ďťż
 
[Piłka nożna] Górnik Zabrze



Wit - Czw Lis 06, 2008 6:13 pm


PIŁKA NOŻNA Gry stolikowe
dziś
Jacek Krzynówek w Górniku Zabrze? To kolejny, po Kamilu Kosowskim, Tomaszu Frankowskim i Macieju Żurawskim medialny kandydat do gry na Roosevelta.

- Pieniądze, które za sprawą Allianzu znalazły się w naszym klubie, zadziałały jak magnes na środowisko menedżerskie. Z jednej strony pojawiają się ci, którzy chcieliby na Górniku zarobić i za przeciętnych zawodników żądają kwot z kosmosu, a z drugiej próbuje się nas wykorzystać w grze rynkowej, czyli przypomnieć o niektórych piłkarzach, podbić ich cenę lub wymusić pewne ruchy na ich obecnych pracodawcach. Takie gry stolikowe były, są i będą - spokojnie komentują w Zabrzu kolejne sensacje odkryte w gazetach.

Właściciel Górnika, czyli firma Allianz, ustami swoich szefów, przyznaje jednak, że zespół wymaga poważnych wzmocnień, najlepiej już w przerwie zimowej, którą zabrzanie spędzą na nerwowym liczeniu punktów i symulacjach walki o utrzymanie.

- Nie mamy jeszcze ustalonego budżetu na przyszły rok, więc wszystkie jego szacunki w prasie to spekulacje - mówi prezes Górnika, Jędrzej Jędrych. - Podobnie ma się sprawa z nazwiskami, o których czytamy. Jednak nie oznacza to, że nie rozglądamy się po rynku transferowym, przecież to element naszej pracy. A jeśli wiosną Wisła Kraków pytała o Krzynówka, który odpowiedział, że chciałby wrócić do Polski, to dlaczego my nie możemy do niego zadzwonić? - dodaje szef klubu.

Transferowa lista marzeń dopiero w Zabrzu powstaje. Decydujący głos w kwestii nazwisk, które na nią trafią, ma trener Henryk Kasperczak. To zresztą jedna ze zmian, jakie nastąpiły w ostatnich tygodniach. Wcześniej za politykę kadrową w zespole odpowiadał dyrektor sportowy, Krzysztof Hetmański.

- To, że decydujący głos ma sztab szkoleniowy z Henrykiem Kasperczakiem na czele, to normalna procedura. Trener ma swoją wizję, koncepcję gry i do niej dobiera wykonawców. Jego propozycje muszą jednak zostać zweryfikowane pod kątem finansowym, to nie jest tak, że mamy kasę bez dna - zastrzega Jędrych.

Na piłkarzy formatu Krzynówka trzeba jednak wyłożyć sporo pieniędzy, tym bardziej, że Wolfsburg już kilka razy torpedował rozmowy w sprawie jego pozyskania.

- Nie mogę nic powiedzieć, wszystko zależy od tego, co zadecyduje mój klub - stwierdził też sam zawodnik.

Rafał Musioł - POLSKA Dziennik Zachodni

http://zabrze.naszemiasto.pl/sport/919035.html




Wit - Czw Lis 06, 2008 10:39 pm
Górnik: w Wodzisławiu tylko wygrana! Nie ma innej opcji
Piotr Płatek2008-11-06, ostatnia aktualizacja 2008-11-06 22:59



Dla Górnika mecz z Odrą to gra o życie i prestiż. Zespół potrzebuje punktów, a piłkarze chcą za wszelką cenę wygrać z ekipą, którą poprowadzi ich były szkoleniowiec

Wszyscy zastanawiają się, jak na losy potyczki wpłynie zmiana trenera w Odrze. - Na pewno dodatkowo zmobilizuje ona zespół rywala. Zawodnicy będą chcieli się pokazać przed nowym szkoleniowcem, zaś sam trener Wieczorek na pewno prestiżowo potraktuje tę potyczkę, będzie chciał pokazać, że niesłusznie został zwolniony z Górnika - mówi Jerzy Kowalik, drugi trener Górnika.

Czy w Zabrzu boją się, że Wieczorek ma ich zespół dokładnie rozszyfrowany? - Piłka mocno poszła do przodu i dlatego będzie to bez znaczenia. Dziś wszyscy znają swoje mocne i słabe strony, a o wyniku meczu przesądzi boisko - twierdzi golkiper Sebastian Nowak.

Statystyka w tym meczu przemawia za gośćmi. Górnikowi z Odrą gra się bardzo dobrze. Wystarczy powiedzieć, że na ostatnich dwanaście meczów w ekstraklasie tylko jeden wygrał zespół z Wodzisławia, a aż dziewięć kończyło się wygranymi zabrzan! Po raz ostatni Odra pokonała Górnika dwa i pół roku temu. Zabrzanie wygrali oba mecze w poprzednim sezonie.

Po porażce z GKS-em Bełchatów w Zabrzu doszło do rozmów szkoleniowca z zawodnikami. - Trener tłumaczył nam błędy, które popełniliśmy. Gramy ładnie, ale za styl punktów się nie przyznaje. Teraz musimy wygrać i nie ma innej opcji - mówi Nowak.

Niewykluczone, że właśnie w zabrzańskiej bramce dojdzie do zmiany. Michal Vaclavik był pierwszym golkiperem w ostatnich siedmiu ligowych meczach, ale jego pozycja jest mocno zagrożona. Czech popełnił fatalny błąd w ostatnim spotkaniu z GKS-em Bełchatów, po którym piłka wpadła do siatki po strzale z rzutu wolnego Łukasza Garguły. - Michal sam przyznał się do winy. Wie, że ten błąd zalicza się na jego konto - mówi Tomasz Hajto. Prawdopodobne jest, że w Wodzisławiu między słupkami stanie Nowak, który bardzo dobrze spisał się w niedawnym pucharowym meczu w Krakowie. - Jestem gotowy na powrót do bramki i liczę, że trener da mi szansę - mówi Nowak.

Inaczej niż w ostatnim meczu z Bełchatowem będzie wyglądała zabrzańska linia pomocy. Raczej na pewno nie wystąpi Marius Kiżys, na którego od kilku meczów stawiał trener Kasperczak. Litwinowi odnowiła się stara kontuzja, dodatkowo pojawił się stan zapalny ścięgna Achillesa. Czekają go dwa tygodnie rehabilitacji. Po pauzie wraca natomiast kartkowy rekordzista polskiej ekstraklasy Marko Bajić (osiem żółtych i jedna czerwona) i zapewne to on razem z Jerzym Brzęczkiem będzie grał w linii pomocy. Mocno poobijany kończył mecz z GKS-em Piotr Madejski, ale zdobywca dwóch goli dla Górnika w tym sezonie szybko wrócił do treningów i w niedzielę powinien być do dyspozycji trenerów.

Dla Górnika mecz z Odrą to pierwszy przystanek trzyodcinkowego dramatycznego etapu na finiszu rundy. - Zaczynamy serię meczów za sześć punktów, bo w trzech kolejnych meczach naszymi rywalami są sąsiedzi z tabeli - Odra, potem Jagiellonia i wreszcie Cracovia - dodaje trener Kowalik. Tomasz Hajto wyznaczył cel na te trzy spotkania: - Musi być komplet punktów!



Wit - Pon Lis 10, 2008 8:58 am
Maryla Rodowicz zaśpiewa Górnikowi Zabrze
Piotr Płatek2008-11-07, ostatnia aktualizacja 2008-11-07 23:03



Piłka z meczu z Tottenhamem, otwarcie boiska Orlika oraz piosenki Maryli Rodowicz. To największe hity grudniowych obchodów 60-lecia Górnika.
Pierwsza część uroczystości - mecz oldbojów i spotkanie ligowe z odwiecznym rywalem Legią Warszawa - odbyły się już w sierpniu. Główna część jubileuszu Górnika zaplanowana jest na 14 grudnia. To właśnie w połowie grudnia 1948 roku z połączenia kilku okolicznych klubów powstał Górnik. Znane są szczegóły rocznicowych uroczystości, które miasto przygotowuje wspólnie z firmą Allianz Polska, właścicielem klubu.

Impreza ma odbywać się w trzech etapach. Przed południem otwarte zostanie boisko Orlika, które powstaje w Zabrzu na osiedlu Helenka.

- Liczymy, że pierwszego honorowego kopnięcia piłki dokona któraś z dawnych gwiazd Górnika - mówi Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.

Dużo wzruszeń towarzyszyć będzie zapewne popołudniowym uroczystościom w Galerii przy ulicy 3 Maja. To właśnie tam o godz. 16 ma zostać otwarta wystawa poświęcona 60 latom Górnika. Zebrano bardzo ciekawe eksponaty - mają być: złoty medal olimpijski, piłka, którą rozegrano mecz Górnik - Tottenham, i dziesiątki starych meczowych afiszów oraz biletów na dawne wielkie mecze.

Główna część imprezy rozpocznie się dwie godziny później w Domu Muzyki i Tańca. Jubileuszową galę mają poprowadzić znane prezenterki telewizyjne: Krystyna Loska i jej córka Grażyna Torbicka. - Warto pamiętać, że kilkadziesiąt lat temu po telewizyjnych zapowiedziach pani Loski Górnik odnosił swe największe sukcesy - mówi prezydent Lewandowski.

W gali wezmą udział największe sławy Górnika, piłkarze i trenerzy, za sprawą których o klubie było głośno na całym świecie. Zaprezentowane będą filmy z poszczególnych dekad Górnika, a gwiazdą wieczoru ma być Maryla Rodowicz, która między innymi zaśpiewa dobrze znany utwór "Futbol". Jest bardzo prawdopodobne, że w jubileuszowych uroczystościach weźmie udział minister sportu Mirosław Drzewiecki.
............
Wieczorek bezbramkowo zremisował z Kasperczakiem
Marcin Fejkiel2008-11-09, ostatnia aktualizacja 2008-11-09 23:12

Po derbach Odra - Górnik było widać niedosyt u obu trenerów, ale ostatecznie obaj przyjęli remis z umiarkowanym zadowoleniem
Niedzielny mecz w Wodzisławiu między Odrą a Górnikiem, który był zapowiadany jako starcie byłego trenera zabrzan Ryszarda Wieczorka z tym, który dwa miesiące temu zastąpił go na trenerskiej ławce 14-krotnego mistrza kraju - Henrykiem Kasperczakiem, pomimo bezbramkowego remisu nie rozczarował. Były szybkie tempo, mnóstwo ciekawych i składnych akcji, twarda i nieustępliwa walka i wreszcie bezustanny głośny doping na wypełnionych do ostatniego miejsca trybunach wodzisławskiego stadionu.

Trener Wieczorek po 1450 dniach przerwy dostał ponowną szansę poprowadzenia Odry w meczu ligowym. - Na pewno wykorzystam to, co wiem na temat Górnika. Dla mnie to szczególny mecz. Wiem, że chłopcy zrobią wszystko, by go wygrać - zapowiadał kilka dni przed meczem nowy-stary szkoleniowiec wodzisławian.

I faktem jest, że jego zespół był bardzo bliski zrealizowania planu, jednak do szczęścia zabrakło skuteczności. Niemniej jednak pracę Wieczorka w Wodzisławiu już widać. Odra zagrała otwarty, przyjemny dla oka ofensywny futbol.

W wyrównanej pierwszej połowie na soczysty strzał w poprzeczkę Damiana Seweryna (najlepsza okazja Odry) goście odpowiedzieli doskonałą sytuacją sam na sam zmarnowaną przez Grzegorza Bonina. - Szkoda. Bramkarz Odry jednak dobrze mi skrócił kąt. Takie bramki muszę strzelać, zwłaszcza w meczu, gdzie sytuacji bramkowych mamy niewiele - nie mógł odżałować pomocnik Górnika.

W 43. min Tomasz Zahorski trafił nawet do bramki Adama Stachowiaka, ale sędzia dopatrzył się spalonego. - To już trzeci raz w tym sezonie, kiedy arbitrzy mylą się na naszą niekorzyść - pieklił się trener Kasperczak.

W przerwie zabrzańscy kibice, chcąc wbić szpilę byłemu trenerowi Górnika, rozpostarli transparent z napisem: "Wieczorek trener bez głosu. My go mamy i nieudaczników zwalniamy".

W drugiej połowie Odra całkowicie przejęła kontrolę nad wydarzeniami na boisku, a Górnik tylko z rzadka kontrował. Po godzinie plac gry musiał opuścić kapitan Odry Jan Woś, który, skacząc do główki, starł się w powietrzu z Piotrem Madejskim i prawdopodobnie doznał pęknięcia kości jarzmowej.

Całe zajście wyglądało makabrycznie, a trzask łamanej kości słychać było nawet na trybunie! - Jak ujrzałem ten zapadnięty policzek, to się przeraziłem - komentował trener Wieczorek. Znajdujący się w szoku piłkarz Odry w ogóle nie chciał zejść z boiska. Wkrótce jednak został odwieziony ambulansem do szpitala.

Wodzisławianie raz po raz marnowali pieczołowicie przygotowywane akcje (m.in. strzał Arkadiusza Aleksandra głową w słupek, dwie stuprocentowe szanse Maciejów Korzyma i Małkowskiego). - W tej części meczu nie stworzyliśmy ani jednej tak klarownej sytuacji jak Odra - kręcił głową prezes Górnika Jędrzej Jędrych.

W końcówce spotkania drugą żółtą (w sumie dziewiątą w sezonie) i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Tomasz Hajto (przepychanki z Jackiem Kowalczykiem). - Kowalczyk brutalnie kopnął Zahorskiego. Trudno, żebym bezczynnie patrzył na to, co on wyrabia. Postąpiłem słusznie, a sędzia nie wytrzymał ciśnienia - przekonywał Hajto.

- Nie chcę wchodzić z nim w polemikę. On wcześniej nas kopał i zasłużenie dostał dwie żółte kartki. Zresztą proszę spytać Zahorskiego, czy go dotknąłem. Mnie powiedział, że sam sobie nogę skręcił, a ja trafiłem czysto w piłkę. Zachowanie Hajty jest śmieszne - ripostował Kowalczyk.

Mimo że Górnik nie zdobył w tym sezonie jeszcze bramki na wyjeździe, a Odra nie wygrała szóstego kolejnego spotkania, szkoleniowcy obu ekip remis przyjęli z zadowoleniem.

- Jak na tydzień czasu pracy z zespołem, mieliśmy sporo ciekawych akcji oskrzydlających. Całokształtem naszej gry jestem zbudowany - ocenił Wieczorek. Kasperczak z kolei cieszył się z pierwszego wyjazdowego punktu w tej rundzie. - Dawno tego nie było. Brakuje nam jeszcze wzajemnego zaufania w grze. Myślę, że remis jest zasłużony - uznał "Henri".

Odra Wodzisław - Górnik Zabrze 0:0

Odra: Stachowiak - Kłos, Dymkowski, Kowalczyk Ż , Szary - Seweryn (55. Aleksander), Kuranty, Malinowski, Woś (60. Rygel), Małkowski (85. Moskal) - Korzym Ż.

Górnik: Nowak - Hajto Ż, CZ , Smirnovs Ż , Pazdan, Magiera Ż - Bonin, Brzęczek, Bajić (65. Danch), Madejski (87. Malinowski) - Pitry (71. Leo), Zahorski.

Sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom). Widzów: 6600.

Rozmowy pod szatnią

Jacek Kowalczyk, obrońca Odry: Zagraliśmy niezłe spotkanie. Bardziej uwierzyliśmy w siebie. Trener wpajał nam, że potrafimy grać, tylko nasz problem leży w głowach. Idziemy w dobrym kierunku i to potwierdziło dzisiejsze spotkanie. Długimi fragmentami utrzymywaliśmy się przy piłce. Czas będzie pracował dla nas. Mam nadzieję, że w środę w meczu z Wisłą będą trzy punkty.

Marcin Malinowski, pomocnik Odry: Mieliśmy troszkę więcej tych sytuacji. Szkoda, że nie udało się wygrać. Mnie cieszy to, że poprawiliśmy naszą grę. Myślę, że to było dzisiaj widać i oby tak dalej. Czerwona kartka dla Hajty? Tomkowi puściły nerwy. Zachował się jak 15-letni junior. Zaczął tam skakać do wszystkich, przepychać się. Nie przystoi mu to. Przecież to znany, stary zawodnik, z którego młodzież czerpie wzorce.

Piotr Madejski, pomocnik Górnika: Ten remis nam nic nie daje. Oba zespoły musiały ten mecz wygrać. Trzeba szukać punktów gdzie indziej, a są nam one bardzo potrzebne. Mamy niefart, ale mam nadzieję, że się odbijemy od dna.

Grzegorz Bonin, pomocnik Górnika: Trzeba szanować ten punkt, bo każdy widział, że Odra miała więcej lepszych sytuacji. Choć przy odrobinie szczęścia mogliśmy i ten mecz wygrać. Trudno jednak o to, jeśli gra się dobrze tylko 40 minut. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była katastrofalna.

Jerzy Brzęczek, obrońca Górnika: W pierwszej połowie mieliśmy swoje szanse, ale bądźmy uczciwi, w drugiej Odra całkowicie nas zdominowała. Gra toczyła się tylko na naszej połowie, dlatego jesteśmy zadowoleni z tego pierwszego punktu na wyjeździe. Chociaż nadal nie udało nam się opuścić strefy spadkowej. Oby był to punkt zwrotny w grach wyjazdowych.

Zdaniem trenerów

Ryszard Wieczorek, Odra Wodzisław: Z gry na pewno jestem zadowolony. Zespół bardzo się starał i na tle dobrze zorganizowanego przeciwnika stwarzaliśmy sporo sytuacji bramkowych. Nasza skuteczność pod bramką przeciwnika pozostawia wiele do życzenia. Podobnie jak w meczu z Jagiellonią, mieliśmy wiele szans na bramkę, ale znów się nie udało. Było wiele ciekawych akcji oskrzydlających, zwłaszcza z lewej strony, gdzie byli aktywni Małkowski i Korzym. Scenariusz założony przed meczem został zrealizowany: zagęściliśmy środek pola i tam odbieraliśmy rywalom ochotę do gry ofensywnej. Wszyscy zmiennicy wnieśli wiele dobrego do gry, wzmocnili siłę ataku.

Henryk Kasperczak, Górnik Zabrze: Najważniejsze, że zdobyliśmy ten jeden punkt na wyjeździe. Z gry nie jestem zadowolony. W pierwszej połowie szybko oddaliśmy inicjatywę rywalowi, ale Odra nie miała w niej takich okazji do zdobycia gola jak w drugiej. W niej zaś byliśmy w bardzo trudnej sytuacji. Odra przeważała. Być może miała większą chęć do konstruowania ataków? Walczyliśmy, by ten punkt dowieźć do końca. Zespół Górnika nie gra z takim zaufaniem, jakbyśmy sobie życzyli. Niepotrzebnie tak łatwo tracimy piłki.



Kris - Czw Lis 13, 2008 6:16 am

"Jaga" wygrywa, Górnik tonie


Damir Kojasević wywalczył rzut karny dla Jagiellonii /Agencja Przegląd Sportowy

Środa, 12 listopada (21:48 )

W meczu 13. kolejki ekstraklasy Jagiellonia pokonała Górnik 1:0. Podopieczni Henryka Kasperczaka nie odnieśli w tym sezonie zwycięstwa na wyjeździe i nie strzelili gola.

To był siódmy z rzędu mecz Jagiellonii bez porażki. W pierwszej połowie to goście byli stroną przeważającą, choć o grze obu drużyn nie można powiedzieć za wiele dobrego. Górnik starał się szybko rozgrywać piłkę pod polem karnym gospodarzy i atakował skrzydłami, Jagiellonia spokojnie czekała na kontrę. W 14 min. lewą stroną próbował wbiec w pole karne zabrzan Robert Szczot, po starciu z obrońcą upadł w polu karnym. Kibice i piłkarze Jagiellonii zinterpretowali sytuację jako faul, ale będący blisko akcji sędzia Gilewski uznał, że była to próba wymuszenia rzutu karnego i pokazał Szczotowi żółtą kartkę.

W 18 min. Górnik stworzył najlepszą sytuację w całym meczu. Po szybkiej akcji Piotra Madejskiego z Przemysławem Pitrym, ten ostatni przegrał akcję sam na sam z Piotrem Lechem. Jagiellonia nie stwarzała klarownych sytuacji rozbijając się o obronę Górnika, ale w 34 min. Bonin sfaulował z prawej strony pola karnego Damira Kojasevica. Sebastian Nowak zdołał obronić strzał Hermesa z rzutu karnego, odbił piłkę przed siebie, co Brazylijczyk wykorzystał zdobywając bramkę z dobitki. W drugiej połowie mecz nie był ciekawszy, niż w pierwszej, od czasu do czasu było nawet słychać gwizdy kibiców. Częściej atakował Górnik, ale zarówno jego akcje, jak i akcje gospodarzy rwały się, brakowało dokładności i wykończenia. W 60 min. dwa razy przed szansą zmiany wyniku stanął Jerzy Brzęczek, oba jego uderzenia z pola karnego jednak obronił Lech. Jagiellonia "obudziła się" ok. 70 min. Najpierw z powietrza ładnie, choć niecelnie uderzył Dariusz Jarecki, potem Szczot ograł w polu karnym Pazdana, ale także przestrzelił.

W 75 min. powinien paść gol wyrównujący. Po dośrodkowaniu Brzęczka piłka uderzona przez Leo Markovskiego minimalnie jednak minęła prawy słupek bramki Lecha. Dwie minuty później ładnie uderzył Piotr Malinowski - jego strzał obronił bramkarz Jagiellonii. W końcówce meczu zrobiło się nerwowo, zaczęły mnożyć się nieczyste zagrania. Po faulu Zahorskiego, tuż przed końcem meczu, sędzia pokazał mu drugą żółtą kartkę i usunął z boiska.

Trener zabrzan Henryk Kasperczak powiedział po meczu, że w grze jego zespołu powtarza się brak skuteczności. - Ten zespół ma brak zaufania do tego co robi, szczególnie pod bramką - mówił. Dodał, że tacy gracze jak Zahorski, Pitry czy Madejski nie mogą się odblokować. Dodał, że zespół czuje presję i będzie szukał punktów w tych meczach, które są jeszcze do rozegrania jesienią, by móc w miarę spokojnie przepracować zimę.

Trener Jagiellonii Michał Probierz dziękował kibicom za doping. Mówił, że najważniejszy jest wynik i punkty, które zespół zdobył.

Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)

Bramki:1:0 Hermes (36.).

Jagiellonia: Piotr Lech - Igor Lewczuk, Andrius Skerla, Pavol Stano, Krzysztof Król - Mariusz Dzienis (46. Dariusz Jarecki), Hermes , Paweł Zawistowski (86. Dariusz Łatka), Robert Szczot - Ensar Arifović (64. Szymon Matuszek), Damir Kojasević.

Górnik: Sebastian Nowak - Michał Pazdan, Maris Smirnovs, Adam Danch (71. Leo Markovsky), Mariusz Magiera - Grzegorz Bonin, Marko Bajić, Jerzy Brzęczek, Piotr Madejski - Tomasz Zahorski, Przemysław Pitry (65. Piotr Malinowski).

Sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom). Żółta kartka - Jagiellonia Białystok: Pavol Stano, Robert Szczot. Górnik Zabrze: Tomasz Zahorski, Michał Pazdan, Grzegorz Bonin. Czerwona kartka za drugą żółtą - Górnik Zabrze: Tomasz Zahorski (90). Widzów: 8 000.

źródło informacji: INTERIA.PL
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/eks ... ie,1209932




Kris - Nie Lis 16, 2008 6:50 pm
"Pasy" odczarowały Zabrze


Paweł Nowak dał prowadzenie Cracovii/fot. Dariusz Hermiesz /Agencja Przegląd Sportowy

1 godz. 21 minut temu

Cracovia nigdy w historii nie wygrała meczu ligowego w Zabrzu aż do niedzieli 16 listopada. Tego pamiętnego dnia "Pasy", dla których był 700. pojedynek w ekstraklasie, pokonały Górnika przy Roosevelta 2:0.

Spotkanie ostatniej z przedostatnią drużyną można było nazwać meczem na "szczycie". Oba zespoły stoją pod ścianą, każde punkty są teraz na wagę złota. W niedzielne popołudnie mogli się cieszyć podopieczni Artura Płatka, który drugie spotkanie swojego zespołu oglądał z trybun. Brak trenera na ławce nie przeszkodził Cracovii w odniesieniu historycznego zwycięstwa.

Prowadzenie dla gości zdobył Paweł Nowak w 30. minucie. Pomocnik "Pasów" wykorzystał dośrodkowanie Dariusza Kłusa i niezbyt dobre wybicie Marisa Smirnovsa, uderzeniem z 12 metrów pokonując Sebastian Nowaka.
czytaj dalej

* Kasperczak: Szkoda mi kibiców

Górnik miał optyczną przewagę, był częściej przy piłce, ale nic groźnego z tego nie wynikło. Cracovia grała mądrze, a swoje zwycięstwo przypieczętowała w 77. minucie. Patrik Pavlenda podał piłkę do własnego bramkarza, ale uczynił to tak niefortunnie, że przejął ją rezerwowy Bartłomiej Dudzic, którego sfaulował Nowak. "Jedenastkę" pewnie wykorzystał Dariusz Pawlusiński.

Dzięki temu zwycięstwo Cracovia awansowała na 14. miejsce w tabeli, a Górnik został "czerwoną latarnią" ligi.

- Na dzisiaj spadek jest bardzo blisko, ale do czerwca to musi się zmienić - ocenił Jerzy Brzęczek, pomocnik zabrzan.

Górnik Zabrze - Cracovia 0:2 (0:1)

Bramki - Paweł Nowak (30.), Dariusz Pawlusiński (78., karny).

Górnik Zabrze: Sebastian Nowak - Grzegorz Bonin, Tomasz Hajto, Maris Smirnovs, Mariusz Magiera - Piotr Malinowski, Adam Danch (75. Patrik Pavlenda), Jerzy Brzęczek, Marko Bajić (46. Marcin Wodecki), Piotr Madejski - Przemysław Pitry (58. Leo Markovsky).

Cracovia: Marcin Cabaj - Przemysław Kulig, Piotr Polczak, Łukasz Tupalski, Marek Wasiluk - Dariusz Pawlusiński, Dariusz Kłus, Paweł Nowak, Sławomir Szeliga, Tomasz Moskała (91. Mateusz Klich) - Kamil Witkowski (77. Bartłomiej Dudzic).

Sędziował Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Tomasz Hajto, Adam Danch - Marcin Cabaj, Marek Wasiluk. Widzów 13 000.

źródło informacji: INTERIA.PL
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/eks ... ze,1211909

Kasperczak: Szkoda mi kibiców


Kasperczak: Szkoda mi kibiców /Agencja Przegląd Sportowy

28 minut temu

Henryk Kasperczak po przegranym meczu z Cracovią był załamany fatalną postawą swoich zawodników. - Wyobrażałem sobie wszystko zupełnie inaczej - mówił z przykrością popularny "Henri".

- Po takim meczu trudno cokolwiek oceniać. Zagraliśmy jeden z najsłabszych meczów odkąd tu jestem. Myślę, że zawodnicy są pod takim napięciem i presją, że nie wytrzymują tego. W grze jest za dużo nerwowości, drużyna nie ma do siebie zaufania, gramy z dużym strachem. Dzisiaj była okazja żeby wyjść ze strefy spadkowej, niestety powtórzyła się historia z indywidualnymi błędami. Cracovia zagrała ambitnie, z charakterem, wykorzystała nasze błędy. Ta porażka bardzo mnie boli, muszę się z tym przespać, bo nie wiem jak zareaguję. Jest mi przykro przez wzgląd na kibiców, którzy wierzą w nas i chcą żeby drużyna grała lepiej. Nie wychodzi nam, jesteśmy wszyscy smutni. Sytuacja jest ciężka, i nie mogę być zadowolony. Nie wolno się jednak załamywać, trzeba wierzyć, że będzie lepiej - mówił z nadzieją na lepsze jutro, Henry Kasperczak
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/eks ... ow,1211920



Wit - Pon Lis 17, 2008 10:20 pm
Allianz: Wolimy zmienić w Górniku cały skład niż trenera
Rozmawiał: Piotr Płatek2008-11-17, ostatnia aktualizacja 2008-11-17 20:04



- Szybciej zwolnimy cały skład, niż ruszymy z posady trenera Kasperczaka. On jest niezbędny do budowy nowego Górnika - twierdzi Michael Mueller, szef Rady Nadzorczej Górnika i wiceprezes Allianz Polska.

Piotr Płatek: Górnik przegrał w niedzielę z ostatnią w tabeli Cracovią i zajął jej miejsce. Jak Pan odebrał ten mecz?

Michael Mueller: To było fatalne spotkanie. Nie było u nas w ogóle widać gry zespołowej. Piłkarze za bardzo się bali, że mogą przegrać i... w końcu przegrali. Jednak dla mnie ten mecz to niechlubny wyjątek, bo w poprzednio gra była jednak znacznie lepsza - z Wisłą Kraków, GKS-em Bełchatów czy ostatnio w Białymstoku.

Teraz przed zabrzanami mecz ze świetnie w tym sezonie grającą Polonią. Nie boi się Pan?

- W niedzielę zaraz po porażce z Cracovią pomyślałem: "Mój Boże, w Warszawie to będzie pogrom". Ale dzień później, już na chłodno, uważam, że nie będzie może tak źle. Tym razem to Polonia zagra pod presją, a nasi piłkarze powinni wystąpić bez obciążeń. W Warszawie może dojść do niespodzianki.

30 lat temu Górnik jedyny raz spadł z ekstraklasy. Dopuszcza Pan możliwość powtórki w tym sezonie?

- Mowy nie ma! Jesienią musimy zdobyć jeszcze trochę punktów, potem solidnie przepracujemy zimę i wiosną będzie lepiej. Jestem przekonany, że z tego dołka wreszcie wyjdziemy, jestem urodzonym optymistą.

Prezes Jędrzej Jędrych będzie pełnić obowiązki dłużej niż do końca roku?

- Rzeczywiście, prezes zgodził się zostać w Zabrzu na dłużej. Ale ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie na grudniowym posiedzeniu rada nadzorcza.

Czy w razie kolejnych porażek dopuszczacie możliwość zmiany trenera?

- To wykluczone! Trener Kasperczak to wielki autorytet, to podstawa naszego Górnika. Raczej zmienilibyśmy cały skład, niż byśmy mieli w ogóle myśleć o zmianie szkoleniowca. Kasperczak ma dobre plany, profesjonalne podejście i rozsądny pomysł na budowę klubu.

Jak duże zmiany szykują się zimą w Górniku?

- To nie będzie jeden czy dwóch graczy, ale raczej szersze wzmocnienie. Więcej szczegółów zdradzać na razie nie mogę.

Na czym polega plan trenera Kasperczaka dotyczący transferów?

- Pan trener odwiedził nas razem z zarządem klubu. Przedstawił swoją koncepcję na rundę wiosenną i mogę powiedzieć, że została ona zaakceptowana.

Mówi się, że macie tylko pół miliona złotych na wszystkie zimowe transfery?

- To nieprawda. W jednym z wywiadów wspomniałem o sumie 500 tys. zł, która nam została na ten rok. Ale ta suma w żaden sposób nie ogranicza naszych transferów w przerwie zimowej. Suma, którą wydamy wtedy na piłkarzy, będzie inna.

Ale drogich zawodników raczej nie ma się co na Roosevelta spodziewać?

- Rzeczywiście, chcemy sprowadzać zawodników wolnych lub takich, którzy są tani. Na pewno na wydatki nie przewidujemy sumy 10 mln zł czy innej, równie kosmicznej.

Czy Jacek Krzynówek będzie grał w Zabrzu?

- Trener Kasperczak rozmawiał z Jackiem. Jego umowa w Wolfsburgu wygasa w czerwcu. W ostatnim meczu Bundesligi Jacek znów nie zagrał. Wiele będzie zależało od decyzji menedżera Feliksa Magatha. W każdym razie trener Górnika jest w kontakcie z Jackiem.

Po meczu z Cracovią czterech obcokrajowców zostało odsuniętych od treningów z pierwszym zespołem (Willy Rivas, Leo Markowski, Patrik Pavlenda i Marko Bajić). Co Pan sądzi o tej decyzji trenera Kasperczaka?

- Wiem, że trener był bardzo niezadowolony z niektórych zawodników. Mówił, że nie walczą z całym sercem. Może szwankuje komunikacja, inna jest mentalność? Faktem jest jednak, że to odsunięcie to konsekwencja tych słów.

Czy Tomasz Hajto opuści Górnika już tej zimy? Łódzka prasa donosi, że zawodnik jest zainteresowany takim rozwiązaniem...

- Jedno jest pewne: Tomasz Hajto nie będzie dyrektorem sportowym w Górniku. Czy pozostanie w Zabrzu? Kontrakt ma do czerwca, wiele będzie zależało od jego deklaracji, jak długo chce grać jeszcze na wysokim poziomie.

Pojawiła się informacja, że Allianz będzie partycypował w kosztach budowy nowego stadionu Górnika. Jakieś szczegóły?

- Z tego co wiem, to główny ciężar budowy bierze na siebie gmina, która zaciąga na ten cel kredyt. My jako Allianz rzeczywiście się dołożymy, ale to będzie jednak niewielki udział w kosztach.

Podobno Wasza firma stworzyła specjalną spółkę, która ma się zajmować marketingiem Górnika? Przecież w klubie jest już dział zajmujący się tymi sprawami.

- Ta spółka rzeczywiście jest w trakcie tworzenia. Dział w klubie stanie się jej częścią i nie ma mowy o dublowaniu zadań.



Kris - Śro Lis 19, 2008 6:42 pm
Mielcarski: W Górniku lecą głowy

Środa, 19 listopada (17:22)

Zbyt wygórowane oczekiwania wobec zespołu, prawdopodobnie złe przygotowania do sezonu, błędy indywidualne, ale czy tylko? - w felietonie dla INTERIA.PL nad przyczynami słabej postawy Górnika Zabrze zastanawia się ekspert Canal + Grzegorz Mielcarski.

Co się zmieniło od przyjścia Henryka Kasperczaka do Górnika? Ano, niewiele. Wszystkim się wydawało, że zadziała magia nazwiska tego doświadczonego trenera i że pan Henryk wprowadzi spokój w poczynania zespołu, doda piłkarzom pewności i wiary we własne siły. Piłkarze mieli poczuć, że mają przed sobą, a jeszcze bardziej za sobą kogoś takiego, jak on. Wydawało się, że wszystko będzie OK. Już w pierwszym meczu pod wodzą Kasperczaka Górnik nawet prowadził 1:0 ze Śląskiem Wrocław. Wszystkim w Zabrzu euforia zaczęła się udzielać, po golu strzelonym przez Brzęczka zza pola karnego, miało być tak pięknie. Raptem, w ciągu pięciu minut, po dwóch stałych fragmentach gry zabrzanie stracili dwa gole. Dostali mocnego "dzwona". W ciągu tamtych pięciu minut w Zabrzu runęło to, co miało być schodkami do nieba. Te pięć minut Śląska zatrzymało z piskiem pociąg z napisem "Górnik Kasperczaka", który jeszcze na dobre się nie rozpędził. To był hamulec numer "jeden" dla drużyny z ul. Roosvelta.

Słabi motorycznie

Po tej porażce w zespole zaczęła się rozprzestrzeniać jak zaraza niepewność, strach o przegranie kolejnych meczów. Piłkarze myśleli sobie: "Przegrać u siebie ze Śląskiem, z zespołem znajdującym się jak najbardziej w naszym zasięgu i to jeszcze mając KASPERCZAKA na ławce trenerskiej?!".

Nic dziwnego, że w następnym meczu z Polonią w Bytomiu górnicy znowu dostali "w ucho". W ten sposób kryzys zaczął się pogłębiać. Być może przyczyna problemów leży gdzie indziej. Nie tylko w nerwowości piłkarzy, czy błędach w poruszaniu i ustawianiu się na boisku. Być może potrzebny był inny, zmodyfikowany trening, który pobudziłby piłkarzy. Zakładam, że trener Kasperczak nie miał jeszcze czasu zrobić badań przygotowania fizycznego drużyny, żeby zdiagnozować być może prawdziwy problem? Podejrzewam, że sztabowi trenerskiemu wydawało się, że mimo wpadki w spotkaniu ze Śląskiem, w następnych wszystko pójdzie po myśli i ruszy do przodu.

Okazuje się, że zespół jest nie tylko słaby motorycznie, ale także pod względem mniejszych umiejętności części piłkarzy, którzy po prostu chowają głowę w piasek. Doświadczeni, którzy mieli ciągnąć zespół, też nie błyszczą. Nie wytłumaczę sobie w inny sposób tego, że mając sytuacje strzeleckie, np. Zahorski, czy Pitry nie są w stanie z czterech metrów trafić do bramki. Jasne, że sytuacji nie mieli bez liku, ale wystarczająco, by każdy z nich strzelił po dwa-trzy gole. Powodem tego na pewno jest słaba odporność na presję, stres i prawdopodobnie złe przygotowanie. Zawodnik, jeśli czuje, że jest źle przygotowany, to traci pewność siebie. Wśród piłkarzy są wytrzymałościowcy, ale są też szybkościowcy, którzy potrzebują innego treningu. Jeżeli jedni i drudzy byli przygotowywaniu do sezonu w ten sam sposób to zaczynają się problemy. Jedni po 30 minutach meczu zaczynają się dopiero rozkręcać, podczas gdy drugim w tym samym momencie zaczyna brakować tchu.

Przegrywali już za Wieczorka

Nie chcę tylko źle oceniać pracy trenera Wieczorka bo na to nie zasługuje, ale niestety, już za jego kadencji w tym roku ten zespół przegrywał. Na pewno dla wszystkich złudne było wysokie miejsce Górnika na koniec poprzedniego sezonu. W tym jednak zespół zaczął grać po prostu słabo. Piłkarsko, fizycznie i psychicznie. Coś musi leżeć u podstaw tego kryzysu. Unikanie gry, niepewność, zaczyna siadać psychika, pojawia się strach. Liczenie na to, że "jeżeli jakiś mecz wygramy, zdobędziemy trzy punkty, to się odbijemy" okazało się być zgubne.

Sporo goli, a co za tym idzie punktów Górnik traci po błędach indywidualnych. Ze Śląskiem dwa gole po stałym fragmencie gry. W Bełchatowie stracił gola po rzucie karnym, z Cracovią to samo, a w meczu z Wisłą po kolejnym stałym fragmencie gry. Chyba wszyscy pamiętamy bramkę, jaką zabrzanie stracili w spotkaniu z Legią po tym, jak Pazdan niefortunnie podawał do bramkarza głową. To też był spory indywidualny błąd. To wszystko świadczy o braku jakości. Ja twierdzę jednak cały czas, że Górnik nie ma aż tak słabego zespołu, a na pewno porównywalny do zespołów ze środka tabeli. Nawet jeśli zabrzanie tracą już do niektórych konkurentów pięć punktów, to nie jest powiedziane, że na wiosnę tego nie odrobią. Generalnie to jest cały czas ten sam poziom. Nie ujmując nic trenerom Polonii Bytom, Piastowi Gliwice, Odrze, Ruchowi, Cracovii, ŁKS, Arce, Lechii, Śląska czy Jagiellonii - zespoły te mają porównywalne składy do Górnika. Mecze między nimi będą zacięte i trudno dzisiaj w ciemno powiedzieć, kto będzie faworytem spotkania w rundzie rewanżowej, za pół roku. Bez względu na to, na jakim stadionie będzie ono rozgrywane.

Właściciel tego nie wytrzyma

Wątpię jednak, by do piłkarskiej wiosny przystąpił ten sam Górnik, którego mamy w lidze teraz. Wydaje mi się, że będą leciały głowy. Nie wytrzyma tego właściciel, a Allianz Polska w takiej sytuacji jest po raz pierwszy. Większość zawodników nie dotrwa w Zabrzu do rundy rewanżowej. Im bliżej końca rundy, tym bardziej nerwowe będą ruchy w Zabrzu. Na razie poznaliśmy cztery ofiary odsunięte od pierwszej drużyny (Pavlenda, Markosky, Bajić, Rivas). Cały zespół gra słabo a winnych tylko czterech? Poza tym tylko Bajić grał prawie wszystkie mecze! Gdybym miał podjąć decyzję, to wstrzymałbym się z takim "kasowaniem" piłkarzy do grudnia Moim zdaniem znalezienie czterech kozłów ofiarnych to błędny krok. Podobnie zrobił w Arce zrobił Michniewicz i nie wypaliło. Obawiam się jednak, że w Zabrzu odbyło się to z godziny na godzinę bo nerwy trenerowi nie wytrzymują. A ten spokój trenera? Oczyma wyobraźni już widzę te naciski, zapytania: "A kto tego sprowadził, a po co, a słaby?" itd. Piłkarze będą płacili srogie rachunki za niepowodzenia w lidze.

Allianz poszedł na łatwiznę

Według mnie manewr z zatrudnieniem Henryka Kasperczyka przez Allianz był pójściem na łatwiznę. Pokazaniem wszystkim "Mamy czyste ręce, bo bierzemy trenera najlepszego spośród dostępnych na polskim rynku. Nic więcej nie możemy zrobić". Miał to być taki parasol ochronny dla tej firmy. Niestety, klub sportowy to nie tylko trener i jeden, dwóch czy nawet trzech dobrych zawodników. W klubie ogromnie ważna jest cała struktura organizacyjna, a ja cały czas nie wiem, czy Górnik ma prezesa (poza szefem Allianz) . Wiem, że jest w klubie pan Bochynek, pan Szymanowski, ale nie wiem, czy jest tam prezes i jak będzie wyglądała polityka klubu. Chyba że firma Allianz będzie chciała w razie czego zrzucić całą odpowiedzialność za wynik na trenera, a to głównie wynik rzutuje na wizerunek całego klubu. O tym na pewno trener Kasperczyk wie!!

Tak naprawdę na ten wizerunek muszą pracować wszyscy - nie tylko sztab trenerski i piłkarze, ale też pracownicy klubu, sponsorzy, kibice.

Dla uspokojenia kibiców będą się pojawiały teraz nazwiska potencjalnych wzmocnień. Ale dopiero na wiosnę w Zabrzu będzie się działo! Nowi nie dostaną żadnej taryfy ulgowej, ani czasu na "odpalenie". Trener Kasperczak również będzie miał na wiosnę bardzo twardy orzech do zgryzienia, bo skoro ktoś płaci za jego nazwisko, to będzie też wymagał.

Kiedy Kasperczak oszlifuje talent?

A ja będę czekał na to, kiedy w Zabrzu trenerowi Kasperczakowi uda się oszlifować jakiś talent. Wcześniej w Wiśle Kasperczyk bazował na zawodnikach już ukształtowanych. W Krakowie miał wielu reprezentantów kraju, a tworzenie zespołu z teoretycznie słabszego materiału, to zupełnie inny charakter pracy, gdy trzeba uczyć piłkarzy rzeczy elementarnych - przyjęcia, podania piłki, a nie tylko zadań taktycznych. Tak naprawdę to inny proces szkoleniowy. Takiego podjął się Chojnacki w ŁKS-ie, czy Probierz w Jagiellonii. Oni uczą piłkarzy prostych zachowań na boisku, a trener Kasperczak w ostatnich latach pracował głównie z reprezentantami. Otaczał ich dobrą aurą, dobrą atmosferą, ustawiał taktycznie, ale nie musiał tłumaczyć jak przyjąć, a jak zagrać piłkę. Walka ze słabszym składem o utrzymanie w lidze, to zupełnie inne wyzwanie.

Potrzebują szczęścia przy transferach

Gdybyśmy żyli w łagodniejszym klimacie i przerwa między rundami nie trwałaby bez mała trzy miesiące, Górnikowi byłoby o wiele ciężej zareagować, przebudować skład. W długiej zimie będzie mógł to zrobić. Potrzebna będzie jednak szczęście w transferach. Gdy mówi się o Krzynówku, Kosowskim, Żurawskim i jeszcze kimś innym, to może być ten ruch.

Oceniając przedsezonowe ruchy zabrzan, mówiłem, że poczyniono dobre transfery. I dalej tak uważam, bo sprowadzony wówczas Bonin to jest dobry zawodnik, tak samo Pitry. Ja niestety nie znam psychiki żadnego z nich, nie wiem też, co siedzi w głowie Zahorskiego. Dlatego nie wiem, co jest główną przyczyną ich słabej gry. W razie kolejnego niepowodzenia kolejni piłkarze będą się bali jeszcze bardziej, że oni również wylecą. Stresowa sytuacja nie pomoże młodym zawodnikom.

Nowa miotła nie działa

Dwa miesiące po przyjściu Kasperczaka nie zaryzykowałbym stwierdzenia: "Widać, że mają już pomysł na grę, ale nie mają szczęścia". Wręcz przeciwnie - oglądając Górnika nie widzę żadnej różnicy pomiędzy tym, co było za trenera Wieczorka, a jest teraz - za Kasperczaka, choć minęło już siedem kolejek z "nową miotłą" w Zabrzu.

Jestem za młody, żeby oceniać warsztat Kasperczaka, ale o stylu gry jego zespołu mogę mówić i sądząc po nim ciężko mi zauważyć światełko w tunelu, które dawałoby nadzieję na lepszą grę Górnika. A warto się utrzymać w tym sezonie w lidze, bo za rok walka o powrót do niej może być znacznie trudniejsza. Oczywiście, można czasem narzekać na brak szczęścia, ale z drugiej strony - zatrudniając Henryka Kasperczaka, nikt nie liczy tylko na owo "szczęście".

Grzegorz Mielcarski, ekspert Canal +
http://sport.interia.pl/news/mielcarski ... wy,1213969,



Wit - Pią Lis 21, 2008 1:46 am


PIŁKA NOŻNA Zimą w szatni Górnika nastąpi personalna rewolucja
18.11.2008
Krach na światowych giełdach był zdecydowanie mniej spektakularny niż to, co w ostatnich tygodniach dzieje się z zespołem Górnika Zabrze!

Ostatnie miejsce w tabeli stanowi szok dla ekipy, która miała walczyć - jak podczas prezentacji drużyny wykrzyczał rozentuzjazmowany ówczesny prezes Ryszard Szuster - o mistrzostwo Polski, ale nie jest przypadkiem. Sygnał alarmowy dźwięczał już od początku jesiennej rundy.

- Nic nie było takie jak powinno, ale mieliśmy nadzieję na lepsze jutro. Gdy jednak nadszedł mecz z Legią (0:3) nie było już na co czekać. Dostaliśmy czytelny sygnał, że sztab szkoleniowy z Ryszardem Wieczorkiem, a także kierownictwo klubu, nie panują już nad sytuacją. Właściciel Górnika, Allianz Polska, zareagował natychmiast, doszło do wielkich zmian. Powiem jednak szczerze, że oglądając spotkanie z GKS Bełchatów (2:3) przeżyłem kolejny wstrząs. Tym razem jednak problem dotyczył już samych zawodników. Zrozumiałem, że oni po prostu mają siebie dość - wspomina prezes Jędrzej Jędrych.

Ten pesymizm widać już w Górniku na każdym kroku.

- Prawda jest taka: nie możemy wykluczyć spadku z ekstraklasy. W cuda już nie wierzymy, musi nastąpić poprawa jakości gry, bo z takim poziomem i taką postawą zawodników może być bardzo, bardzo źle - nie ukrywa sam szef klubu.

- Nie wiem, jak się zakończy ta nasza walka o utrzymanie, widać, że zawodnicy przestali sobie ufać - zdążył już przyznać trener Henryk Kasperczak.

Szkoleniowiec, który przejął zabrzański zespół z wielką pompą, przeżywa własny sportowy dramat - w dziewięciu spotkaniach wywalczył tylko pięć punktów! W dodatku klęska z Cracovią nie potwierdziła uparcie powtarzanej tezy, że powoli wszystko zaczyna zmierzać w dobrym kierunku, bo przecież sami piłkarze powtarzają powiedzenie, że "jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz".

- Dlaczego zagrałem jednym napastnikiem? Bo w poprzednim meczu (przegranym 0:1 w Białymstoku - przyp. red.) nie wyglądało to źle i liczyłem, że teraz też tak będzie - bezradnie i nieprzekonująco tłumaczył w niedzielę swoją taktykę szkoleniowiec Górnika.

On jednak o swoją posadę nie musi się martwić. Za to z pewnością dojdzie do rewolucji w szatni. Tyle tylko, że będzie to bardzo drogi przewrót. Żaden z zawodników dobrowolnie nie rozwiąże lukratywnego kontraktu, a polubowne pożegnania będą kosztowne. Do tego dojdą kwoty potrzebne na pozyskanie ich następców.

- Dlatego chcielibyśmy, żeby ta grupa ludzi, których mamy obecnie, znów zaczęła dobrze grać, nie planowaliśmy kolejnych spektakularnych zakupów - nie ukrywa Jędrych. - Ale czy to jest możliwe? - pyta retorycznie prezes klubu.

Duży problem może stanowić biz-nesplan Allianzu, który nie zamierza wysypać na stół rzeki pieniędzy na transfery - pula ma wynieść pół miliona złotych. W dodatku czkawką odbijają się zakupy poczynione przez Szustera i dyrektora sportowego Krzysztofa Hetmańskiego. Największym pożytkiem z Leo Markovskiego i Willy Rivasa jest... obecność na trybunach ich urodziwych towarzyszek życia, kreowany na następcę Jerzego Brzęczka Marko Bajić wsławił się głównie kolekcjonowaniem żółtych kartek, rzekomo szybki jak błyskawica Patrik Pavlenda ma na koncie kilka goli sprezentowanych rywalom, sparingowy król strzelców Przemysław Pitry w lidze zamiast z obrońcami walczy głównie sam ze sobą...

- Odwróć tabelę, "żabole" będą na czele. Słyszę to prawie codziennie i mam już tego dość. Z tego ostatniego występu na pewno wyciągniemy wobec zawodników konsekwencje- przyznał na koniec Jędrych.

Czterech na aucie

Leo Markovsky, Willy Rivas, Patrik Pavlenda i Marko Bajić nie będą już trenować z pierwszą drużyną.

Taką decyzję, która będzie obowiązywała do odwołania, podjął wczoraj trener Henryk Kasperczak. Kwartet obcokrajowców został przesunięty do zespołu Młodej Ekstraklasy.

To dopiero początek porządków w zabrzańskiej szatni. Nieoficjalnie wiadomo, że przedstawiciele Allianzu we władzach Górnika zamierzają dokładniej przyjrzeć się polityce transferowej prowadzonej przez poprzednich szefów klubu z Roosevelta. Zastrzeżenia budzi m.in. fakt, że większość nabytków była pozyskiwana "w ciemno" i okazała się kosztownym niewypałem.

Rafał Musioł - POLSKA Dziennik Zachodni

http://zabrze.naszemiasto.pl/sport/923790.html



Wit - Pią Lis 21, 2008 8:42 am
Damian Gorawski w barwach Górnika Zabrze?
Piotr Płatek2008-11-20, ostatnia aktualizacja 2008-11-21 07:56



Nasz zespół będzie się opierał na piłkarzach związanych ze Śląskiem - zgodnie zapowiadają szefowie zabrzańskiego klubu. Damian Gorawski, Dawid Jarka, a nawet Tomasz Cywka są w kręgu zainteresowań zabrzańskiej jedenastki.

Już zimą do klubu mogą trafić znani piłkarze o śląskich korzeniach. - To jest w planie trenera Kasperczaka i my to popieramy. Chcemy, by w Górniku grało więcej piłkarzy z regionu. To śląski klub i Ślązacy powinni stanowić jego siłę - mówi Michael Mueller, szef rady nadzorczej Górnika, wiceprezes Allianz Polska.

- Śląsk, Polska, Europa. W takiej kolejności myślimy o sprowadzaniu zawodników i budowie zespołu - potwierdza Jędrzej Jędrych, prezes Górnika.

Jednym z kluczowych piłkarzy na liście życzeń Kasperczaka wydaje się być Damian Gorawski, z którym szkoleniowiec wcześniej pracował w Wiśle Kraków. Gorawski grał ostatnio w Rosji - najpierw w FK Moskwa, a przez ostatni rok w Szinniku Jarosław, który jednak już na kolejkę przed końcem sezonu spadł z ekstraklasy. Zawodnikowi jednocześnie kończy się kontrakt.

- Jestem w trakcie negocjacji z różnymi klubami. Przejście do Zabrza to jedna z opcji - potwierdza Jarosław Kołakowski, menedżer piłkarza. 29-letni Gorawski, były reprezentant Polski, na pewno byłby dużym wzmocnieniem zespołu z Roosevelta. Jest z krwi i kości Ślązakiem - pochodzi z Rudy Śląskiej, przez wiele lat występował w chorzowskim Ruchu.

Śląskie korzenie ma także Dawid Jarka, którego zabrzański klub będzie chciał zimą ściągnąć z wypożyczenia z ŁKS-u. Zawodnik według umowy ma być w Łodzi do końca sezonu, jednak jest możliwe, że kluby dojdą do porozumienia, a w zamian do Łodzi trafiłoby kilku zabrzańskich obcokrajowców.

Prezes Jędrych potwierdza, że zabrzańscy skauci monitorują rynek, przyglądając się m.in. piłkarzom ze Śląska, którzy grają w klubach europejskich. Jednym z obserwowanych zawodników jest Tomasz Cywka, wychowanek Gwarka Zabrze, który od dwóch lat gra na Wyspach Brytyjskich. 20-latek z Wieszowej pod Tarnowskimi Górami jest rezerwowym Wigan Athletic, szesnastej obecnie drużyny angielskiej Premier League.

Za pół roku kontrakt w Wiśle skończy się obrońcy Marcinowi Baszczyńskiemu, urodzonemu w Rudzie Śląskiej byłemu graczowi Ruchu. - Nic nie wiem o tym, że miałbym być na liście życzeń trenera Kasperczaka, choć akurat zainteresowanie z jego strony to dla mnie zaszczyt i przyjemność. Na razie żadnych rozmów nie było - wyjaśnia Baszczyński. - To dla mnie jeden z czołowych piłkarzy na swojej pozycji w polskiej lidze - komplementuje "Baszcza" Tadeusz Fogiel, menedżer, który doradza Kasperczakowi w ruchach transferowych.

Lista wzmocnień Górnika jest już przygotowana, Allianz Polska wstępnie ją zaakceptował. W grudniu i styczniu broniący się przed spadkiem klub powinien być jednym z liczących się kupców na transferowym rynku.

Górnik gra w sobotę w Warszawie z wiceliderem Polonią. Zabrzanie na wyjazdach nie zdobyli jeszcze gola! W stolicy zagrają bez kontuzjowanego Michala Vaclavika oraz pauzującego za kartki Adama Dancha. Pod znakiem zapytania stoi występ poobijanych Piotra Madejskiego, Przemysława Pitrego i Tadasa Papeckisa.

Po kontuzji do składu wraca Marius Kiżys. W ekipie nie ma już czterech odsuniętych obcokrajowców. W ekipie Polonii rezerwowym bramkarzem jest Radosław Majdan, który przed kilku laty w Krakowie pracował z trenerem Kasperczakiem. - To jeden z najlepszych trenerów, z jakimi miałem do czynienia w całej karierze. Mam wielki sentyment do jego osobowości, charyzmy - mówi Majdan. - Mecz z Górnikiem będzie bardzo ciężki. Im dłużej piłkarze są na dnie tabeli, tym bardziej są zdesperowani. Nigdy bym nie przypuszczał, że po 14 kolejkach Górnik będzie zamykał tabelę - dodaje bramkarz zespołu z Warszawy.
........
No proszę....będzie ciekawie w Zabrzu



qlomyoth - Pią Lis 21, 2008 9:16 am
haha Baszczyński do Górnika?? Dobry żart ma ten cały Płatek.



Tequila - Pią Lis 21, 2008 7:02 pm
Giełda nazwisk jest o wiele dłuższa i budząca naprawdę podziw ( nieoficjalnie m.in. J.Krzynówek)



qlomyoth - Sob Lis 22, 2008 11:55 pm
[youtube]3SkGFPoGy8s[/youtube]

Łoż ci** ale brama!



Tequila - Nie Lis 23, 2008 11:55 am
Może wiosną nauczą się trafiać w odpowiednią bramkę



Kris - Pon Lis 24, 2008 12:36 pm


Polonia W-wa - Górnik Zabrze 2:0
dziś


Obrońca Górnika, Maris Smirnovs nie będzie miło wspominał sobotniego meczu z Polonią w Warszawie. Fot. Wojciech Barczyński

Koszmar Górnika ciągle nie chce się skończyć. Tym razem podopieczni trenera Henryka Kasperczaka przegrali w Warszawie 0:2. Od 72 minuty goście grali w dziesiątkę za sprawą czerwonej kartki dla Tomasza Hajty. Na dodatek drugą bramkę strzelili sobie sami, po zabójczej główce Marisa Smirnovsa! Zabrzanie do tej pory nie zdobyli ani jednego gola na wyjeździe, no chyba, że zaliczymy do tej statystyki trafienie łotewskiego obrońcy.

- Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Szkoda, że musimy jeszcze teraz rozegrać dwa mecze przeniesione z wiosny - mówi Jerzy Brzęczek, kapitan Górnika, dodając jednocześnie: - W meczu z Polonią po raz kolejny mieliśmy sytuacje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Na boisku nie było widać różnicy w miejscach w tabeli między naszymi drużynami. Pokazujemy, że potrafimy grać w piłkę, brakuje jednak wykończenia akcji. Czy to jakieś fatum, albo nerwy plączą nam nogi? Chyba wszystkiego jest po trochu.

Polonia objęła prowadzenie po akcji Radka Mynara, obchodzącego w sobotę 34 urodziny. Czeski obrońca zabrał piłkę Przemysławowi Pitremu i dośrodkował do Filipa Ivanovskiego, którego nie upilnował Smirnovs (37 minuta). To ósma bramka snajpera "Czarnych Koszul", cieszącego się z przełamania po czterech meczach.

Zabrzanie starali się wyrównać, niezłe sytuacje mieli nawet Grzegorz Bonin i Tomasz Zahorski. Jednak, gdy przyszło im grać w osłabieniu, skończyły się marzenia o dobrym wyniku. Tomasz Hajto ostro walczył z Ivanovskim, a w końcowej fazie pojedynku zrobił ruch nogą, który sędzia ocenił jako kopnięcie leżącego rywala. Na nic zdały się prośby gości, arbiter wyrzucił Hajtę z boiska. - Moi zawodnicy starają się jak mogą, ale po prostu im nie wychodzi. Tomek w trudnej sytuacji osłabił zespół - ocenił trener Kasperczak.

Polonia szybko wykorzystała słabość Górnika. Ivanovski dośrodkował na pole karne, a Smirnovs wpakował piłkę do własnej bramki. Sebastian Nowak był bez szans.

- Wyszedł mu bardzo ładny strzał. Może to był prezent dla mnie? - uśmiechał się solenizant Mynar, ale już poważnie przyznał: - Takie sytuacje są bardzo trudne dla obrońców, ale przecież taka czasami jest piłka nożna. Wygrana wcale nie przyszła łatwo, trzeba było sporo się napracować.

Henryk Kasperczak miał po meczu smutną minę i mówił bez ogródek: - Drużyna znajduje się w dołku. Mentalnie jest dobrze dopóki gramy przy wyniku 0:0. Gdy tracimy bramki, to jest problem, z którym nie możemy sobie poradzić. Nie mieliśmy cudownych okazji i myślę, że Polonia też nie. Wynik jest jednak dla nas niekorzystny i nadal jesteśmy na ostatnim miejscu. Wierzymy cały czas, że do końca rundy uda nam się przełamać i wygrać. Moim piłkarzom brakuje doświadczenia. Było to widoczne przy pierwszej bramce, kiedy Smirnovs dał się wyprzedzić przez napastnika gospodarzy.

- To był ciężki mecz, który przypadł akurat po bolesnej porażce w Poznaniu - stwierdził prowadzący Polonię Jacek Zieliński. - Cieszę się, że zdołaliśmy się pozbierać. Przyjechał do nas outsider, ale patrząc na nazwiska i grę Górnika, to myślę, że na pewno nie jest to ostatni zespół ligi. Zwycięstwo jest dla nas ważne ze względów psychologicznych, bo ostatnio mówiło się już o drobnym kryzysie mojej drużyny.
Tomasz Kuczyński - POLSKA Dziennik Zachodni
http://zabrze.naszemiasto.pl/sport/926425.html



Kris - Pią Lis 28, 2008 8:58 am
Kasperczak ściągnie gwiazdy?!

Piątek, 28 listopada (07:50)

Górnik Zabrze miał bić się o wysokie lokaty w ekstraklasie, tymczasem po fatalnej rundzie jesiennej wiosną zespołowi przyjdzie walczyć o utrzymanie. Aby uniknąć degradacji trener Henryk Kasperczak zamierza ściągnąć do klubu kilku znanych piłkarzy.

Listę życzeń szkoleniowca, opublikowaną przez "Przegląd Sportowy" otwierają byli podopieczni Kasperczaka z Wisły Kraków. To Maciej Żurawski, Damian Gorawski, Marcin Baszczyński, Kamil Kosowski, Paweł Strąk i Tomasz Frankowski.

Ponadto trener chętnie widziałby w składzie Górnika znanego z gry m.in. w Lechu Poznań i Groclinie Grodzisk Wielkopolski, Bartosza Ślusarskiego, aktualnie związanego kontraktem z West Bromwich Albion, ale w rzeczywistości tułającego się na wypożyczeniach po słabszych klubach.

Zimą należy się zatem spodziewać rewolucji kadrowej w Zabrzu. Kilku podstawowych piłkarzy będzie mogło szukać nowego pracodawcy. Nie są znane m.in. dalsze losy w Górniku Tomasza Hajty i Jerzego Brzęczka.

Klub postawi natomiast na piłkarzy, których powołuje do kadry Leo Beenhakker; Adama Dancha, Mariusza Magierę, Tomasza Zahorskiego i Michała Pazdana.

źródło informacji: Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/eks ... dy,1218956



potok77 - Pią Lis 28, 2008 12:50 pm
No jak Górnik ściągnie rzeczywiście takich emerytów to nie wróże tej druzynie poprawy wyników na wiosnę.



Kris - Pią Lis 28, 2008 9:10 pm
"Jest niesprawiedliwość w piłce"

1 godz. 25 minut temu

- Powiem krótko. Popełniony błąd przy bramce i nieskuteczność ofensywna. To się powtórzyło. Jest niesprawiedliwość w piłce. Straciliśmy gola i wyjeżdżamy bez punktów - przyznał Henryk Kasperczak, trener Górnika Zabrze.

Jego podopieczni przegrali w piątek w Bełchatowie 0:1 w spotkaniu otwierającym 16. kolejke piłkarskiej ekstraklasy. - Jeżeli chodzi o prasowe informacje dotyczące zmian w Górniku, to proszę się zgłosić do autora artykułu (pojawiły się nazwiska Żurawskiego, Kosowskiego, Gorawskiego - przyp. red.). Być może któryś z wymienianych w prasie piłkarzy trafi do Górnika, jednak na razie są bardzo daleko od naszej drużyny, bo ja z nimi nie rozmawiam. W sprawach kadrowych mogę dzisiaj powiedzieć tylko tyle, że zmiany na pewno będą - dodał Kasperczak.

- Był to dla nas bardzo trudny mecz, bo Górnik postawił nam wysoko poprzeczkę. Przed przerwą nie graliśmy nic, po przerwie było trochę lepiej - powiedział Paweł Janas, szkoleniowiec PGE GKS. - Teraz musimy wytrzymać jeszcze tydzień i przeżyć ostatni mecz. Zmiana Kuklisa była przygotowana jeszcze przy stanie 0:0, jednak Costly był tak zaskoczony tym, że ma wejść na boisko, że przebierał się z piętnaście minut. Tak mnie tym drażnił, że mało brakowało, a wcale by nie wszedł na boisko - zakończył "Janosik".
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/eks ... ce,1219610

_____________________

Janas ograł Kasperczaka

Piątek, 28 listopada (19:42)

PGE GKS Bełchatów pokonał Górnika Zabrze 1:0 w spotkaniu 16. kolejki, która rozpoczyna rundę rewanżową piłkarskiej ekstraklasy. Zwycięstwo gospodarzom zapewnił Piotr Kuklis.

W pierwszej połowie spotkanie miało wyrównany przebieg. Obie drużyny mogły się pokusić o zdobycie prowadzenia. W drugich 45 minutach przewaga podopiecznych Pawła Janasa była już wyraźna i to oni cieszyli się ze zdobycia trzech punktów.

W Bełchatowie zabrzanie wystąpili bez Tomasza Hajty, który w poprzedniej kolejce w pojedynku z Polonią Warszawa zobaczył czerwoną kartkę i musi pauzować dwie kolejki. Dodatkowo Komisja Ligi ukarała go grzywną w wysokości 2 tys. zł za naganne zachowanie w stosunku do sędziego prowadzącego mecz z Polonią. W PGE GKS zabrakło w piątek kontuzjowanego Jacka Popka.

Zabrzanie w dotychczasowych meczach wyjazdowych bieżącego sezonu nie zdobyli żadnego gola i w pierwszej połowie pojedynku z PGE GKS potwierdzili, że skuteczność nie jest ich najsilniejszą stroną. Choć mieli przewagę i wypracowali sobie kilka doskonałych okazji do objęcia prowadzenia, to żadnej nie potrafili wykorzystać. Maris Smirnovs i Przemysław Pitry z kilku metrów nie byli w stanie skierować głową piłki w światło bramki, a Jerzy Brzęczek w sytuacji sam na sam z Krzysztofem Kozikiem strzelił w nogi bełchatowskiego golkipera. Próbującego główkować do pustej bramki Pitrego zablokował Dariusz Pietrasiak.

Po drugiej stronie boiska po uderzeniu Janusza Gola piłka trafiła w spojenie zabrzańskiej bramki, a po strzale Dawida Nowaka przeleciała tuż obok słupka. Sebastiana Nowaka strzałami zza pola karnego próbował też zaskoczyć Łukasz Garguła, ale jedno uderzenie bramkarz Górnika obronił, a dwa były niecelne.

Druga połowa była już jednostronnym widowiskiem. Gospodarze całkowicie opanowali boisko i w ciągu kilku minut stworzyli więcej dobrych okazji do zdobycia gola, niż w całej pierwszej połowie. Sebastian Nowak dwa razy znakomicie interweniował jednak po strzałach Dawida Nowaka, a po efektownych "nożycach" Mariusza Ujka piłkę sprzed linii bramkowej wybił Dariusz Kołodziej.

Bramkarz Górnika skapitulował w 63. minucie po strzale Kuklisa, który z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki po dokładnym dośrodkowaniu Garguły. Przed tą akcją trener Paweł Janas zdecydował, że Kuklis zejdzie z boiska, jednak na szczęście dla gospodarzy zmiana została przeprowadzona już po zdobyciu gola, który dał im zwycięstwo i kolejne trzy punkty.

PGE GKS Bełchatów - Górnik Zabrze 1:0 (0:0)

Bramka - Piotr Kuklis (63.).

PGE GKS Bełchatów: Krzysztof Kozik - Tomasz Jarzębowski, Marcin Drzymont, Dariusz Pietrasiak, Edward Cecot - Piotr Kuklis (67. Carlos Costly Molina), Janusz Gol, Patryk Rachwał, Łukasz Garguła (90+2. Paweł Adamiec), Dawid Nowak (87. Mateusz Cetnarski) - Mariusz Ujek.

Górnik Zabrze: Sebastian Nowak - Grzegorz Bonin (82. Mariusz Gancarczyk), Maris Smirnovs, Michał Pazdan, Mariusz Magiera - Tomasz Zahorski, Adam Danch, Jerzy Brzęczek (80. Piotr Malinowski), Dariusz Kołodziej, Marcin Wodecki (71. Piotr Madejski) - Przemysław Pitry.

Sędziował Dawid Piasecki (Słupsk). Żółte kartki - Dariusz Kołodziej, Grzegorz Bonin. Widzów 2000.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP
http://sport.interia.pl/pilka-nozna/eks ... ka,1219583



Tequila - Sob Lis 29, 2008 9:14 am
No i sytuacja Górnika robi się bardoooooooooo ale bardzoooooooo nie ciekawa. Ciekawe ile drużyny Górnika zostanie w składzie wiosennym.



Wit - Pon Gru 01, 2008 2:18 pm


Zabrzańskie paradoksy - w Górniku już dawno nie było tak dobrze i tak źle
Piotr Płatek, Zabrze2008-11-30, ostatnia aktualizacja 2008-11-30 18:44

Leo Beenhakker na najbliższe zgrupowanie kadry powołał aż czterech zawodników Górnika. Paradoks to ogromny, bo przecież Górnik to zdecydowanie najsłabszy zespół ekstraklasy.

Ledwie 14 meczów, z których każdy będzie spotkaniem ostatniej szansy. Taki scenariusz czeka na Górnika do końca sezonu. Zabrzanie w dotychczasowych spotkaniach zgromadzili ledwie 9 punktów, mają najgorszy atak w lidze. - W klubie jestem blisko 40 lat, ale tak dramatycznej sytuacji nie pamiętam. Były chude lata, bywało kiepsko, ale czegoś takiego to nie widziałem - mówi Stanisław Oślizło, który w Górniku był legendarnym piłkarzem, a potem trenerem, działaczem.

W Zabrzu kibice mówią już wyłącznie o wzmocnieniach, które mają nastąpić zimą. Trener Henryk Kasperczak na razie nie chce zdradzać żadnych szczegółów szykowanych transferów. Wstępne rozmowy prowadzone były jednak z Damianem Gorawskim (ostatnio rosyjski Szinnik Jarosław), Dawidem Jarką (powrót z wypożyczenia do ŁKS). Zabrzański klub interesuje się także Marcinem Baszczyńskim (Wisła Kraków), Pawłem Strąkiem (austriacki SV Ried) czy Tomaszem Cywką (siedzi na ławce w angielskim Wigan).

Jesienią Górnik nie zdobył ani jednego gola na wyjeździe! Tymczasem wiosną zabrzan czekają wyjątkowo trudne mecze na stadionach pretendentów do złota (Wisły Kraków i Legii Warszawa) oraz potencjalnych rywali w walce o utrzymanie (Cracovii i ŁKS-u).

Górnik ma pieniądze i bogatego właściciela, na którego czekał kilkadziesiąt lat (Allianz twierdzi, że przyszłoroczny budżet sięgnie 25 mln zł, co pod tym względem plasowałoby zabrzan w górnej połówce tabeli). W Zabrzu trwają przygotowania do budowy nowego 30-tysięcznego stadionu, którego projekt mocno przypomina słynną niemiecką Allianz Arenę. Czy mimo to Górnik może spaść z ekstraklasy? - Nie dopuszczam myśli, że spadniemy. Wiosną wszyscy będą gryźć trawę, a jak trzeba, to i zawodników rywali. To niewyobrażalna historia, by opuścić ligę z takim sponsorem i sztabem szkoleniowym - mówi Oślizło.

W piątek Górnik przegrał czwarty mecz z rzędu. Znowu zebrał... sporo komplementów. Do przerwy mógł nawet wysoko prowadzić. - Gramy ładnie, coraz lepiej, ale wciąż nie potrafimy zdobyć gola - kręci głową Oślizło.

W ostatnim meczu w tym roku - u siebie z Jagiellonią - Górnik zagra bez Tomasza Hajty, który pauzuje za czerwoną kartkę. - Trzeba zdawać sobie sprawę, że Tomek czy Jurek Brzęczek ze względu na swój wiek będą coraz rzadziej stanowili o sile drużyny. Odpowiedzialność powinni brać na siebie młodsi piłkarze - twierdzi Jędrzej Jędrych, prezes klubu.

Za dwa tygodnie w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca odbędzie się wielka gala z okazji 60-lecia istnienia Górnika. Zjadą wielcy piłkarze i trenerzy, wśród zaproszonych gości są: Aleksander Kwaśniewski, Zbigniew Religa i Adam Małysz, którzy są kibicami zabrzańskiej jedenastki. Szykowane są liczne atrakcje, jednak jubileusz odbędzie się raczej w minorowych nastrojach...



Wit - Wto Gru 02, 2008 8:57 pm


PIŁKA NOŻNA Lis w Górniku?
dziś
Mamy problem, duża część drużyny jest formalnie związana z byłym prezesem Ryszardem Szusterem - zasygnalizowała nam wczoraj osoba bliska władzom sponsora strategicznego Górnika Zabrze, czyli ubezpieczeniowego giganta, firmy Allianz Polska.

- To prawda, ale nie mam sobie nic do zarzucenia - komentuje wywołany do tablicy były szef klubu z Roosevelta. - Sprawa wygląda w taki sposób: zostałem prezesem Górnika, więc zgodnie z prawem zawiesiłem swoją licencję. Natomiast tuż po tym, jak przestałem pełnić tę rolę, wróciłem do tej branży, bo przecież muszę z czegoś żyć. Wtedy okazało się, że zawodnicy jednak mnie cenią, uważając za skutecznego i uczciwego menedżera, bo nie miałem najmniejszego problemu z podpisaniem nowych umów - kontynuuje Szuster.

W ten sposób w stajni byłego prezesa znaleźli się między innymi Piotr Madejski, Piotr Malinowski, Michał Pazdan, Marius Kiżys, Tadas Papeckys, Maris Smirnovs i Marko Bajić.

- Są też piłkarze, z którymi mam umowy dżentelmeńskie, po prostu wiedzą, że mogę im dobrze doradzić - dodaje Szuster.

Według naszych informacji w tej kategorii znajduje się między innymi Tomasz Hajto.

Taka konfiguracja sprawia, że były prezes może mieć olbrzymi wpływ na kształt przyszłego Górnika.

- Mamy wrażenie, że nas na swój sposób wykorzystano, chociaż to nie my wpuściliśmy tego lisa do kurnika. Prawdziwe kłopoty zaczną się wtedy, gdy zaczniemy renegocjować umowy - mówi nasz informator z Allianzu.

Sam Ryszard Szuster nie ma takich obaw.

- Przecież to będą normalne umowy biznesowe, na pewno nie mam zamiaru szkodzić Górnikowi, ale interesy moich klientów też są niezwykle ważne - komentuje menedżer.

Zdaniem Allianzu największą winę za obecny stan rzeczy ponosi prezydent Zabrza, Małgorzata Mańka-Szulik.

- Zatrudnienie w klubie menedżera to sytuacja bez precedensu. Otworzyło mu to drogę do działań, za które przyjdzie nam zapłacić - uważają szefowie Allianzu.

Ta sytuacja świetnie jednak wpisuje się w kryzys, jaki dotknął Górnika. Kolejne porażki i ostatnia pozycja w tabeli nie są przypadkowe. Niejasne okoliczności nagłego odejścia z Górnika Ryszarda Szustera, równie kontrowersyjne zwolnienie trenera Ryszarda Wieczorka i zatrudnienie Henryka Kasperczaka, połączone z oddaniem w jego ręce także kompetencji dyrektora sportowego, karne odsunięcie od składu czterech obcokrajowców - tworzą atmosferę chaosu i braku spójnej polityki klubu, który miał w lidze odgrywać kluczowe role, a jest dostarczycielem punktów. Czy opisana sprawa to jedyny rachunek, jaki przyjdzie za to zapłacić?

Rafał Musioł - POLSKA Dziennik Zachodni

http://zabrze.naszemiasto.pl/sport/930089.html
.................
Cóż...piłka nożna to też jedno wielkie targowisko, w Górniku nowy kramarz, to i zmiana- dość kiepskiego - towaru



Kris - Śro Gru 03, 2008 9:52 pm
Górnik bez Hajty i Brzęczka?

Marcin Tadus, 2008-12-03 21:05
Przed nami ostatnia kolejka ekstraklasy przed zimową przerwą. Już teraz wiadomo, że w Zabrzu będzie to zima wielkich zmian.

Głośno było o odsunięciu przez trenera Kasperczaka czwórki obcokrajowców, o zainteresowaniu Krzynówkiem, Żurawski, czy Gorawskim. Zanim jednak dojdzie do wzmocnień trzeba wiedzieć kto jeszcze klub opuści. Nieoficjalnie mówi się o dwójce najstarszych zawodników "trójkolorowych". Kontrakt z klubem prawdopodobnie rozwiąże bowiem Tomasz Hajto. Taka, no taka, taka wersja jest. Ja w tej chwili też się na ten temat nie mogę wypowiadać, bo oczywiście te wszystkie sprawy... Ja jestem trenerem i na te tematy nie mogę się wypowiadać prawda - mówi Henryk Kasprerczak.

Przed sezonem Górnicy zapowiadali walkę o górne rejony tabeli. Jakie miejsce aktualnie zabrzanie w tabeli zajmują przypominać nie trzeba. Trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie tej sytuacji, ale kilka osób związanych z Górnikiem pożegnało się już z klubem i poza Tomkiem Hajto być moze teraz będzie to również kapitan Jerzy Brzęczek: Zdaję sobie sprawę, że również ja mówiłem o pewnych sprawach przed sezonem. I jako kapitan zespołu patrząc na sytuację w klubie: odszedł prezes, odszedł dyrektor sportowy trener i w jakiś sposób potem są najstarsi zawodnicy i kapitan. Tak więc ja mam kontrakt do czerwca i na pewno jeżeli klub, prezes, trener, uznają, że nie będe potrzebny, to na pewno usiądziemy do rozmów i ja nie będę przeszkadzał Górnikowi.

Czy Hajto i Brzęczek rozstaną się z Górnikiem pokaże niedaleka przyszłość. Teraz zabrzanie - bez pauzującego za kartki Hajty - przygotowują się do ostatniego ligowego spotkania tego roku.

http://www.tvs.pl/informacje/6846/



qlomyoth - Śro Gru 03, 2008 10:41 pm
Zatrudnienie Kasperczaka w Górniku miałoby sens gdyby...przed nim pracował Smuda.

Teraz tylko patrzeć jak sprowadzi do klubu kogoś pokroju Ouadji czy innych wynalzaków, których kariera w Wiśle Kasperczka przypominała pojawienie się meteorytu na niebie.



m20 - Śro Gru 03, 2008 11:28 pm
Ostatnio jakaś moda na robienie ze Smudy 'boga'.Przy całej sympatii do jego 'sposobu bycia' i trenerskich umiejętności prawda jest taka, że sam ma na koncie kilka niezbyt udanych sezonów.

Aktualny sukces Lecha to też w sporym procencie pochodna pracy Michniewicza, fuzji z Amika, dużych pieniędzy i - przede wszystkim - bardzo dobrego jak na polskie warunki scoutingu.

Po doniesieniach prasowych dot. transferów w Górniku mam wrażenie, że tam brakuje właśnie dyrektora sportowego, kogoś od transferów. Nazwiska które padają to w 95% zawodnicy których zna średnio-obeznany gimnazjalista- wydaje mi się że Kasperczak poprostu wypadł z obiegu i brakuje mu znajomości polskiej ligi. A trener piłkarsko, psychologicznie pewnie jeden z najlepszych w kraju.

No ale to nie moje problemy



Michał Gomoła - Czw Gru 04, 2008 9:37 am
Smuda to ostatni polski trener, który prowadził polski zespół w LM, to coś znaczy.



Wit - Pią Gru 05, 2008 8:16 am
to kończymy...ostatnia kolejka w tym roku i zapowiedzi spotkań:

Górnik bardzo liczy na swoich kibiców
pp2008-12-04, ostatnia aktualizacja 2008-12-04 18:59



Górnik trzy dni przed meczem z Jagiellonią wyruszył na zgrupowanie. Obniżono ceny biletów, by ściągnąć komplet widzów. - To dla nas piekielnie ważne spotkanie - przyznaje trener Henryk Kasperczak.

Kasperczak po raz pierwszy w sezonie zdecydował, że piłkarze pojechali na aż trzydniowe zgrupowanie. Przebywa na nim 17 piłkarzy. W ekipie nie ma Tomasza Hajty (kartki) oraz kontuzjowanego bramkarza Michala Vaclavika. Na uraz narzeka Piotr Madejski, jednak wszystko wskazuje, że zagra przeciwko Jagiellonii.

Zarząd Górnika zdecydował o obniżeniu cen biletów na sobotni mecz. Wejściówki będą kosztować tylko 10 zł (dotychczas były dwa razy droższe), a posiadacze karnetów na zakończoną już rundę jesienną będą mogli wejść po dopłacie 5 zł. Kobiety i dzieci do lat 12 spotkanie obejrzą za darmo. - To nasz prezent z okazji mikołaja. Nasi fani są bardzo wierni, a w meczach z Jagiellonią szczególnie potrzebujemy ich wsparcia - tłumaczy Michael Mueller, szef rady nadzorczej Górnika.

Wczoraj sklepik kibica na stadionie Górnika odwiedzili Leo Markowski i Willy Rivas. Dokonali zakupów klubowych pamiątek. Ich pobyt w Zabrzu dobiega końca, menedżer zawodników Hector Peralta przebywa w Brazylii, gdzie szuka dla nich nowego klubu. Rozwiązano również kontrakty z Marko Bajiciem i Patrikiem Pavlendą. Od 1 styczna 2009 r. Serb i Słowak będą wolnymi zawodnikami.
........................
Czas Tomasza Hajty dobiega końca
Piotr Płatek2008-12-04, ostatnia aktualizacja 2008-12-05 07:26

Jego powrót do Zabrza wzbudził w zeszłym roku entuzjazm kibiców. Teraz na internetowych forach szalikowcy niemal wyłącznie złorzeczą Tomaszowi Hajcie. Czas doświadczonego piłkarza w Górniku właśnie dobiegł końca

36-letni Hajto rozstaje się z Zabrzem. Z powodu głupio zarobionej czerwonej kartki w meczu z Polonią Warszawa nie zagra w sobotę przeciwko Jagiellonii, a wiosną na Roosevelta już się nie pojawi.

- Tomek zastanawia się, czy skończyć karierę, czy zostać skautem albo dyrektorem sportowym. Ale to już raczej nie w Zabrzu - uprzedza prezes Górnika Jędrzej Jędrych. Wczoraj miało dojść do spotkania prezesa z zawodnikiem w sprawie formalnego rozwiązania kontraktu. Jak się dowiedzieliśmy,

Hajto poprosił o przełożenie rozmowy, które ma się odbyć w najbliższych dniach.

W Zabrzu Hajto pojawił się w czerwcu zeszłego roku. Wcześniej grał w tym klubie w latach 90. - W Górniku jest bardzo potrzebny piłkarz, który naładuje drużynę pozytywną energią. Wcześniej takiego tu brakowało - cieszył się na jego przyjście ówczesny prezes Górnika Ryszard Szuster.

Kiedy na pierwszym sparingu doświadczony obrońca wychodził na rozgrzewkę, ponadtysięczny tłum widzów zgotował mu owację. W sezonie 2007/08 zabrzanie przegrali trzy pierwsze mecze, ale pierwsze zwycięstwo (nad Ruchem) dał im właśnie Hajto. Zdobył jedynego gola z karnego, a w nagrodę otrzymał tradycyjnego koguta od kibica.

Niemal od razu Hajto przypomniał też o swoim zadziornym charakterze. Po kilku meczach piłkarskie władze wezwały zawodnika na dywanik, by zająć się jego kontrowersyjnymi wypowiedziami o arbitrach.

- Za prawdę mam być karany? PZPN to nie jest państwo w państwie. Jako obywatel mam swoje prawa, mogę głosić swoje poglądy! - denerwował się piłkarz.

W poprzednim sezonie Górnik grał jednak coraz lepiej. W końcówce sezonu był nawet bliski piątego miejsca, ostatecznie skończył na ósmym. Rutynowany, mający za sobą wiele lat gry w Bundeslidze, Hajto z całą pewnością dodał drużynie charakteru, zadziorności i waleczności na boisku. Kibice na długo zapamiętają jego niesamowity gol z 60 metrów, którym pokonał bramkarza Polonii Bytom. Na YouTube ta bramka nadal bije rekordy. Jednocześnie jego wypowiedzi o młodszych kolegach wprowadziły podziały w szatni. - Pomiędzy dobrym humorem a zabawą jest cienka linia nonszalancji i arogancji. Kilku chłopaków jest blisko tej linii. Szybkie powołania do reprezentacji, szum wokół nich, dla niektórych wszystko dzieje się zbyt szybko - głośno komentował po jednym ze spotkań zawodnik. Sam jednak potrafił bezmyślnymi faulami i seryjnie otrzymywanymi kartkami osłabiać drużynę. Telewizyjne kamery wielokrotnie rejestrowały jego dyskusje z sędziami, utarczki z rywalami czy okrzyki pod adresem kolegów z zespołu. Po meczu z Odrą Wodzisław Hajto pokłócił się nawet z reporterem Canal+. Jan Tomaszewski ocenił niedawno w "Gazecie", że Hajty w Górniku jest po prostu za dużo. - Jeśli Tomek chce być dobrze zapamiętany przez kibiców, to lepiej karierę zakończyć rok wcześniej niż o dzień za późno - radzi Tomaszewski.

W Bełchatowie Hajto nie zagrał z powodu czerwonej kartki, nie wystąpi także w sobotę przeciwko Jagiellonii. - Przemek Pitry zagrał z GKS-em naprawdę dobry mecz. Może dlatego grał odważniej, że Tomek na niego nie krzyczał? - zastanawia się Michael Mueller, szef rady nadzorczej Górnika.

Z Hajtą nie udało nam się wczoraj skontaktować.

Dla Gazety Jan Tomaszewski, były reprezentacyjny bramkarz, komentator sportowy:

Ja na miejscu Tomka już dawno bym zakończył karierę. On, Piotrek Reiss czy Paweł Kryszałowicz nie mieli miejsca w II lidze niemieckiej, a kiedy przyjechali do Polski, stali się tu wyróżniającymi zawodnikami. To paradoks, który świadczy o słabości polskiej piłki. Ale jeśli Tomek chce być dobrze zapamiętany przez kibiców, to lepiej karierę zakończyć rok wcześniej niż o dzień za późno. Dla Górnika od strony sportowej to pewne osłabienie, bo Hajto był tam graczem wyróżniającym się. Jednak, pamiętając spory Tomka z sędziami, opieprzanie kolegów z zespołu, dyskusje z rywalami, jego odejście na pewno uzdrowi Górnika. W Bełchatowie Górnik bez Tomka grał lepiej niż w poprzednich meczach, zawodnicy pokazali 100 proc. tego, co umieją. To nie przypadek.
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • tohuwabohu.xlx.pl



  • Strona 9 z 22 • Wyszukiwarka znalazła 1084 wypowiedzi • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • resekcja.pev.pl
  •