Pierwszy etap przygotowań pod budowę grodu. Zamocowane będą drewniane konstrukcje na wzór tych z przełomu trzynastego i czternastego wieku. Na razie ruch turystyczny skupia się wokół zamku, ale turyści już zapowiadają że licznie przybędą by obejrzeć nową atrakcję.

Góra Birów, dotąd prawie nieuczęszczana, będzie prawdziwą turystyczną atrakcją. Planowane są nawet inscenizowane napady plemienia Wanadali na zwiedzających

W kwietniu 2008 roku gród będzie gotowy i każdy będzie mógł się przenieść do wioski sprzed 600 lat.

Inwestycja będzie kosztować 600 tysięcy złotych, większość środków pochodzi z Unii Europejskiej.
Drewniane fragmenty twierdzy powstają w Nowym Sączu - ich mocowanie na Górze Birów zacznie się pod koniec września.

A.Brodziak, A.Gola
http://ww6.tvp.pl/2862,20070901550497.strona



maciek - Nie Wrz 02, 2007 7:07 am

Pan profesor nie napisał, więc jak napiszę. Chodzi oczywiście o senatora Jarosława Laseckiego z Częstochowy.

To ten, dzięki któremu w budżecie nie znalazły się pieniądze na bibliotekę UŚ?



absinth - Nie Wrz 02, 2007 11:48 am


To ten, dzięki któremu w budżecie nie znalazły się pieniądze na bibliotekę UŚ?


dokładnie ten!



Wit - Pon Sty 28, 2008 5:50 pm


Jurajskie magnesy
dziś
Studenci wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej wykonali na zlecenie właścicieli zamków w Bobolicach oraz Mirowie, Jarosława i Dariusza Laseckich, projekty zagospodarowania sąsiadującego z zabytkami terenu. Jeżeli pomysły zostaną zrealizowane, to ten fragment Jury Krakowsko-Częstochowskiej będzie należał do najbardziej atrakcyjnych jej zakątków. Zyskają wszyscy, turyści i mieszkańcy, którzy będą mieć nowe miejsca pracy.

Bracia Laseccy wyszli z założenia, że same zamki nie są wystarczającym magnesem. Chodzi im przede wszystkim o zatrzymanie w tej okolicy turystów na dłużej. Bo jak dotychczas, przyjeżdżają na godzinę czy dwie i po obejrzeniu średniowiecznych warowni jadą dalej.

Pierwszym elementem infrastruktury będzie stylowa karczma z drewna i kamienia, której budowa rozpocznie się u stóp zamku w Bobolicach jeszcze w tym roku. Tego typu obiekt jest w planach także w Mirowie. Tam potrzebne są jednak jeszcze różnorodne pozwolenia i uzgodnienia.

Laseccy celowo nie zlecili wykonania projektu biuru projektowemu. Woleli postawić na świeże i kreatywne umysły studentów krakowskiej Politechniki. Tym bardziej, że mają do dyspozycji ponad 30 bardzo różnorodnych projektów. Powstawały one pod okiem prof. Wojciecha Kosińskiego. Najwyższe uznanie zyskały projekty Katarzyny Wierzbickiej i Agaty Zielińskiej.

- Różnorodność i kreatywność tych pomysłów powoduje, że trzeba bardzo intensywnie myśleć o całej rzeczy - mówi Jarosław Lasecki. - Pomysły świadczą o tym, że jest to niebywałe miejsce, które ma gigantyczny potencjał turystyczny, ponieważ rozbudza wyobraźnię. Jeżeli uda nam się zrekonstruować zamek w Bobolicach i przygotować zamek w Mirowie w taki sposób, aby ludzie mogli go zwiedzać, to ten teren będzie magnesem dla całej Jury i kołem zamachowym dla turystyki w regionie.

Studenci robili projekty w ramach semestralnego zaliczenia. Wiosną ma zostać rozpisany konkurs. Będzie on miał dużo węższe ramy i bardziej konkretne parametry, określone przez konserwatora zabytków, parki krajobrazowe, gminę i wszystkie akty prawne, które w Polsce obowiązują. J. Laseccy liczą, że Związek Gmin Jurajskich i Rada Gminy Niegowa, będą przychylne pomysłowi, bo to oznacza według nich nowe miejsca pracy, pobudzenie gospodarcze terenu.

Wtopione w krajobraz

Zamki w Mirowie i Bobolicach łączy unikalna skalna grzęda, którą turyści często spacerują z jednej warowni do drugiej. Dla starszych osób jest ona jednak za trudna. W planach są więc łatwe ścieżki po obu stronach grzędy, także dla rowerzystów. Do tego planowane są parkingi oraz budynki z miejscami noclegowymi. W projektach znalazły się też platformy widokowe, stadnina koni, staw, polana piknikowa na różnorodne imprezy, a nawet planetarium i centrum turystyczno-biznesowe. Wszystko jest wkomponowane w teren. Projektanci przewidzieli też dużo nowej zieleni, upiększającej naturalny krajobraz.

Krzysztof Suliga - POLSKA Dziennik Zachodni



Wit - Pią Lut 22, 2008 9:29 pm


Bobolice: Na zamku powstaje kaplica
dziś
Kaplice były nieodłącznym elementem każdego zamku. Kaplica powstaje także królewskim zamku w Bobolicach, który jest własnością Jarosława Laseckiego. Pierwotnie miało jej tam nie być, a fragment budowli, po prawej stronie od wejścia, miał pozostać w formie trwałej ruiny. Tak zadecydował wojewódzki konserwator zabytków.

Dr Waldemarowi Niewaldzie z Uniwersytetu Jagiellońskiego udało się jednak odnaleźć w księgach ziemskich w Krakowie ślad po bobolickiej kaplicy. Dotarł do niego dzięki informacji prof. Marcelego Antoniewicza z Akademii Jana Długosza w Częstochowie.

- Notatka o kaplicy była się w jednym ze znajdujących się w krakowskiej bibliotece inwentarzy ziemskich. Kaplice to w zamkach powszechna rzecz - mówi Niewalda, który od początku sprawuje nadzór architektoniczny nad zamkami w Bobolicach i Mirowie. Niewalda projektował m. in., przed ich rekonstrukcją, zamki w Będzinie i Pieskowej Skale. Jest wybitnym specjalistą od jurajskich twierdz.

::: Reklama :::

Robotnicy zaczęli już wznosić mury kaplicy.

- Doktryna konserwatorska jest taka, że jeśli coś było ruiną od trzystu lat, to niech tak zostanie. Dlatego konserwator początkowo nie zezwolił na stuprocentową rekonstrukcję zamku Bobolice - wyjaśnia D. Lasecki.

Niedawno z wizytą na

zamku przebywał Metropolita Częstochowski abp Stanisław Nowak. Wstąpił tam po wizytacji parafii we Włodowicach i wyraził swoje zadowolenie z budowy kaplicy. Arcybiskup zagląda do Bobolic dwa, trzy razy w roku, badając postępy prac. Podarował właścicielowi zamku obraz Matki Boskiej. W trakcie budowy jest także wieża bobolickiej warowni. Do lata zamek ma zostać przykryty dachem.

Nie zapadła jeszcze decyzja czy ściany wewnętrzne będą otynkowanie czy pozostaną w kamieniu. Stanie się to dopiero po uzgodnieniach z konserwatorem.

Podczas prac archeologicznych znaleziono wiele renesansowych i barokowych piecowych kafli, strzemiona, strzały, groty, kilka monet (ludwików węgierskich). Zostaną wystawione w jednym z pomieszczeń, wraz ze zbrojami rycerskimi nawiązującymi do średniowiecza.

(su) - POLSKA Dziennik Zachodni





Wit - Wto Mar 11, 2008 6:08 pm

Średniowieczna tradycja łączy gminy ponad granicami
dziś
Jak zdobyć fundusze unijne na renowacje zamku? Co zrobić, żeby stał się bardziej atrakcyjny? I jak zachęcić młodzież do poznawania historii średniowiecznej nie tylko Polski, ale i wschodnich sąsiadów? Na te pytania samorządowcy z Ogrodzieńca już wkrótce będą mieli szansę odpowiedzieć.

Gmina nawiązała właśnie współpracę z Chocimiem na Ukrainie. Dlaczego to miasto? Bo podobnie jak Ogrodzieniec może pochwalić się atrakcyjną, wiekową warownią. Pierwszy zamek w Chocimiu powstał w XIII w. na prawym brzegu Dniestru, był silną twierdzą graniczną. Dobrze się zachował w XVIII i XIX wiecznym kształcie. Samorządowcy z Ogrodzieńca doświadczenie we współpracy z "zamkowym" miastem już mają. - Wymieniamy doświadczenia z miastem Spisske Podhradie na Słowacji, które ma jeden z najlepiej zachowanych zamków średniowiecznych. We trójkę z Chocimiem możemy z powodzeniem starać się o środki unijne na renowację zabytków, realizację naszych pomysłów turystycznych i edukacyjnych. Będzie nam łatwiej zdobyć finansowe wsparcie i efektywniej je wykorzystać - zapewnia burmistrz Ogrodzieńca Andrzej Mikulski.

Gminie zależy na rozwijaniu swych walorów kulturalno-turystycznych, renowacji zabytków i wymianie młodzieży.

- Myślimy też o wprowadzeniu w szkołach wykładów historycznych z przeszłości gmin bliźniaczych. Liczymy także na wyjazdy. Nasza młodzież będzie poznawać historię oraz współczesność Ukrainy, a młodzież ukraińska Polskę. Ich bazami wypadowymi będą Ogrodzieniec i Chocim - mówi Andrzej Mikulski, który już pod koniec kwietnia ma pojechać do Chocimia żeby dopracować szczegóły współpracy.

Wiele wskazuje też na to, że za kilka miesięcy i na zaplanowanym już turnieju rycerskim w Ogrodzieńcu może dojść do pokazowej bitwy polsko-ukraińskiej.

Andrzej Mroziński z Bractwa Rycerskiego Ziemi Ogrodzienieckiej twierdzi, że międzynarodowa współpraca współczesnych wojów bardzo uatrakcyjni turystyczną ofertę Ogrodzieńca.

- Byliśmy już na turnieju na Słowacji, a Słowacy u nas. Cieszymy się na ewentualny udział w takich imprezach Ukraińców. Wszyscy jesteśmy pasjonatami historii, broni, strojów i związanej z tym problematyki - mówi Andrzej Mroziński.

- Musimy jednak pamiętać, że w tych krajach jest trochę inaczej niż u nas. Na przykład mecenat nad takimi organizacjami jak bractwa rycerskie na Słowacji sprawuje przede wszystkim państwo. U nas spada to na samorząd - wyjaśnia burmistrz.

Zamkowe więzi

Międzynarodowe turnieje przyciągają i rycerzy, i turystów.

Widać to na przykładzie Byczyny, do której co roku jeżdżą zagłębiowscy wojowie. Opolskie Bractwo Rycerskie od 8 lat zaprasza gości zagranicznych.

- Organizujemy duże, międzynarodowe turnieje rycerskie. W tym roku przyjadą do nas rycerze ze Słowacji, Austrii, Ukrainy, Rosji, Białorusi, Litwy, Łotwy i Niemiec - mówi Andrzej Kościuk z OBR.

W tym roku rycerskie turnieje odbędą się w Byczynie na początku maja i we wrześniu.

Magdalena Nowacka - POLSKA Dziennik Zachodni





Mies - Śro Mar 12, 2008 9:18 am


Grodzisko na górze Birów
Na Górze Birów w Ogrodzieńcu, jednym z najwyższych ostańców na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej dobiega końca odbudowa XIII-wiecznego królewskiego grodu. Podobny do Biskupina stanowić będzie jedną z atrakcji turystycznych województwa śląskiego. Niemal gotowe są już wieże: strażnicza i obserwacyjna, a także zabudowania podgrodzia. Do końca zbliżają pracę przy budowie ogrodzenia.



więcej foto: http://www.tvn24.pl/10891,2110978,0,0,1,0,galeria.html



Wit - Pią Mar 28, 2008 7:27 pm


Powstanie hotel u stóp zamku w Mirowie?
dziś
Krzaki już nie zasłaniają zamku w Mirowie. Po uzgodnieniach z ochroną środowiska, właściciel ruin średniowiecznego Orlego Gniazda Dariusz Lasecki, uzyskał zezwolenie na wycięcie drzew i krzewów. Porządkowany i wyrównywany jest teren u stóp zamku od strony drogi do Niegowy. Teren został ogrodzony drewnianymi palami, ale jest między nimi wjazd na drogę prowadzącą do lasu.

Dariusz Lasecki stara się o pozwolenie na budowę u stóp zamku hotelu. Dla Mirowa nie został jeszcze uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego. Zgodę na lokalizację hotelu może wydać wójt gminy. Rozpoczęły się już prace związane z budową stylowej karczmy obok zamku w Bobolicach, który także należy do Dariusza Laseckiego i jego brata Jarosława, byłego senatora. Jeszcze w tym roku restauracja powinna przyjąć pierwszych gości.

A na samym bobolickim zamku rozpoczęto budowę kaplicy. W pierwotnej koncepcji fragment budowli, po prawej stronie od wejścia, miał pozostać w formie trwałej ruiny. Takie było stanowisko wojewódzkiego konserwatora zabytków. Dr Waldemar Niewalda z Uniwersytetu Jagiellońskiego odnalazł jednak ślad po kaplicy, a w źródłach historycznych jej ogólny opis i umiejscowienie.

::: Reklama :::

- Notatka o kaplicy jest w jednym ze znajdujących się w krakowskiej bibliotece inwentarzy ziemskich. Kaplice były w zamkach powszechne - mówi Waldemar Niewalda, który sprawuje nadzór architektoniczny nad zamkami w Bobolicach i Mirowie. Projektował między innymi rekonstrukcję, zamków w Będzinie i Pieskowej Skale. Jest wybitnym specjalistą od jurajskich twierdz.

Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Niegowa radni przegłosowali uchwałę zezwalającą na zastosowanie nazwy miejscowości Mirów w znaku towarowym "Zamek Mirów" i używanie tego oznaczenia w obrocie. W przypadku zamiaru wykorzystywania znaku w celach związanych z osiąganiem przychodów lub umożliwienia innym podmiotom wykorzystywania go w tym celu, wymagane będzie uprzednie zawarcie z wójtem umowy określającej m.in. wysokości odpłatności na rzecz gminy za używanie nazwy.

Krzysztof Suliga - POLSKA Dziennik Zachodni





Wit - Śro Kwi 16, 2008 5:32 pm


Jurajskie atrakcje czekają
dziś
Niespodzianki czekają na turystów, którzy pierwszy raz w tym roku wybiorą się na Jurę Krakowsko-Częstochowską.

Na popularnym szlaku, między zamkami w Mirowie i Bobolicach, na grzędzie mirowskiej można zobaczyć ostańce. To nie paradoks, bo niby co to ma być za niespodzianka na Jurze. A jednak. Wapienne skały były dotąd ukryte za drzewami, krzakami - samosiejkami. Akcja wycinania zarośli jest legalna. Odbywa się za zgodą dyrekcji Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego w Będzinie.

Po obu stronach grzędy powstaną ścieżki przeznaczone do szeroko pojętej rekreacji; zarówno pieszej, rowerowej jak i konnej.

Tymczasem na zamku w Bobolicah wre robota. Rozpoczęła się budowa dachu nad warownią. Zakończyło się już wznoszenie murów odrestaurowywanej budowli i choć, zdaniem niektórych miediewistów (specjalistów od średniowiecza), nie bardzo przypomina ona oryginał, to jednak robi wrażenie. Równolegle z pracami dachowymi prowadzone będą roboty na murach. Prace prowadzone są także w mirowskiej fortecy, która jest na etapie zabezpieczania konstrukcji.

Na błoniach bobolickiego zamku trwa natomiast budowa karczmy stylizowanej na średniowieczną.

Turystom, którzy trafią do Bobolic polecamy wycieczkę do pobliskich Podlesic i zajrzeni do jaskini Głębokiej, pod Górą Zborów, gdzie urządzono historyczną ekspozycję przedstawiającej jaskiniową siedzibę ludzi pierwotnych.

Tu też, w Podlesicach jest bardzo dobra baza noclegowa w hotelu Ostaniec i na polu biwakowym. Można przygotować się do wypraw do jaskiń.

Na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej jest ich około 900. To ponad połowa wszystkich grot znanych w Polsce.

Niektóre spośród nich są ogólniedostępne. Do tej grupy należą m.in. groty: Koralowa, Szczelina Trzebniowska, Szpatowców, Kamiennego Gradu, Studnisko, Urwista, Wszystkich Świętych, Kryształowa Studnia. Te jaskinie są stosunkowo płytkie i bezpieczne.

Komu będzie mało wrażeń na skałkach i w grotach może sobie podnieść poziom adrenaliny na pustyni siedleckiej.

Tam, na ponad 30 hektarach dawnej piaskowni w Biskupicach wytyczono kilkanaście kilometrów tras rajdowych o różnym stopniu trudności. Za niewielką opłatą można tu poszaleć samochodami terenowymi z gwarancją pomocy technicznej i medycznej w razie potrzeby.

Po wrażeniach na torze warto jeszcze pojechać do pobliskiego Złotego Potoku. W Muzeum Regionalnym im. Zygmunta Krasińskiego przygotowano wystawę fotografii "Ludzie miejsce, obyczaje".

A jak już zawitamy do Złotego Potoku w gminie Janów, to trzeba wybrać się w podróż kosmiczną. Na planetarny szlak.

Od Piasku do Julianki. Proporcje samych planet i odległości między nimi odzwierciedlają wielkości jakie są w Układzie Słonecznym. Nasza dzienna gwiazda, kula z wypolerowanej blachy znajduje się na dachu remizy w Piasku. Na końcu szlaku, około pięciu kilometrów dalej jest Pluton. Wprawdzie niedawno został zdegradowany do rangi planetoidy, ale na szlaku się utrzymał. Planety znajdują się w astrolabiach. Z kosmosu wracamy na Ziemię.

Do Olsztyna. do zagrody Jana Wewióra. Tam spotkamy Maćka Borkowica, zbuntowanego przeciw królowi szlachcica, jęczącego w lochu, przykutego do ściany łańcuchem. Wewiór opowiada olszytńską legendę z Borkowicem bohaterem,

Widoki z platformy

Jurajskie widoki można podziwiać z platformyw Olsztynie. Jest zamontowana na jednej z dwóch wież zamkowych.

Rozciąga się z niej wspaniały widok na Góry Sokole. To jedyna paltforma widowkowa w Orlim Gnieździe.

Ale nie ostatnia. Planowana jest budowa podobnej w Mirowie lub Bobolicach.

A jeśli nie zostanie zamontowana na zamku, to krakowskim targiem stanie na grzędzie mirowskiej, między bliźniaczymi warowniami.

J.Strzelczyk K. Suliga - POLSKA Dziennik Zachodni



Wit - Nie Kwi 27, 2008 3:39 pm


Mały Biskupin Jury prawie gotowy
wczoraj
Dobiegają końca prace przy rekonstrukcji grodu królewskiego w Podzamczu w gminie Ogrodzieniec.

Górę Birów, czyli mały Biskupin Jury gmina odbierze 30 kwietnia, a pierwsi turyści będą mogli go obejrzeć już w długi majowy weekend.

- Pomysł z budową grodu królewskiego pojawił się w momencie gdy prowadzący tam badania archeolodzy odkryli ślady XV-wiecznej osady - mówi Piotr Mikulski, kierownik Referatu Przedsięwzięć Publicznych Urzędu Miasta i Gminy w Ogrodzieńcu.

Góra Birów będzie nie lada atrakcją dla turystów, ponieważ oprócz pięknych tarasów widokowych miłośnicy historii znajdą tu obraz XIV-wiecznej osady. Dodatkowo w najbliższym czasie na zewnętrznych ścianach grodu powstanie park wspinaczkowy, który umożliwi wspinanie się po wapiennych ostańcach. Teren będzie ogrodzony wałami ziemno-drewnianymi. Za nimi stoją chata, wieże strzelnicze i obserwacyjne.

- Jurajski Gród Królewski stylizowany jest na drewnianą średniowieczną twierdze otoczoną wałami ziemno-drewnianymi. Znajdowały się tam budynki mieszkalne, strażnice i wieże obronne - podkreśla kierownik.

Rekonstrukcja grodu przez nowosądecką firmę rozpoczęła się w połowie ubiegłego roku i była ściśle związana z utworzeniem szlaku warowni jurajskich. To właśnie na ten cel z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego gmina pozyskała 900 tysięcy złotych. Reszta środków, to pieniądze własne gminy. W sumie to ogromne przedsięwzięcie zamknęło się w kwocie 1 mln 200 tys. złotych. To jednak nie koniec inwestycji, ponieważ gmina musi jeszcze przygotować dogodne, lepsze od obecnego wejście i zejście z Góry Birów, a także ma w planach zagospodarowanie pobliskiego terenu.

Po zakończeniu budowy drewniana osada przejdzie w zarządzanie Spółki Zamek, która będzie obiekt utrzymywać i zajmować się jego konserwacją.

Monika Ziółkowska - POLSKA Dziennik Zachodni





Wit - Sob Maj 03, 2008 8:28 pm
Wybrałem się dziś na mini tour po jurajskich zamkach, gdzie coś ostatnio się dzieje.

Siewierz...platforma widokowa super, dwa miło po ponad 20-latach znów pochodzić po starych murach...liczę na dalszy rozwój warowni.

Ogrodzieniec...zamek wiadomo ekstra...warownia na Birowie też może być...musi się rozkręcić...ludzi mnóstwo!

Bobolice...nie poznaję...zamek sporo odbudowany prezentuje się świetnie. Prace w toku. Powstaje też spora drewniana karczma.

Mirów...obecnie znacznie gorzej prezentuje się w porównaniu w odbudowanymi Bobolicami. Strasznie zniszczona kosówka w wyniku prowadzonych tam prac. Ludzi mnóstwo



Wit - Nie Cze 08, 2008 10:17 am


Bobolice: Budowa zamkowych murów została zakończona
06.06.2008
Zakończył się etap budowy murów w warowni w Bobolicach. Jego zwieńczeniem było postawienie wieży. W ubiegłym tygodniu powiewać zaczęła na niej flaga narodowa.

Na zamku doszło do spotkania przedstawicieli poszczególnych gmin Związku Gmin Jurajskich, którzy odwiedzili też sąsiedni zamek w Mirowie. Każda z gmin wchodzących w skład ZGJ organizuje u siebie spotkania jej członków. Tym razem przyszła kolej na gminę Niegowa, której gościny użyczyli bracia Jarosław i Dariusz Laseccy. Kolejnym etapem odbudowy bobolickiego zamku będą robot ciesielskie i postawienie dachu. Jak mówi Jarosław Lasecki, są jednak problemy ze znalezieniem mającej odpowiednie doświadczenie firmy.

Ta, która podjęła się zlecenia, musiała się wycofać, ponieważ jej pracownicy wyjechali do pracy do Kanady. Właściciel bobolickiego zamku ma jednak nadzieję, że uda się szybko znaleźć fachowców i zakończyć stan surowy warowni jeszcze w tym roku, podobnie jak budowanej u jej podnóża karczmy. Przyszłoroczne spotkanie członków ZGJ ma odbyć się już w jej progach. Podczas ubiegłotygodniowego spotkania w Bobolicach rozmawiano m.in. o ewentualnej sprzedaży regionalnych wyrobów. Padł pomysł produkcji lokalnego piwa, które co prawda nie przynosiłoby dochodu, ale byłoby na pewno atrakcją. Prawdopodobne będą też bite zamkowe monety - bobole i miry, które będzie można nabyć za równowartość 5 zł, a następnie wydać w obrębie zamkowej infrastruktury lub zabrać jako pamiątkę do domu. Pomysłów jest znacznie więcej. Od zamku w Bobolicach zostanie poprowadzona w kierunku mirowsko-bobolickiej grzędy stalowa lina, którą będzie można zjechać ekstremalnie na dół.

Krzysztof Suliga - POLSKA Dziennik Zachodni



Mies - Nie Cze 08, 2008 2:49 pm

Bobolice...nie poznaję...zamek sporo odbudowany prezentuje się świetnie. Prace w toku. Powstaje też spora drewniana karczma.

Masz jakieś foto?



Wit - Nie Lip 13, 2008 8:05 pm
Ogrodzieniec zbudował sobie drugi gród
Iwona Sobczyk2008-07-13, ostatnia aktualizacja 2008-07-13 15:37



Siedem wieków temu na górze Birów w Podzamczu stał warowny gród. Dzięki współpracy gminnych urzędników, archeologów, cieśli z Nowego Sącza i pieniądzom z Unii Europejskiej objawił się znowu.

Wciśnięty między skały obronny gród na górze Birów, zwany "Wilczą szczęką", spłonął w pierwszej połowie XIV wieku w czasie polsko-czeskich wojen. Po siedmiu stuleciach, w latach 90. ubiegłego wieku, pojawili się tu archeolodzy. Udało się im nie tylko odtworzyć dokładny wygląd średniowiecznej warowni, ale i odkryć znacznie starsze pamiątki. - W znajdujących się nieco niżej jaskiniach nasi przodkowie żyli już 30 tys. lat temu - mówi Błażej Muzolf, archeolog kierujący zespołem i autor koncepcji rekonstrukcji grodu.

Realizacja marzeń naukowców kosztowała prawie 740 tys. zł. Większość pieniędzy dał Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego, resztę dołożyła gmina Ogrodzieniec. Budowa trwała ponad rok. W sobotę gród oficjalnie otwarto.

- Teraz jak ktoś przyjedzie oglądać zamek ogrodzieniecki, zaprosimy go także do grodu i zostanie u nas cały dzień - cieszy się Andrzej Mikulski, burmistrz miasta i gminy Ogrodzieniec.

Na górze Birów, najwyższej w okolicy, stanęły: wał obronny z wieżą strażniczą, wieża obronna, wieża obserwacyjna i chata, która ma wyglądać, jakby średniowieczna rodzina przed chwilą z niej wyszła, zostawiając na stole naczynia, kryte futrami łoże, palenisko, warsztat tkacki i minizbrojownię.

Oryginalny, XIII-wieczny gród był dębowy. Jego XXI-wieczna rekonstrukcja została zrobiona z jodły i świerka. Zbudowali ją pod nadzorem archeologów górale spod Nowego Sącza. Ekipa była doświadczona - budowali też Biskupin.

- Dębowy gród nie zmieściłby się nam w budżecie. A gdybyśmy nie użyli do pracy współczesnych maszyn, jeszcze byśmy to budowali. Musieliśmy pójść na pewien kompromis ze współczesnością - mówi Andrzej Gieniec, właściciel firmy.

Budynki trzeba było postawić na solidnych fundamentach, bo inaczej nikt nie wpuściłby tu turystów, a w okna chaty, która mieści ekspozycję, wprawić normalne szyby, a nie półprzezroczyste zwierzęce pęcherze jak w średniowieczu - w przeciwnym wypadku zwiedzający potykaliby się w ciemnościach.

Gości przybyłych na otwarcie członkowie Drużyny Wojów Wiślańskich z Krakowa, tymczasowa załoga grodu, witali miodem i podpłomykiem. W przyszłym roku "Wilcza szczęka" ma zyskać stałą drużynę rycerzy, którzy będą jej bronić przed ewentualnymi najazdami.

Gród na górze Birów można zwiedzać do końca października codziennie od 9 do 19.

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,3501 ... _grod.html



Wit - Nie Wrz 21, 2008 3:46 pm


Mirów: Zmienia się wnętrze średniowiecznego zamku
19.09.2008
W przeciwieństwie do zamku w Bobolicach, będąc na zewnątrz mirowskiej twierdzy wydaje się, że niewiele się w niej dzieje. Za ogrodzeniem z desek widać jakichś robotników, ale nie bardzo wiadomo, co robią. Okazuje się, że wewnątrz prace posuwają się jednak do przodu. I są widoczne już tego efekty.

Jak mówi właściciel zamku Dariusz Lasecki, robotnicy wzmacniają przede wszystkim mury, które są w dużej części w bardzo złym stanie. Gdyby nie te zabiegi, można przypuszczać, że w niedługim czasie zamek stopniowo by się rozsypał.

Roboty prowadzone są pod nadzorem konserwatora zabytków. Odrestaurowano już jedną ze ścian na przedostatniej kondygnacji. Z kamienia wymurowano wejście w ścianie do jednej z komnat. Kamień wykorzystywany przy renowacji zamku pochodzi z odzysku podczas prac archeologicznych prowadzonych na terenie zamku.

Prace konserwacyjne posuwają się powoli. Robotnicy będą sukcesywnie odrestaurować wnętrze zamku, które z biegiem czasu zostanie udostępnione zwiedzającym. Prawdopodobnie niedługo wydane zostanie zezwolenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na budowę u stóp zamku w Mirowie zaplecza w postaci budynku hotelowego i restauracyjnego.

Na zewnątrz prowadzona jest od północnej strony grzędy bobolicko-mirowskiej wycinka samosiejek, które zasłaniają malownicze skały.



(su) - POLSKA Dziennik Zachodni

http://myszkow.naszemiasto.pl/wydarzenia/898899.html



Kris - Czw Paź 30, 2008 9:20 am


Bracia, król i gruz
Karol Jedliński
30.10.2008 07:14

Lepsza kupa kamieni czy kupa problemów z zamkiem? Bracia Laseccy w Jurze walczą ze ścianą urzędniczej indolencji o Polskę murowaną.

Ludzie lubią legendy. Jarosław Lasecki i jego brat Dariusz, od pokoleń związani z Jurą Krakowsko-Częstochowską, dorobili się swoich. O pierwszym było głośno po poprzednich wyborach parlamentarnych. Ciekawscy dziennikarze poszperali w oświadczeniach majątkowych i wyszło, że najbogatszym senatorem jest Jarosław.

— Och, panie, czego on tu nie ma, ludzie mówią, że gdziekolwiek spojrzysz, tam Laseccy gospodarzą. Ale dobrze gospodarzą. Lubią ich, bo są stąd, a nie z Warszawy, na walizkach pieniędzy przywiezieni. A i nam samochód kupili — mówi strażak spod Częstochowy.

Parę lat temu majątek senatora Laseckiego, który wybory w swoim okręgu wygrał w cuglach, i to dwukrotnie (głosowanie było powtarzane), oszacowano na ponad 20 mln zł. Wartość należącej do niego kamienicy stojącej nieopodal krakowskiego Rynku Głównego sięgała 15 mln zł. A na dokładkę setki hektarów gruntu, spółki z branży nieruchomości i zamek. Ten ostatni — wcale nie byle jaki. Królewski, budowany za Kazimierza Wielkiego. Na Szlaku Orlich Gniazd, naszej średniowiecznej tarczy przeciw najazdom. W rękach Laseckich od 1999 r.

— Dzieci w pierwszych klasach podstawówki, ucząc się o historii Polski, poznają zamek w Bobolicach. Uczą się także o nieodległym zamku w Mirowie, który od niedawna też jest naszą własnością — podkreśla Jarosław Lasecki.

Ruina naszym dobrem
Na razie rzecz idzie o Bobolice. Eks-senator ma pieniądze i chęci, aby obiekt podnieść z ruiny. Zamienić go w tętniącą życiem atrakcję turystyczną. Twierdzi, że sprawę utrudnia konserwator zabytków z delegatury w Częstochowie, więc przysłał do redakcji "Pulsu Biznesu" list.

"Już od prawie 10 lat królewski zamek Bobolice powstaje z ruin. (...) Dotrwał do naszych czasów w formie ledwie ruiny. Zniszczony zarówno w czasach potopu szwedzkiego, jak i w powojennym okresie panowania doktryny konserwatorskiej, w myśl której dobrem najwyższym była ruina" — pisze Jarosław Lasecki.

Dalej informuje, ile udało się im zrobić. W całości z prywatnych pieniędzy. A można by dużo więcej.

"Niestety, nadal musimy walczyć z urzędniczą ignorancją i indolencją. I powoli brakuje sił" — reasumuje właściciel Bobolic.

— Nic pan nie ruszył sprawy, gdy był pan senatorem? — pytam wprost w rozmowie telefonicznej.

Po drugiej stronie chwila ciszy i odpowiedź:

— Właśnie o to chodzi, że ja nie po to zostałem senatorem, żeby prywatę załatwiać. Nie kandydowałem po raz kolejny właśnie dlatego, aby z czystym sumieniem zająć się zamkiem. Proszę przyjechać, pogadamy — pada odpowiedź.

Z Warszawy do Bobolic jedzie się jakieś cztery godziny. W sezonie turystycznym kręcą się tu zwykle setki osób. Najpierw trafiają do zamku w Mirowie, bliżej głównej drogi. Sypie się na potęgę, ale nie można odmówić mu romantyczności i widowiskowości. W październiku nie dzieje się tu prawie nic, gdyby nie szkolne wycieczki. Wszyscy podziwiają ten paradoks — piękna ruina.

— W Mirowie nie chcemy odbudowywać zamku. Raczej zabezpieczyć go tak, aby turyści mogli go bez obaw zwiedzać — zaznacza Jarosław Lasecki.

Szwarccharakter dręczy
Rozmawiamy u stóp zamku w Bobolicach. Wre praca. Górale układają konstrukcję dachu, traktor burczy, plany porozkładane, u podnóża buduje się karczma. Patrzymy na zdjęcia przed remontem i po nim. Na oko laika — ładnie. Jak na starych litografiach. W środku widać pietyzm. Byle jak najbliżej oryginału. Komputer w Krakowie tydzień mielił dane, jak uratować wieżę stojącą na niestabilnej półce skalnej.

— Do odbudowy wykorzystujemy kamień z rozbiórek, zaprawę robimy tak samo jak w średniowieczu, stosujemy podobne techniki murarskie. Prowadziliśmy tu prace archeologiczne, korzystamy ze starych opisów i planów warowni. A mimo to na jakieś różne głupie pozwolenia musimy nieraz czekać miesiącami — zaznacza Jarosław Lasecki.

Osobowość. Nawet na budowie elegancki, zawsze szarmancki, a język ma giętki, dykcję czystą i głos donośny. Ironia z jego ust przyszpila podwójnie. On gra tego złego, awanturnika, szwarccharakter.

— Pamiętam pierwszą wizytę u konserwator w Częstochowie. Na wstępie usłyszeliśmy: "Panowie, po co wam to?". Jasny sygnał: przyjechał problem. W myśl nowej doktryny: im większa ruina, tym większą ma wartość — konkluduje Jarosław Lasecki.

Chcą odbudować zamek królewski, zabytek o znaczeniu narodowym, który przez ostatnie kilkaset lat służył okolicznej ludności jako budulec. Wokoło ziemia 5-7 klasy i zero przemysłu.

— Stawiamy na turystykę, już przyciągamy 70 tys. ludzi rocznie. Wpuszczamy ich na zamek za darmo — opowiada Jarosław Lasecki.

Z konserwator z delegatury Częstochowy nie udało nam się skontaktować. Za to z centrali w Katowicach dostaliśmy taką opinię:

— Nowa konserwator na woj. śląskie jest przychylna takim inwestycjom. Ale podobno niektórzy jej wysłannicy w Częstochowie mają z tym problem — mówi osoba pracująca we władzach województwa.

Bracia duchy
Jego brat Dariusz, który gospodarzy nieopodal na ponad 1200 ha, to przy nim oaza spokoju. Delegaturę Wojewódzkiego Urzędu Konserwatorskiego w Częstochowie przy, nomen omen, ul. Mirowskiej, wychodzoną ma wszerz i wzdłuż.

— Kiedy po siedmiu dniach roboczych nie dostaję odpowiedzi na pismo, jadę się dowiedzieć, dlaczego urzędowy termin nie został dotrzymany. Po czym na korytarzu spotykam panią konserwator, czyli Agnieszkę Janikowską-Perczak. Od razu zastrzega: "Ja z panem rozmawiać nie będę, proszę się umówić w sekretariacie" i wyznacza mi spotkanie za tydzień. Wydanie decyzji jest przedłużane o tygodnie, a nawet miesiące. Powody: "skomplikowana sprawa", "nowe okoliczności w sprawie" i tym podobne — skarży się Dariusz Lasecki.

Jarosław Lasecki na pewno na tej budowie sporo się nauczył. Nie zależy mu jednak ani na walce z urzędnikami, ani na budowie szkaradka. Na zamku ma koncentrować się życie, nie będzie tu hotelu, nie zamknie go przed szeroką publicznością.

— A tu, w tym pasie ziemi, aż do zamku w Mirowie, marzą mi się spektakle "światło i dźwięk" czy turnieje rycerskie — mówi Dariusz Lasecki.

I pewnie dopnie swego. W końcu to odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi były menedżer w zachodnioeuropejskich oddziałach Boston Consulting Group, twórca sukcesu dyskontów Plus w Polsce, od lat z sukcesem prowadzący firmę Teng, zajmującą się deweloperką nieruchomości komercyjnych. Niegdyś nawet Saharę przejechał w radzieckim UAZ-ie.

— Gdybym tylko mógł, to bym zrekonstruował wszystkie jurajskie warownie. W Europie nie ma drugiego takiego miejsca. Nad Loarą, nad Renem? Przebijamy ich. Tamte zamki budowały rody rycerskie, a nasze królowie — snuje plany Dariusz Lasecki.

Jak się mawia w tych rejonach, górale jurajscy są bitni i pitni, a czego szablą nie dokonasz, tego kielichem. A jakby co, bracia Laseccy, którzy wydali na Mirów i Bobolice miliony, mają plan awaryjny: będą straszyć jak duchy, białe damy w wersji męskiej. W delegaturze w Częstochowie, na Mirowskiej.

http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleI ... 0df15b430f



Wit - Pon Lut 16, 2009 8:15 pm


Bobolice, Mirów: Alpiniści odsłonili skałki na jurajskiej grzędzie
09.02.2009
W sobotę alpiniści oczyścili z krzewów i drzewek skały położone pomiędzy zamkami grzędy mirowsko-bobolickiej. Wspinacze zyskali w ten sposób nowe miejsca do uprawiania sportu. Dzięki prowadzonym już od kilku tygodni pracom, zasłonięte dotychczas przez samosiejki drzew i krzewów skały, zostały oczyszczone i turyści mogą je podziwiać w pełnej krasie.

Alpiniści prowadzili wycinkę tylko w miejscach, do których nie mogli dotrzeć robotnicy oczyszczający teren u podnóża skał. W miniony weekend wspinacze wycinali krzewy na skałach w okolicy jaskiń Stajnia i Sucha.

Podobna akcja została przeprowadzona dwa lata temu na pobliskiej Górze Zborów, którą oczyszczono dzięki finansowemu wsparciu Parków Krajobrazowych Województwa Śląskiego. To przedsięwzięcie kosztowało wówczas 300 tysięcy złotych.

Na mirowsko-bobolickiej grzędzie zimową wycinką zajmowało się ponad 20 pracowników. Teren wokół zamków, podobnie jak wiele innych na Jurze, nie był karczowany od lat 60. ubiegłego wieku. Zaprzestano wtedy wypasu owiec, a drzewa i krzewy szybko rosły i zasłoniły skały, przyczyniając się też do ich degradacji. Krzaki na ostańcach uniemożliwiały przez lata uprawianie sportu wspinaczkowego.

Najwięcej prac wykonanych zostanie w tym roku. By wszystko miało sens, wycinka musi być jednak przeprowadzana regularnie. Dlatego alpiniści będą mieli na ostańcach robotę każdego roku.

Prace są dosyć skomplikowane. Alpiniści posługują się piłami spalinowymi i ręcznymi. Dla pracujących na linach niezbędna jest asekuracja. Do tego dochodzi zagrożenie spadającymi kamieniami. Trzeba było też zabezpieczyć teren na dole, by nie dostały się tam niepowołane osoby.

- Dzięki współpracy z Polskim Związkiem Alpinizmu uda nam się zachować piękno ostańców i doprowadzić do tego, żeby szlaki były znów dostępne dla turystów - mówi współwłaściciel terenu Jarosław Lasecki.

To pierwsza tego typu akcja we współpracy z Polskim Związkiem Alpinizmu na Jurze. Rodzina Laseckich, która jest właścicielem zamków w Mirowie i Bobilicach zamierza wprowadzić na swym terenie wypas kóz, które ograniczą wzrost krzewów i drzewek w sąsiedztwie skał. Kozy będą także dodatkową atrakcją turystyczną. Prowadzili rozmowy również z Parkami Krajobrazowymi Województwa Śląskiego na temat dofinansowania wycinki. Na razie się nie udało.

- Zaczęliśmy prace chyba w najpiękniejszym zakątku Jury. Grzęda mirowsko-bobolicka jest porównywalna z doliną Loary i jej zamkami - twierdzi Włodzimierz Porębski, dyrektor Inicjatywy Środowisk Wspinaczkowych "Nasze skały", zrzeszającej wszystkich wspinaczy. - Myślę, że wcześniej czy później, gospodarze terenów na całej Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej pójdą w ślady Laseckich i Szlak Orlich Gniazd oraz cała Jura wrócą do stanu sprzed kilkudziesięciu lat - dodaje.

Niedawno zrodził się pomysł, by w porozumieniu z właścicielami terenów przylegających do grzędy, gminą Niegowa i starostwem, utworzyć park historyczno-przyrodniczy, z odpowiednio przygotowanymi szlakami pieszymi i wspinaczkowymi, zabezpieczonymi przez członków Polskiego Związku Alpinizmu. Według wstępnych szacunków, powstanie tutaj około 250 nowych miejsc pracy. W dodatku prognozy mówią że, wraz z rozbudową portu lotniczego w Pyrzowicach, ruch turystyczny na Jurze zwiększy się nawet kilkunastokrotnie.

W 2010 r. mija 750. rocznica urodzin Kazimierza Wielkiego. W 2008 r. powstało Stowarzyszenie Miast Króla Kazimierza Wielkiego. Jego przedstawiciele wizytowali m.in. zamek w Bobolicach, który ma zostać oddany do użytku, po zakończeniu restauracji, właśnie w 2010 roku. Uroczystość w Bobolicach ma być jednym z głównych elementów obchodów Roku Kazimierzowskiego.

Krzysztof Suliga - POLSKA Dziennik Zachodni

http://slask.naszemiasto.pl/wydarzenia/958248.html



Wit - Nie Cze 06, 2010 9:02 pm
Jurajskie warownie będzie można zobaczyć w jednym miejscu
Monika Ziółkowska-Wnuk

2010-06-04 23:17:37 , Aktualizacja wczoraj 08:35:59



Kilkadziesiąt metrów od malowniczych ruin Zamku Ogrodzienieckiego w Podzamczu powstaje jedyny w Polsce park miniatur zamków jurajskich. Jego otwarcie właściciel zapowiada w ciągu dwóch tygodni.

A będzie co oglądać, bo w otoczonym wysoką, drewnianą palisadą parku, zobaczymy wykonane przez artystów z poznańskiej Akademii Sztuk Pięknych makiety stojących na Jurze warowni. Zamki odwzorowane w skali 1:25 nie będą jednak wiernymi kopiami obecnych ruin, ale budowli z czasów ich świetności. W parku pojawią się więc miniatury zamków w Podzamczu, Mirowie, Bobolicach, Olsztynie, Morsku, Siewierzu, Pilicy, Smoleniu, Będzinie, Bydlinie, Rabsztynie, Pieskowej Skale, Ojcowie i Krakowie. W przeciwieństwie do ich dzisiejszego stanu, będą miały np. dachy czy fosy. Niektóre z nich trudno będzie nawet rozpoznać.

- Dziś jadąc do Mirowa czy Bobolic oglądamy tylko ruiny. W parku miniatur będą ich wspaniałe i bogate rekonstrukcje. Brakowało tu miejsca, w którym można by zobaczyć, jak jurajskie warownie wyglądały w dawnych czasach - podkreśla Jerzy Janoska z PGKS Sp. z o.o. z Olkusza. - Samo wykonanie makiet poprzedziły poszukiwania dokumentacji historycznej tych obiektów. Wszystkie odtworzone zostały zgodnie z dostępnymi opracowaniami. Nad całą budową czuwa również śląski wojewódzki konserwator zabytków - zaznacza inwestor.

Obok miniatur jurajskich warowni odwiedzający będą mogli obejrzeć również repliki maszyn oblężniczych z okresu średniowiecza. Będą katapulty miotające pociski, kusze na kołach oraz wiele innych urządzeń mechanicznych, które pozwolą zwiedzającym poznać XIV-wieczne metody walki zbrojnej. W parku pojawią się wieże oblężnicze, fosy i mosty. Turyści będą mogli wejść na wieżę strażniczą i zobaczyć, na jakich zasadach działały na przykład mosty zwodzone.

Wszystkie obiekty będą stały pod gołym niebem, gdyż projekt zakłada również odtworzenie otaczającego warownie jurajskiego krajobrazu. W parku pojawią się zatem malownicze doliny, spadziste stoki oraz skalne urwiska.

Cała inwestycja kosztowała 2,5 miliona złotych i jest współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego. Początkowo otwarcie parku zapowiadano na koniec maja. Niestety, plany pokrzyżowała deszczowa aura. Uroczyste otwarcie zaplanowano teraz na 12 czerwca.



http://zabrze.naszemiasto.pl/artykul/43 ... egoria=680

przy okazji

foty Mirowa i Bobolic z lata zeszłego roku.

Mirów...


i Bobolice mniej więcej w punkcie grzędy, gdzie widać oba zamki


rekonstrukcja zamku w Bobolicach




Mirów pozostanie trwałą ruiną




Bobolus Jurajski - Śro Wrz 15, 2010 8:50 am
Witam, przesyłam aktualne zdjęcie Zamku Bobolice i zapraszam do odwiedzin.





pepe - Czw Wrz 16, 2010 5:10 pm

Witam, przesyłam aktualne zdjęcie Zamku Bobolice i zapraszam do odwiedzin.



Odwiedzin? Czego? Przecież to swobodna rekonstrukcja rodziny Laseckich.



SPUTNIK - Czw Wrz 16, 2010 5:37 pm
taka nowomoda teraz

http://media.wp.pl/kat,1022949,wid,1266 ... caid=1ae5b



pepe - Wto Wrz 21, 2010 12:51 pm

taka nowomoda teraz

http://media.wp.pl/kat,1022949,wid,1266 ... caid=1ae5b


W Raciborzu jest podobnie. Też im się zameczek zamażył



Wit - Pią Wrz 24, 2010 10:27 pm
Kiedy otwarcie karczmy pod zamkiem? Bo chetnie sie wybiorę na obiadzik



Nanan - Pon Wrz 27, 2010 6:03 am
Pewnie niedługo usłyszymy, że to średniowieczny zamek



Bobolus Jurajski - Pon Wrz 27, 2010 8:39 am
Karczma ma zostać otwarta być może jeszcze w tym roku. Na stronie Zamku na pewno pojawi się na ten temat informacja



heniek - Wto Paź 12, 2010 1:21 pm

Witam, przesyłam aktualne zdjęcie Zamku Bobolice i zapraszam do odwiedzin.



Odwiedzin? Czego? Przecież to swobodna rekonstrukcja rodziny Laseckich.



pepe - Śro Paź 13, 2010 2:59 pm

Witam, przesyłam aktualne zdjęcie Zamku Bobolice i zapraszam do odwiedzin.



Odwiedzin? Czego? Przecież to swobodna rekonstrukcja rodziny Laseckich.



heniek - Śro Paź 13, 2010 3:48 pm

Nie, jeżeli rekonstrukcja jest poparta dość dostatecznym materiałem źródłowym, a w tym przypadku tak nie było. Dla mnie to zwykła dewastacja.

No ale jeśli nie było szans na uzyskanie szkiców czy jakichkolwiek wskazówek jak dokładnie ten zameczek mógł wyglądać, to miał on zostać kupą gruzów do końca świata?



Nanan - Śro Paź 13, 2010 5:15 pm
Tak!
Dlatego też nikt nie zabiera się za odbudowę Forum Romanum.



pepe - Czw Paź 14, 2010 6:29 am

Nie, jeżeli rekonstrukcja jest poparta dość dostatecznym materiałem źródłowym, a w tym przypadku tak nie było. Dla mnie to zwykła dewastacja.

No ale jeśli nie było szans na uzyskanie szkiców czy jakichkolwiek wskazówek jak dokładnie ten zameczek mógł wyglądać, to miał on zostać kupą gruzów do końca świata?



heniek - Czw Paź 14, 2010 6:35 am
Ja tam wole zamek zamiast ruin, sterta kamieni nie przedstawia dla mnie wielkiej wartości. Nie rozumiem dlaczego nie odbudowywać Akropolu, skoro są dość dobre źródła pozwalające na rekonstrukcję. Pałac w Knossos jest rekonstruowany i nie widzę w tym nic złego.



kiwele - Czw Paź 14, 2010 8:20 am
Chcesz się wyrzec romantyzmu?
Tylko ruiny zapewniają nam prawdziwy romantyzm.



heniek - Czw Paź 14, 2010 8:29 am
@Kiwele: ehh gdyby nie ta komuna i ten idiotyczny plan odbudowy Warszawy, mielibyśmy dziś najbardziej romantyczne miasto w Europie.



kiwele - Czw Paź 14, 2010 9:56 am

@Kiwele: ehh gdyby nie ta komuna i ten idiotyczny plan odbudowy Warszawy, mielibyśmy dziś najbardziej romantyczne miasto w Europie.
Gratulacje, Heniek! Świetnie mnie podstrzeliłeś w locie.
Ja się zapatrzyłem na Mickiewicza, Krasińskiego i Słowackiego i zwłaszcza tego Szkota którego nazwisko akurat mi uleciało z pamięci.
A swoją drogą nawet Japończycy zostawili trochę ruin w Hiroshimie.



Tomekarcheo - Czw Paź 14, 2010 10:13 am
Dla mnie to były malownicze ruiny, świadek przeszłości i w tym było całe piękno. Wiele obiektów tego typu jest tak właśnie traktowanych, jako trwałe ruiny. Wg mnie tak powinno zostać i w tym przypadku.



kiwele - Czw Paź 14, 2010 10:56 am
Myślę, że właśnie trzeba zejść z romantycznych obłoków na ziemię.
Ta butada Zina jest tylko powiedzonkiem, przerywnikiem w szerszej wypowiedzi, sama w sobie prowadząca do nikąd.
Ile ruin przeszłości można odbudować?
Czy to znaczy, że te których odbudowy nie jesteśmy w stanie udzwignąć należy kompletnie usunąć?

Nie przesądzając niczego w szczegółach, jest absolutnie oczywiste, że większość ruin, świadków naszej dawnej cywilizacji, musi pozostać w swoim stanie, oby jak najbardziej trwałym, zakonserwowane i to jest prawdziwy wyraz naszych postaw humanistycznych. Istnieje coś takiego jak szacunek dla przeszłości.

Pamiętając o przeszłości należy jednak przede wszystkim podążać naprzód (skądinąd warte jest to przypomnienia dla jednej z naszych opcji politycznych). Dlatego trzeba być mocno selektywnym jeśli chodzi o zachowanie obiektów zużytych, wyeksploatowanych, z niedawnej przeszłości urbanistycznej i przemysłowej.

NB. Przypomniałem sobie. Ten Szkot, to oczywiście Walter Scott.



Bobolus Jurajski - Pią Paź 15, 2010 10:52 am
Zgadzam się z tym, że nie ma czegoś takiego jak trwała ruina. Prawda jest taka, że większość zrujnowanych zamków się po prostu systematycznie rozsypuje, zwłaszcza tych, które nie mają swojego gospodarza, a nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności, żeby się nimi odpowiednio zająć i zabezpieczyć (przykład Rudno).

Co do Bobolic to rekonstrukcja Zamku nie ma nic wspólnego z jedynie fantazją właściciela. Raz, że była poprzedzona całą serią bardzo szczegółowych badań prowadzonych przez najlepszych ekspertów, dwa, że cały czas czuwał nad nią konserwator. Przy odbudowie wykorzystano też zachowane materiały źródłowe jak choćby dawne ryciny, tutaj można zobaczyć kilka - http://www.facebook.com/album.php?aid=1 ... 7664443458

Zachował się też szczegółowy spis inwentarza Zamku z roku 1700 kiedy Zamek Bobolice wciąż był użytkowany. Poniżej fragmenty.

(...) do bramy zamkowej wchodzi most, nad fosą. Brama murowana, odrzwie dębowe, wrota z fosztów dębowych, we dwoje je otwierają. Nad tą bramą altanka, w którey izdebka, do niey drzwi z zawarciem, okna trzy, piec zły, y kominek w murze, podłoga i powała (…) z tarcic, ta altanka gontem pobita Reparacyi Wielkiey potrzebuie. (...)

(...)po prawey ręce pokój, do niego drzwi na zawiasach żelaznych, okien dwie, piec kaflowy, komin w murze, stół prosty, szafa na kredens, tamże pokój trzeci, drzwi na zawiasach żelaznych, komin w murze i piec kaflowy stary, stół prosty, szafa, okien dwie, krzesło złe stare, stołów jeden. (...)



Bobolus Jurajski - Pią Paź 15, 2010 10:54 am
Z innej beczki:
Trwa konkurs na najlepszy produkt turystyczny w Polsce. Szlak Orlich Gniazd ma ogromną szansę na wygraną ! Przewaga jest jednak niewielka więc liczy się teraz każdy głos. Zapraszam do oddawania głosów, zwłaszcza, że konkurs kończy się już w najbliższą niedzielę www.produkt-turystyczny-2010.otowakacje.pl/show...



Bobolus Jurajski - Wto Lis 16, 2010 9:41 am
Wszystkich zainteresowanych tematem Zamku Bobolice zapraszam na jego facebookowy profil, gdzie znajduje się więcej jego zdjęć i gdzie publikowane są bieżące wiadomości dotyczące rekonstrukcji, a także inne ciekawe informacje: http://www.facebook.com/pages/Zamek-Bob ... 58?ref=sgm