ďťż
 
[Muzea] Muzeum Śląskie





Bruno_Taut - Śro Sie 24, 2005 5:36 pm
Planowana budowa Muzeum Śląskiego to dobra okazja do postawienia pytań o przyszłość górnośląskiego a szczególnie katowickiego muzealnictwa.
Przywrócenie Muzeum Śląskiego w latach 80. było, zważywszy na polityczne okoliczności, sukcesem. Czas nie sprzyjał jednak modyfikacji koncepcji wypracowanej przed wojną przez protegowanego Grażyńskiego - Tadeusza Dobrowolskiego. Koncepcja ta, obowiązująca w spetryfikowanej formie do dziś, wygląda następująco. Muzeum ma być symbolem awansu kulturowego, którego Górny Śląsk doznał pod polskimi rządami. Temu założeniu podporządkowany jest cały jego program. Składają się nań trzy główne działy:
- dział górnośląskiej sztuki średniowiecznej - to odwołanie do piastowskiego toposu i do czasów, kiedy Śląsk według oficjalnej wersji historii należał do Polski; w istocie chodzi o wielką mistyfikację - Piastowie śląscy już w średniowieczu poszli innymi drogami niż ich kuzyni z innych dzielnic, a związki Śląska z Polską od początków XIII w. były natury jedynie symbolicznej - to jednak inny temat; eksponaty z tego działu stanowią dziś trzon kolekcji Muzeum Archidiecezjalnego
- dział sztuki ludowej - zgodnie z oficjalną sanacyjną propagandą masy ludowe Górnego Ślaska pozostały polskie o czym miała świadczyc ich kultura; podobnie jak w przypadku średniowiecza mamy do czynienia z ewidentnym nadużyciem, polegającym na postawieniu znaku równości między przymiotnikami słowiański i polski
- dział malarstwa polskiego - miał prezentować Górnoślązakom osiągnięcia polskiej kultury wysokiej

Jak widać program muzeum był silnie obciążony ideologicznie - jak pewnie wszystko w tamtych czasach. Trudno stworzyć w oparciu o tę koncepcję nowoczesną i atrakcyjną placówkę. Kto przyjedzie oglądać niezłą galrię malarstwa poskiego, skoro znacznie lepsze oferują Kraków i Warszawa? Niestety, dyskusjo o nowej lokalizacji muzeum nie towarzyszyła poważna debata programowa. Istnieje zatem obawa, że znowu powstania jedna wielka prowizorka.




Kris - Wto Lip 18, 2006 4:22 pm


Muzeum Śląskie w Państwowym Rejestrze Muzeów

Muzeum Śląskie w Katowicach zostało wpisane do prestiżowego Państwowego Rejestru Muzeów, prowadzonego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego - poinformowała we wtorek Danuta Kamińska z biura prasowego muzeum.


Muzeum Śląskie

O rejestrację mogą się ubiegać jedynie muzea gromadzące zbiory o dużym znaczeniu, zatrudniające wykwalifikowanych pracowników, posiadające odpowiednie do prowadzenia działalności pomieszczenia oraz stałe źródła finansowania.

W rejestrze znalazło się dotychczas 81 instytucji. "W Polsce działa ok. 600 muzeów, wskazuje to więc na swoistą elitarność rejestru" - podkreśliła Kamińska.

Państwowy Rejestr Muzeów prowadzi się w celu potwierdzenia zarówno wysokiego poziomu działalności merytorycznej instytucji, jak i znaczenia gromadzonych przez nią zbiorów. Poza prestiżem wynikającym z wpisu, instytucja uzyskuje prawo do korzystania z nazwy "muzeum rejestrowane" oraz możliwość korzystania ze szczególnej ochrony i pomocy finansowej państwa.

Muzeum Śląskie ma w swoich zbiorach ponad 75 tys. eksponatów. Najcenniejsza kolekcja to Galeria Malarstwa Polskiego, licząca 233 obrazy z przełomu XIX i XX wieku. Poszczególne działy merytoryczne - archeologii, etnografii, historii, naukowo-oświatowy, sztuki oraz sztuki nieprofesjonalnej, a także oddział Muzeum Śląskiego - Centrum Scenografii Polskiej (jedyna tego typu placówka w Polsce) - przygotowują rocznie ok. 30 wystaw.

(PAP)

tvp3katowice



miglanc - Wto Lip 18, 2006 6:16 pm
Napewno to muzeum powinno prezentowac sztuke naszego regionu i nie tylko sredniowiecze i folklor. Chcialbym prezentacje sztuki wysokiej jaka tu byla tworzona. To byloby przelamanie propagandy. To jest muzeum regionalne i musi ulec normalizacji. Niestety droga do tego ejst daleka, o czym moga sie rpzekonac ci ktorzy propaguja niemieckie lub zydowskie dziedzictwo Slaska.

Moim osobistym marzeniem jest wystawa sztuki wspolczesnej oraz orientalistyki. Niestety muzeum na to nie stac wiec przydaliby sie sponsorzy.

Galerie sztuki polskiej nalezy wzbogacic o prace Dudy-Gracza, zwiazanego z Katowicami.



salutuj - Wto Lip 18, 2006 7:29 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko




jacek_t83 - Wto Lis 28, 2006 10:18 pm
A ja mam dość tego muzeum!
Od jakiegos czasu mozna w nim ogladac wystawe pt: „Kultura Żydów Galicyjskich”
toż cholera na Śląsku nie było Żydów



Wit - Śro Lut 28, 2007 11:48 pm


Wystawa Rafała Malczewskiego w Katowicach
Łukasz Kałębasiak
2007-02-27, ostatnia aktualizacja 2007-02-27 17:10

Rafał Malczewski - najbardziej znany polski malarz. Dziś brzmi to niewiarygodnie, ale przed 1939 rokiem było faktem. Teraz malarstwo wybitnego syna Jacka Malczewskiego, zakochanego w Tatrach, ale i w czarnym Śląsku, przypomina Muzeum Śląskie.

"Jeśli wygram na loterii główny los, zorganizuję lotną kompanję malarzy do sportretowania ziemi polskiej. Zaczynając taki objazd, najpierw pojawiłbym się na Śląsku, aby czerpać z wspaniałego źródła niewyczerpanych piękności - odrębnych, surowych, groźnych" - pisał w 1936 roku Rafał Malczewski. Rok wcześniej, w salach recepcyjnych katowickiego magistratu, pokazał cykl przemysłowych pejzaży "Czarny Śląsk", które malował od 1934 roku. Stworzył go na zamówienie władz, ale był też naprawdę pod wielkim wrażeniem tego, co zobaczył. - Dostrzegł piękno w miejscach, które inni lekceważyli. W malarstwie niemieckim to się nazywa magiczny pejzaż przemysłowy i Rafał Malczewski był chyba jedynym przedstawicielem tego nurtu w tej części Europy - mówi Dorota Folga-Januszewska, dyrektorka Muzeum Narodowego w Warszawie i kuratorka wystawy "Rafał Malczewski i mit Zakopanego", którą pokazuje teraz Muzeum Śląskie.

O ile bowiem "śląska" twórczość Malczewskiego wciąż czeka na odkrycie (na całej wystawie są tylko dwa takie obrazy), to dzięki pracy warszawskich i zakopiańskich muzealników udało się zebrać ponad setkę jego obrazów poświęconych górom i Zakopanemu. Nie było bowiem innego miejsca, które młody Malczewski kochałby bardziej. Tej miłości nauczył go ojciec, który wraz z m.in. Stanisławem Witkiewiczem stworzył pierwszą artystyczną kolonię u stóp Tatr. Ale to dopiero ich synowie - Rafał i Witkacy - oraz grono osiadłych tam ludzi kultury zbudowali swoim malarstwem, pisarstwem i życiem mit Zakopanego. W dwudziestoleciu międzywojennym ta wioska pod Tatrami wydawała się centrum Polski. To tam spotykali się najlepsi artyści, naukowcy, politycy, sportowcy i cała elita społeczna i finansowa. W Zakopanem uprawiało się "sporty ekstremalne": wspinaczkę (Malczewski stracił podczas jednej z wypraw przyjaciela, sam omal nie zginął), narciarstwo, wyścigi samochodowe, tam również bawiono się i dyskutowano.

Zakopane było miejscem magicznym i obrazy Malczewskiego współtworzyły tę niezwykłą aurę. Choć malarstwa uczył się od ojca - symbolisty (spora część wystawy poświęcona jest wspólnym wpływom) - wolał malować realistycznie. Na swój sposób. - Jak każdy dobry malarz, był mitologiem i wizjonerem. Witkacy nazywał go hiperrealistą, czyli kimś, kto przekracza rzeczywistość i tworzy inną, równoległą - mówi Folga-Januszewska. W praktyce wygląda to tak, jakbyśmy oglądali pejzaże ze snów dziecka: cudownie kolorowe, z ludźmi, domami i autami jak zabawki, na wyciągnięcie ręki. Dziecięcą radość sprawia więc także ich oglądanie. A jest co oglądać. Od kubizujących pejzaży ("Południe"), przez dynamiczne sceny sportowe ("Z Rajdu Tatrzańskiego" - znak rozpoznawczy wystawy), do szaleństw lat 20. i 30. ("Taniec") - z każdym obrazem odkrywamy świetnego malarza.

- To był jeden z kilku artystów okresu międzywojnia, który był znany z wielkich pokazów międzynarodowych - od Moskwy po Kanadę. Krytycy francuscy pisali o nim: jeden z najlepiej zapowiadających się polskich artystów - opowiada Folga-Januszewska. Niestety, po 1945 roku celowo usunięto go z historii polskiej sztuki, bo Malczewski wybrał emigrację i zza granicy krytykował nową Polskę.

Jednak w złotych dla siebie latach 30. Malczewski skutecznie przekuwał swoją popularność w gotówkę. Zanim jeszcze Witkacy stworzył Firmę Portretową, jego przyjaciel prowadził już Firmę Pejzażową. To z niej wychodziły tysiące akwarel (szacuje się, że nawet 3 tys.), z których małą część pokazuje teraz MŚ. Malczewski nie uważał obrazów wykonanych farbami wodnymi za sztukę, ale dziś nie ma wątpliwości, że to twórczość najwyższej próby. O jego kunszcie przekonuje choćby delikatny kolor krokusów na "Polanie z krokusami" z 1936 roku.

Wystawa zajmuje niemal cały gmach przy al. Korfantego, ale i tak gromadzi wycinek twórczości młodszego z Malczewskich. Do dziś nie do końca zbadanej, dlatego w kilku miejscach wystawy natkniemy się na czarno-białe reprodukcje z przedwojennych albumów. Malczewski dużo sprzedawał, tak w Polsce, jak i za granicą. Z tysiąca namalowanych obrazów olejnych muzealnicy wiedzą o setce, podobnie jest z akwarelami. Dlatego Muzeum Śląskie, gwarantując anonimowość, prosi o kontakt właścicieli obrazów Rafała Malczewskiego. W śląskich domach na pewno jest ich sporo, a o tych odziedziczonych czy przywiezionych z Kresów nikt nie wie. Może przy okazji wystawy w Katowicach uda się odkryć na Śląsku nieznany obraz Malczewskiego?

Wystawa potrwa do 15 kwietnia.



Wit - Pon Sty 28, 2008 8:09 pm
Komercja nie zniszczy Muzeum Śląskiego
rozmawiał Przemysław Jedlecki2008-01-28, ostatnia aktualizacja 2008-01-28 20:27



Minister kultury podpisał nominację Leszka Jodlińskiego na stanowisko dyrektora Muzeum Śląskiego. - W zeszłym roku MŚ odwiedziło 27 tys. osób. Patrząc na liczbę mieszkańców regionu widać, że to mało. Chciałbym, żeby zwiedzających było więcej. Ale nie mam zamiaru osiągać tego w taki sposób, że komercja narazi muzeum na utratę prestiżu - mówi Jodliński.

Przemysław Jedlecki: Większość pracowników Muzeum Śląskiego nie chciała, by został Pan ich dyrektorem. Co Pan z tym zrobi?

Leszek Jodliński, dyrektor Muzeum Śląskiego: - Mam nadzieję, że ci pracownicy nie są przeciwko mnie. Zapewne myśleli, że ich zarzuty są zasadne. Jestem jednak optymistą. Spotkam się z pracownikami, gdy obejmę stanowisko i porozmawiam z nimi.

W MŚ pracuje ponad sto osób. Część z nich zapewne teraz obawia się zwolnień.

- Na pewno przejrzę strukturę organizacyjną i zakresy obowiązków pracowników. Trzeba będzie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wszyscy z nich mogą i chcą pracować w muzeum w zgodzie ze swoimi kompetencjami i ambicjami. Jeśli jednak mówimy o nowoczesnym muzealnictwie, to w MŚ powinny się pojawić normy jakościowe, np. ISO. One są już w innych placówkach i nie jest to nic nadzwyczajnego. To pozwoli na intensywniejszą i lepszą pracę. Dowiedzmy się też, kto i jak powinien dostosować się do nowej formuły. Nie mówimy o zwolnieniach, co najwyżej o reorganizacji. To nie to samo.

Jak zmieni się Muzeum Śląskie, czeka je teraz rewolucja?

- W tym roku wiele już nie można zrobić. MŚ ma już gotowe projekty działalności na najbliższe dziesięć miesięcy. Umów i zobowiązań należy dotrzymać. Moja rola będzie więc ograniczona w tych sprawach. Ważne będą za to przygotowania do budowy nowego gmachu muzeum.

A co w przyszłości trzeba zmienić w działalności muzeum?

- Chcę, by muzeum zajęło się projektami, które w mocniejszy sposób będą odwoływać się do dziedzictwa Górnego Śląska niż to było do tej pory. Chodzi o sięgnięcie po tematy rodzime, a cenione nie tylko w regionie. Dobry przykład to wystawa śląskich fotografii, która teraz jest w muzeum. Ale trzeba też silnej współpracy z artystami z regionu. Mamy świetną i rozpoznawalną w całej Polsce grafikę czy plakat.

Myślę też o śląskim modernizmie. Polska nie ma pojęcia, jak wspaniałe budynki i całe założenia architektoniczne tu mamy. To zjawisko z lat 20. i 30. zeszłego stulecia jest dopiero teraz odkrywane. Jestem pewien, że przy dobrym przygotowaniu tego tematu na Śląsk przyjedzie wiele osób, by z wypiekami na twarzy je zwiedzać.

Planuję też niedzielne koncerty, wykłady czy zajęcia dla dzieci. Nie mówię, że niczego takiego nie było do tej pory. Ale w zeszłym roku MŚ odwiedziło 27 tys. osób. Patrząc na liczbę mieszkańców regionu widać, że to mało. Chciałbym, żeby zwiedzających było więcej. Ale nie mam zamiaru osiągać tego w taki sposób, że komercja narazi muzeum na utratę prestiżu.



miglanc - Pon Sty 28, 2008 8:48 pm
Bardzo dobra nomnacja. Patrzac na to co Jodlinski robil w Gliwicach trzeba mu życzyć jeszcze wiekszego rozmachu w Katowicach. Jest szansa ze nowy gmach muzeum nie bedzie martwym punktem.



absinth - Pon Sty 28, 2008 8:57 pm
tez sie ciesze z tej nominacji, ale wiadomo "po owocach ich poznacie"

szczegolnie licze na promocje slaskiego modernizmu, o ktorym, jak niestety mozna odniesc wrazenie, osoby najbardziej wydawaloby sie kompetentne t/j konserwatorzy, nie zawsze maja pojecie...



Emenefix - Pon Sty 28, 2008 11:44 pm
Jeśli to tylko nie jest "trendy: hasełko rzucone w powietrze na przyciagniecie uwagi pewnych srodowisk to ok. Moim zdaniem z tym modernizmem porwał sie z motyką na słońce... Bo co konkretnie...? Wystawy zdjec? prelekcje, wydawnictwa?
Wolałbym by śladem Gdyni powołać miedzyinstytucjonalny zespół d.s. renowacji i promocji katowickiej moderny. By jakąś "mape drogową" wyznaczyć
No ale trzymam kciuki



salutuj - Wto Sty 29, 2008 7:49 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Wit - Śro Mar 19, 2008 9:06 pm


Z przemytu do muzeum
dziś
Aż jedenaście lat musiało upłynąć, by cenne zabytkowe przedmioty zatrzymane u podróżnych przez celników w Chałupkach, trafiły we właściwe miejsce. Wczoraj po latach tułaczki trafiły do Muzeum Śląskiego w Katowicach.

- Tym razem muzeum zyskało kilka cennych eksponatów - mówi Aldona Węgrzynowicz z biura prasowego Izby Celnej w Katowicach. Pod opiekę kustoszy trafiła waga jednoszalkowa do ważenia listów. Według wstępnej oceny dyrekcji muzeum, pochodzi najprawdopodobniej z przełomu XVIII i XIX wieku. Co ciekawe - sprzęt jest bardzo czuły i do dziś "na chodzie". Muzeum zyskało także przyrząd pomiarowy z lunetą i dwiema poziomicami. Oba przedmioty zostały zatrzymane na lotnisku w Pyrzowicach w 2006 r. Z kolei celnicy w Chałupkach uniemożliwili wywóz bagnetu polskiego - wzór z roku 1928 "Perkun", kindżału rosyjskiego "Złotous" oraz dwóch bagnetów austriackich do karabinu "Mannlicher" - wzór z 1895 r. Sąd orzekł wobec tych przedmiotów przepadek na rzecz Skarbu Państwa, zaś śląski wojewódzki konserwator zabytków zdecydował, że trafią one właśnie do Muzeum Śląskiego. Trwało to aż... 11 lat!

Przepadek cennych przedmiotów to nie tylko polska praktyka - w innych krajach UE obowiązują ograniczenia dotyczące dóbr kultury. Można je wywieźć za granicę, jeśli nie spowoduje to uszczerbku dla dziedzictwa narodowego. W Polsce trzeba uzyskać pozwolenie od ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Pozwoleń wymaga wszystko, co figuruje w rejestrze zabytków, rejestrach muzealnych oraz przedmioty niewpisane do rejestrów, ale mające więcej niż 55 lat, a w przypadku dziedzictwa przemysłowego-starsze niż 25-letnie.

Beata Sypuła - POLSKA Dziennik Zachodni



caterina - Śro Maj 14, 2008 5:32 pm
Noc w Muzeum Śląskim
17.05.2008 | godz. 18.00-24.00
Muzeum Śląskie, Katowice

Czwarta edycja „Nocy muzealnej”, europejskiej imprezy, która w Muzeum Śląskim z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Trudno się dziwić – to jedyna w roku okazja, by gościć w muzeum w nietypowych godzinach. Na nocne zwiedzanie Muzeum Śląskie zaprasza w sobotę 17 maja, od godz. 18.00 do 24.00.

Program:
Gmach Muzeum Śląskiego w Katowicach > Al. Korfantego 3
godz. 18.00–24.00 zwiedzanie

Wystawy czasowe:
„Ikony – skarby odzyskane”,
„…Nic nad polskie niebo… Roman Kochanowski - malarstwo” Nastroje krajobrazu ojczystego… między Wisłą a Izarą…,
„Opowiem ci bajkę... Polskie baśnie, legendy i podania w sztuce”
„Śląska porcelana od 1820 do 1945 roku. Najwyższa jakość po przystępnych cenach”

Wystawy stałe:
„Galeria Malarstwa Polskiego 1800-1939”
„Po wiekach rozłąki. 85. rocznica powrotu Górnego Śląska do Polski”
„Przemysł śląski w produkcji zbrojeniowej XIX i XX wieku”
„W drukarni Jana Eichhorna”
jednodniowa wystawa „Gwiazdy śląskiej sztuki samorodnej”, prezentująca 24 prace 12 najwybitniejszych artystów z kolekcji sztuki nieprofesjonalnej Muzeum Śląskiego

Dodatkowe atrakcje:
godz. 18.00–24.00 będzie można zobaczyć na żywo, jak powstaje porcelana, a następnie samemu zrobić porcelanowe naczynie, które będzie można zabrać na pamiątkę

godz. 19.00–20.30 „Noc z bajkami”. Na wystawie „Opowiem ci bajkę…” dzieci wysłuchają bajek czytanych przez redaktorki Polskiego Radia Katowice: Agnieszkę Strzemińską oraz Beatę Tomanek

godz. 22.00 „Przeżyjmy to jeszcze raz”. Odtworzenie sceny z historycznej fotografii z późnych lat 30. – moment przekazania karabinów żołnierzom Wojska Polskiego na tle obecnego gmachu Muzeum Śląskiego
To uroczystość na rynku katowickim, podczas której zasadniczą rolę pełniło Wojsko Polskie reprezentowane przez 73. pułk piechoty stacjonujący w okresie międzywojennym w Katowicach. Uroczyste wydarzenie miało miejsce między rokiem 1934 a 1939. Mogła to być na przykład rocznica 11 listopada, uroczyste przekazanie broni lub przysięga wojskowa nowego rocznika.

Wykłady:
godz. 19.00 „Spotkanie przy obrazie” o twórczości Romana Kochanowskiego (Andrzej Holeczko-Kiehl)

godz. 21.30 „Homo sapiens a początki sztuki doby epoki kamienia” (Dominik Abłamowicz)

Koncerty kwartetu smyczkowego A.Quartet:
godz. 20.30 muzyka Wojciecha Kilara, Zygmunta Noskowskiego, Stanisława Moniuszki
godz. 23.00 „Lata 20., lata 30.” (m.in. utwory Emila Młynarskiego, Władysława Szpilmana, Zygmunta Wiehlera, Jerzego Petersburskiego)

Ponadto:
godz. 18.00–22.00 „W zaczarowanym świecie baśni” – kącik działań plastycznych dla dzieci na wystawie „Opowiem Ci bajkę…”

godz. 20.30–23.30 maraton czytania bajek przez zwiedzających.

Będzie można też zobaczyć, jak pracuje dawna drukarnia, wydrukować pamiątkę udziału w Nocy w Muzeum Śląskim, zwiedzić „Galerię sztuki w jaskini” w hallu muzeum, na dziedzińcu zobaczyć prezentację multimedialną poświęconą śląskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Grupa odtworzeniowa oprowadzi Was po wystawie „Przemysł śląski w produkcji zbrojeniowej XIX i XX wieku”, zwiedzicie pracownię konserwacji zabytków, a przed głównym wejściem do muzeum ustawiony będzie ekran, na tle którego będzie można zrobić sobie „fotografię momentalną w dawnym stylu”.

teren nowego Muzeum Śląskiego (dawna Kopalnia Katowice) > ul. Kopalniana 6
godz. 14.00–20.00 - zwiedzanie terenu dawnej kopalni z przewodnikiem (grupy do 20 osób, wejście co 30 min.): maszynownia szybu „Bartosz” oraz stolarnia z wystawą planów i modeli Nowego Muzeum Śląskiego oraz ekspozycja dokumentalnych fotografii z widokami kopalni z minionych lat

godz. 20.30 koncert Zespołu Akordeonistów pod dyrekcją Stanisława Wodnickiego, działający przy Kopalni Kleofas. W repertuarze pieśni i melodie górnicze

godz. 22.00 zamknięcie terenu kopalni (ostatni zwiedzający mogą wejść o godz. 21.30)

godz. 21.00-24.00 Iluminacja zabudowań dawnej kopalni oraz świetlna rekonstrukcja nowego gmachu Muzeum Śląskiego

Centrum Scenografii Polskiej > Plac Sejmu Śląskiego 2 (GCK)
godz. 18.00-24.00 zwiedzanie wystawy: „Życie na celuloidzie. Techniki animacyjne w filmach Jerzego Zitzmana” (pokaz filmów: „Pan Rzepka i jego cień”, „Pan Trąba”, „Nić”, „Bulandra i diabeł”, „Romeo i Julia”, „Generał i mucha”, „Ikar”, „Don Juan”, „Noworoczna noc”)

godz. 18.00–19.00, godz. 21.00–22.00, godz. 22.30-23.30 prezentacja filmów animowanych Jerzego Zitzmana („Bulandra i diabeł”, „Romeo i Julia”, „Generał i mucha”, „Ikar”, „Don Juan”, „Noworoczna noc”)

godz. 19.00–21.00, godz. 22.00-22.30, godz. 23.30–24.00 pokaz nagrodzonego w tym roku Oscarem filmu „Piotruś i wilk” oraz prezentacja materiału filmowego z realizacji filmu

godz. 19.00–20.00 spotkanie ze Zdzisławem Kudłą, reżyserem oraz dyrektorem Studia Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej

godz. 21.00-22.00, godz. 22.30–23.30 „Spotkania z lalką” z udziałem aktorów Teatru Ateneum w Katowicach i animatora filmu „Piotruś i wilk”

Uwaga! 17 maja Muzeum Śląskie czynne będzie jedynie w godzinach imprezy od 18.00 do 24.00. W niedzielę, 18 maja, muzeum będzie nieczynne.

Dojazd do miejsc imprezy będzie ułatwiony dzięki dwóm specjalnym, bezpłatnym liniom autobusowym KZK GOP (rozkład jazdy na stronie www.muzeumslaskie.pl).

Bilety:
wstęp wolny

http://ultramaryna.pl/wydarzenie.php?id=10984



Michał Gomoła - Śro Maj 14, 2008 5:47 pm
No przecież się nie rozdwoję...



absinth - Śro Maj 14, 2008 7:24 pm
wypas!!

i te bezplatne autobusy, nareszcie czuje sie jak w wielkim miescie

trzeba zarezerwowa czas



d-8 - Czw Maj 15, 2008 7:50 am
ciekawe jak wyjdzie podswietlenie obiektow ?

moze daloby sie zostawic juz tak to oswietlenie na dluzej ? mimo wszystko sporo osob nie wie nadal, ze tam nowe muzeum bedzie, a tak to by wiedzieli ze jest taki zespol budynkow ciekawych i podswietlenie daloby im do myslenia i skolonilo do zadania sobie pytan o co kaman ?

i ciekaw tez jestem jak wyjdzie ta iluminacja nowego muzeum



caterina - Czw Maj 15, 2008 9:50 am
w zeszłym roku tez były darmowe autobusy,jezdziły co poł godz od MSl do GCK i chyba Muzeum Katowic.
było mase zwiedzajacych,az sie zdziwiłam.jak w niedziele w SCC
a w tym roku oferta jest znaczenie bogatsza i ciekawsza,szczegolnie iluminacje wydaja sie atrakcyjne!



Emenefix - Czw Maj 15, 2008 10:31 am
NM to nei tylko KAto

Chcecie to proszę bardzo -> klik



Pro Fortalicium - Sob Maj 17, 2008 11:09 pm
Witam Serdecznie,

W trakcie dzisiejszej Nocy Muzealnej w Muzeum Sląskim w Katowicach zaprezentowali się członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej "Grupa Operacyjna Sląsk" (www.goslask.profort.org.pl), która to jest integralną częścią Stowarzyszenia na Rzecz Zabytków Fortyfikacji "Pro Fortalicium" (www.profort.org.pl). Członkowie grupy rekonstruują m.in. pododdziały 23 Górnośląskiej Dywizji Piechoty która to w latach 1922-1939 stacjonowała na Górnym Sląsku. Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszej niezwykle udanej imprezy.
Z poważaniem
Piotr Adamczyk
Stowarzyszenie "Pro Fortalicium"










absinth - Nie Maj 18, 2008 9:44 am
ja wrzuce asap moje wczorajsze fotki z KWK Katowice



Bartek - Nie Maj 18, 2008 4:21 pm
Macie zdjęcia nocnej iluminacji terenów KWK Katowice?



absinth - Nie Maj 18, 2008 4:30 pm

Macie zdjęcia nocnej iluminacji terenów KWK Katowice?

mam, ale musze najpierw je zrzucic z aparatu, a aparat został u cateriny, wiec pewnie jutro wieczorem cos wrzuce



Bartek - Nie Maj 18, 2008 4:49 pm
Spoko



Wit - Nie Maj 18, 2008 6:40 pm
Ech, żeby Katowice były takie każdej nocy
Przemysław Jedlecki2008-05-18, ostatnia aktualizacja 2008-05-18 20:05



Tłumy zwiedziły w sobotę teren dawnej kopalni Katowice. Taka okazja może się szybko nie powtórzyć, ponieważ już niedługo rozpocznie się w tym miejscu budowa nowego gmachu Muzeum Śląskiego. Kto przyszedł, ten nie żałował, a widok podświetlonych nocą budynków zapierał dech w piersi.

Pracownicy Muzeum Śląskiego zapraszali tu wszystkich chętnych w ramach akcji "Noc w muzeum". W ciągu kilku godzin dawną kopalnię zwiedziło co najmniej kilkaset osób.

Za bramą mijamy głaz z napisem "Z wizją gmachu nowego Muzeum Śląskiego to miejsce wybrano. Katowice, rok 2000". Wśród zwiedzających mało kto wiedział, że napis nie ma nic wspólnego z prawdą. Współczesna siedziba Muzeum Śląskiego miała powstać w okolicy ulicy Ceglanej i dopiero w 2003 roku pojawił się pomysł, by gmach wybudować na terenie nieczynnej kopalni. Jednak na głaz nikt nie zwracał większej uwagi. Ważniejsze były budynki kopalni, które choć zniszczone, przyciągają jak magnes.

Jerzy Widźgowski pracował tu przez 30 lat. Był nadsztygarem urządzeń wyciągowych i szybów. Dziś ma 76 lat. Ubrany w górniczy mundur oprowadzał ciekawskich po kopalni. Pierwszy budynek po lewej to dawne łaźnie. Tam jednak nie wolno wchodzić, więc Widźgowski prowadzi nas do ceglanego budynku naprzeciwko. To dawna stolarnia. W środku stoi kilka maszyn.

- Są stare jak świat. Zostały, bo nikomu nie udało się ich wynieść - mówi przewodnik. Na ścianach wiszą stare zdjęcia kopalni. Dziś wielu jej budynków już nie ma. Na powiększonej widokówce kopalnia nazywa się Ferdynand. Tak ją ochrzczono, gdy w 1823 roku pierwsi górnicy zeszli tu pod ziemię. Dopiero w 1936 r. nazwano kopalnię Katowice, by w 1953 r. znowu zmienić nazwę na Stalinogród, tak jak miano całego miasta. Po trzech latach wszystko wróciło do normy. W 1999 roku kopalnię zamknięto.

W przeszklonych gablotach stolarni są też makiety z pomysłami na nowy gmach. Najwięcej miejsca zajmuje ta najważniejsza: projekt firmy Riegler Riewe Architekten z Austrii, zwycięzców konkursu na projekt nowej siedziby muzeum. Jego gmach zostanie schowany pod ziemią, na powierzchni będą tylko szklane wieże doświetlające wnętrza. Ma być gotowy za cztery lata.

Asfaltową ulicą w kilka minut doszliśmy do perełki tego miejsca. To budynek maszyny wyciągowej szybu Bartosz. Wąskie schody prowadzą na górę. Na ścianie hali wisi tablica z nazwiskami załogi. Niektóre można jeszcze odczytać. Stojąca tu maszyna jest ogromna. - Wybudowano ją w 1893 roku. Była na parę i pracowała aż do ostatniego dnia kopalni - opowiada Widźgowski. Tłumaczy, że szyb miał 300 metrów głębokości, jeździli nim ludzie i węgiel. Nie każdy mógł obsługiwać maszynę. - Dawaliśmy tu tylko doświadczonych i spokojnych maszynistów. Każdy ruch był ważny - mówi górnik.

Żałuje, że maszyna nie wygląda dziś najlepiej. Kiedyś lśniła, ale czas zrobił swoje i teraz aż prosi się o renowację. - Można by ją nawet uruchomić. Pokazać, jak działała - marzy przewodnik.

Zwiedzający pytają, jak daleko fedrowali górnicy. Okazuje się, że dochodzili aż w okolice lotniska Muchowiec.

Powoli wracamy do głównej bramy kopalni. Po drodze mijamy jeszcze odnowioną już wieżę szybu Warszawa i budynek, w którym stała obsługująca ją maszyna. Nie ma już po niej śladu, trafiła na złom. Ale Widźgowski doskonale pamięta, kto pracował przy niej przed laty. - Obsługiwała ją kobieta, Ukrainka z Doniecka. To była fantastyczna babka. Lubiła Puszkina, a jak przyszła kontrola, to najlepiej było posłać sprawdzającego do niej. Zawsze poczęstowała kawą czy herbatą, a ja miałem spokój - wspomina górnik.

Zwiedzający byli zachwyceni kopalnią. - Powinni pokazać ludziom, jak to wszystko kiedyś działało. To kawał historii miasta - mówi Arkadiusz Martyniuk, który przyszedł zobaczyć kopalnię z żoną i dwójką dzieci.

Wieczorem na katowiczan czekała jeszcze jedna atrakcja. W miejscu, w którym stanie nowy gmach muzeum, w niebo wystrzeliły słupy światła.





Emenefix - Nie Maj 18, 2008 8:10 pm


mam, ale musze najpierw je zrzucic z aparatu, a aparat został u cateriny, wiec pewnie jutro wieczorem cos wrzuce


Ok to dawajcie też na MM! Bo od nas wszyscy odsypiali maraton juwenaliowy



mark40 - Nie Maj 18, 2008 8:38 pm
Szkoda tylko, że po 20 na terenie kopalni juz nie było wycieczek z przewodnikiem, jedynie do tego pierwszego budynku szło wejść. Czyli dobrze, ze byliśmy po południu

Moje nocne zdjecia nie nadaja sie do publikacji, ze wzgledu na brak statywu.



absinth - Nie Maj 18, 2008 9:07 pm
ok kilka fotek z soboty

tak mialo wygladac nowe Muzeum Slaskie w/g projektu z lat 80


jeden z budynkow pokopalnianych


wnetrze maszynowni szybu Bartosz






a tu jeszcze z zewnatrz


inny z budynkow




Wit - Śro Cze 04, 2008 8:54 pm
wrzucam tu, choć jest o budynku muzeum:

Grand Hotel zamiast Muzeum Śląskiego?
am2008-06-04, ostatnia aktualizacja 2008-06-04 22:00



Bank? Hotel? A może nadal pomieszczenia przeznaczone na ekspozycje? Choć dużo mówi się o budowie nowej siedziby Muzeum Śląskiego, nie ma jeszcze pomysłu na zagospodarowanie tej dotychczasowej, w samym centrum Katowic.

Nowy budynek ma być oddany w 2012 r. Co wtedy stanie się z tym na Korfantego, który jest własnością Muzeum Śląskiego. - Podlegamy pod urząd marszałkowski, więc ostatecznie to tam będzie podejmowana decyzja w sprawie jego dalszych losów - mówi Janusz Gawron, wicedyrektor muzeum.

Obiekt, wybudowany na przełomie XIX i XX wieku, jest bardzo atrakcyjny ze względu na położenie, jest też w świetnym stanie technicznym. Kiedyś był tu Grand Hotel. - Rzeczywiście do tej pory nie prowadzono jeszcze rozmów, jak będzie wykorzystany. Na pewno do czasu, gdy pokopalniane obiekty przy nowej siedzibie nie zostaną zaadaptowane, Muzeum Śląskie będzie działać także na Korfantego. Myślę więc, że budynek na dobre opustoszeje za jakieś 10 lat - szacuje Łucja Ginko, dyrektor wydziału kultury w urzędzie marszałkowskim.

Jej zdaniem przy Korfantego powinna powstać przestrzeń publiczna, z której będą mogli korzystać mieszkańcy. - Szkoła, biblioteka... To oczywiście luźne pomysły. Jednak na pewno nie chciałabym, aby w takim miejscu funkcjonował np. bank - dodaje Ginko.

Z kolei Gawron uważa, że muzeum mogłoby budynek dzierżawić: - Byłby to duży zastrzyk finansowy. Wiele firm takim wynajęciem byłoby zainteresowanych.

Zapytaliśmy także w magistracie, jak urzędnicy widzieliby to miejsce w przyszłości. - Ponieważ kiedyś działał w nim hotel, uważam, że budynek mógłby wrócić do swojej pierwotnej funkcji. W Katowicach baza hotelowa jest wciąż zbyt mała, więc taka inicjatywa na pewno dla miasta byłaby cenna - uważa Waldemar Bojarun, rzecznik urzędu miejskiego.



absinth - Śro Cze 04, 2008 8:59 pm
Hotel to najlepszy pomysl moim zdaniem.



d-8 - Czw Cze 05, 2008 6:01 am
Ponieważ kiedyś działał w nim hotel, uważam, że budynek mógłby wrócić do swojej pierwotnej funkcji. W Katowicach baza hotelowa jest wciąż zbyt mała, więc taka inicjatywa na pewno dla miasta byłaby cenna - uważa Waldemar Bojarun, rzecznik urzędu miejskiego.



koniaq - Czw Cze 05, 2008 7:29 am
Najlepszy hotel w mieście !



Michał Gomoła - Czw Cze 05, 2008 1:20 pm
Na pewno do czasu, gdy pokopalniane obiekty przy nowej siedzibie nie zostaną zaadaptowane, Muzeum Śląskie będzie działać także na Korfantego. Myślę więc, że budynek na dobre opustoszeje za jakieś 10 lat - szacuje Łucja Ginko, dyrektor wydziału kultury w urzędzie marszałkowskim.



salutuj - Czw Cze 05, 2008 1:37 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Wit - Pon Lip 21, 2008 8:53 pm
Śląsk w obrazie
poniedziałek, 21 lipca 2008 godz. 11:44

W galerii „Sztuki Pogranicza” Muzeum Śląskiego w Katowicach otwarta zostanie wystawa Krzysztofa Websa – „Pejzaż z morałem”.

Artysta jest uznawany za jednego z ciekawszych działających na Śląsku twórców nieprofesjonalnych. Twórczość Krzysztofa Websa jest charakterystyczna i rozpoznawalna - to barwna baśń, w której zawsze jest odrobina prawdy, która podobnie jak każda baśń ma morał.

Malarza inspiruje przede wszystkim Śląsk, gdzie się urodził i jak mówi - jest tu zakorzeniony. Artysta chce, aby z jego obrazów emanowało ciepło i optymizm, ale „z odrobiną szyderstwa i absurdu”.

W 35-letniej twórczości Krzysztofa Websa rozróżnić można kilka cykli. Jeden z nich był poświęcony powstaniom śląskim, obrzędom i obyczajom, kolejny klimatom dzielnic robotniczych oraz śląskim zamkom i pałacom. Oprócz malarstwa olejnego i rysunku artysta od kilku lat maluje też na szkle.

Prace Krzysztofa Websa znajdują się w zbiorach muzealnych i kolekcjach prywatnych. Wernisaż rozpocznie się o godzinie 15.00, a wystawę zwiedzać będzie można od jutra do końca sierpnia.

tvpkatowice

http://ww6.tvp.pl/6605,20080721757082.strona
....................................................................

Pierwszy Kantor w zbiorach Muzeum Śląskiego
łuk2008-07-21, ostatnia aktualizacja 2008-07-21 17:08

Obraz Kantora będzie można obejrzeć już na początku sierpnia
Kolekcja polskiego malarstwa współczesnego Muzeum Śląskiego liczy 580 dzieł sztuki powstałych po 1945 roku.

Są wśród nich m.in. prace Józefa Czapskiego, Jerzego Tchórzewskiego, Jerzego Nowosielskiego, Zdzisława Beksińskiego czy Franciszka Starowieyskiego. Brakowało w niej jednak jednego z najważniejszych twórców polskiej awangardy po 1945 roku - Tadeusza Kantora.

Do teraz. Pod koniec czerwca Muzeum Śląskie kupiło na aukcji Domu Aukcyjnego "Ostoya" jego "Kompozycję abstrakcyjną" z 1963 r. Obraz reprezentuje późny okresu twórczości Kantora, zainspirowanej sztuką informel i związaną z nurtem awangardy francuskiej i amerykańskiej.

Na tej samej aukcji Muzeum Śląskie, korzystając z prawa pierwokupu, wzbogaciło się o kilka innych prac. Wśród nich było 15 projektów kostiumów i scenografii do sztuk teatralnych również autorstwa Kantora oraz m.in. litografie Henryka Stażewskiego oraz Jana Lebensteina.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice



Wit - Czw Lis 06, 2008 4:17 pm


W muzeum brak miejsca, obrazy wiszą w oknach
Łukasz Kałębasiak2008-11-06, ostatnia aktualizacja 2008-11-06 16:26

Muzeum Śląskie otworzyło w czwartek nową galerię. Adres: pierwsze okno z lewej od wejścia

Jest bardzo niecodzienna, bo to Galeria w Oknie. Co miesiąc będzie w niej pokazywany jeden obraz z bogatej kolekcji Muzeum Śląskiego - od sztuki XIX-wiecznej do prac najnowszych. Pomysł wystawienia bezcennych dzieł sztuki na działanie słońca musi wzbudzić dreszcz w każdym znawcy tematu, ale bez obaw - to tylko profesjonalne reprodukcje. Oryginały będą bezpiecznie eksponowane we wnętrzach muzeum.

- Trochę zainspirowali nas do tego dziennikarze pytający, kiedy pokażemy nasze ostatnie nabytki i sztukę współczesną - mówi Leszek Jodliński, dyrektor Muzeum Śląskiego. W oknie zobaczymy dzieła, które na co dzień - z braku miejsca na salach wystawowych - leżą w magazynach lub w pracowniach konserwatorskich. Także nowe nabytki, jak odsłonięte właśnie "Odczynianie uroku" Stanisława Grocholskiego. Ten tworzący w XIX wieku malarz był jednym z najlepszych naszych artystów w tamtym czasie. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Monachium, a potem zrobił karierę w Niemczech i Stanach Zjednoczonych. Jego obraz Muzeum Śląskie kupiło latem tego roku za nieco ponad 60 tys. zł i czekało specjalnie na ekspozycję z otwarciem Galerii w Oknie.

- Będziemy tu pokazywali dzieła ciekawe, ambitne, przełomowe, znaczące. To wyjście do widza i uczynienie z miasta galerii. Równocześnie propozycja dla tych, którzy nas mijają, żeby się na chwilę zatrzymali. Może wejdą do środka? - zastanawia się Jodliński.

W grudniu na ulicy będzie można obejrzeć "Martwą naturę z rybą" Leona Wyczółkowskiego. 2009 rok będzie należał głównie do mistrzów XX wieku - Jerzego Nowosielskiego, Jana Tarasina czy Kazimierza Mikulskiego.





absinth - Czw Lis 06, 2008 4:21 pm
swietny pomysl



kaspric - Czw Lis 06, 2008 5:13 pm
^^ widać Jodliński zaczyna już robić dobrze .



Wit - Śro Gru 03, 2008 12:26 am


Komu kolekcja?
Katarzyna Tomczyk, 2008-11-28 20:55

Przez pięćdziesiąt lat pamiętało o nich niewielu, bo prezent od sanacyjnego generała w czasach komunizmu należał do gatunku tych wstydliwych. Ponad dwa tysiące dzieł sztuki, które zgodnie z wolą darczyńcy miały być eksponowane w katowickim muzeum, do dziś zalegają w magazynach i korytarzach muzeum w Bytomiu. Ale to wkrótce może się zmienić. A wszystko za sprawą książki, która jeszcze zanim pojawiła się na półkach poruszyła - zazwyczaj spokojny i cichy - muzealny świat.

Tytułowa przesyłka to kolekcja dzieł sztuki, która kiedyś należała do sanacyjnego generała Józefa Zająca, a która dziś prawie już została zapomniana. Prawie, bo po pięćdziesięciu latach Janowi Lewandowskiemu udało się dotrzeć do aktu darowizny. Historię generała i jego kolekcji opisał w swojej najnowszej książce. - Staje się własnością publiczną i w ten sposób także muzea katowickie i bytomskie mogą zobaczyć, co jest faktycznie w tym akcie darowizny zawarte - wyjaśnia Lewandowski, autor książki "Przesyłka ze Szkocji".

Generał warunki określił jasno. Dwa tysiące grafik i setka obrazów do Bytomia miały trafić tylko tymczasowo. Są tam do dziś - głównie w muzealnych magazynach. Katowice chcą dzieła odzyskać. - To serce dotyczyło miasta, z którym generał w okresie międzywojennym był związany. Ja wierzę w sens dobrej współpracy i porozumienia - co pragnę podkreślić - między dwiema placówkami - mówi Leszek Jodliński, dyrektor Muzeum Śląskiego w Katowicach.

Dyrektor muzeum w Bytomiu niedawno odkrytych dokumentów jeszcze nie widział. Nie wiadomo więc, czy i kiedy kolekcja trafi do Katowic. - Czy ja wykluczam? Ja wykluczam, to znaczy, ja bym nie chciał, żeby o tym decydowały jakieś sensacyjne wypowiedzi nie zawsze dobrze zorientowanych osób - stwierdza Mieczysław Dobkowski, dyrektor Muzeum Górnośląskiego w Bytomi.

Współcześni kolekcjonerzy nie maja wątpliwości - te obrazy muszą trafić do sal wystawowych. - To jest tak ogromna ilość prac i tak dużo ten człowiek włożył środków, i czasu, i zachodu, że chociażby ze względu na to ta kolekcja powinna być już dawno pokazana nam wszystkim - uważa Monika Paca, kolekcjonerka.

Na razie pokazuje problem - dużo poważniejszy - mówi publicysta Michał Smolorz. - Ta sprawa gorącego kartofla, jakim jest przerzucanie się zbiorami i problemem zbiorów generała Zająca powinna nam kazać pomyśleć, czy nie przyszedł czas, aby z tych dwóch placówek zrobić jedno, wielkie górnośląskie muzeum - komentuje sprawę Smolorz.

A że na to się nie zapowiada - zawsze zostaje wyjście ostateczne. - Podzielenie takiej kolekcji. Choć tutaj muzealnicy mogą mieć jakieś wątpliwości, bo takich kolekcji się nie dzieli. Z tego co wiem ona jest dosyć niejednolita - mówi Krzyszto Karwat, publicysta.

Ale co w niej jest - tak na dobrą sprawę nie wiadomo - bo specjaliści obrazy badali tylko "na oko". Na oko wydaje się też, że jeśli wola generała nie zostanie wypełniona, to o jego kolekcję mogą upomnieć się spadkobiercy.

http://www.tvs.pl/informacje/6717/



Kris - Śro Gru 10, 2008 8:15 pm


Muzeum Śląskie rozpoczyna akcję zbierania pamiątek po Korfantym

Muzeum Śląskie w Katowicach rozpoczyna akcję zbierania pamiątek po Wojciechu Korfantym - polityku i publicyście, polskim działaczu narodowym na Śląsku, jednym z czołowych przywódców Chrześcijańskiej Demokracji.



Przyszły rok ma być w województwie śląskim poświęcony Korfantemu. Uchwałę w tej sprawie przyjęli w lipcu jednogłośnie radni Sejmiku.

Muzeum Śląskie inauguruje obchody Roku Korfantego akcją gromadzenia pamiątek po wybitnym polityku. Chodzi przede wszystkim o fotografie, dokumenty pisane, pamiątki rzeczowe.

Za zgodą właścicieli oryginały lub ich kopie będą pokazane na wystawie poświęconej Korfantemu w Muzeum Śląskim, która będzie otwarta od czerwca do sierpnia przyszłego roku.

äLiczymy na żywy odzew nie tylko mieszkańców Śląska. Dzięki pozyskanym pamiątkom wzbogacimy wiedzę o jednej z najciekawszych postaci historycznych naszych czasów, która odegrała tak ważną rolę w dziejach regionu i trwale wpisała się w historię Polski XX wieku" - napisali przedstawiciele Muzeum w przesłanej w środę PAP informacji.

Każdy, kto ma i może udostępnić pamiątki związane z Korfantym, proszony jest o kontakt z pracownikami Działu Dokumentacji Mechanicznej i Działu Historii Muzeum codziennie w godz. 8-15.30, oprócz sobót i niedziel, lub w innym terminie po wcześniejszym umówieniu telefonicznym (nr tel. 032 2595 661-3 w. 359 i 386).

Wojciech Korfanty (właściwie Adalbert Korfanty) urodził się 20 kwietnia 1873 roku w osadzie Sadzawka (obecnie Siemianowice Śląskie). W latach 1903-1912 i w 1918 był posłem do Reichstagu oraz pruskiego Landtagu (1903-1918), gdzie reprezentował Koło Polskie. W październiku 1918 roku wystąpił w niemieckim parlamencie z żądaniem przyłączenia do państwa polskiego wszystkich ziem polskich zaboru pruskiego.

Po powstaniu niepodległej Polski przeniósł się do Poznania. W latach 1918-1919 był członkiem Naczelnej Rady Ludowej stanowiącej rząd Wielkopolski podczas powstania, zaś w 1920 roku jako mianowany przez rząd polski komisarz plebiscytu na Górnym Śląsku kierował całością przygotowań organizacyjnych, propagandowych i politycznych. Po plebiscycie Korfanty proklamował i stanął na czele III powstania śląskiego.

W lipcu 1921 roku opuścił Śląsk. W odrodzonej Polsce w latach 1922-1930 był posłem na Sejm z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji (ChD). W 1930 roku został aresztowany i wraz z posłami centrolewu osadzony w twierdzy brzeskiej. Po uwolnieniu powrócił na Górny Śląsk, gdzie jednak jako polityczny przeciwnik wojewody Michała Grażyńskiego był zagrożony ponownym aresztowaniem.

Wiosną 1935 roku w obawie przed represjami wyemigrował do Pragi. Po aneksji Czechosłowacji przez III Rzeszę wyjechał do Francji. Był jednym z założycieli Frontu Morges (wraz z Ignacym Paderewskim, Józefem Hallerem i Wincentym Witosem), a później organizatorem i prezesem Stronnictwa Pracy powstałego z połączenia chadecji i Narodowej Partii Robotniczej.

W kwietniu 1939 roku, po wypowiedzeniu przez III Rzeszę układu o nieagresji, powrócił do Polski, gdzie został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Pomimo protestów opinii publicznej spędził tam prawie 3 miesiące. Zwolniono go 20 lipca z powodu ciężkiej choroby. Zmarł 17 sierpnia. Okoliczności jego śmierci są niejasne. Jedna z hipotez utrzymuje nawet, że zatruł się oparami arszeniku, którymi nasączone były ściany jego celi.

Korfanty spoczął w Katowicach, na cmentarzu przy ul. Francuskiej. Jego pogrzeb, na który przybyło ok. 5 tys. osób, stał się wyrazem poparcia dla prowadzonej przez niego polityki niepodległościowej i wielką manifestacją patriotyczną.

(PAP)
http://ww6.tvp.pl/6605,20081210843306.strona



Wit - Wto Gru 16, 2008 11:35 am
Muzealne przepychanki
Michał Smolorz2008-12-15, ostatnia aktualizacja 2008-12-15 13:36



Niedawno przetoczyła się przez lokalne media mała kłótnia o zbiory sztuki podarowane Śląskowi przez sanacyjnego generała Józefa Zająca. Muzeum Górnośląskie w Bytomiu i katowickie Muzeum Śląskie przerzucały się tym problemem jak gorącym kartoflem. Przy tej okazji wrócił do nas jak bumerang stary i nigdy nierozwiązany problem: Po co nam dwa konkurencyjne muzea o zbliżonym profilu, odległe ledwie o kilkanaście kilometrów?

Warto cofnąć się do genezy obu placówek, a była ona czysto polityczna. Kiedy w 1922 roku Górny Śląsk przecięto polsko-niemiecką granicą, po obu stronach nasilono polityczną propagandę mającą wykazać: po niemieckiej stronie - praniemieckość Śląska, po polskiej - jego ultrapolskość. Temu miały służyć między innymi muzea, które pod naukową przykrywką realizowały stricte polityczne zadania.

Kiedy w 1927 roku wojewoda śląski Michał Grażyński erygował w Katowicach Muzeum Śląskie i rozpoczął budowę okazałego gmachu, wówczas za miedzą, w niemieckiej Prowincji Górny Śląsk (Provintz Oberschlesien), natychmiast rozpoczęto budowę wielkiego i nowoczesnego budynku dla istniejącego już Muzeum Krajowego (Landesmuseum). Polski gmach ukończono tuż przed wybuchem wojny (potem zaraz został przez Niemców rozebrany, zaś zbiory tej placówki przeniesiono do Bytomia). Zabudowań niemieckiego muzeum nie ukończono nigdy, za to te, które zbudowano przetrwały wojnę, choć z okrojonymi zbiorami (część Niemcy sami wywieźli w 1944 roku, o resztę zadbała Armia Czerwona).

W 1945 roku prawie cały Górny Śląsk znalazł się w granicach Polski, poza małym skrawkiem, który pozostał w ówczesnej Czechosłowacji. W tej sytuacji istnienie dwóch konkurencyjnych placówek o podobnym profilu przestało mieć jakikolwiek sens. Restytucja w 1984 roku Muzeum Śląskiego w Katowicach znów była aktem na wskroś politycznym, bo żadne racjonalne argumenty za tym nie przemawiały. Kolejnym nonsensem było ulokowanie muzeum w zaadaptowanym budynku hotelowym, kompletnie do tego nieprzystosowanym, ale tak bywa, jak się działa na siłę z politycznych pobudek.

Dziś mamy komiczną sytuację, bo obie placówki, których profil działania się wyraźnie dubluje, utrzymuje ten sam samorząd wojewódzki na podobnym statusie prawnym. Gdyby województwo utrzymywało dwie podobne opery, dwie identyczne instytucje filmowe, dwa jednakowe zespoły pieśni i tańca, prawdopodobnie krzyk by się niósł, że marnuje się publiczny grosz. Ale dwa takie same muzea - cisza i spokój, każdego roku budżet regionalny wydaje na to miliony i wszyscy uznają ten stan za prawidłowy i pożądany. Spór o zbiory generała Zająca bezlitośnie obnażyły bezsens tej sytuacji. Dwa muzea spierały się, komu przysługuje prawo do tego daru, choć i tak zalega on w skrzyniach i pożytek wystawienniczy zeń niewielki.

Jesteśmy w przeddzień budowy nowej siedziby Muzeum Śląskiego. Czy nie jest to dobry punkt wyjścia do rozważań o likwidacji tego absurdu? Czy nie przyszedł czas, aby zbiory obu placówek połączyć? Nie chodzi o likwidację którejś z nich, bo pewnie na sto lat ugrzęźlibyśmy w jałowych sporach prestiżowych, w których ani jedna, ani druga strona nie ustąpiłaby na jotę. Raczej o stworzenie nowej instytucji, która łączyłaby dwie poprzednie. Nie chodzi też o marnowanie bytomskiej siedziby Muzeum Górnośląskiego, która jest budowlą o wysokich walorach architektonicznych, zresztą trwa jej rewaloryzacja. Ale czy nie można by w tym miejscu urządzić prestiżowego muzeum o innym profilu, kiedy już nowe muzeum w Katowicach ostatecznie powstanie i zacznie działać w nowej siedzibie?

Jak dotąd uparcie utrzymujemy stan sprzed września 1939 roku, zupełnie jakby przez następnych 70 lat nic się na świecie i na Śląsku nie wydarzyło.
...............
He...kiedyś już poruszałem tą kwestię w temacie o nowym muzeum...może rzeczywiście warto publicznie zastanowić się nad sensem istnienia dwóch tych samych placówek



absinth - Wto Gru 16, 2008 6:15 pm

Nie chodzi też o marnowanie bytomskiej siedziby Muzeum Górnośląskiego, która jest budowlą o wysokich walorach architektonicznych, zresztą trwa jej rewaloryzacja. Ale czy nie można by w tym miejscu urządzić prestiżowego muzeum o innym profilu, kiedy już nowe muzeum w Katowicach ostatecznie powstanie i zacznie działać w nowej siedzibie?

tu nawet nie ma pola do dyskusji, tak po prostu powinno byc



Kris - Czw Gru 18, 2008 6:39 am


Śląskie Święta Bożego Narodzenia na wystawie w tramwaju

Śląskie zwyczaje i obrzędy bożonarodzeniowe będzie można w tym roku poznać w... zabytkowym tramwaju, jeżdżącym po miastach Górnego Śląska. Wystawę im poświęconą organizuje w ten nietypowy sposób Muzeum Śląskie.
Jak poinformował w środę dział promocji muzeum, świąteczny tramwaj będzie krążył po miastach Górnego Śląska od 19 grudnia do 11 stycznia.

W zabytkowym pojeździe zobaczymy m.in. szopkę bożonarodzeniową z ponadmetrowymi polichromowanymi rzeźbami, a także kilka barwnych postaci przebierańców: Mikołaja, Anioła, Diabłów, Śmierci, Żyda, Kolędnika z gwiazdą, wędrujących niegdyś po wsiach i miasteczkach śląskich.
Dzięki archiwalnym fotografiom będzie można zobaczyć, jak kiedyś obchodzono Wigilię, a świąteczną atmosferę podkreślą m.in. podłaźnice, przybrane tradycyjnymi ozdobami. To wierzchołki choinek wieszane dawniej pod sufitem, zanim pojawiła się znana dziś i kojarząca się nieodłącznie ze świętami choinka.

Zwiedzanie wystawy jest bezpłatne. Można ją oglądać podczas półgodzinnych postojów na wybranych przystankach: w Katowicach na Rynku, w Chorzowie pod Ratuszem, w Bytomiu na placu Sikorskiego, w Rudzie Śląskiej Chebziu oraz w Zabrzu na placu Wolności. Szczegółowy rozkład jazdy jest dostępny na stronie internetowej muzeum www.muzeumslaskie.pl. Ruchomej ekspozycji towarzyszą też inne imprezy - na katowickim rynku 20 grudnia o godz. 15.40 odbędzie się występ grupy obrzędowej Mikołajów z Łąki, a 6 stycznia o tej samej godzinie - koncert kolęd w wykonaniu dzieci ze szkoły muzycznej.

Święta Bożego Narodzenia były zwane na Śląsku Godami lub Godnymi Świętami. Świętowano je od Wigilii do Trzech Króli, a przygotowania do nich rozpoczynano od św. Łucji. Przystrajano choinkę - wiecznie zielone drzewko, która najwcześniej przyjęła się w mieszczańskich rodzinach niemieckich, a upowszechniła na Śląsku po II wojnie światowej. To mężczyźni stroili choinkę, a kobiety przygotowywały wieczerzę wigilijną, podczas której łamano się opłatkiem i składano sobie życzenia, mające tego dnia niezwykłą moc. Po wieczerzy śląskie dzieci szukały pod choinką prezentów od Dzieciątka. W domach rozbrzmiewały kolędy i pastorałki, które śpiewano podczas tzw. świętych wieczorów. Nie mogło też zabraknąć betlejki, czyli żłóbka z Dzieciątkiem.

Od drugiego dnia świąt kolędowanie rozpoczynali kolędnicy i winszownicy, czasem grupy przebranych postaci. Chodzili z gwiazdą, szopką, żłóbkiem, połaźniczką, odgrywali widowiska zwane Herodami. Kolędnicy przychodzili z kolędą - życzeniami pomyślności i dostatku w nadchodzącym roku. Życzenia świąteczne i noworoczne przesyłano też na kartach pocztowych, a zwyczaj ten znano od XIX wieku.

Świąteczny tramwaj to kolejna akcja Muzeum Śląskiego, podczas której próbuje ono dotrzeć do publiczności nie odwiedzającej na co dzień muzealnych ekspozycji. Od początku listopada działa „Galeria w oknie” na zewnątrz budynku pojawiają się reprodukcje wybitnych dzieł z kolekcji śląskiej placówki. (PAP)

tvpkatowice

http://ww6.tvp.pl/6605,20081217847127.strona



Wit - Śro Gru 24, 2008 9:20 am
Nauka świętowania w zabytkowym tramwaju
Iwona Sobczyk 2008-12-23, ostatnia aktualizacja 2008-12-23 19:48



Za pasażerów ma choinkę, kolędników i pamiątki po tym jak kiedyś świętowano Boże Narodzenie. Na świąteczną jazdę wyjątkowym tramwajem zaprasza Muzeum Śląskie. Po miastach regionu będzie kursował do 11 stycznia

Zabytkowy tramwaj Muzeum Śląskiego, jak każdy inny, ma swój rozkład i trasę. Jeździ po Chorzowie, Katowicach, Bytomiu, Rudzie Śląskiej, Zabrzu, Gliwicach, Sosnowcu, Będzinie i zatrzymuje się na dłużej na wyznaczonych przystankach. Można wtedy oglądać wystawę, która ma przypominać świąteczne zwyczaje obowiązujące na przedwojennym Górnym Śląsku.

- W zamęcie świątecznych przygotowań albo w czasie między świętami ludzie rzadko może mają ochotę, żeby pójść do muzeum. Postanowiliśmy więc wyjść do nich i pozwolić im choć na chwilę oderwać się od codzienności. To jest właśnie istota świętowania, o której mało już kto pamięta. Pewne tradycje, dawniej kultywowane, są nadal żywe, ale ludzie coraz częściej nie rozumieją ich symboliki - mówi Krystyna Pieronkiewicz-Pieczko, etnografka z Muzeum Śląskiego.

O co chodzi w świętach?

Jeśli święta Bożego Narodzenia, zwane na Śląsku Godami lub Godnimi Świętami, mają być tradycyjne, to przygotowania do nich powinno się rozpocząć już 13 grudnia, czyli w dzień św. Łucji. Jeżeli ktoś odłożył przygotowania na ostatnią chwilę, to jest, niestety, na tradycję już za późno.

Właściwie to w górnośląskich domach wyjątkowa atmosfera panowała już od początku grudnia. Czwartego cały region czcił św. Barbarę, patronkę górników i dobrej śmierci, znacznie uroczyściej i huczniej niż dzisiaj. Szóstego dnia miesiąca przychodził czas na św. Mikołaja, którego na Górnym Śląsku też darzono szczególnym poważaniem. Te obchody jeszcze bardziej różniły się od dzisiaj nam znanych.

Co prawda święty, dokładnie tak jak teraz, odwiedzał dzieci i rozdawał prezenty, ale robił to w trochę innym stylu. Przede wszystkim niektóre dzieciaki wolały tego spotkania unikać, bo św. Mikołaj nie był poczciwym staruszkiem, tylko surowym biskupem, który odpytywał z pacierza, a tym, którzy egzaminu nie zdali, kazał klękać na śniegu albo w błocie. Rodzice podtrzymywali srogi wizerunek świętego, który bardzo przydawał się do celów wychowawczych.

Szczególne znaczenie miał jednak dzień św. Łucji. 13 grudnia, podobnie jak kolejne dni (i wcześniejsza wigilia św. Andrzeja), był okazją do przeróżnych wróżb. Od tego momentu należało szczególnie bacznie przyglądać się światu. Na podstawie tego, jaka będzie pogoda w kolejnych dniach od św. Łucji aż do świąt, można podobno przewidzieć aurę na każdy kolejny miesiąc nowego roku. Jeśli wierzyć tej tradycji, to w 2009 roku nie mamy co marzyć o pięknej złotej polskiej jesieni. Powinno być zimno, deszczowo i wietrznie. Chyba że wróżby naszych przodków nijak się mają do dzisiejszych pogodowych anomalii.

To, że jednego dnia wróżono i czczono świętego, nie powinno nikogo dziwić. - To bardzo charakterystyczne dla naszych świątecznych tradycji, nie tylko tych związanych z Bożym Narodzeniem. Chrześcijaństwo nałożyło własną interpretację na cykl pogańskich świąt. Z jednej strony zawłaszczyło je, z drugiej dało podstawę i siłę do ich dalszego trwania - mówi Pieronkiewicz-Pieczko. Boże Narodzenie ma korzenie między innymi w rzymskich laurentaliach, podczas których czczono pamięć zmarłych, i obrzędach związanych ze świętem słońca odprawianych z okazji zimowego przesilenia, zwiastującego przebudzenie przyrody.

Wieczerza na poważnie

Zanim jednak w Wigilię można było powrócić do przewidywania przyszłości, trzeba było dopełnić kilku innych obowiązków, także niepozbawionych magicznego znaczenia.

Przede wszystkim, w Wigilię, zwaną na Górnym Śląsku Wiliją, trzeba było uważać na to, co się robi. Należało wcześnie wstać, nie wykonywać żadnych zbędnych, nieświątecznych prac, być dla wszystkich życzliwym i łagodnym, nie kłócić się, nie przeklinać ani niczego nie pożyczać. Mimo przedwigilijnego zamieszania nie wolno popadać w zły nastrój ani zdenerwowanie. To, co się robi tego dnia, ma wpływ na cały następny rok, a słowa zyskują niezwykłą moc sprawczą.

- Dawniej choinka stawała w domu dopiero w Wigilię, nigdy wcześniej. Za jej sprowadzenie odpowiedzialny był mężczyzna, kobiety zajmowały się kuchnią - mówi etnografka.

Choinka (albo podłaźnica wieszana kiedyś u sufitu w Beskidzie Śląskim i Żywieckim) nie tylko zdobiła, ale także znaczyła. - Dziś nikt nie wie, po co tak naprawdę się ją przynosi do domu i ozdabia. Niektórzy mówią, że na powitanie Jezusa. Stare tradycje tłumaczą to inaczej - mówi Pieronkiewicz-Pieczko. Wiecznie zielone drzewko traktowane było jako symbol płodności i znak łączności z zaświatami. Nie ma co liczyć, że sztuczna choinka nam to załatwi.

Nie samą jednak choinką święta stoją. Moda na zielone drzewko na Górny Śląsk dotarła dopiero w XIX wieku. Wcześniej obowiązkowa była betlejka, czyli żłóbek z Dzieciątkiem. Jeszcze w 1931 roku czasopismo "Katolik" uznawało choinkę za obcy, niemiecki i co gorsza protestancki wymysł i zalecało trzymania się tradycji betlejek.

Przed rozpoczęciem kolacji w wielu domach na Górnym Śląsku i w Beskidach wychodziło się przed dom, by wezwać po imieniu zmarłych z rodziny na wieczerzę. - Bo to właśnie dla nich przeznaczone jest puste nakrycie przy stole - tłumaczy Pieronkiewicz-Pieczko.

Sama wieczerza w robotniczych domach była skromna. Na stole musiały się jednak znaleźć produkty odzwierciedlające całe bogactwo natury - to, co rodzi się w polu, w sadzie i w ogrodzie, to, co mieszka w rzece i co zbiera się w lesie. Na stole, oprócz jedzenia, było miejsce na sianko, świece, krzyż i lampkę górniczą. Jeśli dzisiejsi mieszkańcy regionu chcieliby dochować tradycji i zapewnić sobie w ten sposób siłę i wytrzymałość na cały następny rok, pod stołem powinni położyć coś metalowego. Kiedyś w tym celu wykorzystywano siekierę albo górniczy młot.

Atmosfera przy kolacji kilkadziesiąt lat temu w niczym nie przypominała tej, którą opiewają dzisiejsze reklamowe obrazki. Jedzono w ciszy i skupieniu.

Po kolacji przychodził czas na kolędy i na ulubiony moment dzieci. Tylko je bowiem obdarowywano prezentami, traktując to zresztą jako formę przekupstwa. Wierzono, że dzieci, które są na tym świecie od niedawna, nadal mają kontakt z zaświatami i za ich pośrednictwem dorośli również zyskują do nich dostęp. Lepiej było je mieć po swojej stronie. W Wigilię na Górnym Śląsku prezenty przynosiło Dzieciątko. - Dzieci tutaj były zresztą pod tym względem uprzywilejowane, bo w niektórych regionach prezenty dawano im tylko na Mikołaja. O ile ten ostatni przynosił głównie słodycze, to Dzieciątko raczej rzeczy praktyczne, czapkę albo szalik. Zjawiało się za to w wielkiej tajemnicy, a każda rodzina jakoś dramatyzowała ten moment. Kiedy jeszcze nie było choinek, dzieci zostawiały dla Dzieciątka talerzyk na parapecie. Potem przez uchylone okno ono kładło na nim prezent - opowiada etnografka.

Wielbiciele tradycji między jedną a drugą kolędą mogą też wrócić do wróżb, z całą świadomością tego, że mogą się dowiedzieć czegoś niedobrego. Po wigilii wróżono z jabłek i orzechów. Pusty orzech zwiastował śmierć, chorobę albo inne nieszczęście. Na powodzenie można było liczyć tylko wtedy, gdy pestki przekrojonego jabłka układały się w regularną gwiazdę. Po wieczerzy panny, które chciałyby porzucić ten stan, powinny wyjść z domu i nasłuchiwać, z której strony zaszczeka pies. Z tej właśnie nadejdzie przyszły ukochany.

- Wigilię spędzało się w gronie najbliższej rodziny. W ten dzień nie odwiedzało się znajomych, nie przychodzili kolędnicy. Ci akwizytorzy szczęścia, bo przecież życzenia, jakie przynosili, też miały moc sprawczą, rozpoczynali swoją pracę dopiero drugiego dnia świąt - mówi Pieronkiewicz-Pieczko. Potem była pasterka i świętowanie przez wszystkie kolejne "święte wieczory", aż do Trzech Króli.

Tramwaj ze żłóbkiem

W zabytkowym tramwaju Muzeum Śląskiego można będzie przyjrzeć się kostiumom i rekwizytom kolędników i tradycyjnie ustrojonej choince. - Nie bez podstaw mówi się, że ktoś jest ubrany jak choinka - śmieje się etnografka. Na muzealnym drzewku jest wszystko - orzeszki albo kostki cukru w papierkach, aniołki w bibułkowych sukienkach, z twarzami wyciętymi z opakowań po opłatku, ozdoby ze słomy (dziś już nawet trudno taką zdobyć, musi być niemłócona), pierniczki i jabłka. Obejrzeć tam też można między innymi śląską poprzedniczkę choinki, czyli betlejkę, i świąteczne kartki sprzed stu lat. Tramwaj krąży po regionie do 11 stycznia. Dokładny rozkład na www.muzeumslaskie.pl





Wit - Wto Sty 13, 2009 1:29 pm
Muzeum Śląskie na cenzurowanym
pj2009-01-12, ostatnia aktualizacja 2009-01-12 19:23

Najwyższa Izba Kontroli prześwietliła Muzeum Śląskie. Okazało się, że dwa działające tu sklepy mają umowy najmu aż do 2020 roku, a w dodatku trzy lata temu obniżono im czynsz.

NIK przyznał w swoim raporcie, że Muzeum Śląskie w Katowicach generalnie działa dobrze, ale kontrolerzy wskazali też kilka nieprawidłowości, m.in. że w latach 2006-2007 na wystawach stałych prezentowano jedynie 124 eksponaty. To zaledwie 0,16 proc. zbiorów placówki. Najważniejszym jednak zarzutem NIK pod adresem muzeum są umowy podpisane w 2005 roku, a dotyczące wynajmu dwóch pomieszczeń, w których działają sklepy z porcelaną. NIK uznał te umowy za niekorzystne dla muzeum. Sklepy mają umowy aż do 2020 roku i można je wymówić tylko za zgodą obydwu stron. W dodatku trzy lata temu najemcom zmniejszono czynsz z 2 do 1,2 tys. zł. NIK uznał, że odpowiedzialność za to ponosi były dyrektor muzeum dr Lech Szaraniec.

- Taka umowa rzeczywiście została podpisana. Ceny czynszu wynikały z realiów rynku. Należało je obniżyć, by sklepy nadal mogły działać - wyjaśnia Szaraniec. Dodaje, że najemcy na własny koszt remontowali pomieszczenia, dlatego trudno było żądać od nich większych opłat. Dlaczego zgodził się wynająć część muzeum aż do 2020 roku? - Ten czas wcale nie jest tak długi - odpowiada.

Leszek Jodliński, obecny dyrektor placówki, mówi, że w tej sytuacji w muzeum nadal będą działać sklepy i nic na to nie poradzi. - Jednostronne zerwanie umowy na pewno wiązałoby się z koniecznością wypłaty odszkodowań - mówi.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice



Wit - Nie Sty 18, 2009 9:25 pm
Muzeum wychodzi do ludzi na ulicę
Przemysław Jedlecki2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-18 20:16



Kawiarnia wśród dzieł sztuki na ulicy? W Katowicach tego jeszcze nie było. A wystarczy dobrze wykorzystać kawałek chodnika przed Muzeum Śląskim

Przed laty w Muzeum Śląskim działał Grand Hotel Wiener. Choć gmach zaprojektowany przez Georga Zimmermana zachwyca piękną elewacją, neogotyckim frontonem i wieżyczkami, to niewielu przechodniów czuje pokusę, by choć na chwilę zajrzeć do jego wnętrza. W środku nadal czuć klimat hotelu, szczególnie kiedy wspina się na kolejne piętra po krętych drewnianych schodach, dotykając ręką kutej balustrady. Nie można tu jednak usiąść, by porozmawiać, a o wypiciu kawy czy herbaty nie ma mowy. Leszek Jodliński, dyrektor muzeum, pragnie to zmienić. Chce wykorzystać przestrzeń między ryzalitami budynku i urządzić tam kawiarnię. Jeśli uda się zrealizować ten pomysł, muzeum otworzy się na katowiczan.

Początkowo Jodliński chciał wykorzystać pomieszczenia w przybudówkach budynku. Mogłyby powstać w nich małe kawiarenki, ale działają tu sklepy z porcelaną, którym nie można wymówić umowy najmu. - Do 2020 roku nie mogę nic zrobić - mówi Jodliński.

W tej sytuacji nie pozostało nic innego, jak wykorzystać chodnik pomiędzy sklepami. Jodliński już poprosił doktora Michała Włodarczyka o zaprojektowanie zabudowy przedpola. Szklana konstrukcja ma odmienić ten kawałek ulicy.

- Będzie tu działała kawiarenka, pojawią się recepcja i małe wystawy, które będą zachęcać ludzi, by weszli do środka - mówi dyrektor.

Muzeum ma w ten sposób zyskać atmosferę miejsca, do którego po prostu można przyjść, usiąść, porozmawiać ze znajomymi, sprawdzić, czy ukazała się jakaś nowa książka, lub po prostu przejrzeć foldery. - Teraz drzwi do muzeum są stale zamknięte. Gdy zabudujemy przedpola, będą otwarte - zapowiada Jodliński.

Na razie nie wiadomo, ile dokładnie będzie kosztowała realizacja najnowszego pomysłu Jodlińskiego. - Na projekt przeznaczymy 50 tys. zł. Chcę, żeby wszystko było gotowe za rok. Wtedy powstanie odrobina prawdziwej przestrzeni publicznej - dodaje Jodliński.

Wierzy też w to, że katowiczanie kupią jego pomysł. - Przykład nowego gmachu Akademii Muzycznej, w którym również znalazła się kawiarnia, pokazuje, że ludzie potrzebują tego typu miejsc - mówi.





SPUTNIK - Nie Sty 18, 2009 9:40 pm
nareszcie ktoś z głową kopiuje to co na zachód od odry jest oczywistą oczywistością



koniaq - Nie Sty 18, 2009 9:46 pm
swietny pomysl !!



kiwele - Nie Sty 18, 2009 9:52 pm

Muzeum wychodzi do ludzi na ulicę
Przemysław Jedlecki2009-01-18, ostatnia aktualizacja 2009-01-18 20:16



Kawiarnia wśród dzieł sztuki na ulicy? W Katowicach tego jeszcze nie było. A wystarczy dobrze wykorzystać kawałek chodnika przed Muzeum Śląskim

Przed laty w Muzeum Śląskim działał Grand Hotel Wiener. Choć gmach zaprojektowany przez Georga Zimmermana zachwyca piękną elewacją, neogotyckim frontonem i wieżyczkami, to niewielu przechodniów czuje pokusę, by choć na chwilę zajrzeć do jego wnętrza. W środku nadal czuć klimat hotelu, szczególnie kiedy wspina się na kolejne piętra po krętych drewnianych schodach, dotykając ręką kutej balustrady. Nie można tu jednak usiąść, by porozmawiać, a o wypiciu kawy czy herbaty nie ma mowy. Leszek Jodliński, dyrektor muzeum, pragnie to zmienić. Chce wykorzystać przestrzeń między ryzalitami budynku i urządzić tam kawiarnię. Jeśli uda się zrealizować ten pomysł, muzeum otworzy się na katowiczan.

Początkowo Jodliński chciał wykorzystać pomieszczenia w przybudówkach budynku. Mogłyby powstać w nich małe kawiarenki, ale działają tu sklepy z porcelaną, którym nie można wymówić umowy najmu. - Do 2020 roku nie mogę nic zrobić - mówi Jodliński.

W tej sytuacji nie pozostało nic innego, jak wykorzystać chodnik pomiędzy sklepami. Jodliński już poprosił doktora Michała Włodarczyka o zaprojektowanie zabudowy przedpola. Szklana konstrukcja ma odmienić ten kawałek ulicy.

- Będzie tu działała kawiarenka, pojawią się recepcja i małe wystawy, które będą zachęcać ludzi, by weszli do środka - mówi dyrektor.

Muzeum ma w ten sposób zyskać atmosferę miejsca, do którego po prostu można przyjść, usiąść, porozmawiać ze znajomymi, sprawdzić, czy ukazała się jakaś nowa książka, lub po prostu przejrzeć foldery. - Teraz drzwi do muzeum są stale zamknięte. Gdy zabudujemy przedpola, będą otwarte - zapowiada Jodliński.

Na razie nie wiadomo, ile dokładnie będzie kosztowała realizacja najnowszego pomysłu Jodlińskiego. - Na projekt przeznaczymy 50 tys. zł. Chcę, żeby wszystko było gotowe za rok. Wtedy powstanie odrobina prawdziwej przestrzeni publicznej - dodaje Jodliński.

Wierzy też w to, że katowiczanie kupią jego pomysł. - Przykład nowego gmachu Akademii Muzycznej, w którym również znalazła się kawiarnia, pokazuje, że ludzie potrzebują tego typu miejsc - mówi.


Tak na prawde, to nie mam nic, kompletnie nic, przeciwko tej kawiarni (nieuchronnie jakis przygodny bufet). Moze byc, jak najbardziej, malo istotne. Gdzie nie ma bufetow?
Kiedy jednak czytam, ze chce sie to zrobic za takie smieszne pieniadze, zaprzagajac do pomyslu az blizej nieznanego doktora i plodzi sie przy tym tak nadety artykul, z takimi nadziejami (wierze w to, ze Katowiczanie kupia jego pomysl...), to klania sie byle jaka prowincja. Jej zapach z gazety przenosi sie na miasto. Katowice staja sie zapyziale, mowiac z warszawska.
Na dodatek fotografia, gdzie najbardziej zostaja w pamieci te cholerne szczerbate plyty z wystajacym zlomem, ktore byly okropne juz wiecej niz 30 lat temu.

NB.Przeczytalem uwazniej artykul. Nie wycofuje postu, ale mam odwage powiedziec, ze jest mozliwe, ze, hm, troche przesadzilem w krytyce. Dobrze mi tak!Wiele zalezy od wykonania, na ile bedzie kompleksowe, czy nie sprowadzi sie do tej rzeczonej kawiarni. Jest szansa, ze z zawstydzeniem bede temu kibicowac.



salutuj - Nie Sty 18, 2009 10:04 pm
Świetny pomysł. Mam nadzieję że drzwi zrobią większe. I że ogólnie bedzie to lekko i estetycznie wyglądać.



absinth - Pon Sty 19, 2009 11:21 am
swietnie!
i do tego z wizki wyglada mi na "akwarium" czyli tak jak lubie



Wit - Wto Lut 17, 2009 8:04 pm
Muzeum Śląskie chce odzyskać zbiory z Bytomia
pj2009-02-17, ostatnia aktualizacja 2009-02-17 20:09



Po przeprowadzce do większej siedziby w Muzeum Śląskim znajdzie się wreszcie miejsce dla eksponatów, które od kilkudziesięciu lat przechowywane są w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Problem w tym, że najpierw obie placówki muszą uzgodnić, co do kogo należy

Część zbiorów Muzeum Śląskiego została przewieziona z Katowic do Bytomia przez Niemców w czasie II wojny światowej i już nie wróciła, bo w Katowicach nie było, gdzie ich przechowywać. Ma się to zmienić gdy na terenie po kopalni Katowice zostanie wybudowany nowy gmach tej instytucji. Dyrektor Leszek Jodliński już zapowiada, że zamierza eksponować m.in. zbiory z działu etnografii, dokumenty z czasów powstań śląskich, zdjęcia, książki, obrazy. Dziś duża ich część znajduje się w magazynach Muzeum Górnośląskiego. - Będziemy współpracować ze sobą. Jeżeli Bytom ma coś np. na wystawie stałej, to możemy dać im to w depozyt; jeśli będą chcieli jakieś zdjęcie czy dokument, można myśleć o reprodukcji - dodaje Jodliński.

Mieczysław Dobkowski, dyrektor Muzeum Górnośląskiego, nie mówi "nie", ale obydwa muzea różnią się w ocenie tego, ile obiektów powinno wrócić do Katowic. Zdaniem Dobkowskiego - około 2,5 tysiąca, Jodlińskiego - może nawet dwa razy więcej. - Część zbiorów już oddaliśmy w latach 80. Chętnie oddamy pozostałe, ale tylko te rzeczy, co do których nie ma wątpliwości, skąd pochodzą. Takim dowodem jest np. sygnatura. Po wojnie bowiem trafiły do nas również rzeczy, o których nie da się powiedzieć, czyje były wcześniej - tłumaczy Dobkowski.
...........
Połączyć muzea, a nie wadzić się o zbiory



Wit - Pon Mar 30, 2009 3:13 pm


Świąteczny tramwaj-muzeum wyrusza na ulice
dziś
Co zrobić jeśli ludzie nie chcą przyjść do muzeum? Najlepiej zabrać eksponaty z muzeum i pójść z nimi do ludzi. Albo jeszcze lepiej zabrać ich na etnograficzną przejażdżkę tramwajem! Właśnie w taki sposób wielkanocne zwyczaje chcą przypomnieć mieszkańcom regionu pracownicy Muzeum Śląskiego.

Od poniedziałku między Gliwicami, Bytomiem i Sosnowcem kursować będzie jedyny w swoim rodzaju tramwaj. Znajdzie się w nim słomiana kukła Judasza (oprowadza się ją i pali w Skoczowie podczas Wielkiego Tygodnia), postaci Turków z wielkanocnej straży grobowej i wykonane przez ludowych artystów rzeźby Chrystusa. Wystrój uzupełnią świąteczne palmy, gaiki oraz inne elementy związane ze zbliżającą się Wielkanocą.

- Chcemy w ten sposób wyjść ze sztuką poza mury muzeum, przybliżyć ją do ludzi. Tramwaj ma być takim naszym mobilnym oddziałem. Po raz pierwszy spróbowaliśmy czegoś takiego przy okazji Bożego Narodzenia i okazało się to dobrym pomysłem. Dlatego też chcemy rozwijać ten projekt - mówi Danuta Kamińska-Bania z Muzeum Śląskiego w Katowicach.

Oficjalny początek akcji dziś o godzinie 16.40 na katowickim rynku. Uświetni ją występ studenckiego Zespołu Pieśni i Tańca Katowice. Wielkanocny tramwaj kursować będzie do 19 kwietnia, a jego rozkład jazdy znaleźć można na stronie internetowej: www.muzeumslaskie.pl. Przejażdżka jest darmowa.

MIW - POLSKA Dziennik Zachodni



http://katowice.naszemiasto.pl/wydarzenia/980511.html

Świąteczne palmy w... tramwaju
am2009-03-30, ostatnia aktualizacja 2009-03-30 23:04

Rzeźby przedstawiające Chrystusa (Zmartwychwstałego, z barankiem, na osiołku), ostatnią wieczerzę, słomiana kukła Judasza oraz sceny rodzajowe, jak Topienie Marzanny, mogą podziwiać... pasażerowie tramwaju.
Wśród eksponatów są też świąteczne palmy wykonane w Roszkowie na ziemi raciborskiej, tradycyjne gaiki, czyli wierzchołki świerków ozdobione wydmuszkami i bibułą, reprodukcje ludowego malarstwa na szkle, fotografie pisanek zdobionych różnymi technikami oraz archiwalne kartki wielkanocne.

To druga edycja akcji "Świąteczna jazda z Muzeum Śląskim". Wcześniej katowickie muzeum urządziło w tramwaju wystawę poświęconą Bożemu Narodzeniu. Danuta Kamińska-Bania z Muzeum Śląskiego mówi, że placówka chciała wyjść ze sztuką poza swoje mury i przybliżyć ją ludziom. A ponieważ tramwaj z bożonarodzeniową ekspozycją był bardzo często odwiedzany, postanowiono powtórzyć wystawę z okazji Wielkanocy. Pasażerowie mogą oglądać oryginalne eksponaty ze zbiorów muzeum. Ich autorami są współcześni artyści ludowi: Józef Szypuła, Stanisław Kwaśny i Anna Padoł.

Ekspozycja kursuje od wczoraj między Bytomiem, Chorzowem, Gliwicami, Katowicami, Rudą Śląską, Sosnowcem i Zabrzem. Dokładny rozkład można znaleźć na stronie www.muzeumslaskie.pl. Muzealnym tramwajem będzie można podróżować do 19 kwietnia. Przejażdżka i zarazem zwiedzenie ekspozycji jest bezpłatne.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice



Wit - Czw Kwi 09, 2009 7:33 pm


Słynną "Pomarańczarkę" Aleksandra Gierymskiego można podziwiać jedynie do 15 kwietnia
Muzeum Śląskie: "Galeria malarstwa polskiego 1800-1945" zamknięta do września

"Galeria malarstwa polskiego 1800 - 1945" to sztandarowa wystawa Muzeum Śląskiego. W związku z remontem można ją podziwiać tylko do 15 kwietnia. Później będzie dostępna dopiero od września.

- Zaplanowany od 16 kwietnia remont galerii obejmuje m.in. wymianę okien, instalacji elektrycznej, oświetlenia lub podłóg - mówi w rozmowie z MM Silesia Danuta Kamińska-Bania z Działu Marketingu Muzeum Śląskiego w Katowicach - Pojawią się również nowe przestrzenie ekspozycyjne. W związku z tym, że galeria będzie ponownie otwarta we wrześniu Muzeum Śląskie przedłuża czas jej otwarcia w ostatnie dni - dodaje.

Ostatnie zwiedzanie galerii malarstwa polskiego 1800 - 1945 przed remontem zaplanowano następująco: w poniedziałek wielkanocny w godzinach od 11.00 do 17.00 oraz podczas specjalnie z tej okazji przedłużonych godzin - do 19.00 - we wtorek i środę 14 i 15 kwietnia.

Później Muzeum Śląskie zamknie galerię na czas remontu, który potrwa do września, kiedy to nastąpi oficjalna inauguracja galerii podczas Europejskich Dni Dziedzictwa.

Dzięki remontowi w galerii pojawią się nowe ściany i kolory poszczególnych pomieszczeń, co pozwoli wyodrębnić prezentowane kierunki sztuki: romantyzm, impresjonizm, symbolizm, secesję i malarstwo okresu międzywojennego. - Dodatkowo galeria zostanie wyposażona m.in. w infokiosk oraz dwujęzyczne podpisy, a w zwiedzaniu pomogą specjalne ulotki informacyjne - wyjaśnia Danuta Kamińska-Bania. - Pojawią się też sofy, które pozwolą na chwilę relaksu podczas zwiedzania - dodaje.

Ciekawym krokiem jest projekt zaprezentowania kilku dzieł w formie wypukłej, co ma pozwolić na zapoznanie się z ich treścią osobom niewidomym. Realizacja tego pomysłu zależy jednak od tego, czy uda się na niego pozyskać fundusze.

Przypomnijmy: "Galeria malarstwa polskiego 1800-1945" pochodzi ze zbiorów przedwojennego Muzeum Śląskiego. Prezentuje najwybitniejszych polskich malarzy tego okresu, jak również najważniejsze zjawiska i kierunki w sztuce polskiej na przestrzeni tych lat. Wśród obrazów zobaczyć możemy m.in. "Błękitnego chłopca" Michałowskiego, portrety Rodakowskiego i Matejki, obrazy Chełmońskiego, słynną "Pomarańczarkę" Gierymskiego lub dzieła przedstawicieli Młodej Polski takich jak Wyspiański lub Mehoffer.

http://www.mmsilesia.pl/4996/2009/4/9/m ... o-wrzesnia



Wit - Sob Kwi 11, 2009 10:02 am
Słynne obrazy znikają z Katowic
Łukasz Kałębasiak 2009-04-10, ostatnia aktualizacja 2009-04-10 16:14:47.0



Ostatni moment, żeby obejrzeć "Pomarańczarkę" Aleksandra Gierymskiego, "Siewcę" Leona Wyczółkowskiego i inne arcydzieła z Galerii Malarstwa Polskiego 1800-1939 w Muzeum Śląskim. W galerii zaczyna się pięciomiesięczny remont. We wrześniu ma być nie do poznania

Kolekcja dawnego malarstwa to duma Muzeum Śląskiego. Stworzył ją jeszcze przed wojną pierwszy dyrektor Tadeusz Dobrowolski. Przed 1939 rokiem liczyła 280 obrazów olejnych, pasteli i akwarel. Tymczasowo były pokazywane w gmachu sejmiku śląskiego. Jeszcze rok a trafiłyby do nowoczesnego gmachu przy dzisiejszym pl. Grunwaldzkim. Ale Niemcy budynek zburzyli, a obrazy wywieźli do pobliskiego Beuthen, gdzie ok. stu dzieł zostało zniszczonych lub skradzionych. To, co zostało, wróciło do Katowic dopiero w 1984 roku i do dziś przyciąga zwiedzających do muzeum przy al. Korfantego.

Nie da się jednak ukryć, że galeria tych arcydzieł polskiego malarstwa wyglądała w ostatnich latach coraz gorzej. - Dziś ta galeria nie stanowi już przedmiotu dumy. Tynki są brudne, parkiet jest w różnym stanie, ściany są zakurzone - mówi Leszek Jodliński, dyrektor Muzeum Śląskiego, który zarządził generalny remont.

Od czwartku obrazy znikną ze ścian i wrócą dopiero w drugiej połowie września. Galeria ma się jednak w tym czasie zmienić nie do poznania. Przede wszystkim obrazy rozjaśnią nowe lampy. - To będzie oświetlenie, które nie nagrzewa obrazów i nie przekłamuje kolorów na płótnie - zachwala Jodliński. Profesjonalnie oświetlone dzieła będziemy kontemplować, siedząc na sofach lub ławach w odnowionych salach pomalowanych na kolor groszkowy i z odnowioną podłogą. Pomyślano też o turystach z zagranicy. Wreszcie będą mogli poczytać o "Portrecie żony" Józefa Mehoffera czy "W ogrodzie" Władysława Podkowińskiego w kilku językach. Przed wejściem do galerii mają też stanąć multimedialne infokioski. Dowiemy się w nich więcej o kolekcji oraz o sposobach konserwacji obrazów.

Czy jednak warto inwestować w galerię, skoro muzeum i tak ma się przenieść do nowego, budowanego właśnie, gmachu na terenie dawnej kopalni Katowice? - Warto, bo będziemy tu co najmniej do 2012 roku. A markę muzeum nie buduje się od 2012 roku, ale od dziś - przekonuje Jodliński. Poza tym muzeum zyska salę, w której, gdyby nadarzyła się taka okazja, można by pokazywać wystawy cennych dzieł wypożyczonych choćby z zagranicznych muzeów. - Rozmawiałem choćby z dwoma muzeami niemieckimi i informacja, że nie mamy sali o pełnej klimatyzacji sprawiałam, że pewne wystawy są poza naszym zasięgiem - mówi dyrektor. Nowa galeria klimatyzacji też się nie doczeka, będą za to nowe urządzenia czuwające nad wilgotnością powietrza.

Cały remont będzie kosztować przynajmniej ok. 175 tys. zł (łącznie z przeprowadzaną niezależnie wymianą okien). Oficjalne otwarcie planowane jest na wrześniowe Europejskie Dni Dziedzictwa.

Muzeum Śląskie zaprasza na ostatnie zwiedzanie galerii przed remontem w świąteczny poniedziałek od godz. 11 do 17 i aż do godz. 19 we wtorek i środę.





Strona 1 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 125 wypowiedzi • 1, 2