ďťż
 
[Warszawa] O wszystkim i o niczym...





Tequila - Czw Sie 04, 2005 7:42 pm
Może cos podobnego w Katosach?
Pierwszy zakopany budynek

Dominika Dziobkowska 03-08-2005, ostatnia aktualizacja 04-08-2005 09:55

W narożniku parku Ujazdowskiego powstanie pierwszy w Warszawie budynek pod ziemią. Na dachu wyrośnie trawa, będą tam mogli chodzić spacerowicze. To zwycięstwo zwolenników zachowania zielonych enklaw w Śródmieściu

Pawilon-kopiec wyrośnie naprzeciwko ambasady kanadyjskiej. Działka przylega do parku Ujazdowskiego przy skrzyżowaniu Pięknej i Lennona. Do lat 70. teren był częścią ogrodu. Potem grunt wydzielono i znalazła się tam baza konserwacji zieleni Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Ogrodniczych (MPRO). Dziś stoją tu baraki, które szpecą park.

Trzy lata temu wybuchła afera: między drzewa spółka chciała wcisnąć czteropiętrowy biurowiec. Projekt był niezgodny z obowiązującymi wtedy planami Śródmieścia. Dzięki protestom miłośników zabytków i przyrody budynek nie powstał. Tym razem firma postanowiła postawić pawilon, który nie tylko doskonale wpasuje się w otoczenie, ale też będzie ciekawy architektonicznie. - Chcieliśmy stworzyć urokliwe miejsce. Coś, co jak najmniej ingeruje w krajobraz. Jak tylko dostaniemy niezbędne zezwolenia, zaczynamy budowę - zapowiada Andrzej Ners, prezes MPRO.

Wybór padł na znakomitą pracownię Jems Architekci. Jest już wstępna koncepcja budynku. Nowatorski pawilon przypomina kopiec z dwóch stron obsypany ziemią. - Na grzbiecie budynku wyrośnie trawa i specjalne krzewy. Tu planujemy alejkę, po której będzie można chodzić - opowiada architekt Maciej Miłobędzki z Jems Architekci. W podziemiach pawilonu zmieszczą się sale konferencyjne, na parterze restauracja, a na antresoli pomieszczenia wystawowe i administracyjne. W budynku ma być zastosowana specjalna technologia osuszania gleby.

Obecny projekt już nie wzbudza protestów. - Jeszcze zdecydowaliśmy, ale budynek zapowiada się interesująco. Pawilon o architekturze ogrodowej przydałby się w tym miejscu - przyznaje Michał Borowski, naczelny architekt miasta. Budynek spodobał się też wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków.

Inwestycja ma kosztować ok. 4 mln zł. Budowa rozpocznie się najwcześniej w połowie przyszłego roku, potrwa kilkanaście miesięcy.
http://bi.gazeta.pl/im/1/2853/m2853911.jpg




solo - Sob Sie 13, 2005 9:34 am
Może cos podobnego w Katosach?
Pierwszy zakopany budynek



Hoover - Sob Sie 13, 2005 7:28 pm

Może cos podobnego w Katosach?
Pierwszy zakopany budynek


Pomysł nawet ciekawy ale w Katowicach jest to mało realne - zauważ że na naszym terenie przez najbliższe kilkaset lat będą nadal występowały tzw. tąpnięcia (i nie ma tutaj nic do rzeczy, że wydobycie węgla zamiera - grunt pozostaje niestabilny o wiele dłużej...).



salutuj - Nie Sie 14, 2005 4:23 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko




solo - Nie Sie 14, 2005 1:09 pm
=Co jakoś nie przeszkadza w tym by większość budynków owe tąpnięcia wytrzymywała.....



solo - Nie Sie 14, 2005 1:41 pm
Kilkaset lat to moim zdaniem naciąganie. Niemieccy fachowcy od metra dawali 50-70 a polscy jeszcze mniej



salutuj - Nie Sie 14, 2005 8:52 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Hoover - Pon Sie 15, 2005 7:48 am

=Co jakoś nie przeszkadza w tym by większość budynków owe tąpnięcia wytrzymywała.....

Zgadzam się tylko że to są budynki naziemne. Wiesz co się dzieje gdy na konstrukcję podziemną następuje nacisk o sile kilku tysięcy kilogramów na centymetr kwadratowy? Oczywiście nie chodzi o siłę statyczną nacisku...



MarcoPolo - Pon Sie 15, 2005 10:14 am
8 metrów ??????



absinth - Pon Sie 15, 2005 10:32 am
ja slyszalem ze mniej wiecej tyle osiadl ale w ciagu 100 lat...



salutuj - Pon Sie 15, 2005 10:59 am
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



solo - Pon Sie 15, 2005 1:14 pm
A tąpniecia to jeden wielki mit, bo przecież ziemia nie trzęsie sie u nas codziennie, nawet jak jest raz w miesiącu to sie z tego robi tragedie....



absinth - Pon Sie 15, 2005 1:21 pm
ja mieszkam w Gwiazdach np i pod blokami fedrowala KWK Katowice
i tapniecia wtedy byly tak raz na 2 miesiace teraz sa gdzies raz na 3, 4 miechy



solo - Pon Sie 15, 2005 1:24 pm
Pamiętaj że budując coś w ziemi nacisk możesz rozłożyć poprzez poszerzenie fundametów, a budynki wolnostojące nie mają takiego komfortu.



solo - Pon Sie 15, 2005 1:48 pm

Natomiast Szwedzi którzy robili ekspertyzy dziwili się że miasta w GOPie jeszcze się nie zawaliły.

Na przestrzeni ostatnich 70 lat na rerenie Śląska z powodu szkód górniczych nastąpiło około 70 zawaleń budynków (!) a około 200 (!) zostało wyburzonych. Pozostałe (z tych zagrożonych rozbiórką) są od lat utrzymywane "przy życiu" poprzez ciągłe remonty, remonty , remonty... a i tak nadal są niebezpieczne dla ich mieszkańców, którzy nie mając innego wyboru muszą w nich nadal mieszkać.
Gdyby nie zmniejszenie wydobycia węgla w ciągu ostatnich lat to większość tych budynków byłaby już tylko na zdjęciach...

Miasta GOP-u nie zawaliły się tylko dlatego, że wpompowano w nie niewyobrażalne sumy pieniędzy na ciągłe remonty ( a można było te pieniądze wydać na inne cele np. unowocześnianie miasta, które pozostało daleko w tyle za innymi pomimo tego, że dawało najwięcej - z dawnych miast wojewódzkich - do budżetu państwa )



Tequila - Pon Sie 15, 2005 8:07 pm
Gdyby na to patrzec z tej strony - nie powinno sie odbudowywać Wawy zniszczonej w 80 % a wszystkie śląskie miasta zrównac z ziemia i napisac Hiroszima i Nagasaki



solo - Czw Sie 18, 2005 8:38 am

Gdyby na to patrzec z tej strony - nie powinno sie odbudowywać Wawy zniszczonej w 80 % a wszystkie śląskie miasta zrównac z ziemia i napisac Hiroszima i Nagasaki

Przepraszam, ale co to ma wspólnego z tematem???



sqro - Pią Wrz 16, 2005 7:48 am
Nibt fo forum śląskie w szczególności Katowickie, ale warto wiedziec co gdzie indziej sie dzieje. Apropos artykułu mam dwie uwagi:
1. Moze ktoś w katowicach zaprosiłby kogoś z światowej czołówki - ehh marzenia ścietej głowy.
2. Obrońcom paskudztw z okresu 'ancin regime' (zenita, dworca etc) pod rozwagę - jak widać można burzyć 'dokonania' poprzedników (ustęp wytłuściłem)

za "Gazetą":
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 18984.html

Daniel Libeskind, jeden z najwybitniejszych architektów na świecie, zaprojektuje najwyższy w Polsce apartamentowiec. W sercu Warszawy, tuż obok Pałacu Kultury

Libeskind urodził się w Łodzi, mieszka w Nowym Jorku. Sławę zdobył dzięki projektom niezwykłego budynku Muzeum Żydowskiego w Berlinie i Wieży Wolności, która stanie na miejscu World Trade Center w Nowym Jorku. Wczoraj w Warszawie zaprezentował władzom miasta swój najnowszy projekt - 192-metrowy, 45-piętrowy apartamentowiec.

- Gdy projektowałem, myślałem o tym, że polski orzeł tak długo był pozbawiony korony, więc zwieńczenie przypomina koronę - powiedział nam. - Bryłę budynku ukształtowałem tak, żeby z każdej strony wyglądał inaczej - będzie ciekawszy. Obłożony szkłem będzie sprawiał wrażenie lekkiego, jakby płynął w powietrzu. Okolica będzie tętnić życiem, bo znajdą się w nim apartamenty, a nie biura. A na parterze będą galerie sztuki, restauracje, kawiarnie. Dzięki temu przestrzeń publiczna się powiększy.

Wieżowiec stanie na miejscu warszawskiego centrum handlowego z 1991 r. Luksemburski inwestor Orco Property Group zapłacił ponad 41,5 mln zł tylko po to, by je zburzyć i uzyskać działkę pod dzieło Libeskinda.

- Dzieło architekta o takich dokonaniach podniesie poprzeczkę innym projektantom - mówi Michał Borowski, naczelny architekt Warszawy. - Inwestycja doskonale pasuje do planów obudowania Pałacu Kultury nowymi gmachami, m.in. Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Budynek ma być gotowy w 2008 r. Pałac Kultury (231 m) będzie od niego wyższy tylko dzięki 43-metrowej iglicy. - Nie chodzi mi o to, by zasłonić Pałac, do którego mam zresztą sentyment - mama zabrała mnie na jego otwarcie 50 lat temu... - mówi Libeskind.



solo - Pią Wrz 16, 2005 9:36 am
Wizja Libeskinda nowego WTC

http://www.ronet.pl/archi/libeskind/005b.htm

http://www.ronet.pl/archi/libeskind/005a.htm

nawet, nawet...



absinth - Pią Wrz 16, 2005 4:23 pm
tu jest watek o ciekawych inwestycjach u innych

http://gkw.katowice.pl/modules.php?name ... 8aef6f8a05

co do zapraszania Libeskinda ( ja srednio lubie dekonstruktywistow akurat )
to najpierw musi sie znalesc inwestor bo kto inny mialby zaprosic architekta

co do wyburzania to oxczywiscie pod np Calatrave to bym sie mogl pozegnac z niektorymi budynkami oczywiscie nie wszystkimi
natomiast "centrum handlowe z 1991" mysle ze jest warte wyburzenia dla samego wyburzenia architektura w Polsce z tamtego czasu to hmmm bez komentarza
moze by bylo warto zostawic jedynie pare przykladow na przestroge dla przyszlych pokolen



miglanc - Pią Wrz 16, 2005 4:38 pm
@Sqro
To o tych obroncach zenitu i skarbka to pewnie miedzy innymi do mnie. Wobec tego odpowiem ostro, za co przepraszam forumowiczow. Czy Ty kolego Sqro wiesz o czym piszesz? Widziales kiedykolwiek to "centrum handlowe" na miejscu ktorego ma stanac wiezowiec? Przeciez to nie jest nawet supermarket, to nie jest nawet budynek - to jest zwykly kawal taniej, ohydnej blachy falistej, ktory zawienieto w rulon i urzadzono pod nim wsiorskie targowisko. Porownywanie tego do zenitu i skarbka - budynkow ktore w czasie gdy powstawaly byly zgodne z trendami swiatowymi, jest nonsensem.

@Sky's is the limit

Sadze ze pisanie o architekturze z poczatku lat '90 w kontekscie tej kaszany na Placu Defilad jest z twojej strony lekkim naduzyciem. Owszem architektura jaka wtedy powstawala jest ponizej wszelkiej krytyki. Ale to oblesne swinstwo z blachy falistej to nie jest architektura! To przeciez nawet nie jest budynek! To prowizoryczne zadaszenie targowiska w wiesniackim stylu urzadzane w samym centrum "Stolicy Europejskiego Mocarstwa" jak mawiaja Czesi.



Andrzej - Pią Wrz 16, 2005 5:54 pm
jak ja bym chcial mieszkac na tym 45 pietrze



absinth - Pią Wrz 16, 2005 9:53 pm

@Sky's is the limit

Sadze ze pisanie o architekturze z poczatku lat '90 w kontekscie tej kaszany na Placu Defilad jest z twojej strony lekkim naduzyciem. Owszem architektura jaka wtedy powstawala jest ponizej wszelkiej krytyki. Ale to oblesne swinstwo z blachy falistej to nie jest architektura! To przeciez nawet nie jest budynek! To prowizoryczne zadaszenie targowiska w wiesniackim stylu urzadzane w samym centrum "Stolicy Europejskiego Mocarstwa" jak mawiaja Czesi.


ljuk mysle ze walczymy tu po tej samej stronie dlatego nie do konca rozumiem o co chodzi chyba ze chcesz byc bardziej bardziej

a uwaga o architekturze z poczatku 90's byla ogolna



bty - Pią Wrz 16, 2005 11:22 pm
ljuk Tobie się cos pomieszało, ten budynek nie stanie w miejscu hal przed Pałacem tylko w miejscu City Center obok złotych tarasów. Można różne rzeczy mówić o tym budynku, ale że jest blaszakiem to akurat nie bardzo.



absinth - Sob Wrz 17, 2005 11:42 am
piekny budynek
jestem pod wrazeniem




absinth - Śro Wrz 21, 2005 1:01 pm
a tak wyglada City Center ten budynek z poczatku lat 90 ktory ustapi miejsca Liebeskindowi:





miglanc - Śro Wrz 21, 2005 2:06 pm
BTY ma racje faktycznie sie pomylile z tymi halami. Ale ten city center tez perelka nie jest. W takim razie zwracam honor Sqro. Choc i tak nadal sadze ze te nasze zenity sa duzo lepsze architektonicznie. Choc patrzac na to co teraz robia z Skarbkiem to i ta opinia wkrotce przestanie byc aktualna.

Ja bym sobie wymarzyl takiego Liebeskinda w miejsce Superjednostki albo hotelu Katowice- to niech swiadczy ze nie jestem jakims obronca budynkow z ancient regimu.

A gmachowi dworca PKP (aktualnemu) zycze szybkiego kontaktu z dynamitem.



Kris - Pią Kwi 28, 2006 7:26 pm
Gwiazdy światowej architektury projektują dla Warszawy

Warszawskie Wieżowce - (zobacz)



Najwyższy apartamentowiec w Polsce - na makiecie drugi od lewej
Fot. Waldemar Kompała / AG



Daniel Libeskind
Fot. Robert Kowalewski / AG

Dariusz Bartoszewicz 16-09-2005 , ostatnia aktualizacja 15-09-2005 23:49

Daniel Libeskind - gwiazda światowej architektury - zaprojektował 45-piętrowy apartamentowiec na miejscu centrum handlowego City Center między hotelem Holiday Inn a Pałacem Kultury

Koncepcję ostrej krzywej wieży ze szkła z symboliczną koroną, której brakowało całe lata polskiemu orłu z godła, Libeskind pokazał wczoraj w biurze naczelnego architekta miasta. Projekt zleciła mu firma Orco. Chce zacząć inwestycję w przyszłym roku i skończyć ją po 18 miesiącach.

Ścisłe centrum Warszawy wielką galerią architektury znanych projektantów? Czemu nie. To szansa dla Warszawy, gdzie jedną z największych atrakcji nadal jest Pałac Kultury. Niech to będzie galeria czasów globalizmu i umiłowania lokalności zarazem, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Efektowną do fotografowania. Taką na pokaz i do zwiedzania, ale też wygodną do życia. Z budynkami oryginalnymi, a nawet szalonymi. Oprócz gmachów publicznych - jak teatry i muzea - wybieranych w międzynarodowych konkursach powinno się też znaleźć miejsce na autorskie realizacje architektonicznych gwiazd ze świata.

Nie mogę odżałować, że centrum handlowo-rozrywkowo-biurowego Złote Tarasy nie zaprojektował włoski architekt Renzo Piano, współautor m.in. Centrum Pompidou w Paryżu. On się do tego przymierzał w latach 90. Ostatecznie wybór inwestora padł na pracownię The Jerde Partnership z Kalifornii, która specjalizuje się w projektowaniu maszynek do zarabiania pieniędzy. Ich warszawski obiekt można zaliczyć do kategorii dziwactw przestrzennych - ze względu na rozfalowany dach ze szkła, nieprawdopodobnie trudny technicznie w realizacji. Utratę wielkiego nazwiska Piano zrekompensuje tuż obok mieszkalny drapacz chmur autorstwa Daniela Libeskinda.

Ścisłe centrum Warszawy już staje się galerią znanych nazwisk i wielkich światowych pracowni wspieranych przez lokalne. Na rogu Świętokrzyskiej i Emilii Plater stoi Warszawskie Centrum Finansowe. Projekt powstał w nowojorskiej pracowni: Kohn Pedersen Fox Associates. Blisko, bo przy rondzie ONZ, rośnie kolejna szklana wieża autorstwa londyńskiego zespołu z biura projektowego SOM z USA (Skidmore, Owings, Merrill). SOM zasłynął takimi drapaczami, jak Sears Tower, Hancock Tower w Chicago i Jim Mao Tower w Szanghaju.

Jest też oryginalny hotel InterContinental. Wysokościowiec wspiera się na jednej "nodze" i ma szczelinę w wieży, by przepuszczać słońce mieszkańcom niskich bloków z sąsiedztwa. To ostatnia realizacja architekta Tadeusza Spychały, który pracował w Wiedniu i Warszawie.

Mimo że wielkie inwestycje powstawały osobno i bez planu zagospodarowania, kolejne wieże wprowadzają pewien ład w chaos tej części miasta. Wysokościowce stoją w jednej linii. Tę sekwencję wież świetnie widać spod Marriottu, gdy się patrzy w kierunku ul. Emilii Plater. Pierwszy w szeregu jest najnowszy wysoki biurowiec Złotych Tarasów, potem będzie drapacz Libeskinda, dalej - InterContinental i Warszawskie Centrum Finansowe. Wszystkie te budynki mają coś wspólnego - symboliczną koronę, ostre zwieńczenie na dachu. I stonowaną szaroseledynową kolorystykę.

Nazwiska wielkich architektów z Polski i ze świata powinny się teraz pojawić w kolejnych realizacjach na pl. Defilad, bo przy Emilii Plater brak już miejsca (choć warto pomyśleć o czymś atrakcyjnym w miejscu Dworca Centralnego). Wielką szansą będzie międzynarodowy konkurs na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Kto zaprojektuje gmach XXI wieku w miejscu blaszaka Kupieckich Domów Towarowych? Dowiemy się za kilka miesięcy.



Mies - Czw Maj 11, 2006 8:43 am
Zenit i Skarbek to niezła (Zenit) i śwetna (Skarbek) architektura, dlatego nie porównywałbym ich do czegoś tak słabego City Center w Warszawie.



absinth - Czw Maj 11, 2006 8:47 am
to na szczescie u sporej czesci naszych forumowiczow nie ulega juz watpliwosci



Mies - Czw Maj 11, 2006 9:02 am
No to mi ulżyło bo przyzwyczaiłem się, że zazwyczaj zaskakuję ludzi gdy opowiadam, że powinni przyjrzeć się z uwagą nowemu dworcowi PKP, Skarbkowi czy założeniu przestrzennemu Al. Korfantego



absinth - Czw Maj 11, 2006 9:06 am
hehe

ja jestem niemal fundamentalista jesli idzie obrone budynkow takich jak dworzec zenit skarbek czy biurowiec na korfantego 2 etc no z wyjatkami oczywiscie np slizgowiec jakos mnie nie urzekl



Mies - Czw Maj 11, 2006 1:00 pm
Co to jest "ślizgowiec"?



Iluminator - Czw Maj 11, 2006 1:00 pm

hehe

ja jestem niemal fundamentalista jesli idzie obrone budynkow takich jak dworzec zenit skarbek czy biurowiec na korfantego 2 etc no z wyjatkami oczywiscie np slizgowiec jakos mnie nie urzekl


A widziałeś zdjęcia jak Ślizgowiec był szary ? Od strony rynku można było pomyśleć, że jest to jakiś budynek kopalniany.



Iluminator - Czw Maj 11, 2006 1:02 pm

Co to jest "ślizgowiec"?

To jest to: http://www.wiezowce.katowice.pl/slizgowiec.html



miglanc - Czw Maj 11, 2006 1:43 pm
A budynek Korfantego 2 to zdaje sie nazywa sie Separator.



d-8 - Śro Lip 26, 2006 12:22 am
postanowilem zalozyc nowy temat
poniewaz
1. o Warszawie nic nie znalazlem u nas
2. Warszawa jednak moze sie przewijac i pojawiac bo to jednak stolica
3. sam temat, ktory chce poruszyc jest dosc 'lubiany'

no to :

za GW

Koszulka "Nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem"

Kiedy tu szedłem, pięć osób zapytało mnie, gdzie można dostać taką koszulkę - śmieje się Karol Nowakowski. Na swoim T-shircie manifestuje dumę ze stolicy

W poniedziałkowym numerze "Gazety Stołecznej" napisaliśmy o przewrotnych koszulkach "Nie jestem z Warszawy" wymyślonych przez młodego warszawiaka Krzysztofa Szafrańskiego.

Tekst wzbudził wiele emocji. Odezwał się po nim Karol Nowakowski "Pjus", raper z zespołu "2 cztery 7":

- To woda na młyn dla antystołecznych zachowań. Napędzanie negatywnych stereotypów o warszawiakach - tłumaczy "Pjus" - Nie wierzę, że taką koszulkę kupi mieszkaniec stolicy. W tym kontekście "Nie jestem z Warszawy" brzmi jak: "Wstydzę się Warszawy".

Karol się nie wstydzi, a na dowód prezentuje koszulkę własnego autorstwa. Na pierwszy rzut oka wygląda podobnie jak T-shirt Szafrańskiego. Na czarnym tle biała panorama miasta z Pałacem Kultury na pierwszym planie, lecz nie przekreślona. Hasło brzmi: "Nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem".

- To cytat z hiphopowego utworu Włodiego pt. "Definicja". To kawałek o Warszawie, jej definicja, pod którą się podpisuję - deklaruje Nowakowski.

"Nikt nas nigdzie nie lubi, to zła sława, Warszawa Ja nie mówię szeptem, gdy mówię skąd jestem, WWA miasto rapu, miasto przestępstw. Stołeczne bloki szpetne - z tym nie zerwę"

- We wrześniu zeszłego roku postanowiłem przenieść hasło Włodiego na koszulkę - wspomina "Pjus" - Zrobiłem jeden T-shirt dla siebie, ale wkrótce okazało się, że budzi zainteresowanie. Zwracali się do mnie znajomi, znajomi znajomych, ludzie na ulicach. Wyprodukowałem pierwszą serię. Ale nie sprzedaję koszulek na stronie internetowej. To jest dystrybucja jeden na jeden.

T-shirty są też dostępne w kilku warszawskich skateshopach.

Dlaczego Karola oburzyła koszulka "Nie jestem z Warszawy" i jej przekreślony symbol?

- Jeśli powodem powstania takiego T-shirtu jest, jak deklaruje jego autor, strach przed wrogim stosunkiem do warszawiaków w innych miastach, to powinien raczej napisać na nim: "Robię w gacie, gdy pytają mnie, skąd jestem" - tłumaczy raper. - Fakt, wielokrotnie spotkałem się z szykanami za stołeczne pochodzenie, ale nie mam zamiaru niczego udawać. Wolę walczyć ze złym stereotypem, niż kłaść uszy po sobie.

"Pjus" podkreśla, że nie wyraża się o Warszawie w samych superlatywach.

- Mówię głośno o tym, co kuleje, co mi tu nie pasuje. Mówię o tym, jakie jest to miasto.

- A jakie jest?

- Brudne, niedostatecznie wypromowane. Nie ma na to pomysłu. Wszędzie tylko Starówka i Pałac Kultury. Mnie interesuje Warszawa nieznana, inna. Gdybym oprowadzał wycieczki, nie pokazywałbym im po raz kolejny Syrenki, tylko np. budynek przy ul. Kredytowej 3, który wygląda jak z Gotham - miasta Batmana. Albo galerię vlepek przy ul. Traugutta.

Mimo minusów stolicy "Pjus" jest z niej dumny:

- Staram się pielęgnować pamięć o tym mieście, jego historię. Co roku 1 sierpnia o godz. 17 idę na plac Powstańców Warszawy - mówi - W zeszłym roku założyłem na ramię biało-czerwoną opaskę. W pewnym momencie podszedł do mnie starszy pan i mi podziękował. "To ja dziękuję" - odpowiedziałem. Obu nas to poruszyło.

PART 2 :

Antywarszawskie t-shirty

Krzysztof Szafrański w antywarszawskim tiszercieKrzysztof Szafrański ma na sobie czarny tiszert. Nadruk przedstawia znak drogowy oznaczający "teren zabudowany". Jednak zamiast abstrakcyjnych figur widzimy nań panoramę Warszawy z wieżowcami i Pałacem Kultury na pierwszym planie. Całość przekreślona, poniżej zaś na czerwono hasło: "Nie jestem z Warszawy".

- Nie jesteś z Warszawy? - pytam.

- Jestem - odpowiada Krzysztof. - Urodziłem się tu, mieszkam, pracuję.

- To skąd taka koszulka?

- Opowiem ci historię. Góral kręcący się po peronie dworca w Zakopanem szturcha mojego brata: "Skąd jesteś?" - pyta. Brat odpowiada przytomnie: "Z Mokotowa", na co góral klepie go z uznaniem po ramieniu. "To chodź ze mną, będziemy bić tych z Warszawy". Gdyby brat miał wtedy na sobie tę koszulkę, oszczędziłaby mu sporo nerwów.

Profilaktyka to zatem pierwszy cel kontrowersyjnej koszulki, którą Krzysztof Szafrański zaprojektował i sprzedaje w swoim sklepie internetowym na stronie: www.masakra.com.pl. Asortyment witryny to głównie tiszerty, znaczki i naszywki z prowokacyjnymi hasłami.

- Nie lubią nas w innych miastach, postrzegają jako pretensjonalnych snobów, choć nierzadko dajemy ku temu powody - mówi Krzysztof. - Wielokrotnie widziałem, jak warszawscy turyści manifestowali poczucie wyższości wobec tubylców - dodaje.

Kolejnym zjawiskiem, na które Szafrański odpowiada poprzez tiszert, jest to, że niektórzy warszawiacy nie chcą już być warszawiakami.

- Coraz częściej mieszkańcy stolicy budują domy koło Puszczy Kampinoskiej, pod Nieporętem, za Nadarzynem. Wolą wstawać wcześnie rano, stać w korkach, a wracać do domu po nieutwardzonych drogach, niż żyć w Warszawie.

Ten oto paradoks zadecydował o emisji koszulki. Jak relacjonuje Krzysztof, bywalcy witryny przyjęli ją ciepło.

- A ludzie na ulicach w Warszawie jakoś reagują?

- Przed chwilą w tramwaju starszy pan śmiał się z koszulki jak dziecko. Opowiedział mi, jak za młodu oberwał w Krakowie za warszawskie pochodzenie!
- Czyli warszawiacy nie odbierają tego jako atak na ich warszawskość?

- Społeczeństwo jest jest jak serek homogenizowany - jednolita papka, w której gdzieniegdzie pływają kawałki owoców - tłumaczy Szafrański. - Mnie nie interesuje serek, tylko te kawałki owoców. Robię projekty dla wąskiej grupy inteligentnych odbiorców, którzy patrzą wielopłaszczyznowo, a co najważniejsze - potrafią śmiać się z siebie!

------------------------------------------------------------------------------------

a jaki Wy macie stosunek do naszej stolicy ??? ciekaw jestem Waszych opinii i komentarzy



Wit - Śro Lip 26, 2006 6:59 am
Dominik....temat mnie zwalił z rana
Generalnie jest tak, że stolice są mało lubiane przez inne silne ośrodki w danym kraju i w Polsce jest to widoczne. Warszawa właściwie nie ma tzw sojusznika w innym Polskim większym mieście....temat rzeka, ale o tym raczej na SSC.
Jeżeli chodzi o nasz stosunek do Wawy. Jako miasto lubię Warszawę. Wieżowce robią wrażenie...na pewno ważny skyline w Europie. Osbudowane stare miasto też ma swój urok....i Łazienki...moje ulubione miejsce w stolicy
Minusy to rzeka Wisła....nie scala miasta (jak np w innych europejskich stolicach) tylko dzieli. Praga po drugiej stronie, to praktycznie inne miasto. Ale to chyba taka Polska specyfika...właściwie tylko Wrocław i może Kraków (z większych miast) mają rzekę, która należy do miasta, a nie je dzieli.
Poza tym, jak dla mnie, Wawa nie ma tego klimatu (jak np Wro czy Krk). Starówka jest za mała, studenci rozproszeni, turyści zagubieni w porozrzucanych na dużym obszarze atrakcjach...do tego normalny ruch kołowy na niby głównym "deptaku" czyli Nowym Świecie.
Opinie o tzw Warszawiakach napływowych lepiej przemilczę, hehe



Mies - Śro Lip 26, 2006 7:09 am
Przyznam że mieszkając w innych rejonach Polski trudno mieć pozytywne uczucia wobec Warszawy. Dodam nawet, że to miasto wydawało mi się beznadziejne przez pierwsze 3-4 lata studiów.

Natomiast gdy zacząłem poznawać je trochę bardziej szczegółowo, to zaczęło mnie fascynować. Jego odkrywanie ma w sobie coś z archeologii i chyba nie ma miesiąca żebym nie zobaczył czegoś ciekawego. Osobom którym Warszawa się nie podoba (często zasadnie) mogę tylko podpowiedzieć, że pod jej siermiężnością jest wiele fascynujących i pięknych miejsc, w które osoby "z zewnątrz" docierają bardzo rzadko



miglanc - Śro Lip 26, 2006 1:24 pm
Wlasciwie to sytuacja jest chyba podobna z Katowicami. Nasze miasto tez nie jest zbyt popularne w Polsce. I tez trzeba je dosc dlugo odkrywac.

Warszawa zachowala klimat, ale mozna go poczuc wlasnie na Pradze, w Zolibozu, czy na Starym Mokotowie. Jednak w obrazie wspolczesnej Warszawy dominuje takie eldorado, ktore rpzyciaga ludnosc z wielu malych miasteczek i wsi, a czesciowo takze z duzych miast. Stad w Warszawie tyle snobizmu. Z durgiej strony zadroszcze temu miastu, ze tyle sie tam dzieje ciekawych rzeczy.



salutuj - Śro Lip 26, 2006 1:47 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Mies - Śro Lip 26, 2006 2:21 pm
Ja się w Warszawie "katowickością" chlubię gdzie się da i jakoś na razie nic mi się nie stało



d-8 - Nie Sie 06, 2006 6:24 pm
fajne zdjecia z naszej stolicy

nawet nie wyglada to tak zle

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/51,34862,3529587.html
enjoy

a tu artykul jeszcze z GW :

Warszawa z lotu ptaka
Serię zdjęć nad Warszawą nasz fotoreporter Jerzy Gumowski wykonał lecąc helikopterem policyjnym oraz na paralotni, jego drugiej największej pasji

Warszawa w zdjęciach

Takie zdjęcia jeszcze dwa lata temu były nielegalne - dopiero w 2004 r. z prawa lotniczego usunięto zapis z lat 60. zabraniający fotografowania z powietrza. ( !!! ) Dziś zezwolenie jest wymagane jedynie dla specjalnych aparatów wielkoformatowych na potrzeby kartograficzne, gdzie kąt widzenia jest bardzo dokładnie kontrolowany.

Jerzy Gumowski fotografować z powietrza zaczynał aparatem olympus mju II, a w tej chwili zabiera canona 10D i canona mark 1n - wraz z dwoma teleobiektywami 70-200 mm i 17-35 mm.

- Z paralotni zrobiłem zdjęcia ulic i domów - mówi Jurek. - Natomiast zdjęcia ze Śródmieścia robiłem w dzień mszy po śmierci papieża z helikoptera policyjnego, który z oczywistych względów ma zgodę na loty nad miastem. W ten sposób robi się zdjęcia na potrzeby służb miejskich. Ostatnio fotografowałem z niego korki warszawskie, łatwo i bezpiecznie przez otwierane okna. Śmigłowiec to nie to, co samolot, lecący powyżej 100 km/h, tutaj można lecieć i 40 km/h czy nawet się zatrzymać - mówi Jurek. - Sam robić takich zdjęć wciąż nie mogę. Urząd Lotnictwa Cywilnego nie chce mi dać zezwolenia na lot nad centrum Warszawy. Samolot nie może być jednosilnikowy i nie można lecieć niżej niż 200 metrów nad przeszkodami, czyli poniżej 350 metrów na Pałacem Kultury nie ma szans.

Prywatnie Jerzy lata też czasami samolotem piper - repliką samolotu sprzed II wojny światowej - z kolegą pilotem Maciejem Dróżdżem. Fotografuje od 1973 r. Pierwsza nagroda, w konkursie Fotoexpo '76 w Poznaniu sprawiła, że z aparatem nie żegna się na krok. W "Gazecie" pracuje z przerwami od samego początku. Co roku bierze udział w konkursach fotograficznych. Jego tegoroczne laury to II miejsce Grand Press Photo w kategorii Wydarzenia, za zdjęcie górników demonstrujących przed Sejmem oraz I miejsce w konkursie BZ-WBK i "Rzeczpospolitej" w kategorii Sport, za zdjęcie piłkarzy Polonii Warszawa.



jacek_t83 - Nie Sie 06, 2006 6:40 pm
Ja tam za stolyca nie przepadam...

ja: przepraszam, co to za stacja?
warszawiak: a co ... nie widzisz?
ja: co bar hot-dog?

a poza tym dziadek mi opowiadal, ze kradli nasz wegiel a potem nam zaspiewali "nie masz cwaniaka nad warszawiaka"



absinth - Nie Sie 06, 2006 10:42 pm
ja tamdo Wawy nic nie mam
nie moge powiedziec ze uwielbiam to miasto raczej mam neutralna sympatie hehe ze tak to okresle. Duzo nowej architektury ktora teraz powstaje w Wawie jest na prawde swietna.
A co do samych Warszawiakow/Warszawianek to pare znalem i moje dotychczasowe kontakty byly zdecydowanie pozytywne



Mies - Pon Sie 07, 2006 10:14 am
"Nie masz cwaniaka nad warszawiaka" może wstyd przyznać ale usłyszałem w pełnej wersji jakieś tydzień temu w radiu `94.

Moim zdaniem promuje zdrowy lokalny partiotyzm

"Alejami wycackany szedł se jakiś gość
Facjata niby owszem, może być,
Nagle potknął się o kamień rycząc "O psiakość !
Jak oni mogą w tej Warszawie żyć !"
I ciut nie zalała mnie zła krew,
Więc go na perłowo w tenże śpiew:

Nie bądz za cwany w Unrrę odziany,
To może mieć dla ciebie skutek opłakany.
Nie masz cwaniaka nad warszawiaka,
Który by mógł go wziąść pod bajer lub pod pic."



d-8 - Pon Sie 28, 2006 10:40 pm
jak dobrze wiemy ludzie w Wawie ubieraja sie dosc ciekawie i nieco odmienniej niz w pozostalych miastach PL

jak wiemy dobrze rowniez czesc z nas zwraca na te kwestie mniejsza wage inni mniejsza, z ocena podobnie

mimo to, kiedys w rozmowie z jednym z czlonkow z 4D skontastowalismy, ze jednak na ulicach Wawy inni troche ludzie przemykaja
( a przy ostatnich relacjach Sputnika i Sky i ich znajomych o natezeniu elementu asocjalnego to juz w ogole nie wspomne... )

tutaj znajdziecie ciekawe foty ludzi dnia codziennego w Warszawie AD 2006
nie sa oni jakos specjalnie wystajlowani, ani zdjecia jakos szczegolnie nie zachwycaja, ale sa po prostu OK

enjoy :
http://kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy ... 9.html?i=0



Mies - Śro Wrz 06, 2006 8:52 am
A teraz coś o naszym słynnym architekcie.
---


Spotkanie ze "Spacerownikiem po Mariensztacie i Powiślu"



Jerzy S. Majewski 2006-06-05

Jak wyglądała przed wojną Czerniakowska przy Ludnej?, a kiedy powstała klasycystyczna studnia w parku przy Książęcej? - takie pytania zadawali w sobotę nasi czytelnicy, którzy przyszli na spotkanie z nami ze Spacerownikiem po Mariensztacie i Powiślu

Spacerownik - Powiśle
Umówiliśmy się w sobotę na tarasie kolosalnych schodów w Centralnym Parku Kultury i wybraliśmy na krótką wycieczkę.

Pogoda dopisała, a miejsce spotkania należy do najpiękniejszych w Warszawie. Park, mnóstwo zieleni, perspektywa ze skarpy aż po Wisłę i teatrzyki ogródkowe tuż obok.



Trudno uwierzyć, że nie zawsze było tu tak urokliwie. Pod Skarpą na górnym Czerniakowie między ulica Rozbrat a Wisłą do 1944 r. ciągnęła się gęsto zabudowana dzielnica. Dymiły tu kominy fabryk i słały dziesiątki kamienic czynszowych, pośród które w latach 30, powoli wdzierały się nowoczesne budynki. Na dowód, że tak było, jeden z uczestników wycieczki, pan Cyprian Sokołowski wyciągnął panoramiczne zdjęcie z 1945 r. Sam mieszka na Powiślu od przedwojny i opowiadał też o innych miejscach w swojej dzielnicy. Mówił na przykład o opisanym w naszym Spacerowniku kościele mariawitów przy ul Szarej. W Spacerowniku zastanawiałem się, czy śladem po tej budowali nie są ostrołukowe arkady na ścianie szczytowej kamienicy przy Szarej 10.



- Niekoniecznie. Dobrze pamiętam ten kościół,. Zbudowany z cegły był wolno stojący - opowiadał nam wczoraj.

- A co było na tarasie, gdzie teraz jesteśmy? - pytała jakaś pani. Okazało się, że większość uczestników naszego spaceru wiedziała - przed wojną stał tu dawny pałac Branickich mieszczący ambasadę francuską.



Mało kto jednak wiedział, że dziś jedynym reliktem budynku jest ceglany słupek ogrodzenia z betonową wazą.

Spacerowaliśmy powyżej skarpy w rejonie ulic Frascati. Nullo, alei Na Skarpie. - Proszę powiedzieć o tym budynku, to dzieło znakomitego architekta Karola Schayera - prosił jeden z uczestników wycieczki Łukasz Malczewski z Katowic. Prośba nie była przypadkowa. Scheyer był jednym z najbardziej znanych przedwojennych architektów w stolicy Górnego Śląska. Po wojnie wyemigrował do Bejrutu.

Sobotnia wycieczka to dopiero początek naszych wędrówek po Warszawie. W najbliższy czwartek ukaże się kolejny Spacerownik, tym razem po Śródmieściu Południowym. W weekend zaprosimy więc na kolejną wycieczkę ze Spacerownikiem.
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,49509,3395843.html

Zdjęcia http://miasta.gazeta.pl/warszawa/178609 ... 8.html?i=0

Cały tekst Spacerownika http://miasta.gazeta.pl/warszawa/0,49509.html



Bruno_Taut - Śro Wrz 06, 2006 9:46 am

fajne zdjecia z naszej stolicy


Zaraz, zaraz. Ja tam Opola nie widzę.



Mies - Śro Wrz 06, 2006 10:20 am
Inne miejsca z tamtej wycieczki po Powiślu (potem były jeszcze 4 podobne):
Dość popularne miejsce piwnych imprezek



Trynitarze (w pewien sposób związani ze Śląskiem)


Pałac Ostrogskich


Pałac Simona de Szymonowicza


Pałac Zamoyskich


Poniatoszczak


Wejście na jedną z najbardziej romantycznych uliczek w Warszawie (tablica jest postrzelana od czasów wojny, niedaleko za nią stoi oryginalna gazowa latarnia).




Wiadukt Markiewicza


Nowy budynek rządowy


Ulica Bednarska


Stara łaźnia z czasów Królestwa Kongresowego


Pozostałości neogotyckiej szkoły




Stare tabliczki




Drewniana klatka schodowa








maciek - Śro Wrz 06, 2006 3:51 pm
OT:

3. dzień w tym mieście. Moje oczy wyglądają, jakby mnie ktoś pobił - są przekrwione i bardzo zmęczone. Używam kropli Visine, które z założenia mają likwidować przekrwienie. Ale tak przekrwionych oczu, jakie mam po jednym dniu w Warszawie nie da się zlikwidować. Ciągle boli mnie tu głowa. Na ciele zaczęła pojawiać się wysypka. "Kocham" warszawską śmierdzącą wodę lub powietrze. Nie wiem co to takiego, ale nie mogę tu żyć. Mam nadzieję, że wytrzymam do jutra.



Oskar - Śro Wrz 06, 2006 4:05 pm

OT:

3. dzień w tym mieście. Moje oczy wyglądają, jakby mnie ktoś pobił - są przekrwione i bardzo zmęczone. Używam kropli Visine, które z założenia mają likwidować przekrwienie. Ale tak przekrwionych oczu, jakie mam po jednym dniu w Warszawie nie da się zlikwidować. Ciągle boli mnie tu głowa. Na ciele zaczęła pojawiać się wysypka. "Kocham" warszawską śmierdzącą wodę lub powietrze. Nie wiem co to takiego, ale nie mogę tu żyć. Mam nadzieję, że wytrzymam do jutra.


To jak relacja z pola bitwy. Maciek, co Ty tam robisz?



maciek - Śro Wrz 06, 2006 4:10 pm

OT:

3. dzień w tym mieście. Moje oczy wyglądają, jakby mnie ktoś pobił - są przekrwione i bardzo zmęczone. Używam kropli Visine, które z założenia mają likwidować przekrwienie. Ale tak przekrwionych oczu, jakie mam po jednym dniu w Warszawie nie da się zlikwidować. Ciągle boli mnie tu głowa. Na ciele zaczęła pojawiać się wysypka. "Kocham" warszawską śmierdzącą wodę lub powietrze. Nie wiem co to takiego, ale nie mogę tu żyć. Mam nadzieję, że wytrzymam do jutra.


To jak relacja z pola bitwy. Maciek, co Ty tam robisz?



SPUTNIK - Śro Wrz 06, 2006 4:18 pm

No właśnie nic. Kładę się grzecznie do łóżka o 22. A rano słyszę pytania "Popiło się chyba za ostro, co?:)". Tak, jak zawsze mówię, jestem uczulony na to miasto.

to zdaje się jakaś reakcja psychosomatyczna



salutuj - Śro Wrz 06, 2006 4:29 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



miglanc - Śro Wrz 06, 2006 6:00 pm
Z tymi zalzawionymi i przekrwionymi oczami to mnie sie tez zdazylo jak bylem dluzej w Warszawie. Ale jak leci woda z kranu i ta woda jest szara to wszystko tlumaczy.



Mies - Wto Wrz 19, 2006 12:23 pm
Szara woda?

Remont Krakowskiego Przedmieścia wykrakany na zimę
Dariusz Bartoszewicz2006-09-18, ostatnia aktualizacja 2006-09-19 08:31

Sensacja! Zaczyna się przebudowa Krakowskiego Przedmieścia w deptak. W nocy z piątku na sobotę zostanie zamknięty pierwszy odcinek od ul. Świętokrzyskiej do Królewskiej

Fot. Paweł Słomczyński / AG Wiadomość jest sensacyjna. Depeszę podała wczoraj nawet Polska Agencja Prasowa. Milczały tylko media zagraniczne. - Czy to nie kaczka dziennikarska? - spytaliśmy z niedowierzaniem w Zarządzie Dróg Miejskich.

- Dlaczego pan tak sądzi? - oburzyła się Urszula Nelken, rzecznik ZDM. - My zrobiliśmy bardzo dużo, by ta inwestycja mogła się zacząć jak najszybciej - zapewniła.

Ale to właśnie ZDM był głównym hamulcowym remontu, bo boi się zmian i wcale się nie pali, by Krakowskie przekształcić w najpiękniejszy deptak stolicy. Tak przynajmniej uważa Michał Borowski, naczelny architekt miasta, który już dawno obiecał, że "remont zacznie się, jak tylko zejdą śniegi". Jego słowa ziszczą się dopiero po dwóch długich zimach.

Oprócz rewolucji estetycznej (jezdnie i chodniki z równo przyciętego granitu, efektowne "meble" uliczne, reprodukcje obrazów Canaletta osadzone w bryłach szkła na deptaku) dojdzie do komunikacyjnego trzęsienia ziemi. Zwężoną do dwóch jezdni ulicą będą jeździć tylko autobusy, taksówki i orszaki prezydenckie. Ubędzie miejsc do parkowania, a podziemnych garaży nikt nie buduje.

- Dokumentacja wciąż nie jest do końca gotowa, dlatego nie mogliśmy zaczynać - twierdzi Urszula Nelken. Po chwili przyznaje, że Warszawa jest wręcz naszpikowana podziemnymi rurami i kablami. A po rozkopaniu zawsze zdarzają się jakieś niespodzianki, bo nie wszystko jest naniesione na plany. Żeby teraz zapobiec przestojom, ZDM powołał specjalny zespół, "który non stop jest pod komórką". Ma reagować natychmiast, gdyby trafiła się jakaś rura-widmo, którą przeszkadza.

Zamknięcie ulicy ze stoickim spokojem przyjmuje Adam Dybcio. Jego firma Adrog jest w konsorcjum wykonawczym i zajmie się układaniem nawierzchni z regularnych granitowych bloczków. - Jestem tym, który kończy. Dlatego zacznę roboty zapewne w połowie października. Żółtawy granit, z którego zrobimy chodniki, już płynie z Chin - mówi.

- Żeby tylko nie utonął... - wtrącam.

- To się przytrafiło Niemcom. Statek z dostawą granitu dla Berlina poszedł na dno - zdradza Adam Dybcio.

Główny projektant zmian na Krakowskim już wie, że wybija godzina zero. - Wierzę w tę inwestycję, tym bardziej że zbliżają się wybory samorządowe - mówi dr Krzysztof Domaradzki, urbanista.

Warszawiacy trzymają teraz kciuki za drogowców, by jesień była złota, a zima lekka. Przebudowa pierwszego odcinka między Świętokrzyską a Królewską ma bowiem zająć cztery miesiące. To oznacza, że jej zakończenie przypadłoby bardzo niefortunnie, bo w połowie stycznia.

- A zima to nie sezon na tego typu prace - przypomina dr Domaradzki.

- Może wykonawca przyspieszy i skończy wcześniej? - marzy Urszula Nelken i liczy na sprzyjającą aurę.

Na czas przebudowy pierwszego odcinka Krakowskiego Przedmieścia w nocy z piątku na sobotę samochody i autobusy zostaną skierowane objazdem przez Mazowiecką i Królewską, a z powrotem - Kredytową i Jasną. Generalnym wykonawcą jest konsorcjum firm z Mostostalem Warszawą na czele. Inwestycja pochłonie 44 mln zł i ma się zakończyć w listopadzie 2007 r.



Mies - Wto Wrz 19, 2006 12:25 pm
Problem, z którym mamy do czynienia we wszystkich naszych miastach.

Orgia znaków drogowych na Krakowskim Przedmieściu
Dariusz Bartoszewicz, Krzysztof Śmietana2006-09-15, ostatnia aktualizacja 2006-09-15 21:53

Aż kilkaset znaków drogowych wyrośnie po remoncie na Krakowskim Przedmieściu. Kilka ma stanąć dokładnie na Osi Saskiej, a cały ich las - wokół pomników Kopernika i Mickiewicza. Tylko po co, skoro ulica ma być zamknięta dla samochodów?
Kiedy architekci i urbaniści z firmy Dawos, którzy zaprojektowali przekształcenie w deptak Traktu Królewskiego od Świętokrzyskiej do pl. Zamkowego, zobaczyli propozycję organizacji ruchu, nie mogli uwierzyć. W planach aż roi się od słupków i tablic. Prysło marzenie, że klimat ulicy będzie prawie taki jak na obrazach Canaletta.

- To już prawdziwa orgia znaków drogowych. Część z nich trzeba przesunąć, a część usunąć - uważa dr Krzysztof Domaradzki, urbanista i główny projektant przebudowy ulicy.

- Ten projekt jest gotowy od roku. Zgłaszanie uwag teraz, tuż przed rozpoczęciem remontu, jest niepoważne - mówi na to Robert Kucharek z firmy Atkins, która ze spółkami Crowley i Salans zarządza inwestycją w imieniu miasta.

- Tylko że drogowcy ustalają wszystko między sobą za naszymi plecami - odpowiada mu dr Domaradzki.

Zarzuty i rady architektów

Planiści z Dawosu proponują, by zrezygnować z większości wielkich niebieskich tablic z literą "P" informujących o miejscach do parkowania w sąsiedztwie pomnika Kopernika. Chcą też koniecznie usunąć wszelkie znaki drogowe z Osi Saskiej, czyli na przedłużeniu ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza. Tu architekci zamierzają umieścić w posadzce płytę z brązu z zarysem największego barokowego założenia urbanistycznego w Warszawie.

- Powinno się też zrezygnować z biało-czerwonego pasiaka w formie strzały na nowym zakręcie z Oboźnej w Kopernika [obie stracą połączenie z Krakowskim Przedmieściem]. Podobne oznakowanie ma sens na niebezpiecznych serpentynach w Tatrach w drodze na Morskie Oko, ale nie w tym miejscu! - zauważa Dariusz Śmiechowski, architekt i współprojektant przebudowy Krakowskiego w deptak.

Architekci postulują, by ograniczyć liczbę znaków drogowych do minimum i jak najwięcej z nich umieścić na latarniach lub za zgodą konserwatora zabytków na budynkach zamiast na własnych słupkach. Radzą, by je grupować. Proponują też zmniejszenie ich wielkości, by tak nie dominowały w zabytkowej przestrzeni ulicy. I są zdziwieni, że chyłkiem próbuje się wstawiać parkomaty i miejsca postojowe przy Krakowskim Przedmieściu od okolic przystanku autobusowego przy Miodowej aż do kawiarni Telimena przy Trębackiej.

Czy drogowcy zmiękną?

Jednak miejski inżynier ruchu Janusz Galas broni znaków jak lew. - Można je zlikwidować, ale wtedy trzeba Krakowskie Przedmieście wykreślić z rejestru dróg publicznych i przyjąć, że to droga wewnętrzna - denerwuje się.

Koncepcja ulicy bez znaków powstała kilka lat temu. Wymyślił ją inż. Zygmunt Użdalewicz, były wicedyrektor Zarządu Dróg Miejskich. - Zakładaliśmy jednak, że po Krakowskim nie jeździłyby nawet duże autobusy, lecz jedynie niewielkie kursujące z pl. Trzech Krzyży w kierunku Dworca Gdańskiego. Zarząd Transportu Miejskiego nie był jednak zainteresowany taką koncepcją - przypomina sobie Użdalewicz.

Teraz najprawdopodobniej stanie na tym, że znaków będzie tylko trochę mniej. - Wiem, że architekci mają dużo zastrzeżeń. Projekt mam korygować, ale nie zrobię tego kosztem bezpieczeństwa - zastrzega dr Andrzej Cielecki z firmy AC-Projekt, w której powstała organizacja ruchu dla Krakowskiego. Przyznaje, że dałoby się zrezygnować ze znaków przy miejscach do parkowania (można je zaznaczyć np. innym kolorem nawierzchni) czy biało-czerwonych słupków z łańcuchami. Krzysztof Domaradzki: - Mam nadzieję, że znaków będzie jak najmniej. Przecież Trakt Królewski to nie jest zwykła ulica. Ta przestrzeń powinna być jak dzieło sztuki.



Mies - Czw Wrz 21, 2006 7:06 am

Z rurą na Rynku - felieton Jerzego S. Majewskiego

Jerzy S. Majewski2006-09-20, ostatnia aktualizacja 2006-09-20 21:33


Fot. Adam Kozak / AG Czara goryczy się przelała.

Warszawa coraz bardziej znika za gigareklamami. Chyba nikt już nad tym nie panuje. Po raz kolejny północna pierzeja Rynku Starego Miasta (czyli strona Dekerta) schowała się za megabanerem reklamowym. Niby nic nowego. Takie reklamy były tu już wcześniej. Muzeum Historyczne ma z niej pieniądze na remont budynków. Tyle że reklama reklamie nierówna. Tym razem trzy kamienice zdematerializowały się niczym królik w kapeluszu magika, a na banerze oglądamy kadr z filmu z facetem o głowie wielkiej jak piętro, z rurą w ręku, i ze wzburzonym morzem w tle.

Na początku nawet myślałem, ze to reklama rurociągu Rosja - Niemcy po dnie Bałtyku. Ale nie! Tak reklamuje się się stacja telewizyjna. Która? Tego nie zdradzę. Bo też reklama to estetyczny skandal. Zwykły akt przestrzennego prostactwa. Komercja w czystej postaci. Reklama, która równie dobrze mogłaby wisieć na ścianie Dworca Centralnego czy płocie w każdym miejscu na świecie. Ale na Boga - nie na kamienicach przy najstarszym placu stolicy!

A przecież miało być inaczej. Zgodnie z wytycznymi Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na banerze powinna być odwzorowana fasada zasłoniętego budynku. Tak jak było to kilka lat temu przed fasadą kościoła św. Anny. Tyle że kościół był naprawdę remontowany. I to szybko. A reklama sponsora ograniczała się do dyskretnego logo i zaraz po remoncie zniknęła. Remont kolejnych fasad kamienic Muzeum Historycznego trwa tak długo, że baner pewno powisi do przyszłego stulecia.

Ale oszpecanie Rynku Starego Miasta jest zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Wystarczy wybrać się na jakakolwiek ulicę miasta, aby być zaatakowanym billboardami ustawionymi na wielkich jednonogich słupach. Do niedawna nieliczne, teraz wciskają się dosłownie wszędzie bez ładu i bez składu. Stoją w Ogrodzie Saskim na osi saskiej. Wypchają się na barokową oś kanału królewskiego. Wepchnęły się do ogrodów BUW. Tylko czekać, aż wcisną się do królewskich Łazienek. Gdzie się podziewa konserwator zabytków? A co robi miejski wydział estetyki przestrzeni publicznej? Estetyką i przestrzenią publiczną raczej się nie zajmuje. http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3632661.html



Mies - Sob Wrz 23, 2006 8:47 pm
A tu ciekawostka.
Domy z 1938 roku, o których mało kto wie, bo są położone na przedmiesciach warszawskiego Grochowa, a które prezentują bardzo ciekawą architekturę.







Powyższe domy zostały wybudowane przez Towarzystwa Osiedli Robotniczych. Osiedle zbudowano w 1938 r. wg projektu Mirosława Szabuniewicza i Natalii Hiszpańskiej dla robotników zarabiających nie więcej niż 250 zł. Otoczonych ogrodem bloków jest 10, w każdym mieszkania po 30 i 37 m kw.
Te łączniki na słupach służyły za pralnie i suszarnie.
Niestety w czasach PRL część zaczęto przerabiać na mieszkania, stąd widać w niektórch miejscach przebite okna.



d-8 - Pon Wrz 25, 2006 3:50 am
Warszawa jak zwykle potrafi zaskoczyc - pozytywnie oczywiscie.

te przebitki z oknami ( und kraty jako bonus ) wiocha jak zwykle. no ale do tego juz chyba przyzwyczailismy sie z lekka



Mies - Pon Wrz 25, 2006 2:03 pm
Słyszałem że podobne osiedle z lat 30. jest też na Kole, ale to też dalekie rejony i jeszcze go nie widziałem.
TOR budował także w Łodzi, Lublinie, Lwowie i często była to dość awangardowa architektura.



MarcoPolo - Pon Wrz 25, 2006 5:00 pm


Planetarium w kształcie głazu opartego o brzeg Wisły, świetliki przypominające kratery, ściany w kolorach ziemi i przestronne powierzchnie wystawowe - tak już za dwa lata będzie wyglądać Centrum Nauki Kopernik.

W budynku będzie planetarium świecące w ciemności niczym rozżarzony meteoryt.

W środku Kopernika stałe wystawy ukażą historię wiedzy i technologii, ale bez gablot i tabliczek ''Nie dotykaj''.

Na dachu Centrum Nauki znajdzie się ogród (nazwany tektonicznym) z charakterystycznymi lejami, które "zapadną się" w głąb budowli, tworząc w ten sposób szklane świetliki






www.centrumnauki.pl



Tequila - Pon Wrz 25, 2006 6:27 pm
Hehehehehe - wiadać że ida wybory - ciekwy jestem kiedy padnie hasło Olimpiady nad Wisłą



Tequila - Pon Wrz 25, 2006 6:47 pm
I apropos:
Nie będzie nowego stadionu w Warszawie

Pełniący obowiązki prezydenta Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz podjął decyzję o unieważnieniu przetargu na budowę nowego stadionu przy ul. Łazienkowskiej - poinformował rzecznik Ratusza Robert Szaniawski.

Wcześniej opinię o unieważnieniu przetargu przekazała mu komisja przetargowa stołecznego Biura Zamówień Publicznych. "Jedyna złożona oferta została uznana za warunkową, a to jest niedopuszczalne" - powiedział PAP Naczelny Architekt Miasta Michał Borowski.

- Niemieckie konsorcjum HMB Stadien und Sportstattenbau GmbH wraz z partnerami w ofercie zaznaczyło, że zbudują stadion, ale pod warunkiem, że załatwią sobie środki finansowe. Ten dopisek wyklucza udzielenie pozytywnej rekomendacji temu konsorcjum i nie pozostawia prezydentowi Marcinkiewiczowi innej możliwości jak unieważnienie przetargu - dodał Borowski.
Konsorcjum HMB Stadien und Sportstattenbau GmbH wraz z Wayss und Freytag Schlusselfertingbau AG i Krupp Stahlbau Hannover GmbH w złożonej ofercie wyceniło budowę obiektu na 462 374 276 złotych plus vat. Od miasta chce pozyskać środki w wysokości 178 milionów brutto. Niemieckie konsorcjum miałoby użytkować stadion przez 16 lat.

Początkowo w ostatniej fazie powtórzonego przetargu brały udział jeszcze dwa konsorcja - ITI Holding SA wraz z klubem piłkarskim Legia Warszawa i niemieckim Hochtief Construction AG oraz Fundacja CWKS Legia wraz z portugalskim Amorim Immobiliaria. Nie zdecydowały się jednak złożyć ofert i tym sposobem zwycięzcą przetargu została niemiecka firma.

Miasto planuje wybudować na terenach przy Łazienkowskiej stadion piłkarski z trybunami na co najmniej 35 tys. widzów, a także boisko treningowe, inne obiekty usługowe o funkcji sportowo- rekreacyjnej oraz parkingi. Nowy stadion ma służyć Legii Warszawa oraz prawdopodobnie piłkarskiej reprezentacji Polski. Ma zapewnić także możliwość organizacji imprez masowych, np. koncertów, wystaw oraz targów.

http://sport.onet.pl/0,1248770,1408476,wiadomosc.html



Mies - Wto Wrz 26, 2006 11:36 am

Teren wykopalisk przy pl. Piłsudskiego. Archeolodzy odsłonili piwnice Pałacu Saskiego wysadzonego przez Niemców w 1944 r. Gmach zostanie niebawem odbudowany http://miasta.gazeta.pl/warszawa/51,348 ... 8.html?i=5



Tequila - Wto Wrz 26, 2006 5:56 pm
Heheh - tu w Katosach powinni odbudować Muzeum Śląskie na strym miejscu bo tez odkopali fundamenty



Mies - Pią Wrz 29, 2006 9:54 am
Pewnie, że powinni.

-----------

Wieżowiec autorstwa prestiżowej pracowni SOM stanie na Woli

Dariusz Bartoszewicz 2006-09-28

Wysoka wieża z apartamentami zaprojektowana przez znakomitych architektów z londyńskiej pracowni Skidmore Owings Merrill (SOM) stanie na Woli przy ul. Grzybowskiej


Fot. Materiały Inwestora
Tak będzie wyglądać wieżowiec zaprojektowany przez architektów z biura SOM. Mondrianowskie podziały fasady to rytm betonu, metalu, szkła i granitu.

Będzie mieć 84 m wysokości i 250 mieszkań na 27 piętrach. Na elewacji pojawi się mnóstwo szkła, ale także metal, kamień i beton. IGD - Irlandzka Grupa Deweloperska zbuduje wieżę dokładnie między biurowcem Kolmex a stacją CPN, po przeciwnej stronie niż hotel Hilton.

- Inwestycję chcemy zacząć w marcu przyszłego roku - zapowiada Agnieszka Nieman z IGD.

To już drugi projekt mieszkaniowy w Warszawie przygotowany przez tak znakomitych zagranicznych architektów. Pierwszym jest 192-metrowy drapacz chmur projektu Daniela Libeskinda, który firma Orco ma realizować przy ul. Emilii Plater.

- U nas cena będzie naprawdę niezbyt wygórowana jak na standard i jakość projektu - 12-14 tys. zł za m kw. - próbuje przekonać Agnieszka Nieman.

Dolna kilkupiętrowa partia wysokościowca będzie większa i szersza. To tzw. podium. W jego przyziemiu znajdzie się SPA dla mieszkańców - z basenem i fitness clubem, a także restauracja. Właściwa wieża zostanie nieco wycofana do tyłu. Jej bryłę urozmaicą przewężenia w dwóch miejscach. Dzięki nim cała wieża będzie wyglądać tak, jakby została złożona z dwóch kostek osadzonych na trzeciej, największej - na wspomnianym podium. Jego boczne ściany będą ślepe. Projektantom chodzi bowiem o to, by na sąsiednich, pustych na razie działkach, inwestorzy mogli bez problemu "doklejać" kolejne budynki. W przyszłości wszystkie utworzą pierzeję zwartej zabudowy.

- Chcemy otworzyć nową kartę w architekturze mieszkaniowej. Bardzo nowoczesny budynek wyróżni lekkość i transparentność. Mamy ambicję stworzenia wieżowca wyrazistego, o bardzo silnym charakterze. To ma być taki dom, dzięki któremu zapamiętuje się i rozpoznaje całą okolicę - mówi Czesław Komorowski, szef działu architektury w firmie Epstein Polska współpracującej z SOM nad tym projektem.

Architekt porównuje rysunek elewacji planowanego apartamentowca do obrazów Mondriana, które mają charakterystyczną zaburzoną geometrię podziałów pionowych i poziomych. W tym przypadku rytm na fasadach wieży wyznaczą pasy granitu, metalu i betonu.

- Nie ma jeszcze w Polsce apartamentowców tej klasy, serwisowanych - z obsługą znaną tylko z najlepszych hoteli. W lobby będzie można zamówić sprzątanie, zrobienie zakupów czy oddanie rzeczy do pralni. To oferta dla młodych ludzi, bez rodzin, zapracowanych - kusi Agnieszka Nieman.

Londyńska pracownia SOM zasłynęła już u nas z realizacji przepięknego i niemal całkiem przezroczystego biurowca Rondo 1 przy rondzie ONZ.



Mies - Pią Wrz 29, 2006 10:00 am
24 tys. za metr w wieżowcu Libeskinda

JAD2006-09-28, ostatnia aktualizacja 2006-09-28 19:46

W Warszawie padła kolejna cenowa bariera. Za metr kwadratowy w apartamentowcu przy Złotej 44 będzie trzeba zapłacić 24 tys. zł - czytamy w dzisiejszym "Dzienniku"


Fot. Materiały Inwestora
Apartamentowiec przy Złotej 44

Cenowe szaleństwo na rynku nieruchomości w warszawskim Śródmieściu trwa w najlepsze. Jak pisze "Dziennik" ceny nowych mieszkań budowanych w ścisłym centrum stolicy coraz częściej przekraczają 10 tys. za mkw.

Jednak kolejny rekord pobiją najprawdopodobniej mieszkania w planowanym przez firmę Orco apartamentowcu Złota 44, zaprojektowanym przez światowej sławy architekta Daniela Libeskinda. Według gazety firma kontaktuje się już z zainteresowanymi klientami i informuje, że za jeden metr trzeba będzie zapłacić 6 tys. euro, czyli około 24 tys. zł.

Luksusowy budynek przy Złotej będzie miał 192 metry wysokości, 45 pięter i 251 apartamentów.



Mies - Pią Wrz 29, 2006 10:02 am
Dla miłośników kolejek: http://www.kolejka-piaseczno.com/



Mies - Śro Paź 11, 2006 2:50 pm
Jakie Monachium, jaka Warszawa - wystawa w drapaczu chmur

Dariusz Bartoszewicz 2006-10-10,
ostatnia aktualizacja 2006-10-10 11:46

Metropolia ma być zwarta, zielona i pełna dobrej architektury. W poniedziałek w ogrodzie zimowym drapacza chmur Rondo 1 przy Rondzie ONZ otwarto wystawę "Monachium. Strategie, cele, kierunki rozwoju"
- 120 lat temu radni ogłosili konkurs na projekt rozwoju naszego miasta. I po bardzo długiej dyskusji w 1904 r. ten plan został zatwierdzony. Do dziś stanowi podstawę rozwoju miasta - mówi prof. Christiane Thalgott, naczelna architekt Monachium.

W centrum ekspozycji na postumencie umieszczono zdjęcie stolicy Bawarii z lotu ptaka. Na nim są zaznaczone różnymi kolorami główne obszary, które teraz podlegają przekształceniom. Może je podświetlić, naciskając guzik przy opisach w językach niemieckim i angielskim. I tak możemy się dowiedzieć, że np. ogromne tereny kolejowe w centrum Monachium między Dworcem Głównym, Laim i Passing są teraz zabudowywane osiedlami mieszkaniowymi dla 16 tys. ludzi. Będą też tam miejsca pracy dla 19 tys. osób.

Pomysł na przyszłość Monachium zawiera się w prostym i chwytliwym haśle: "Zwarte - wielkomiejskie - zielone". Władze nie chcą dzikiej, rozlewającej się na peryferia urbanizacji. W zarysie strategii czytamy: "Należy ograniczyć inwestowanie na niezabudowanych i nieuzbrojonych terenach podmiejskich, a skoncentrować rozwój przestrzenny Monachium na wolnych terenach wewnątrz miasta". Dlatego domy powstają teraz wokół ogromnych korytarzy kolejowych, terenach poprzemysłowych oraz w miejscu dawnych koszar. Planiści nie zapominają też o tworzeniu zielonych klinów parków i ogrodów, które prowadzą od centrum aż na obrzeża do zielonego pierścienia wokół miasta.

Czego Warszawa może się od Monachium nauczyć? Kontynuacji planowania. U nas zwykle nowa ekipa przychodzi i natychmiast podważa dorobek poprzedników, zaczynając wszystko od początku (tak się stało np. z projektem planu ścisłego centrum). Warto też promować ideę miasta zwartego. Warszawa jest coraz bardziej rozlazła. Osiedla rozsypują się niczym kasza, wciąż dalej od centrum. Tak tworzy się niewygodne i drogie miasto - niezwykle kosztownej infrastruktury, dalekich i kłopotliwych dojazdów, bezsensownie traconej energii (podkr. moje). I wreszcie: trzeba chronić zieleń, która wciąż jest atutem Warszawy. Monachium tworzy zielone kliny, a my je zabudowujemy, nie wykorzystując "dzikich stepów" - ogromnych terenów kolejowych. Wystawę "Monachium. Strategie, cele, kierunki rozwoju" można oglądać w Rondo 1 do 29 października.
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3675672.html



salutuj - Śro Paź 11, 2006 2:56 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



d-8 - Czw Paź 12, 2006 5:07 am
no tak, ale do niemieckiego planowania i myslenia w tym wzgledzie to nam jeszcze daleko daleko.
a w sumie to moglibysmy sie od nich wiele nauczyc i brac przyklad



MarcoPolo - Pią Paź 13, 2006 8:38 am
Mala architektura na Krakowskim Przedmiesciu - kontrowersyjny projekt



Ławka przestawna. Dużych będzie 20, a małych 29.


Duża donica na kwiaty. Takich na Krakowskiem przedmieściu stanie 20.


Podświetlany słup ogłoszeniowy - 8 sztuk

Tak mają wyglądać słupki znaków drogowych

W rejonie skweru Hoovera pojawią się takie latarnie. W innych miejscach na Krakowskim staną tak zwane pastorały

http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/5,74 ... 0.html?i=5



koniaq - Pią Paź 13, 2006 10:00 am
Ławki sa paskudne, reszta jakas nijaka. To nawet nie jest jakis dobry nowoczesny design. nie rozumiem, po co dawac cos miernego nowoczesnego, skoro to miejsce az sie prosi o stylizowana mała architekture... Jedynie te donice sa dobre !



winn - Pią Paź 13, 2006 9:35 pm
hehe, juz lepsze by byly przeszczepione Ludwiki XVI, od nas



Mies - Czw Paź 19, 2006 12:50 pm

Ławki sa paskudne, reszta jakas nijaka. To nawet nie jest jakis dobry nowoczesny design. nie rozumiem, po co dawac cos miernego nowoczesnego, skoro to miejsce az sie prosi o stylizowana mała architekture... Jedynie te donice sa dobre !

Całkowicie się zgadzam koniaq.

----------

Najbrzydszy warszawski wieżowiec zmieni fasadę

Michał Wojtczuk2006-10-16,

FIM Tower, uznawany za jeden z najbrzydszych warszawskich biurowców, będzie modernizowany. W przyszłym roku ma przypominać ogromny flakon ekskluzywnych perfum



Brzydką szachownicę granatowych i aluminiowych paneli w ceglastym kolorze zastąpi jednolita ciemnoniebieska fasada.



115-metrowy biurowiec u zbiegu ulic Chałubińskiego i Al. Jerozolimskich ma zaledwie dziesięć lat, ale bardzo się zestarzał. Najlepiej to widać, porównując go ze stojącym nieopodal gmachem Rondo 1. Różnica między tymi dwoma wieżami jest taka, jak między najnowszym modelem telefonu komórkowego zaopatrzonym w aparat fotograficzny i łącze internetowe a wielkim jak kaloryfer aparatem Centertela sprzed dekady.

Porównanie telefoniczne jest o tyle na miejscu, że do niedawna głównym najemcą FIM Tower był Polkomtel, operator sieci Plus GSM . W tym roku wyprowadził się do własnej siedziby, a inne firmy nie garnęły się, by wynająć opuszczoną powierzchnię. Dlatego nowy właściciel budynku - fundusz zarządzany przez luksemburską firmę Orco - zadecydował o modernizacji biurowca.



Najbardziej widowiskowa będzie zmiana elewacji. Brzydką szachownicę granatowych i aluminiowych paneli w ceglastym kolorze zastąpi jednolita ciemnoniebieska fasada. Nad skrzydłami budynku pojawią się podświetlane ażurowe aluminiowo-szklane konstrukcje, dzięki którym w nocy biurowiec będzie przypominać skrzący się światłem górski kryształ albo dziwaczny flakon drogich perfum. Może dlatego, że paryskie biuro Christian Biecher & Associes, które opracowało koncepcję modernizacji FIM Tower, ma na swoim koncie m.in. projekt buteleczki perfum Lancome Attraction.

Orco zastanawiało się, czy wysokościowca nie przerobić na budynek mieszkalny. - Ale bardzo szybko podjęliśmy decyzję, by FIM Tower pozostał biurowcem - mówi Olga Prokopiak z Orco.

Przebudowanie go na apartamentowiec uniemożliwiają bowiem przepisy nakazujące zapewnić odpowiednią liczbę miejsc parkingowych dla mieszkańców, a FIM Tower nie ma podziemnego garażu. Jego najemcy korzystają z parkingu po drugiej stronie Alej Jerozolimskich.

Remont elewacji potrwa około trzech miesięcy. Wewnątrz budynku zmieni się wykończenie podłóg, ścian i sufitów, wyremontowane zostaną toalety i windy. Orco nie ujawnia kosztów tej operacji. Odświeżony budynek ma być oddany do użytku do lipca przyszłego roku.
http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,3687918.html

---
Oby to nie był taki remont jak Hotelu Forum vel Novotel. Na renderach projekt wyglądał super a po cięciach w wydatkach inwestora wyszło fatalnie.



Mies - Czw Paź 19, 2006 12:55 pm
I jeszcze link do strony projektantów http://www.biecher.com/
To chyba będzie ich największa realizacja jak na razie i w dodatku chyba nie mają się czym pochwalić.



absinth - Czw Paź 19, 2006 7:33 pm
wiele mu to nie pomoze



d-8 - Pią Paź 20, 2006 6:47 am

wiele mu to nie pomoze

heh dokladnie !
zamienil stryjek siekierke na kijek
marne to bedzie nadal.



Mies - Pon Paź 23, 2006 10:51 am
Wieżowiec Libeskinda zatruje środowisko?

mar2006-10-18

Nad wieżowcem przy Złotej 44 w Warszawie znowu zbierają się chmury. Jak podaje "Życie Warszawy", przeciw jego budowie protestuje tym razem Stowarzyszenie Ekologiczne "Światowid".

Jego przewodnicząca Krystyna Kowalska złożyła wczoraj w miejskim Biurze Ochrony Środowiska protest przeciw przyjęciu przez urzędników tzw. raportu oddziaływania na środowisko, bez czego inwestor - firma Orco Group - nie będzie mógł otrzymać pozwolenia na budowę.

Według raportu inwestora, budynek nie wpłynąłby znacząco na zmianę stanu zanieczyszczenia środowiska w centrum Warszawy, podaje "ŻW". Nie zgadza się z tym przewodnicząca "Światowida". Jej zdaniem, wieżowiec i parkingi zlokalizowane w jego pobliżu spowodują przede wszystkim zwiększenie emisji spalin.



- Planują wyrzutnie na wysokości 9-10 pietra. Wydobywające się przez nią spaliny będą fruwać po sąsiednich osiedlach - powiedziała Kowalska dziennikarzom "ŻW". Jak dodała, na emisję pyłów w powietrzu wpłynie też agregat prądu, jaki ma być umieszczony w budynku.

Kowalska rozważa włączenie do sprawy nie tylko ratusza, ale i prokuratury.

Ratusz na razie odmawia komentarzy, natomiast Orco Group broni się przed zarzutami.

- Spełnienie wszelkich wymogów i norm jest dla nas priorytetem - zapewniła Anna Kowalczyk, rzecznik projektu.

To kolejny problem inwestora z wieżowcem. Tydzień temu pisaliśmy o gigantycznych odszkodowaniach, jakie Orco Group ma wypłacić lokatorom sąsiedniego budynku za utratę światła w ich mieszkaniach.

Autorem projektu budynku przy Złotej 44 jest znany na całym świecie architekt Daniel Libeskind. 192-metrowy wieżowiec miałby pomieścić 251 apartamentów.
http://dom.gazeta.pl/nieruchomosci/1,73497,3690405.html



salutuj - Pon Paź 23, 2006 12:20 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Mies - Wto Paź 24, 2006 6:58 am
30 października o 16.00 w sali rzeźby (będą oznaczenia) na Wydziale Architektury PW postawimy kolejny krok na drodze budowania publicznego dialogu na temat jakości życia w mieście.

Temat poniedziałkowego spotkania: "Zamieszkiwanie w rosnącej Warszawie"

Swój udział zapowiedzieli: prof. Maria Lewicka, prof Jeremi Królikowski, Stefan Kuryłowicz, Marek Budzyński, Darek Hyc oraz studenci z całej Polski.
Po prezentacji syntezy działań warszawskiej grupy AD PUBLICANDUM (koalicjamiast.it-zone.org) pod opieką Michała Owadowicza oraz wystąpieniu Kasi Zaborskiej wspomaganej przez dyplomanta berlinskiej Schule fur Stadt- und Regionalplanung - Henrika Wertha nastąpi dyskusja, rozmowa pomiędzy zaproszonymi gośćmi.

Głównym problemem poruszanym podczas dyskusji będą osiedla zamknięte. Możliwe że dyskusja pójdzie w stronę partycypacji społecznej w planowaniu.



d-8 - Wto Paź 24, 2006 7:39 am

Jego przewodnicząca Krystyna Kowalska złożyła wczoraj w miejskim Biurze Ochrony Środowiska protest przeciw przyjęciu przez urzędników tzw. raportu oddziaływania na środowisko, bez czego inwestor - firma Orco Group - nie będzie mógł otrzymać pozwolenia na budowę.

rece opadaja.
na prawde. idiotyczne i debilistyczne powody na zablokowanie budowy. powod jak zawsze ten sam- wydusic kase.
przykre.



martin13 - Wto Paź 24, 2006 2:18 pm
W innych krajach jakos nie robia tylu przeszkód aby mógł powstać tak ciekawy budynek.Powody naprawdę głupie, a problem spalin istnieje w wielu budynkach tego typu na świecie i jakos z tym żyją.Mi osobiscie bardzo się podoba ten projekt i chciałbym żeby powstał w Polsce .



maciek - Wto Paź 24, 2006 2:58 pm

W innych krajach jakos nie robia tylu przeszkód aby mógł powstać tak ciekawy budynek.Powody naprawdę głupie, a problem spalin istnieje w wielu budynkach tego typu na świecie i jakos z tym żyją.Mi osobiscie bardzo się podoba ten projekt i chciałbym żeby powstał w Polsce .

Nie od dziś wiadomo, że te wszystkie organizacje ekologiczne to jeden wielki przekręt, mający na celu wyciągnięcie od inwestorów kasy - najczęściej pod stołem.



Mies - Wto Paź 24, 2006 3:13 pm
Dokładnie Maćku. Rozmawiałem wczoraj z kumplem ekologiem, który powiedział mi, że ta organizacja ma tę samą siedzibę co stowarzyszenie Przyjazne Miasto, "wsławione" opóźnieniami administracyjnymi przy budowie Złotych Tarasów i haraczem na 2 mln zł związanym z budową Arkadii.



babaloo - Nie Paź 29, 2006 6:12 pm
Medialna siła Warszawki jest niesamowita. Ktos powie, że ma jakiś projekt i od razu jest to jeden z najważniejszych newsów ogólnopolskich. U nas sie o tym gada i gada .... i żadnego szerszego odzewu. Być blisko władzy to jest to.

Za Onetem:

PiS chciałby powołać Metropolię Warszawską

Powołanie Metropolii Warszawskiej, w skład której wchodzić by miała Warszawa i 10 powiatów ościennych, jest kluczowym elementem programu wyborczego stołecznego PiS - poinformował szef warszawskiego PiS, Wojciech Dąbrowski.
Korzyści, płynące z utworzenia obszaru metropolitarnego dla stolicy i przyległych jej gmin, Dąbrowski przedstawił podczas niedzielnej konferencji w Warszawie. Wśród nich wymienił m.in. tańsze mieszkania budowane na terenach gmin, które przyłączą się do metropolii.

Szef stołecznego PiS przyznał, że tak duży teren będzie potrzebował sprawnej komunikacji. Zapewnić będzie ją mogła rozbudowa Szybkiej Kolei Miejskiej, druga linia metra oraz nowy tabor Zakładu Transportu Miejskiego. Podkreślił też, że planowana jest budowa sieci szybkich tramwajów, które mogłyby połączyć centrum miasta m.in. z Piasecznem i Białołęką.REKLAMA Czytaj dalej

Dąbrowski wyjaśnił, że dla gmin ościennych korzyścią z przystąpienia do metropolii będzie również włączenie ich do warszawskiego systemu inwestycyjnego. To da im możliwości skorzystania ze środków finansowych, które przysługują Warszawie. Przyniesie to ze sobą budowę wodociągów, kanalizacji i dróg.

"Warszawa chce inwestować w gminach ościennych w oświatę i służbę zdrowia" - tłumaczył szef warszawskiego PiS. Podkreślił, że nakłady na oświatę i zdrowie w Warszawie należą do najwyższych w Polsce.

"W niedzielę rozpoczynamy akcję informacyjną dla mieszkańców Warszawy" - powiedział obecny na konferencji szef sztabu wyborczego w stolicy Marek Makuch. Wyjaśnił, że dla mieszkańców Warszawy i gmin okolicznych przygotowano gazetę informująca o tym, czy ma być Metropolia Warszawska i dlaczego jest potrzebna.

"Dochodzą do nas sygnały, że jest duże zainteresowanie włączeniem się gmin do metropolii" - przyznał Dąbrowski. Zaznaczył też, że powołanie metropolii musi się odbyć zgodnie z zasadami demokracji i za aprobatą lokalnych społeczności. O przystąpieniu do niej decydować będą rady każdej z gmin.

Proponowany Warszawski Okręg Metropolitarny to obszar o powierzchni ponad 4900 km kw. Według danych z 2003 r. na terenie tym mieszka blisko 3 mln osób.



salutuj - Nie Paź 29, 2006 9:43 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Mies - Czw Lis 02, 2006 1:49 pm
Czy to znaczy, że obecnie Warszawa taką metropolią nie jest, bo oficjalnie nie ma takiego statusu?



MarcoPolo - Czw Lis 02, 2006 2:32 pm
My jestesmy wieksi.



Mies - Czw Lis 02, 2006 2:36 pm
Nie o to mi chodziło tylko o to jaka jest różnica organizacyjna pomiędzy miastami G. Śląska a Warszawą, że po powołaniu tego tworu to Warszawa ma być większa? Innymi słowy, z czego wynika to 1. miejsce G. Śląska, które ma być utracone? Czy istnieje na Śląsku jakaś struktura, w której te miasta sie mieszczą, a w raz tymi miastami zamieszkujaca je ludność - żeby mozna było twierdzić, że ktoś kogoś wyprzedzi?



salutuj - Czw Lis 02, 2006 3:19 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Mies - Czw Lis 02, 2006 3:27 pm
Ale to tylko nazwa, a nie realnie istniejący administracyjnie podmiot, który mógłby utracić jakiś tam status na rzecz Warszawy.

Jak już to jest to aglomercja i wg tego tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Aglomeracj ... e_w_Polsce artykułu i tak warszawska byłaby mniejsza.

Zresztą wg http://pl.wikipedia.org/wiki/Obszar_Met ... y_Warszawy to Warszawę i okolice niektórzy uważaja za obszar metropolitarny (czyli jednak takie pojęcie ktoś stosuje). Ale to Wiki, więc każdy tam pisze co chce.



salutuj - Czw Lis 02, 2006 3:54 pm
www.pajacyk.pl - Wejdź i nakarm głodne dziecko



Mies - Czw Lis 02, 2006 5:26 pm

w pogodzie powinni mówić że na Śląsku albo w algomeracji katowickiej będzie padać śnieg deszcz albo bedzie słońce


Już lepiej żeby mówili w "aglomeracji katowickiej" bo Śląsk jest b. duży i niejedno ma imię, a w dodatku podkreślana byłaby rola Katowic.



Mies - Czw Lis 02, 2006 5:29 pm
Warszawska debata o grodzeniu osiedli

Dariusz Bartoszewicz 2006-10-30

W zastraszającym tempie rośnie liczba grodzonych i strzeżonych osiedli. W Warszawie mamy już ich ok. 400. Ale w Ameryce Południowej jest gorzej.

Domy za płotem i place zabaw przypominające spacerniaki z furtką otwieraną kodem wciąż budzą ogromne emocje. Nie brakowało ich wczoraj na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, gdzie odbyło się spotkanie "Zamieszkiwanie w rosnącej Warszawie".

Gall Podlaszewski, współorganizator dyskusji: - To podsumowanie ogólnopolskiego przedsięwzięcia AD PUBLICANDUM, które trwało rok. Warszawska grupa studentów architektury robiła badania na wybranych fragmentach miasta i zaprosiła do dyskusji psychologów środowiskowych.

A ci nie pozostawili żadnych wątpliwości. - Osoby nastawione pozytywnie do grodzenia osiedli deklarują niższy stopień zaufania społecznego wobec innych ludzi - zauważyła prof. Maria Lewicka, psycholog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Można rozumieć to tak - boimy się, że wśród ludzi z drugiej strony ulicy trafi się jakiś łobuz, złodziej, wandal lub rozrabiaka, dlatego wolimy się odizolować płotem. Z kolei na bliskich sąsiadów z tej już naszej ogrodzonej "wspólnoty" oko mieć będzie ochroniarz i kamera na słupie. Dlaczego tak jest? Bo jak przypomniała prof. Lewicka, "Polskę charakteryzuje najniższy poziom zaufania społecznego wśród krajów europejskich".

Naturalnie, zawsze może być gorzej, o czym przypomniała Katarzyna Zaborska, architekt i psycholog. Choć robi doktorat (pod kierunkiem prof. Lewickiej) z naszych osiedli zamkniętych, przytoczyła również przykład Sao Paulo. - Mieszka tam 17 mln ludzi. Jest 2 mln ochroniarzy. Co roku sprzedaje się ok. 4 tys. osobowych samochodów opancerzonych. Najbogatsi latają helikopterami. Jedna trzecia żyje tam na osiedlach strzeżonych - przypomniała doktorantka.

Jak wynika z jej badań, między 39 a 50 proc. klientów targów mieszkaniowych szuka lokum za płotem, tylko jedna czwarta go nie chce.

W czasie dyskusji nie mogło zabraknąć przykładu grodzenia doprowadzonego do absurdu, czyli osiedla Marina Mokotów u zbiegu al. Żwirki i Wigury z Racławicką. Cały ogromny teren (w sumie 32 ha) jest ogrodzony, a ponadto płoty mają też poszczególne budynki. - Wyjaśniam, dlaczego tak się stało. Po zbudowaniu ulic na terenie Mariny przez dewelopera, okazało się, że miasto odmówiło przejęcia nad nimi kontroli. Wtedy zapadła decyzja o warstwowym grodzeniu - zdradził architekt Stefan Kuryłowicz, główny projektant tego "miasta w mieście" ze szlabanem na wjeździe i strażnikiem w budce.

Prof. Marek Budzyński przekonywał, że zawsze można szukać złotego środka i dokonać syntezy przeciwieństw. - Modelowe rozwiązanie udało się nam zrealizować na osiedlach przy parku Jana Pawła II. Podwórka są zamknięte, a budynki stoją przy ulicy i mają sklepy na parterach. Tam obrót mieszkań po prostu się skończył. Nikt ich nie sprzedaje - przekonywał architekt.

Po chwili zaatakował Stefana Kuryłowicza za projektowanie domów w zielonych klinach - Mariny Mokotów oraz Eko Parku przy Polu Mokotowskim. - To zawłaszczanie przestrzeni publicznych. Dramat po prostu - przekonywał.

- Przecież tam, gdzie teraz powstaje Eko Park, prawie nikt wcześniej nie chodził. Nawet to kiedyś badaliśmy. Przez tydzień doliczyliśmy się sześciu osób i dwóch psów - bronił się Stefan Kuryłowicz.

- Ty w ogóle tego nie rozumiesz. Teren zielony poprawiał klimat w tej części Warszawy. A został zabudowany - irytował się Marek Budzyński.
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3712102.html



Cyc_Aliny - Czw Lis 02, 2006 5:37 pm
Hmm ja się może nie znam, ale z tego co wiem to GOP nie jest aglomeracją tylko konurbacją



MarcoPolo - Czw Lis 02, 2006 6:46 pm
A moze nazwiemy sie jakos w stylu angielskiego Northern Supercity od Liverpoolu po Madchester.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/england/4187409.stm



winn - Czw Lis 02, 2006 9:18 pm
Southern Megalopolis(h)



Mies - Czw Lis 02, 2006 9:42 pm
Megapolis od Wilczego Gardła do Wieliczki



Mies - Sob Lis 04, 2006 1:42 pm
Niewinni Czarodzieje

Jerzy S. Majewski
2006-11-02 21:47

Do niedzieli 5 listopada
Jazz, fryzjer i nylony

To będzie podróż w czasie. Tym razem w epokę polskiego Października 1956 r.

Trwa warszawski festiwal kulturalny"Niewinni Czarodzieje". Będą koncerty, przedstawienia, pokazy filmowe. I nie chodzi tu o kolejne obchody kombatanckie - lecz o przybliżenie klimatu kulturowego tamtych czasów. A był on niezwykły. Po latach stalinowskiej siermięgi, biedy, politycznego terroru i kulturalnej izolacji, przełamywanej jedynie przez chrzęszcząca w radioodbiornikach muzykę Radia Luxemburg - nadeszła nadzieja na erę wolności. Żelazna kurtyna pękła, lody zimnej wody puściły i nastąpiła odwilż. Wspaniała, inspirująca intelektualnie i artystycznie, uskrzydlająca talenty, w które w tym czasie Polska jakość wyjątkowo obrodziła. Odwilż miała jedna wadę. Trwała krótko - by zamienić się wkrótce w epokę gomułkowskiej małej stabilizacji, pruderii i coraz bardziej paskudnego klimatu politycznego. Nazwa festiwalu "Niewinni Czarodzieje" jest symboliczna. Nawiązuje do tytułu słynnego filmu Andrzeja Wajdy. I chociaż film był opowieścią z fabułą - dziś możemy go odbierać nieomal w charakterze dokumentalnego zapisu epoki. Dodajmy - zapisu niesłychanie atrakcyjnego, pociągającego trudnym do uchwycenia czarem. Zobaczymy w nim współtwórców klimatu artystycznego tamtych lat: wybitnego muzyka jazzowego Krzysztofa Komedę, Romana Polańskiego (którego nazwisko w tamtym czasie jeszcze nikomu nic nie mówiło) Jerzego Skolimowskiego czy Tadeusza Łomnickiego. Ujrzymy miasto wyłaniające się z ruin. Na zewnątrz smutne, postsocrealistyczne, a w środku rozgrzane niewiarygodną energią twórczą. Miasto nieco szalone, nieco czarodziejskie, nieco skąpane w oparach alkoholu i tuż po stalinowskim odrodzeniu niewinne.

Festiwal "Niewinni czarodzieje" to też hołd oddany kronikarzowi tamtych czasów, animatorowi festiwalu Jazz Jamboree - Leopoldowi Tyrmandowi. Już w czwartek na dawnym gmachu YMCA przy ul. Konopnickiej odsłonięta została poświęcona mu tablica pamiątkowa. Dlaczego tu? To proste. To tu właśnie Tyrmand mieszkał po wojnie. Tu pisał pamiętniki 1954 r. i "Złego" - najbardziej niezwykłą warszawską powieść tamtych czasów.

Co na festiwalu?

Piątek, 3 listopada

- godz. 18, Nowy Świat 69 - panel dyskusyjny "Powiew wolności - kultura polska po październiku 1956" z udziałem Andrzeja Bratkowskiego, Andrzeja Gawina, Macieja Rybińskiego, Ryszarda Turskiego i Andrzeja Wernera

- godz. 19, Muzeum Powstania Warszawskiego - filmy fabularne o Warszawie z przełomu lat 50/60.

Sobota, 4 listopada

- godz. 11, zakład fryzjerski "Alicja", ul. Wspólna 52/54 - robią tu makijaż a la rok 1956 i fryzurę z trwała ondulacją

- godz. 15, w bar kawowy Poziomka, ul. Miodowa 1 - spotkanie z Tadeuszem Rolke, znakomitym fotografikiem, autorem zdjęć z tamtych czasów

- godz. 17, teatr Montownia, ul. Konopnicka 6 - spotkanie "Jest jeden jazz, Tyrmand - jego prorokiem", od godz. 19.30 - dancing "Jazz i rock and roll"(wstęp wolny dla bumelantów i aktywistów, parami i pojedynczo - trzeba tylko zabrać wygodne buty)

- godz. 22, Muzeum Powstania Warszawskiego - maraton filmów z lat 50/60.

Niedziela, 5 listopada

- godz. 12, klub Saturator, ul. 11 Listopada 22 - dr Agnieszka Karpowicz zaprasza na opowieść o awangardzie artystycznej lat 50. "Pudełko zwane wyobraźnią"

- godz. 12, klub Chłodna 25 - warsztaty dla dzieci i stare bajki na slajdach

- godz. 18.30, teatr Montownia - koncert jazzowy "Frenezja Jazzu 1956 -2006" - Jan Ptaszyn Wróblewski Sextet, Piotr Wojtasik Sextet feat Zbigniew Namysłowski.

- godz. 20-24, Hotel Europejski - impreza „Co Złego to my/czyli/odruchy warunkowe w podziemiach Europejskiego/ niewinni czarodzieje/ boks/ sodowa/ fryzjer/kino/nylony/plaża/taniec/randka/draka”.



Strona 1 z 12 • Wyszukiwarka znalazła 779 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12 27/1691, 26/1256, 67/3351, 69/7519, 15/8519,